Myślę, że dużo ludzi jest niedostępnych emocjonalnie, owszem, mniej lub bardziej, ale wielu. Niektórzy właśnie nie są nauczeni jak okazywać uczucia, widzieli np rodziców, którzy są wobec siebie chłodni i potem sami mają z tym problem. Tak chyba bywa naprawdę dosyć często, jak czytam, słyszę o tym. Sama czasem też w takich trudnych sytuacjach mam problem, żeby zwierzyć się, nawet przyjaciółce faktycznie też. No, ale staram się to przełamywać. Oczywiście jest mi ona bardzo bliska, ufam jej, ta blokada nie dotyczy jej. To jest po prostu jakaś blokada, co widzę, że chyba wielu ludzi ma. Ciężko chyba nawet wytłumaczyć dlaczego ona jest. Może po prostu jakiś lęk, no ciężko to wyjaśnić. Racjonalnego wytłumaczenia chyba nie umiem znaleźć.
U mnie mama jest raczej otwarta, tata zamknięty w sobie i w sumie mam podobny do taty charakter, z tym, że jednak trochę bardziej otwarta i tak jestem, no i więcej mówię ogólnie. Niemniej z mówieniem o problemach owszem też mam problem. A jak ludzie mają problem przytulić, powiedzieć "Kocham Cię" to też właśnie pewnie dlatego, że u siebie w domu tego nie widzieli. Akurat z tym mam mniejszy problem, rodzice sobie okazują uczucia, nie zawsze tak bardzo wprost, ale po prostu to widać. Chociaż owszem i bliskością np z przyjaciółką czasem miałam problem, ale to tak widocznie bywa. Z chłopakiem jak sam wyznał mi uczucia, to potem nie miałam dużego problemu mu sama wyznać, chociaż owszem, trochę jeszcze byłam zawstydzona, ale nie było źle. Mój facet chyba miał większy problem, bo tak naprawdę nie miał przede mną dziewczyny, tylko takie dziewczyny spotykał, z czego nic nie wychodziło, a w domu jego rodzice są właśnie dosyć chłodni, więc miał trudniej.
Niemniej teraz też mówi o uczuciach, czasem może trochę mniej ode mnie, ale i tak nieźle, poza tym okazuje w czynach, ja oczywiście też. Czasem też nie jest łatwo pewnie w pewnych sprawach ludziom pocieszyć, więc czasem nie wiem czy mówić nawet przyjaciółce, bo wiem, że tutaj ciężko coś konkretnego powiedzieć. Chociaż w sumie też to buduje bliskość, dlatego staram się. Można myślę budować relacje z kimś zamkniętym w sobie w jakimś stopniu, niedostępnym emocjonalnie, chociaż owszem czasem to jest trudniejsze. Ludzie też czasem nie mają przyjaciela, a nie chcą np zwierzyć się koleżance. A rodzicom czasem też nie chcą. Ja czasem zwierzam się rodzicom, tak jak właśnie chłopakowi, przyjaciółce, choć jak pisałam też miewam tu problemy. Dużo osób niepotrzebnie też wstydzi się swoich problemów, więc wolą anonimowo o coś zapytać na forum. Jeśli to im pomaga, to ok, chociaż oczywiście czasem i tak wskazane, by porozmawiali z kimś bliskim.
A i u mnie to, że czasem mam problem mówić o problemach, to w sumie nie jest związane z tym, że ciężko mam zaufać innym ludziom. Owszem, zostałam czasem zraniona, ale mimo tego generalnie wierzę w ludzi, nie skreślam nikogo od razu, bo były jakieś złe doświadczenia. Niemniej, ta blokada czasem po prostu jest, dlatego komuś ufam, a i tak miewam problem. Tak czasem chyba po prostu bywa. To oczywiście nie jest też tak, że ufam komuś od razu, ale nie potrzebuję na to w sumie lat. Chociaż to chyba zależy od sytuacji.
Na pewno, mimo że sama mam problem z mówieniem o problemach (choć jak piszę jest lepiej, staram się to zmieniać i chyba jakoś lepiej mi się to udaje czasem), to sama umiem chyba słuchać, doradzać. Pewnie też dlatego w życiu czasem pytają mnie o radę, a ja doradzam lub wysłucham, dam wsparcie, bo tu akurat umiem. To chyba coś na zasadzie, że komuś umie się doradzić, jest bliskość, a odwrotnie, jak się potrzebuje wsparcia, to jest problem o tym samemu powiedzieć. No, ale jak piszę staram się i jest coś zawsze lepiej. Tym bardziej to dobrze, bo dzięki temu nie dam się tak wykorzystywać, jakby ktoś szukał tylko pocieszycielki, a kiedyś może czasem tak było, że sama wtedy nie mówiłam o problemach, nie próbowałam chyba nawet, tak jak teraz co się staram, a inni zwierzali się, może czasem nie wyczuwałam granicy, gdzie ktoś może mnie wykorzystać. No, ale z czasem to zobaczyłam. Po prostu tutaj jestem empatyczna, lubię komuś pomóc. No, ale teraz widzę, że jak każdy też tego potrzebuję, nie jest dobrze to dusić w sobie, więc już staram się mówić o problemach i trochę lepiej mi to wychodzi. Myślę, że ludzi, którzy zawsze sobie sami poradzą i nie potrzebują wsparcia jest mało, ja też do nich nie należę, więc tego potrzebuję, tylko widocznie taka blokada czasem po prostu u mnie jest, tak jak i u innych czasem pewnie.
No i widzicie, macie rację, też uważam, że można być ciepłą, a też zamkniętą w sobie. Ja może nie bardzo zamknięta w sobie, ale jednak trochę jestem, mimo że ciepła jestem raczej. Lubię pomagać, w życiu, na forum też, doradzić. No i powoli jak pisałam staram się sama też prosić o radę, mówić o problemach zaufanym osobom, no bo zawsze to lepiej niż jak dusiłam to w sobie. A tę blokadę po prostu staram się forsować, nie jest to łatwe, ale powoli się da i może nigdy nie będzie się całkiem otwartym, bo może taka zmiana nie jest aż tak łatwa, ale zawsze jakieś efekty będą 