Szanowne Panie, mój post nie będzie aż tak dramatyczny jak większość historii, które pojawiają się na forum. Opisuję ten przypadek, bo mam po prostu problem ze zrozumieniem co się właściwie stało...
Zacznę jednak klasycznie, od początku
. Jestem w stałym, długoterminowym zwiząku. Mój narzeczony powinien właściwie być żywcem wyniesiony na ołtarze- no ideal, prawie
-poznając go miałam więcej szczęścia niż rozumu. Jesteśmy razem szczęśliwi.
Mój narzeczony ma przyjaciela, starszego od niego o kilka ładnych lat, zatwardziałego kawalera. W sumie do tej pory byłam przekonana,że to nasz wspólny przyjaciel.Facet przychodzi(ł) do naszego domu, jadł nasze żarcie, itp, itd, potrafiliśmy przegadać pół nocy. Ostatnio został zaproszony na kolację, od której się w jakiś tam sposób wykręcił. Napisałam mu smsa, całkowicie żartobliwie,czy z góry wyszedł z założenia,że tak źle gotuję, że aż postanowił się urwać. Dostałam w podobnie żartobliwym tonie utrzymaną odp. Wszystko ładnie, pięknie,śmichy chichy itd. I nagle łup, dostaję wiadomość,że mam przestać udawać idiotkę, że sobie z niego żartuję, że on starał się pomóc i być miły, a ja go tak traktuje itp.Popatrzyliśmy z moim facetem na siebie, wyszliśmy z założenia,że się kolega albo napił, albo coś mu się poźną nocą miesza we łbie, więc nie ma co się wdawać w gadkę. Rano kolejny sms, że jestem idiotką. Narzeczony nie wytrzymał i zadzwonił do gościa,żeby się zapytać o co w sumie chodzi, bo trochę niefajnie się zachowuje. Nasz ulubieniec nie odebrał, tylko wysmarował maila na 2 strony,że on chciał dobrze, że ja go sprowokowałam( do czego????),,że on ma smsy ode mnie na dowód itp. Misiek stwierdził,że nie rozumie o co ten szum,ze sam widział, co mu pisałam,i że tylko żartowałam, z reszta w bardzo przyjacielskim tonie. Odpowiedź faceta była następująca- jestem zniesmaczony, obrażony, odezwę się kiedyś tam...
No spoko. Teraz siedzimy, zjedliśmy kolację i oboje się zastanawiamy o co tu chodzi. Mój TŻ zna gościa od 8 lat, ja mniej więcej 3. Nigdy nic dziwnego nie miało miejsca. Jak wspomniałam, przyjaciel, i to taki, na którego można liczyć. Więc skąd ta agresja skierowana w moją stronę? I to tak nagle, zupełnie bez powodu?
Proszę o pomoc w zrozumieniu motywów faceta, bo po prostu szkoda mi go i tej znajomości, chcę zrozumieć, w czym leży problem, i czy da się to jakoś naprawić.
Może Twoje żarty uważa po prostu za chamskie docinki? ![]()
Najwidoczniej nie jest na tyle wyluzowany, by to zrozumieć.
Nabijasz sobie niepotrzebnie głowę.
Będzie chciał, to odezwie się do Twojego chłopaka. ![]()
No właśnie nie, z nim się właśnie w ten sposób rozmawia-niezaleznie od tego, czy ktoś to uzna za chamskie, facet ma takie poczucie humoru, typowy Anglik
. I wiem, niepotrzebnie się zastanawiam, ale taka już moja "chcącawiedzieć"
natura. Wścibska baba jestem...
No jeśli Twój facet tego nie wie, a zna go 8 lat, to Ty również tego nie zrozumiesz.
Możliwe, wiem,że pewnie się nie dowiem, ale próbować mogę ![]()
Ale jaki jest sens, że nas o to pytasz?
Przecież my nie siedzimy mu w głowie, więc i tak Ci nie pomożemy. Ja mogę Ci jedynie poradzić co możesz z tym zrobić. A więc możesz sobie poczekać aż ten przyjaciel sam się odezwie. Możecie też spróbować się spotkać z nim, może da się namówić na rozmowę. Ale jedyne czego nie powinnaś pod żadnym pozorem robić, to pisać do niego sama i próbować się z nim spotkać w cztery oczy.
Zgaduję: facet pomyślał,że go podrywasz.
Dzięki, ok rozumiem,pisać do niego nie mam i nie miałam zamiaru, spotykać się też nie. Nie oczekuje opisu jego życia wewnętrznego itd, zastanawiam się skąd tak gwałtowna reakcja, po prostu i po ludzku, bo wiem,że powodu ku temu nie było. Co do tego,że myślał,że podrywam- no to ehhh, byłby szok, bo nasze kontakty wyglądały w ten sposób od zawsze, i nigdy nie było ani mowy ani o podrywaniu ani o takim tego odbieraniu.
Trudno, po prostu trzeba najprawdopodobniej spisać na straty. A szkoda.
Może po prostu ktoś mu nagadał na Ciebie, że podrywasz facetów itd. A że to przyjaciel Twojego faceta to się wkurzył, bo stwierdził, że jego też podrywałaś. Miał dowód, że faktycznie się tak zachowujesz i zaczyna się bać o Twojego narzeczonego.
Nie twórzmy historii, bez jaj. xD
Niech Twój facet się dowie, w końcu jego przyjaciel.
Chyba faktycznie się trzeba będzie facetem wywiedzieć, bo się zaczyna z tego 'moda na sukces robić'
Dzięki ![]()
Gej
Ewidentnie facet ma problem ze soba.wyladowuje na was swoje frustracje,gra na Waszych emocjach.W ogole nie owinnas analizowac zachowania idioty.Nie analizuj tez czy to ty popelnilas jakis blad-nie popelnilas.Nie jestes przeciez winna,ze on ma zryty leb.Wczeniej maskowal sie przed Wami,a teraz pokazal jak ma porabane we lbie.Uwazam,ze powinnas z nim calkowicie zerwac kontakt.Chyba nie chcesz juz byc workiem treningowym dla jakiegos glupka?
Popłakałam sie ze smiechu ;D