Witajcie, jestem tu nowa i bardzo się cieszę, że do was trafiłam. Nazywam się Agnieszka, jestem z Opola i piszę obecnie pracę mgr z socjologii. Moim tematem są różne związki, w tym związki pozamałżeńskie. Bardzo byście mi pomogły gdybyście mogły mi opisać swoje historie: Czy to Was zdradzonych czy też zdradzających. Mój adres e-mail, na który bym prosiła o Wasze historie to : agnieszka.m.jaworskaMAŁPAinteria.eu
Byłabym Wam bardzo wdzięczna za pomoc, ponieważ od tego zalezy moja dalsza kariera naukowa. Chciałabym opis mniej więcej: kiedy i w jakich okolicznościach doszlo do zdrady, wiek Wasz i partnerów oraz kochanków/kochanek. Ponieważ wasze zwierzenia będę analizowac i opisywać to możecie się podpisać jakimiś fikcyjnymi przydomkami etc. Wszystko cokolwiek mi napiszecie, będzie anonimowe i NIKT poza mną nie będzie miał wglądu do przesłanych mi tekstów. Możecie też napisać czy jesteście z miasta i czy w przedziale do 100 tys. czy większe lub czy jesteście z wioski.
Odnośnie samej zdrady jednak, to też bym się Was chciała poradzić, czy warto? Ja jestem w 2 letnim związku, bardzo stabilnym (i niestety odrobinę nudnym). Partner jest ode mnie starszy o 3 lata. Zanim zaczęłam z nim być prowadziłam wspaniały flirt z mężczyzną o 20 lat starszym ode mnie, ale bardzo zadbanym i pociągającym mnie fizycznie. Wszystko było cudownie i prowadziło do romansu (ja byłam wtedy sama, ale on ma żonę), aż do momentu kiedy zaczęłam być z moim chłopakiem. Powiedziałam mu o tym i wszystko sie skończyło... az do... wczoraj. Znowu się spotkaliśmy, rozmawialiśmy i bylo wspaniale, a napięcie seksualne między nami było na bardzo wysokim poziomie. Czy warto w ogóle pchać się w zdradę? Czy (pytam zdradzających) nie przytłaczają Was wyrzuty sumienia..? Bo chociaz z jednej strony bardzo mam ochotę na romans i zronbiłabym wiele żeby do niego doszlo, jednak nie chciałabym żeby to zniszczyło mojego związku... Da się dobrze ukryć romans? Czy to kłamstwo, jak każde inne ma krótkie nogi?
Liczę na Wasza pomoc w obu kwestiach.
