POMOCY, ROZMOWY, CELU W ŻYCIU - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » POMOCY, ROZMOWY, CELU W ŻYCIU

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

Temat: POMOCY, ROZMOWY, CELU W ŻYCIU

Nie wiem jak określić mój problem, ale jak zostaję sama ze sobą to czuję jakby jakiś ogromny ciężar przygniatał moją pierś.

Na co dzień idąc do pracy, wychodząc ze znajomymi a nawet spędzając czas z narzeczonym jestem żywą, wiecznie uśmiechniętą, nie mającą żadnych problemów osobą. Nawet jak czuję że w środku jakaś część mnie płonie, światu zewnętrznemu pokazuję tylko "siebie" uśmiechniętą i pełną optymizmu.

W rzeczywistości czuję się bezwartościowym zerem. Czuję że nie mam w życiu żadnego celu, żadnych pasji i żadnych możliwości.
Jestem na etapie pisania prac dyplomowych na dwóch kierunkach (finanse-rachunkowość i informatyka) i nie mam zielonego pojęcia co robię. Studiowałam w taki sposób, że kułam byleby zaliczyć egzaminy. Nie miałam najgorszych stopni, ale teraz mam takie poczucie, że kompletnie nic się przez te lata studiowania nie nauczyłam. Nie mam żadnej konkretnej wiedzy, nawet pojęcia o czym mogłabym pisać pracę ani jak się za nią zabrać.
Potrzebuję rozmowy, jakichś wskazówek jak się w tym wszystkim odnaleźć. Moje życie to jedna wielka stagnacja. Radzę sobie z prostymi czynnościami, które nie wymagają dużo pracy. Jeżeli chodzi o pisanie prac, rozwijanie się w jakimś kierunku typu: nauka programowania, prawo podatkowe, czy cokolwiek co wymaga większego nakładu pracy staję się mistrzem odkładania i wymyślania setek czynności byleby tego nie robić. Ale przy tym, podczas tych wymyślonych czynności czuję w środku psychiczny ból i ciężar, że nie robię tego co powinnam. Chce mi się płakać i mam ochotę zamknąć się gdzieś w kącie, i czekać aż moje problemy same znikną, a one się coraz bardziej nawarstwiają.

Narzeczony próbuje być dla mnie oparciem, ale on nie potrafi mnie zrozumieć. Zawsze uczył się miesiąc przed egzaminami, zaliczał na samych piątkach i jak mówię mu o swoich problemach to nie jest w stanie postawić się w mojej sytuacji. Nie potrafi pojąć jak można mieć takie problemy. Dla niego jak trzeba coś zrobić to siadasz i to robisz, i żadnych problemów w trakcie tego procesu nie potrafi dostrzec. Co wbija mnie w jeszcze większe poczucie winy i beznadziei, bo czuję się najnormalniej niegodna bycia z nim.

Błagam o pomoc. Jakieś wskazówki jak sobie z tym poradzić. Bo już brak mi sił żeby sama się z tym borykać.
Próbowałam planować sobie każdą minutę dnia i robić wszystkiej długości plany. Trzymać się harmonogramu, ale najzwyczajniej ogrom zaległości jakie mam mnie przerasta, a planów trzymam się może dzień, dwa, po czym zdaję sobie sprawę, że nie jestem w stanie podołać takiemu wysiłkowi, a uczucie bezsilności staje się jeszcze większe.

Czekam na wasze odpowiedzi, bo jestem już na granicy wytrzymałości psychicznej i nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam z taką mną jaką jestem teraz.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: POMOCY, ROZMOWY, CELU W ŻYCIU

Znam to, znam.
Trudno skupić się na jednej rzeczy, rozproszona uwaga, brak cierpliwości, słomiany zapał itd.
U mnie przy okazji depresji zdiagnozowano jako coś podobnego do ADHD, nie pamiętam dokładnie jak to się nazywało.
Biorę tabletki na ADHD i jest ok, dodatkowo trochę podnoszą motywację.

Poza wizytą u psychiatry nie wiem co może Ci pomóc, niezależnie od tego co tutaj przeczytasz zmagasz sie z tym problemem nie od dzisiaj.
Weź te 150zł, umów się prywatnie na wizytę i opowiedz wszystko co Ci leży na sercu.
Pamiętaj, że możesz powiedzieć wszystko, bo obowiązuje go tajemnica lekarska.
Może dostaniesz leki, może skierowanie do psychologa, nie wiem.
Wiem, że udzieli Ci konkretnej pomocy - za to mu płacisz, ci na NFZ mogą sobie olewać pacjentów.

3

Odp: POMOCY, ROZMOWY, CELU W ŻYCIU

Witaj!
W Twoim opisie sytuacji widzę teraz siebie, ale na pocieszenie ja już studia mam za sobą... Może inaczej to wyglądało, niż u Ciebie, ale ja w tej chwili żyję tak jak Ty. Na co dzień, uśmiech i niby wszystko jest ok, a jak zostaję sama, ciężko mi się za cokolwiek zabrać, ale z tym trzeba walczyć! Jeśli wzięłaś na siebie taki ciężar, jak 2 kierunki a w dodatku żaden nie spełnia Twoich oczekiwań, to końcówka, czyli pisanie prac, powinno być najprostsze... Najgorsze lata zmagania się z egzaminami masz za sobą. Zastanów się, czego oczekujesz od życia i od siebie. W jakim jesteś wieku? Jakie masz marzenia? Może borykasz się z jakimiś innymi jeszcze problemami? Jeśli chcesz, to chętnie pogadam. To mój e-mail: olimpiakowalska8@wp.pl
Wiosenka smile

4

Odp: POMOCY, ROZMOWY, CELU W ŻYCIU

Dlaczego wybrałaś studia nie zgodne z zainteresowaniami? Skończenie studiów nie będzie końcem stresu. W pracy będziesz mieć to samo. Byłoby lepiej dla ciebie później pójść na kolejne studia, zgodne z zainteresowaniami.

5

Odp: POMOCY, ROZMOWY, CELU W ŻYCIU

Zawsze miałam do pracy podejście: nie ma sprawiać przyjemności, ma dawać pieniądze. I w taki sposób właśnie wybrałam swoje kierunki studiów. Szczerze mówiąc nie potrafię stwierdzić czy istnieje kierunek zgodny z moimi zainteresowaniami. Ciężko mi nawet ocenić jakie są moje zainteresowania. Z wielkim żalem muszę też przyznać, że nie potrafię wymienić ani jednej czynności w moim życiu o której mogłabym bez wahania powiedzieć, że sprawia mi przyjemność. Już prędzej czynności, które codziennie wykonuję mogę podzielić na takie, które sprawiają mi ból i które mi tego bólu nie sprawiają. I chyba pierwszy raz byłam wstanie sama przed sobą to przyznać (niestety łzy mi przy tym poleciały).
Mam takie odczucie jakby całe moje życie polegało na powolnym toczeniu się do jego końca, swoistego rodzaju stagnacji. Przeraża mnie to. Gdy patrzę na moich znajomych, którzy są tak aktywni, zwiedzają, rozwijają się w tylu dziedzinach nie mogę wyjść z podziwu jak im się to wszystko udaje. Wszystkie moje dni wyglądają tak samo: praca, sen po pracy, seriale i komputer, żeby tylko nie myśleć o rzeczach które powinnam i muszę zrobić i znowu sen.
Nic się nie dzieję, nie potrafię się zmusić do żadnej innej czynności, największym moim marzeniem jest zamknąć się w jakimś pokoju i chociaż przez chwilę nie czuć kompletnie nic. Nie czuć bólu jakie sprawia mi moje życie. Nie czuć bariery jaka dzieli mnie od ludzi wokół. Nie widzieć tych pogardliwych spojrzeń od mojej mamy, siostry, narzeczonego kiedy mówię że nie mogę sobie poradzić sama ze sobą. Chociaż na chwilę się od tego wszystkiego oderwać.
Ale może to oni mają rację, może jestem po prostu leniwa i tylko wymyślam sobie wymówki żeby nic nie robić. Tylko gdyby tak było, to czy w moim życiu byłoby tyle bólu?

6

Odp: POMOCY, ROZMOWY, CELU W ŻYCIU

Wybrałaś bardzo dobre kierunki, więc głowa do góry, trochę się przyłożysz, znajdziesz praktyki i się uda smile

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » POMOCY, ROZMOWY, CELU W ŻYCIU

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024