poruszam temat, który mi nie daje spokoju. Przyjaciółka się rozwodzi była u kilku adwokatów ale ciągle jest coś (jej zdaniem) nie tak. Jej mąż chce rozwodu z jej winy. Nie byłam "w środku" ale z jej opowieści wynika, że mąż ma rację. Oczywiście broni się ale jej wina to ok powiedzmy 80%.
Jest nawet skłonna przyjąć tą winę ale adwokaci skutecznie próbują ją od tego odwieźć. Oboje z męzem są dość sytuowani, ona ma wysokie samodzielne stanowisko, on dobrze prosperujący interes rodzinny. Chcą "grzecznego" rozwodu, rozmawiają ze sobą, ich "strony" nakłaniają do walki.
Dodam, że mają dzieci-syna i córkę nastoletnich. Domówieni są, że córka ma mieszkać z nią, syn z ojcem. Niewiadomo jak na to przystanie Sąd ale chcą tak zrobić. Znów adwokaci mówią inaczej..czy to standard taki?
No jestem w szoku ,każdy adwokat namawia na rozwód bez orzekania winy .jestem na bieżąco w trakcie spraw i także sędzia na rozprawie zapytał czy nie da się tego załatwić bez orzekania .Mino tego że mój mąż wyprowadził się 6 lat temu i jest z kimś związany ma z nią dziecko i jeszcze żąda w tej chwili mojej winy to dla sądu tak najprościej załatwić to polubownie .Mam wrażenie że sędzia nawet nie czyta pozwu jakie jest uzasadnienie ,nawet świadków jak przepytuje to był zdziwiony co zeznają mimo tego że było opisane wszystko w piśmie .