Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 83 ]

1

Temat: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Czy pamiętacie jeszcze Wasze marzenia z dzieciństwa? Dzieciom świat dorosłych wydaje się fascynujący. Z ogromnym entuzjazmem opowiadają kim będą w przyszłości, jak będzie wyglądał ich dom, jakie pasje będą realizować itp. Dziewczynki często snują marzenia o mężu i rodzinie. Dziecięce pomysły na życie potrafią zmieniać się bardzo szybko, ale zawsze są pełne ufności, że właśnie w taki sposób będzie wyglądać ich dorosły świat.

Co się stało z Waszymi marzeniami w miarę upływu lat? Porzuciliście je w zderzeniu z rzeczywistością, czy też spełniliście wszystkie? A może w dorosłym życiu zaczęliście marzyć zupełnie o czymś innym? Dorosły świat okazał się lepszy/gorszy od Waszych dziecięcych wyobrażeń na jego temat?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Ewcia SC (2015-06-03 22:40:45)

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Pamiętam, że w dzieciństwie zamarzyłam o perfekcyjnie ułożonym życiu. Później okazało się, że mam nerwicę, a to perfekcyjne ułożenie miało polegać na realizowaniu natręctw, od których zależał mój stan. Podjęłam leczenie, które nadal trwa, a moje życie może nie idealnie, ale jest ułożone. Chcę osiągnąć najlepszy rezultat z możliwych więc dążę do perfekcji, która jest nieosiągalna, ale to daje mi taką właśnie dziecięcą i ciągłą radość.

3

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Moim pierwszym marzeniem była dorosłość. Chciałam aby to stało się jak najszybciej, abym mogła wyprowadzić się z domu rodziców, zarabiać i sama mogła decydować o sobie, mieć własne pieniądze i sama decydować na co je wydam.
Tak się stało.
Inne marzenia np. o dobrym mężu, własnej rodzinie, domu też się spełniły.

Nie miałam nigdy marzeń co do jednego zawodu. nawet nie bardzo wiedziałam jaki zawód wybrać bo kilka mnie pociągało. A, że były to czasy inne niż dziś to wybrałam zawód konkretny dający pracę, niezłe zarobki i jakiś prestiż nawet.
A potem przyszło nowe, doszła moja wyprowadzka w strony męża i w nowym miejscu gdzie praca była dziedziczona nie starczyło jej dla mnie. I zaczęły się dokształcania, szkolenia, kursy. I kilka zawodów zdobyłam zupełnie innych niż te z marzeń z dzieciństwa.

4

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Moje dziecięce marzenie skorygowało życie - dość późno...

Chciałam być "sprzedawcznką". Cóż, znałam profesję z obserwacji i lgnęłam do niej.

Najbardziej chciałam być matką. Wymyśliłam sobie szóstkę dzieci. Często powtarzałam, jako dziecko, że chcę mieć szóstkę dzieci a męża żadnego.

Nigdy nie planowałam robić tego, co robię. Co mnie absorbuje obecnie?

Czy zdradziłam dziecinne uczucia?

Tak.

Mam mniej dzieci. Mój mąż, pomimo zalet, nie jest rycerzem.
Nie jestem "sprzedawczanką".

Obecnie niczego nie sprzedaję.

5

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Jako dziecko marzyłam o macierzyństwie. Bardzo chciałam aby mi się urodził mały murzynek. Miałam zamiar go ubierać z różowe i fioletowe ubranka, wozić w białym wózku na wielkich kołach. Bo w jakiejś gazecie z zagranicy z reklamami  zobaczyłam takie właśnie bobo, które mi się spodobało.I najlepiej aby nie rósł.

Ale to się nie spełniło.

6

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Marzyłam o kolejce. Takiej na prąd. Z wagonikami. Marzenie do dziś nie zostało spełnione...

Udało mi się przez chwile mieć wypragniony projektor. Taki oto....

http://img08.staticclassifieds.com/images_tablicapl/57128735_1_261x203_projektor-rzutnik-ania-bajki-prezent-kalisz.jpg

Pamiętam do dziś bajkę o Śniezce. Przekręcałam pokrętłem kolejnevkadry i czytałam napisy. Okno zakrywałam kocem, kiedy było zbyt widno w pokoju. Projektor gdzieś się zapodział a ja czasem znowu chciałabym być tym małym dzieckiem. Siedzieć tam w pokoju i wlepiać wzrok na ścianę mojego i siostry pokoju... I nie mogę przełamać się by nabyć taki egzemplarz. Bo chce tamten właśnie. Bo był mój i mogłam dzięki niemu podróżować w czasie...
http://img.archiwumallegro.pl/?1408697726

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Jak mały byłem marzyłem aby zostać strażakiem potem ble policjantem a kiedy dorosłem nawet nie spodziewałem się ,ze zostanę właścicielem dwóch firm.Potem chciałem objechać świat hmm połowicznie mi się udało stany,meksyk cała Europa ale nie byłem na Kubie i żałuję.Od jakiegoś czasu chcę zostać prezesem klubu piłkarskiego i....być może spełnię swoje marzenie i to klubu ,któremu od dziecka kibicuje byłem jego kibicem,chuliganem czas zostać kimś więcej bo mam wizję,chęci i ludzi z kapitałem do pomocy.Czas zweryfikuje czy się nadaję,zobaczymy nawet jak przyjdzie zaczynać z niższych lig jestem gotowy na tytaniczną pracę aby samemu sobie coś udowodnić.

8

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Jako małolat miałem hopla na punkcie samochodów, chciałem samochody projektować i budować. Dla dziewczyn nudy na pudy. Ale ja miałem kompletnego świra na tym punkcie. Jako nastolatek przerabiałem swoje motorowery, potem motory. Pamiętam moją Javę 50, która po przejściach ze mną wyglądała jak jakieś ryczące monstrum, do tego bez podnóżka, musiałem ją opierać o murek albo kłaść na asfalcie. Potem moje marzenia o tworzeniu mechanizmów poszły w stronę - mówiąc potocznie - sztucznej inteligencji i systemów logiki rozmytej. Ale to już dorosła historia, nie marzenia z dzieciństwa.

9

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Jako że dąże do wyznaczonych sobie celów- tak, marzenia się spełniają! Te o pracy, o studiach. Nawet marzenie o jeździe samochodem ha ha, podróze tak samo. Jedno wielkie marzenie przede mną: narzeczeństwo, mąż, dzieci, dom. Mam nadzieje że się spełni!

10

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Hmm ja swoje marzenia z dzieciństwa rzuciłam w kąt na skutek pewnych wydarzeń, ale aktualnie drobnymi kroczkami wzięłam się za ich realizację, bo jednak to co chciałam robić jako dziecko, chcę robić jako dorosły i stwierdzam że głupio zrobiłam porzucając mój pomysł na życie, bo tym sposobem jestem parę lat do tyłu i straciłam nieco wprawy.

11

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

1) A czy dorosłość w jakiś sposób Was rozczarowała? Dzieci zwykle idealizują przyszłość i sądzą, że będzie fajnie, bo wolność, brak szkoły, nie trzeba słuchać rodziców, tyle marzeń można zrealizować itp. A może wprost przeciwnie: dorosłe życie okazało się dużo lepsze od Waszych dziecięcych fantazji?

2) Czy nadal marzycie równie chętnie i z równą ufnością, co dzieci?

12

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Witam...
W większości tę dzięciece i mlodzieńcze swoje marzenia zrelizowalam ,tak na 90%...
Z malej miejscowości przenioslam się do dużego miasta, zawodowo też mi się powiodlo..
Mam czas na rozwijanie swoich pasji..wielu oddanych przyjaciól.
Nie związalam się tylko z "królewiczem" ... ten , ktory mial nim być - zawiodl..
Czy nadal marze, oczywiście.. tylko już bardziej realnie... niestety. Na podróże po Świecie mnie nie stać , a chcialabym.
Cieszę się z tego co mam..:) Tak ogólnie to jestem spelnioną kobietą

13

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Podobnie jak Kleoma marzyłam o tym, żeby być dorosłą, zarabiać swoje pieniądze i wydawać je na co tylko zechcę. Spełniło się, z tym, że jeszcze nie mogę sobie pozwolić na kupowanie wszystkiego co chcę wink

Jeżeli chodzi o zawód, to pamiętam, że chciałam być sprzedawczynią w drogerii. W drogeriach zawsze tak pięknie pachniało szminkami, cieniami, perfumami.. W niektórych małych sklepikach z kosmetykami dalej tak pachnie smile Mniej więcej równolegle marzyłam o pracy w aptece. Te dziecięce marzenia się nie spełniły.

14

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

http://i57.tinypic.com/10o0bic.jpg

15 Ostatnio edytowany przez McMiodek (2015-06-04 08:33:50)

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Z tych nierealnych: ja marzyłam, żeby być wróżką xD Jezderkusie, dałabym się pokroić żywcem za skrzydełka. To marzenie może się trochę spełniło, bo moje dziecko mówi czasami: "Mama ty to jesteś czarodziejka", natomiast partner czasem powie "Wiedźma jesteś i tyle" big_smile No ale skrzydła to mi kutwa do tej pory nie urosły! lol Za to mam całą serię bajek o Dzwoneczku, więc sobie odbijam big_smile

A z tych realnych jedno dobrze pamiętam.

Marzyłam, że jak urosnę,to będę robiła mieszanki z ziółek i przetwory, jak moja babcia. Strasznie mnie kręciły te jej nalepki na słoiki, pięknie opisane, i te ozdóbki na zakrętkach.  I miała taką spiżarkę, gdzie było wszystko... zioła, czosnki wisiały, słoiki poustawiane były na półkach, tu dżemy, tam miód, tam warzywa w słoikach, wina, nalewki, świeżo ubite masło, puszysty biszkopt w niedziele... i ta kapusta w beczce... A już co tam się działo w grudniu! Każdy z nas- wnucząt- prawie sobie zęby połamał na świeżo upieczonym staropolskim pierniku lol Mięknie dopiero z czasem...  I wszystko takie pyszne! Dzisiaj mam zeszyt od babci, z każdym jej magicznym przetworem.  I staaare książki o ziołach. Spiżarki nie mam, ale to kwestia czasu. Coś wymyślę. Mam natomiast półki, gdzie są ustawione jeszcze zeszłoroczne przetwory, a w dodatku dziś zabieram się za kiszenie ogórów!!! big_smile
Staram się realizować wszystko, czego mnie babcia nauczyła- chcę, by mój dom był ciepły, gościnny i dobrze się kojarzył smile I żeby inni chętnie do niego wracali smile

Ja w sumie dalej marzę. Jestem ogromną marzycielką, chociaż nie chodzę z głową w chmurach smile

16 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-06-04 10:13:07)

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

W dzieciństwie marzyłam m.in. o byciu tłumaczką, posiadaniu dużego domu oraz psów. Mężem i dziećmi jakoś nie byłam zainteresowana. Dom i psy zrealizowałam, a tłumaczką teoretycznie zostałam, ale w praktyce nie wykonuję zawodu. Chciałam znać wiele języków, bym mogła się dogadać w każdym kraju, do którego pojadę (spełnione). Marzyłam też o posiadaniu swojego samochodu i prawa jazdy, bym mogła jeździć, gdzie mnie wzrok poniesie. Miałam nadzieję, że kiedy dorosnę, to postęp techniki umożliwi przeciętnemu człowiekowi wycieczki w kosmos. Na to wciąż czekam. smile

Przede wszystkim jednak chciałam czuć się wolna bez ograniczeń w postaci szkoły, rodziców, narzucania mi poglądów itp. To też się udało, bo aktualnie wszystko robię dlatego, że chcę to robić, a nie dlatego, że muszę. Udało mi się uwolnić od religii, której nigdy nie czułam, od przejmowania się cudzymi opiniami, od jakiejkolwiek zależności finansowej lub emocjonalnej od kogokolwiek, ale również niejako od samej siebie, bo nabrałam dystansu i już nie analizuję drobiazgowo każdego potknięcia. Dorosłość dała mi wolność, której nawet nie umiałam sobie wcześniej wyobrazić, bo w dzieciństwie wolnością byłoby dla mnie niesłuchanie rodziców oraz rzucenie szkoły. Wówczas to by mi wystarczyło. W dzieciństwie inaczej też wyobrażałam sobie miłość, bo jeśli już myślałam o partnerze, to zawsze sądziłam, że skończę z facetem, który będzie dla mnie dobry i którego będę lubić, ale nic więcej. Nie umiałam sobie wyobrazić, że aż taka przyjaźń z jakimś mężczyzną jest możliwa i że może mnie on niemal bezwarunkowo kochać. Czasami życie okazuje się dużo lepsze niż nasze wyobrażenia o nim.

17

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
cslady napisał/a:

1) A czy dorosłość w jakiś sposób Was rozczarowała? Dzieci zwykle idealizują przyszłość i sądzą, że będzie fajnie, bo wolność, brak szkoły, nie trzeba słuchać rodziców, tyle marzeń można zrealizować itp. A może wprost przeciwnie: dorosłe życie okazało się dużo lepsze od Waszych dziecięcych fantazji?

2) Czy nadal marzycie równie chętnie i z równą ufnością, co dzieci?

Tak czuję się z jednej strony rozczarowany bo myślałem,że mój tata będzie mnie trutnia przynajmniej utrzymywał do 50-tki będzie mi dawał kasę na moje zachcianki a ja będę żył sobie na luzaku i po 50-ce wezmę się dopiero do roboty:)Z drugiej strony życie nieźle mi przykopało i stałem się zaradnym i ambitnym facetem,którego bylejakość nie zadowala wiec wszystko jakby w normie.

Moje dziecko raczej nie marzy jeszcze tylko mówi co chce od razu widać po kim to ma:)Ja mam zupełnie inne plany a marzenia hmm raczej nie realne bo chciałbym aby się żona odmłodziła o 10 lat i zamiast 34 miała 24:)

18

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Ja marzyłam o byciu nauczycielką, apterkarką, sprzedawcą w drogeii albo panią w okienku na poczcie. Nic się nie spełniło. Marzyłam też o rodzinie. Też się nie spełniło...

19

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
leukonoe napisał/a:

Ja marzyłam o byciu nauczycielką, apterkarką, sprzedawcą w drogeii albo panią w okienku na poczcie. Nic się nie spełniło. Marzyłam też o rodzinie. Też się nie spełniło...

Jeszcze się nie spełniło. smile Jesteś bardzo młoda, zdążysz założyć rodzinę i tego Ci życzę. A co do pracy, to zmieniła Ci się wizja Twojego zawodu? Nie chciałaś skończyć np. farmacji?

20

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Świat dorosłych nawet w dzieciństwie nie wydawał mi się fascynujący. Szczerze   mówiąc  to wprost przeciwnie. Wtedy kompletnie nie rozumiałam np. tego nader często występującego  w ich świecie  zakłamania, które  na moje potrzeby oni nazywali konwenansami wink Nie zmienia to jednak faktu, że oczywiście marzyłam o jak najszybszej dorosłości. Ten stan dojrzałości fizycznej kojarzyłam z możliwością  decydowania o sobie, co jawiło się w mojej głowie jako swego rodzaju wyzwolenie? wink

Ze swoich  dziecięcych marzeń nie zrealizowałam żadnego, nawet tego o wymarzonym psie. Obecnie rzeczywiście decyduję samodzielnie o sobie, ale mimo wszystko i tak nie mam odwagi żyć, tak jak bym naprawdę chciała...

21

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
Volver napisał/a:

Obecnie rzeczywiście decyduję samodzielnie o sobie, ale mimo wszystko i tak nie mam odwagi żyć, tak jak bym naprawdę chciała...

Dlaczego? Według badań to właśnie tego braku odwagi, by żyć jak się chce, ludzie najbardziej żałują, gdy żegnają się ze światem. Może zatem warto jednak zdobyć się na odwagę? smile

22

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
cslady napisał/a:
Volver napisał/a:

Obecnie rzeczywiście decyduję samodzielnie o sobie, ale mimo wszystko i tak nie mam odwagi żyć, tak jak bym naprawdę chciała...

Dlaczego? Według badań to właśnie tego braku odwagi, by żyć jak się chce, ludzie najbardziej żałują, gdy żegnają się ze światem. Może zatem warto jednak zdobyć się na odwagę? smile

Oczywistym jest, że ze strachu sama siebie ograniczam smile Pracuje nad tym i nawet jakieś drobne postępy robię, ale to dość długi i żmudny proces u mnie. W dzieciństwie bardzo brakowało mi poczucia stabilności. Dziś kiedy osiągnęłam względny jego poziom, moja skłonność do ryzyka i zmian jest jaka jest...  wink

23

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Ja chciałam być weterynarzem, bo od dzieciństwa kocham zwierzęta. Później marzyłam o tym, żeby być piosenkarką, bo kocham śpiewać. Żadne z tych marzeń się nie spełniły, może miałam zbyt duże ambicje i nie wiedziałam, że człowiek ma swoje ograniczenia, tak już jest z marzeniami, są tylko po to, żeby podkoloryzować szare życie a później wrócić do brutalnej rzeczywistości.

24

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

A ja chciałam być księżniczką, ubierać się w te olbrzymie suknie i mieszkać w zamku big_smile nie zostałam nią i raczej już nie zostanę... chociaż kto wie big_smile z tych bardziej realnych to chciałam być weterynarzem, albo po prostu sprzedawczynią lub aktorką, teraz mi się trochę pozmieniały marzenia, no ale grunt to dążyć do celu smile

25

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Moje dzieciństwo było bardzo ciepłe i bezpieczne, być może dlatego swoją dorosłość widziałam bardzo mgliście. Nie snułam planów o byciu milionerką, księżniczką, wielką piosenkarką czy aktorką, za to uwielbiałam bawić się w dom, szkołę i szyć swoim lalkom kreacje. Dziś mam swój dom i rodzinę, gdzieś po drodze skończyłam szkołę odzieżową, potem ? choć tego nie planowałam ? zostałam też (między innymi) pedagogiem. Rozwinęłam więc te umiejętności, które zapoczątkowałam jako mała dziewczynka.

Było mi dobrze tak, jak było, rodzice dali mi sporą swobodę i możliwość decydowania o sobie - nikt mnie nie ograniczał, niczego nie narzucał, o nic nie suszył głowy, dlatego też niespecjalnie czułam potrzebę szybkiego dorastania, usamodzielniania się czy, jak niektórzy, ucieczki z domu.

Gdybym miała skonfrontować swoje ówczesne wyobrażenie o byciu dorosłym z rzeczywistością, to chyba nigdy nie poczułam się specjalnie zawiedziona i jedno z drugim się pokryło. Co prawda wyobraźnia podpowiadała mi, że moje życie będzie wyjątkowe i niezwykłe, będę tworzyć rzeczy wielkie, a jednak nic takiego się nie stało, to jednak nie czuję się rozczarowana, bo osiągnęłam rzeczy, o istnieniu których wówczas nie miałam bladego pojęcia. Poza tym wiem, że wiele jeszcze przede mną. Wciąż mam plany i marzenia, które ewoluują, zmieniają się stosownie do okoliczności i możliwości. Wiem też, że jeśli naprawdę bardzo czegoś chcę, to w końcu dopinam celu. Jeśli nie, to tylko znaczy, że widocznie nie zależało mi wystarczająco mocno.

26 Ostatnio edytowany przez ChloeIllusion (2015-06-04 15:22:12)

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Udało się w 120% smile
Marzyłam przede wszystkim o byciu dorosłą i niezależną, swoim mieszkaniu, podróżach, pracy w konkretnym zawodzie. Wszystko i dużo więcej spełniło się jeszcze przed 20 rokiem życia.
Nigdy nie marzyłam o rodzinie, mężu czy dzieciach, nie chciałam tego mieć, ewentualnie myślałam, ze może trafić się jakis facet, ale nie sądziłam, żeby istniał aż tak cudowny, żebym się w nim zakochała. I to spełniło się nadprogramowo, bo istnieje, jest moim męzem i kocham go nad życie smile Dzieci z kolei nigdy nie chciałam i nadal nie chcę.

cslady napisał/a:

1) A czy dorosłość w jakiś sposób Was rozczarowała? Dzieci zwykle idealizują przyszłość i sądzą, że będzie fajnie, bo wolność, brak szkoły, nie trzeba słuchać rodziców, tyle marzeń można zrealizować itp. A może wprost przeciwnie: dorosłe życie okazało się dużo lepsze od Waszych dziecięcych fantazji?
2) Czy nadal marzycie równie chętnie i z równą ufnością, co dzieci?

Nie rozczarowała w niczym, wręcz przeciwnie, codziennie fascynuje mnie coraz bardziej, mimo już dość długiego stażu mojej "dorosłosci".
Tak, nadal marzę i spełniam marzenia - jakoś wszystko mi łatwo przychodzi, to co będę sobie odmawiać smile

cslady napisał/a:

Mężem i dziećmi jakoś nie byłam zainteresowana. (...) Przede wszystkim jednak chciałam czuć się wolna bez ograniczeń w postaci szkoły, rodziców, narzucania mi poglądów itp. To też się udało, bo aktualnie wszystko robię dlatego, że chcę to robić, a nie dlatego, że muszę. Udało mi się uwolnić od religii, której nigdy nie czułam, od przejmowania się cudzymi opiniami, od jakiejkolwiek zależności finansowej lub emocjonalnej od kogokolwiek, ale również niejako od samej siebie, bo nabrałam dystansu i już nie analizuję drobiazgowo każdego potknięcia. Dorosłość dała mi wolność, której nawet nie umiałam sobie wcześniej wyobrazić, bo w dzieciństwie wolnością byłoby dla mnie niesłuchanie rodziców oraz rzucenie szkoły. Wówczas to by mi wystarczyło. W dzieciństwie inaczej też wyobrażałam sobie miłość, bo jeśli już myślałam o partnerze, to zawsze sądziłam, że skończę z facetem, który będzie dla mnie dobry i którego będę lubić, ale nic więcej. Nie umiałam sobie wyobrazić, że aż taka przyjaźń z jakimś mężczyzną jest możliwa i że może mnie on niemal bezwarunkowo kochać. Czasami życie okazuje się dużo lepsze niż nasze wyobrażenia o nim.

Czuję sie, jakbym ja to napisała smile

27

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
Olinka napisał/a:

Było mi dobrze tak, jak było, rodzice dali mi sporą swobodę i możliwość decydowania o sobie - nikt mnie nie ograniczał, niczego nie narzucał, o nic nie suszył głowy, dlatego też niespecjalnie czułam potrzebę szybkiego dorastania, usamodzielniania się czy, jak niektórzy, ucieczki z domu.

Mnie też rodzice nie ograniczali i nie pilnowali, ale musiałam dostosowywać się do nich w wielu błahych kwestiach, które były od nich niezależne. Np. kiedy chciałam jechać do koleżanki mieszkającej na wsi, musiałam uzgodnić to z rodzicami, żeby mogli mnie zawieźć i po mnie przyjechać. big_smile A chciałam robić takie rzeczy sama i nikomu się nie tłumaczyć. Nie czułam się też wolna przez fakt, że rodzice bardzo martwili się o mnie, gdy np. jako nastolatka (13-16 lat) wychodziłam sama wieczorem albo wyjeżdżałam na wymiany zagraniczne. Tzn. ja ich w pełni rozumiałam, nie było też z ich strony uporczywych telefonów, nie okazywali mi nawet tego wprost, ale ja to widziałam i wiedziałam. Kiedy spotykało mnie coś złego, to też było im przykro, a ja czułam się przez to jeszcze bardziej podle. Męczy mnie taka odpowiedzialność za czyjeś dobre samopoczucie, chociaż oczywiście ją rozumiem. Nie lubię tego jednak i nie mogłabym mieć partnera, który ciągle się o mnie martwi, a już tym bardziej próbuje mnie kontrolować i apelować do mojego rozsądku. W dorosłym życiu uwolniłam się od tego, bo jeśli nawet mam jakiś problem, to nie mieszkam z rodzicami, więc tego nie widzą. big_smile A ja w spokoju mogę odchorować, a potem się ogarnąć. Zauważyłam, że psy mają podobnie, bo jeśli idą na zastrzyk lub zabieg z osobą, która im współczuje i której jest przykro, że je coś boli, to wyczuwają to i histeryzują jeszcze bardziej. A kiedy idą z osobą spokojną, pewną i opanowaną, dobrze znoszą takie stresujące sytuacje. Mam dokładnie tak samo. big_smile

28

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
cslady napisał/a:
leukonoe napisał/a:

Ja marzyłam o byciu nauczycielką, apterkarką, sprzedawcą w drogeii albo panią w okienku na poczcie. Nic się nie spełniło. Marzyłam też o rodzinie. Też się nie spełniło...

Jeszcze się nie spełniło. smile Jesteś bardzo młoda, zdążysz założyć rodzinę i tego Ci życzę. A co do pracy, to zmieniła Ci się wizja Twojego zawodu? Nie chciałaś skończyć np. farmacji?

Nie wiem czy taka młoda tongue 25 już stuknęło... Co do wizji zawodu, to miałam dośc dużo pomysłów co robić, ale jakoś nie bardzo wiedzialam za co się zabrać. I nadal nie wiem. Myśl o studiowaniu farmacji przyszła dość pozno. Ostatecznie skonczyłam studia ekonomiczne, których nie bardzo nie lubię i nie wiem za bardzo co chciałabym robić.

29 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-06-04 17:56:12)

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
leukonoe napisał/a:

Nie wiem czy taka młoda tongue 25 już stuknęło... Co do wizji zawodu, to miałam dośc dużo pomysłów co robić, ale jakoś nie bardzo wiedzialam za co się zabrać. I nadal nie wiem. Myśl o studiowaniu farmacji przyszła dość pozno. Ostatecznie skonczyłam studia ekonomiczne, których nie bardzo nie lubię i nie wiem za bardzo co chciałabym robić.

Ale na studia nigdy nie jest za późno. Farmację chyba też można studiować zaocznie, więc jeszcze wszystko przed Tobą. big_smile A na rodzenie dzieci też masz jeszcze sporo czasu, więc nic straconego. smile

30

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

A ja nie bardzo pamiętam jakie miałem marzenia w dzieciństwie. Na pewno grać w piłkę. No to pokopałem się po czole parę lat po niższych ligach. A tak to generalnie ze wszystkiego jestem bardzo zadowolony. Kto by się spodziewałem jeszcze kilkanaście lat temu, że będzie mi się tak fajnie żyło:)

31

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Miałam w dzieciństwie trzy marzenia. Dwa główne i jedno poboczne  - że tak to określę. Te dwa główne to mąż pierwszy i jedyny i co najmniej jedno dziecko. Tu  już wiem, że poniosłam porażkę na całej linii. Męża już nie ma, a dziecka nie było i nie będzie. Natomiast to poboczne ma szanse na realizację i dlatego nie napiszę, co to, bo jeszcze zapeszę (jestem troszeczkę przesądna... w myśl zasady "Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek" smile )
Szczerze powiem, że trudno zmierzyć się ze świadomością, że to, o czym marzyło się nie tylko w dzieciństwie, ale praktycznie przez całe życie, jest poza zasięgiem możliwości. Trudne to, ale nie niemożliwe. Po prostu trzeba zmieniać marzenia.

cslady napisał/a:

1) A czy dorosłość w jakiś sposób Was rozczarowała? Dzieci zwykle idealizują przyszłość i sądzą, że będzie fajnie, bo wolność, brak szkoły, nie trzeba słuchać rodziców, tyle marzeń można zrealizować itp. A może wprost przeciwnie: dorosłe życie okazało się dużo lepsze od Waszych dziecięcych fantazji?

2) Czy nadal marzycie równie chętnie i z równą ufnością, co dzieci?

Ad.1
Któraś z dziewczyn już tu pisała, że nie miała jakichś wielkich oczekiwań po dorosłości ani wyraźnego jej obrazu. Mam podobnie. Dzieciństwo również miałam szczęśliwe, bez większych problemów, dość długo bawiłam się lalkami. Pamiętam, że wręcz bałam się tej dorosłości i odwlekałam moment wejścia w nią najdłużej, jak mogłam. W ogóle chyba jakoś późno dojrzałam.
Ale w efekcie chyba mogę powiedzieć, że dorosłość przyjemnie mnie zaskoczyła. Może dlatego że nie miałam jakichś szczególnych wobec niej oczekiwań. Mimo tego, że kilka klęsk życiowych mnie spotkało ( zwycięstw i sukcesów chyba jednak więcej), to jednak lubię swoją dorosłość.

Ad.2
Oczywiście, że marzę! Zazwyczaj marzyłam dość realnie i te bardzo przyziemne marzenia mi się nie spełniły, a tu szansę na realizację ma marzenie zupełnie niecodzienne... W moim przypadku marzenia równają się wyznaczaniu celów.

32

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
cslady napisał/a:

Ale na studia nigdy nie jest za późno. Farmację chyba też można studiować zaocznie, więc jeszcze wszystko przed Tobą. big_smile

Nie można. Można być na płatnej (trochę niższy próg), płacić duże pieniążki, a na zajęcia chodzisz tak jak cały rok - czyli cały dzień rozwalony okienkami. big_smile
leukonoe, mamy na roku "starszą" dziewczynę, skończyła chemię. Sporo osób nawet nie zorientowało się, że jest od nas starsza, a w przyszłym roku prawdopodobnie zostanie starostą. Wszyscy ją bardzo lubimy. smile Nie wiem gdzie mieszkasz, ale w Pz atmosfera jest bardzo miła.

A wracając do tematu... Nawet nie pamiętam jednego konkretnego marzenia. Raczej było sto pomysłów na minutę (typu piosenkarka, bycie księżniczką, pracowanie w parku jurajskim tongue), ale chyba nawet jako mała dziewczynka nie podchodziłam do tego na serio. Zawsze chciałam być farmaceutką, chodziłam do apteki z moją mamą, ciocią (prawie rodzinna tradycja...) i jakoś tak zadomowiłam się w aptece. smile Można więc powiedzieć, że jestem w trakcie realizacji CELU. Nie nazwałabym tego marzeniem, bez przesady. Ogólnie wolę słowo "cel" niż marzenie. Marzenie kojarzy mi się z rzeczami nieosiągalnymi, albo bardziej odległymi.

Nad marzeniem pracuję, mam nadzieję, że spełnię je za 2-3 lata. Jak się uda, to na pewno się pochwalę. smile

33 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-06-04 21:37:49)

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
daenerys7 napisał/a:

Nie można. Można być na płatnej (trochę niższy próg), płacić duże pieniążki, a na zajęcia chodzisz tak jak cały rok - czyli cały dzień rozwalony okienkami. big_smile

Rzeczywiście. Pomyliłam się, bo mam koleżankę, która weekendowo zrobiła sobie technika farmacji i teraz pracuje w aptece. big_smile No ale studia to nie były, fakt. Tylko to też zawsze jakaś alternatywa, gdyby ktoś chciał mieć jakąś pracę w aptece.

A co do wieku i studiów, to co za różnica? U mnie na roku nikt nie wiedział, że jestem aż o 5 lat starsza, bo i skąd?. Nikogo to nie interesuje. Na studiach wbrew pozorom dużo jest takich osób, zwłaszcza na humanistycznych. A na jednym kierunku chodziłam na zajęcia z 66-latką. Dziwnie się czuliśmy, gdy chciała, żebyśmy przeszli z nią na "Ty". big_smile

34 Ostatnio edytowany przez Iris7 (2015-06-04 21:39:57)

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
cslady napisał/a:
daenerys7 napisał/a:

Nie można. Można być na płatnej (trochę niższy próg), płacić duże pieniążki, a na zajęcia chodzisz tak jak cały rok - czyli cały dzień rozwalony okienkami. big_smile

Rzeczywiście. Pomyliłam się, bo mam koleżankę, która weekendowo zrobiła sobie technika farmacji i teraz pracuje w aptece. big_smile No ale studia to nie były, fakt. Tylko to też zawsze jakaś alternatywa, gdyby ktoś chciał mieć jakąś pracę w aptece.

Spoko, nie dziwi mnie to. Kilka razy spotkałam się z sytuacją, że ktoś nie do końca wiedział o co chodzi w farmacji. tongue Nie jest to bardzo popularne, więc jak ktoś się tym nie interesuje, to trudno, by się orientował. smile
Technikum to fajna sprawa, ale musiałaby się sprężać, bo coraz głośniej mówi się o zaprzestaniu kształcenia techników farmacji (mnie to cieszy, więcej miejsc pracy dla mgr).

Wracając do marzeń, od gimnazjum już chyba chodziły mi po głowie mrzonki o szczęśliwej rodzinie w przyszłości, ale to chyba jest dość pospolite. wink

W kwestii wieku zupełnie się zgadzam, człowiek całe życie się uczy. Dla mnie to jest nawet na plus, gdy taki człowiek zamiast wykonywać do końca życia robotę, której nie lubi, idzie się kształcić dalej. Minus taki, że na farmie ciężko pracować w normalnym wymiarze godzin.

35

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Cele to rzeczywiście coś innego niż marzenia, chociaż chyba aż tak jasnej i stanowczej granicy tu nie ma. Kiedy byłam mała, to marzyłam np. o tym, żeby każdego roku nauczyć się biegle nowego języka. O ile fizycznie to jest możliwe, to jednak musiałabym temu ostro podporządkować moje życie kosztem wszystkiego innego. Zatem czy to można określić jako cel, czy raczej jako marzenie?:D

36

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
cslady napisał/a:

Cele to rzeczywiście coś innego niż marzenia, chociaż chyba aż tak jasnej i stanowczej granicy tu nie ma. Kiedy byłam mała, to marzyłam np. o tym, żeby każdego roku nauczyć się biegle nowego języka. O ile fizycznie to jest możliwe, to jednak musiałabym temu ostro podporządkować moje życie kosztem wszystkiego innego. Zatem czy to można określić jako cel, czy raczej jako marzenie?:D

Ok, wg klasyfikacji daenerys7 z forum Netkobiety było to marzenie. Gdy zaczynasz się uczyć języków, to na początku jest ciężej niż w sytuacji, gdy znasz ich już kilka. Zresztą, kto jak kto, ale Ty doskonale zdajesz sobie z tego sprawę. smile Teraz byłby to raczej cel, masz już takie podwaliny, że dałabyś radę dwóch się nauczyć. tongue

37 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-06-04 21:59:40)

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Hmm może czynnik działania jest tutaj istotny. Teraz odbieram to jako marzenie, bo nie podjęłam żadnych działań, żeby zacząć realizować to marzenie. Gdybym zaczęła się uczyć choć 10 nowych słówek dziennie, to w moim prywatnym odczuciu etykietka uległaby zmianie na "cel". big_smile Nadal mi się zdarza marzyć o różnych rzeczach, których wiem, że pewnie nie będę miała, bo kolidują z moimi innymi planami, ale trudno im odmówić fizycznej możliwości realizacji. Tak jak Olinka napisała, widocznie nie zależy mi na tyle mocno. big_smile

38

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
cslady napisał/a:
daenerys7 napisał/a:

Nie można. Można być na płatnej (trochę niższy próg), płacić duże pieniążki, a na zajęcia chodzisz tak jak cały rok - czyli cały dzień rozwalony okienkami. big_smile

Rzeczywiście. Pomyliłam się, bo mam koleżankę, która weekendowo zrobiła sobie technika farmacji i teraz pracuje w aptece. big_smile No ale studia to nie były, fakt. Tylko to też zawsze jakaś alternatywa, gdyby ktoś chciał mieć jakąś pracę w aptece.

A co do wieku i studiów, to co za różnica? U mnie na roku nikt nie wiedział, że jestem aż o 5 lat starsza, bo i skąd?. Nikogo to nie interesuje. Na studiach wbrew pozorom dużo jest takich osób, zwłaszcza na humanistycznych. A na jednym kierunku chodziłam na zajęcia z 66-latką. Dziwnie się czuliśmy, gdy chciała, żebyśmy przeszli z nią na "Ty". big_smile

Ja chciałam iść na technika farmacji, to zajęcia w zaocznej i tak były czwartek, piątek, sobota, niedziela hmm

39

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
cslady napisał/a:

Czy pamiętacie jeszcze Wasze marzenia z dzieciństwa? Dzieciom świat dorosłych wydaje się fascynujący. Z ogromnym entuzjazmem opowiadają kim będą w przyszłości, jak będzie wyglądał ich dom, jakie pasje będą realizować itp. Dziewczynki często snują marzenia o mężu i rodzinie. Dziecięce pomysły na życie potrafią zmieniać się bardzo szybko, ale zawsze są pełne ufności, że właśnie w taki sposób będzie wyglądać ich dorosły świat.

Co się stało z Waszymi marzeniami w miarę upływu lat? Porzuciliście je w zderzeniu z rzeczywistością, czy też spełniliście wszystkie? A może w dorosłym życiu zaczęliście marzyć zupełnie o czymś innym? Dorosły świat okazał się lepszy/gorszy od Waszych dziecięcych wyobrażeń na jego temat?

Ja chciałam być piosenkarką albo pianistką. Nie wyszło niestety, ale tragedii nie ma smile
Ja myślałam w dzieciństwie, że dorosły człowiek się niczego nie boi, i tutaj też poległam.
Hm, szkoda, że nie można się przenieść w czasie do dzieciństwa, ale z obecną wiedzą big_smile

40

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
cslady napisał/a:

Nie czułam się też wolna przez fakt, że rodzice bardzo martwili się o mnie, gdy np. jako nastolatka (13-16 lat) wychodziłam sama wieczorem albo wyjeżdżałam na wymiany zagraniczne. Tzn. ja ich w pełni rozumiałam, nie było też z ich strony uporczywych telefonów, nie okazywali mi nawet tego wprost, ale ja to widziałam i wiedziałam. Kiedy spotykało mnie coś złego, to też było im przykro, a ja czułam się przez to jeszcze bardziej podle. Męczy mnie taka odpowiedzialność za czyjeś dobre samopoczucie, chociaż oczywiście ją rozumiem.

Ja akurat byłam wolna od tego rodzicielskiego strachu, o którym piszesz. Rodzice byli, czuwali, dawali mi niesamowite poczucie bezpieczeństwa, ale jednak nie obciążali własnymi emocjami. I do dziś nie wiem czy ja tego nie zauważałam, czy tak dobrze to ukrywali lub byli na tyle o mnie spokojni, że tego strachu rzeczywiście nie czuli, ale doprawdy czasem nawet trochę mi tego brakowało wink.

41

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
cslady napisał/a:

Czy pamiętacie jeszcze Wasze marzenia z dzieciństwa? Dzieciom świat dorosłych wydaje się fascynujący. Z ogromnym entuzjazmem opowiadają kim będą w przyszłości, jak będzie wyglądał ich dom, jakie pasje będą realizować itp. Dziewczynki często snują marzenia o mężu i rodzinie. Dziecięce pomysły na życie potrafią zmieniać się bardzo szybko, ale zawsze są pełne ufności, że właśnie w taki sposób będzie wyglądać ich dorosły świat.

Co się stało z Waszymi marzeniami w miarę upływu lat? Porzuciliście je w zderzeniu z rzeczywistością, czy też spełniliście wszystkie? A może w dorosłym życiu zaczęliście marzyć zupełnie o czymś innym? Dorosły świat okazał się lepszy/gorszy od Waszych dziecięcych wyobrażeń na jego temat?

Ja przede wszystkim się ciesze, że etap bycia dzieckiem mam za sobą. Bo bardzo źle się czułam w roli dziecka.

Przede wszystkim dopiero w dniu kiedy zostawiłam całe swoje życie za sobą, odcięłam się do wszystkiego i od wszystkich.
Po raz poczułam, że żyje, że to życie nie wegetacja. Jako dziecko miałam różne mądre i głupie pomysły na życie. Aktorstwo to chyba to największe niespełnione marzenie. A poza tym, ostatnie lata dzieciństwa mocno mnie kopnęły w d... i jeszcze mocniej zradykalizowały. Jakie bzdurne opowiadania o pierwszej miłości, szczęśliwej rodzinie i rodzinnym cieple stały się raczej przekleństwem niż błogosławieństwem.
Marzyłam o kasie, karierze, całkowitej niezależności i antyrodzinności.
A no i mąż wojskowy, to marzenie od X wieku, jak na razie się spełnia smilesmile

42

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
cslady napisał/a:

Dziewczynki często snują marzenia o mężu i rodzinie.

Ktore dziewczynki??? Chyba panienki, bo malo ktora moja kolezanka z podstawowki czy przedszkola nawet w najgorszych koszmarach nocnych widziala sie w roli gospodyni domowej i jeszcze z gromada wrzeszczacych bachorow u boku:)). Ksiezniczkami chcialysmy byc, nauczycielkami, aktorkami, nawet zakonnica jedna chciala.
Moje marzenie, to bylo wyniesc sie kiedys z Warszawy i zamieszkac albo na wsi albo nad morzem. I udalo sie:) Mieszkam prawie na wsi i nad morzem.

43

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
Mussuka napisał/a:

Ktore dziewczynki??? Chyba panienki, bo malo ktora moja kolezanka z podstawowki czy przedszkola nawet w najgorszych koszmarach nocnych widziala sie w roli gospodyni domowej i jeszcze z gromada wrzeszczacych bachorow u boku:)).

Przecież dzieci nie postrzegają tego w tak negatywny sposób jak Ty. Nie mają takiej świadomości. Moje koleżanki na początku podstawówki (jakieś 7-8 lat) chodziły z lalkami i opowiadały, że kiedyś będą mieć prawdziwe dzieci. Córka mojego brata ciotecznego właśnie jest na takim etapie, a ma 7 lat.

44 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-06-05 12:24:00)

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
cslady napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Ktore dziewczynki??? Chyba panienki, bo malo ktora moja kolezanka z podstawowki czy przedszkola nawet w najgorszych koszmarach nocnych widziala sie w roli gospodyni domowej i jeszcze z gromada wrzeszczacych bachorow u boku:)).

Przecież dzieci nie postrzegają tego w tak negatywny sposób jak Ty. Nie mają takiej świadomości. Moje koleżanki na początku podstawówki (jakieś 7-8 lat) chodziły z lalkami i opowiadały, że kiedyś będą mieć prawdziwe dzieci. Córka mojego brata ciotecznego właśnie jest na takim etapie, a ma 7 lat.

Nie negatywny, tylko realistyczny. Nie majacy nic wspolnego z marzeniami.

Moje kolezanki w wieku 7-8 lat tez bawily sie lalkami ale bardziej malpujac zachowanie mam, nie marzyly jednak o tym, ze naprawde chca w przyszlosci zmieniac pieluchy, karmic butelka i latac godzinami z wozkiem wkolo piaskownicy. Tak samo, jak bawilismy sie w wojne i malo kto naprawde chcial byc kiedys rozstrzelanym:)

45

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Dzieci nie patrzą na takie rzeczy realistycznie. Nawet jeśli mają jakieś małe rodzeństwo i pomagają je karmić, a nawet przewijać jak moja kuzynka. Ona postrzega to w samych pozytywach. Otwarte obwieszczanie każdemu kto słucha, że "jak dorosnę, będę miała prawdziwe dzieci" jest dla mnie marzeniem. Jeśli dziewczynka marzy o byciu księżniczką, to też nie ma pojęcia jak wygląda życie współczesnych księżniczek i że to ma niewiele wspólnego z bajkami. Dziwne jest porównywanie marzeń dorosłych ludzi do marzeń dzieci.

46

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
cslady napisał/a:

Dzieci nie patrzą na takie rzeczy realistycznie. Nawet jeśli mają jakieś małe rodzeństwo i pomagają je karmić, a nawet przewijać jak moja kuzynka. Ona postrzega to w samych pozytywach. Otwarte obwieszczanie każdemu kto słucha, że "jak dorosnę, będę miała prawdziwe dzieci" jest dla mnie marzeniem. Jeśli dziewczynka marzy o byciu księżniczką, to też nie ma pojęcia jak wygląda życie współczesnych księżniczek i że to ma niewiele wspólnego z bajkami. Dziwne jest porównywanie marzeń dorosłych ludzi do marzeń dzieci.

No dobra, nie bede sie spierac. Widac ja i moje towarzystwo nie mielismy w wieku wczesnoszkolnym zapedow rodzicielskich. Lale byly do zabawy, ale zadna z moich owczesnych przyjaciolek glosno nie werbalizowala marzen o macierzynstwie. A juz pomoc przy obsludze mlodszego rodzenstwa skutecznie te "marzenia" studzila:). Wszystko tylko nie wlasne ryczace, zakupciane i zasmarkane dzieci:)

Takie marzenia pojawily sie dopiero jakos po liceum.

47 Ostatnio edytowany przez ChloeIllusion (2015-06-05 13:11:19)

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
Ludmiłaa napisał/a:

Ja przede wszystkim się ciesze, że etap bycia dzieckiem mam za sobą. Bo bardzo źle się czułam w roli dziecka.
Przede wszystkim dopiero w dniu kiedy zostawiłam całe swoje życie za sobą, odcięłam się do wszystkiego i od wszystkich.
Po raz poczułam, że żyje, że to życie nie wegetacja. (...) Marzyłam o kasie, karierze, całkowitej niezależności i antyrodzinności.

Dokładnie miałam tak samo smile A resztę jak opisałam w poprzednich postach. I wszystko się spełnia, nic z moich poglądów się nie zmieniło (tylko mąż "wpadł" po drodze, ale dokładnie taki, jak chciałam) dorosłość jest najfantastyczniejszą rzeczą na świecie! Pierwszych kilkunastu lat życia to aż mi normalnie szkoda, że były - nic złego się nie działo i nikt mi krzywdy nie robił, ale czułam się najbardziej nieszcześliwą osobą na świecie za sam fakt bycia dzieckiem, taka wegetacja. Aż się sobie dziwię, że tyle lat przeżyłam w tak "czarnej dziurze", chyba trzymało mnie tylko dążenie, żeby dorosłość jak najszybciej przyszła. Przyszła, i chwała jej za to smile

48

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Ja też się cieszę, że dzieciństwo mam za sobą, chociaż było bardzo fajne. Czasami zdarza mi się pomyśleć, że dobrze było być dzieckiem i szkoda, że nie mogę do tego wrócić, ale zawsze to tylko chwilowy sentyment. Świadomie nie zdecydowałabym się na taki powrót, nawet z moją obecną wiedzą. Najlepszy okres w życiu to chyba to wkraczanie w dorosłość, gdy już spotyka się swoją miłość, studiuje, ma na koncie pierwsze sukcesy w pracy, pierwsze mieszkanie, podróże itp. Chociaż nadal nie czuję się aż tak dorosła, bo niby jestem odpowiedzialna, ale jednak nadal lubię takie opiekowanie się mną polegające na zrobieniu mi obiadu, dużej ilości przytulania, podwiezieniu mnie gdzieś itp. Bardzo to lubię pomimo faktu, że bez problemu mogę to wszystko zrobić sama. big_smile

49

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
cslady napisał/a:

Chociaż nadal nie czuję się aż tak dorosła, bo niby jestem odpowiedzialna, ale jednak nadal lubię takie opiekowanie się mną polegające na zrobieniu mi obiadu, dużej ilości przytulania, podwiezieniu mnie gdzieś itp. Bardzo to lubię pomimo faktu, że bez problemu mogę to wszystko zrobić sama. big_smile

No tak smile Ale jakoś nie widzę w tym przeciwstawności z dorosłością, przecież to można lubić i w wieku 80 lat smile Ja np. często mam obiady od mamy, bo skoro ma czas, umie, chce, a przede wszystkim i tak to robi dla kilku osób u niej domu, to nie jest dla niej problem zrobić porcję więcej. Jakos nie czuję się przez to mniej dorosła, podobnie jak przez to, że lubię jak mąż się mną opiekuje smile Ale co innego wybór w konkretnych obszarach, co innego przymus bycia dzieckiem - do tego bym za żadne skarby nie wrócila.

50

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

No tak, to się nie wyklucza. smile Dla mnie dorosłość jest taką lepszą wersją dzieciństwa, bo mam praktycznie wszystko to, co wtedy, ale to nie ma wad dzieciństwa. Mama już praktycznie niczego mi nie gotuje, bo daleko mieszkamy, więc jeżdżę do rodziców raz na 1-1,5 miesiąca. A do tego powinna się oszczędzać, więc to ja ich zawsze gdzieś zapraszam albo przywożę jedzenie ze sobą. No ale partner często robi mi coś do jedzenia albo coś zamawia/kupuje, więc czuję się zaopiekowana. big_smile Podejrzewam, że bardziej brakowałoby mi dzieciństwa, gdybym była samotną singielką. Nie twierdzę, że byłabym wtedy nieszczęśliwa, bo bardzo w to wątpię, ale może częściej tęskniłabym do tego okresu, gdzie ktoś na co dzień się mną opiekował, wspierał itp. Z tymi marzeniami to też tak było, że w dzieciństwie praktycznie mogłam głównie marzyć zamiast dążyć do celu, a teraz głównie dążę do celu zamiast marzę.

51

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Mnie w domu mowiono, ze bylam "zawsze" dorosla. Prawda jest taka, ze bylam nadeta big_smile

Ale tak na powaznie, to w sumie wszystkie marzenia z dziecinstwa zrealizowalam: zamieszkalam w UK, poszlam tam na uniwerstytet, zrobilam studia podyplomowe, mialam szczescie znalezc fajnego faceta, ktory jest dla mnie tez najlepszym przyjacielem, nie mam dzieci, pracuje w zawodzie, ktory mnie fascynowal od malego.

Wlasciwie to u mnie to dzialalo bardziej na zasadzie grozby: dwojka dzieci, maz i dom w miescie obok rodzicow bylo dla mnie tak przerazajacym kombi, ze cokolwiek co bylo od tego inne, kwalifikowalo sie jako pozytywna opcja. I ciesze, sie, ze udalo mi sie to zrealizowac.

52

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
ChloeIllusion napisał/a:

Pierwszych kilkunastu lat życia to aż mi normalnie szkoda, że były - nic złego się nie działo i nikt mi krzywdy nie robił, ale czułam się najbardziej nieszcześliwą osobą na świecie za sam fakt bycia dzieckiem, taka wegetacja. Aż się sobie dziwię, że tyle lat przeżyłam w tak "czarnej dziurze", chyba trzymało mnie tylko dążenie, żeby dorosłość jak najszybciej przyszła. Przyszła, i chwała jej za to smile

A ja tam chętnie wróciłabym do swojego dzieciństwa, do tej beztroski, braku odpowiedzialności za innych, możliwości zajmowania się wyłącznie samą sobą i świadomości, że kiedy się narozrabia, to tata na pewno znajdzie na to jakiś sposób wink. Ja naprawdę lubiłam być dzieckiem i było mi w tamtym okresie i z tamtą świadomością bardzo dobrze, wręcz bajkowo.

53

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Ja bylam bardzo nidzdecydowanym dzieckiem, nie marzylam o mezu i dzieciach, zamiast lalkami sie bawic to biegalam z bratem i kolegami po boisku kopiac pilke smile chcialam byc piosenkarka, sportowcem, adwokatem i przede wszystkim napisac ksiazke albo nawet kilka. Moje zycie prywatne ukladalo sie samo, nie przejmowalam sie tym czy i kiedy zaloze rodzine, jaka podejme prace. Mam w sobie wystarczajaco sprytu i energii zeby sobie poradzic w zyciu i pracy, jakkolwiek by sie nie dzialo. Dopiero niedawno (kilka miesiecy temu) powstaly w glowie konkretne plany na przyszlosc i dzialania. A jesli chodzi o dzieciece marzenia to napisanie ksiazki wciaz sie moze spelnic wink

54 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-06-05 16:24:46)

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
Olinka napisał/a:

A ja tam chętnie wróciłabym do swojego dzieciństwa, do tej beztroski, braku odpowiedzialności za innych, możliwości zajmowania się wyłącznie samą sobą i świadomości, że kiedy się narozrabia, to tata na pewno znajdzie na to jakiś sposób wink. Ja naprawdę lubiłam być dzieckiem i było mi w tamtym okresie i z tamtą świadomością bardzo dobrze, wręcz bajkowo.

Olinko, a Ciebie to już chyba niedługo czeka większa beztroska, więcej czasu dla siebie i druga młodość? big_smile Oczywiście nawiązuję tutaj do faktu, że syn niedługo wyfrunie z gniazda i stanie się odpowiedzialny sam za siebie.

A co do tego, że tata znajdzie jakiś sposób, to ja mam na odwrót. W dzieciństwie dosłownie tupałam nogami, gdy rodzice chcieli naprawiać moje problemy, a teraz rzeczywiście mi miło, gdy czasem zajmie się tym mój partner. On jako facet bardzo lubi rozwiązywać problemy, gdy mu na to pozwolę. Rzadko pozwalam, ale miła jest taka świadomość, że mogłabym. big_smile

55

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Na razie nie spełniłam jakichś większych swoich marzeń, będę musiała nad tym popracować.

Ja za to wolałam etap bycia dzieckiem i podczas gdy wiele dzieci chciało już być dorosłe ja raczej rzadko myślałam, że chcę. Tzn chciałam też, ale jednak myślałam, że fajne jest dzieciństwo i że wolałabym, by dzieciństwo się nie kończyło. Z tym, że teraz szukam nadal pracy, muszę nad tym się postarać, długo mi z tym schodzi może dlatego, że pod tym kątem jestem niepewna siebie, tutaj też muszę się postarać w siebie bardziej uwierzyć. No i dzieciństwo było dla mnie lepsze, bo mniej trosk, a przyznam, że ja średnio sobie radzę z problemami, jestem wrażliwa i po prostu jest mi ciężej, nie mam jakiegoś silnego charakteru.

56 Ostatnio edytowany przez ChloeIllusion (2015-06-05 17:16:42)

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
cslady napisał/a:

Dla mnie dorosłość jest taką lepszą wersją dzieciństwa, bo mam praktycznie wszystko to, co wtedy, ale to nie ma wad dzieciństwa. (...) Podejrzewam, że bardziej brakowałoby mi dzieciństwa, gdybym była samotną singielką. Nie twierdzę, że byłabym wtedy nieszczęśliwa, bo bardzo w to wątpię, ale może częściej tęskniłabym do tego okresu, gdzie ktoś na co dzień się mną opiekował, wspierał itp.

No własnie, jako dorosła mam wszystko co miałam w dziecinstwie fajnego plus wszystko co fajne w dorosłości, a za to nie mam mankamentów dziecinstwa i to jest super. A samodzielną singielką byłam dobrych pare lat i tez byłam super szczęśliwa, niczego mi nie brakowało i gdybym nie poznała mojego męża, na pewno nadal bym nią była, bo bardzo mi się podobało smile

truskaweczka19 napisał/a:

No i dzieciństwo było dla mnie lepsze, bo mniej trosk, a przyznam, że ja średnio sobie radzę z problemami, jestem wrażliwa i po prostu jest mi ciężej, nie mam jakiegoś silnego charakteru.

Ja za to mam wrażenie, że w dziecinstwie miałam miliony problemów (oczywiście dziecięcych, ale dla dziecka tak samo ważnych, jak dorosłe problemy dla dorosłych) i żadnej możliwosci ich rozwiązania. Za to jako dorosła ani jednego - mogę wszystko, więc ustawiam sobie zycie tak, jak chcę, jestem zdrowa, zarobić zawsze umiałam, nie szukam guza ani życiowych komplikacji, więc rachunek u mnie jest prosty - dorosłość górą smile

57

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
ChloeIllusion napisał/a:

Ja za to mam wrażenie, że w dziecinstwie miałam miliony problemów (oczywiście dziecięcych, ale dla dziecka tak samo ważnych, jak dorosłe problemy dla dorosłych) i żadnej możliwosci ich rozwiązania. Za to jako dorosła ani jednego - mogę wszystko, więc ustawiam sobie zycie tak, jak chcę, jestem zdrowa, zarobić zawsze umiałam, nie szukam guza ani życiowych komplikacji, więc rachunek u mnie jest prosty - dorosłość górą smile

Hehe mam dokładnie tak samo. Jako dziecko miałam dużo wolnego czasu i chyba wymyślałam sobie te dziecięce problemy. Trudno jednak było mi coś z nimi zrobić, bo większość z nich nie zależała ode mnie. A dorośli też niekoniecznie traktowali moje problemy całkiem serio. W takim dorosłym życiu jeszcze nie miałam problemu, z którym nie umiałabym sobie poradzić. Mam poczucie, że wszystko jest do zrobienia i wszystko mogę naprawić. Jedynymi prawdziwie trudnymi dla mnie sytuacjami mogą być choroby albo śmierć jakiejś bliskiej osoby, bo tego nie jestem w stanie "rozwiązać". Teraz mi się wydaje, że psychicznie umiałabym sobie poradzić z takimi sytuacjami, ale tak naprawdę nie wiem jak się zachowam. Częściowo już się sprawdziłam w podobnych przypadkach, ale mam świadomość, że nie da się przewidzieć własnych reakcji w tak delikatnych sprawach.

58

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

No z jednej strony tak, bo jak jesteśmy dziećmi to czasem bardziej się czymś przejmujemy, więc i ja tak miałam. Wiem też, że czasem nie wiemy jeszcze jak poradzić sobie z problemami. Także no racja, fakt. Niemniej jakoś bardzo lubiłam ten okres, dlatego aż tak bardzo nie chciałam być dorosła jak niektórzy.

59 Ostatnio edytowany przez ChloeIllusion (2015-06-05 17:40:06)

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Cslady - zawsze jak czytam Twoje posty, mam wrażenie jakbym sama to pisała, zresztą we wszystkich tematach smile
Dla mnie jedynymi problemami byłyby niezależne ode mnie - własnie choroba, kalectwo, śmierć itp. - każdy inny uznałabym, że mam na własne życzenie, a skoro sama sie wpakuję, to i sama sie wypakuję. Jestem zdrowa, atrakcyjna, mam najwspanialszego męza, fajnych rodziców i rodzeństwo, zarabiać umiem, nikt mi nie umarł - no kurczę, jakie ja mogę mieć problemy? smile Mogłabym mieć tylko na własne życzenie, wchodząc w jakieś dziwne relacje, szukając guza itp., ale lubię sobie upraszczać życie, a nie utrudniać, nie lubię komplikacji i od wszystkiego, co moze przynieść problemy, trzymam się z daleka. Metoda działa i bardzo jestem ze swojego dorosłego życia zadowolona.

60 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-06-05 17:47:06)

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

No macie rację, widzicie, ja mam prawie 24 lata i prócz prac dorywczych i to rzadko podejmowanych brak doświadczenia, studia, ale tylko licencjackie, a tak to nic tak nie robiłam, kursów też nie, więc luka w doświadczeniu, w pracy aż 6 lat, a pracodawcy źle patrzą na to, a co dopiero na taką lukę, będę miała ciężko. Zastanawiam się jak już zapytają co powiedzieć czemu nie pracowałam, bo nie ma dobrej odpowiedzi, a nie powiem przecież, że leniłam się itp. No, a bardzo patrzą na te doświadczenie, więc ta luka w wielu miejscach może mnie skreślić. Już pewnie nie raz skreśliła i dlatego nie oddzwaniali. No, ale zobaczymy. W końcu jakąś pracę pewnie znajdę, tylko zastanawiam się czy potem dam radę np zmienić ją na lepszą, bo jak teraz znajdę kiepską pracę, bo bez doświadczenia, to czy potem dam radę znaleźć coś lepszego, by było lepiej ogólnie. Jestem leniwa, będę musiała nad tym pracować.

Może dlatego też, no i owszem sama jeszcze nie mając pracy zastanawiam się czy to nie jest niezbyt fajne pracować codziennie często w powtarzalnej pracy, bo przecież nie znajdę teraz niczego super na razie, ale wiadomo będę musiała, by mieć pieniądze dla siebie, być niezależną, wyprowadzić się od rodziców, bo wiadomo nie mając pracy mieszkam jeszcze z nimi. Patrząc na koleżanki, to myślę sobie pracują, czasem jeszcze się uczą, ale czasem ja mam wrażenie, że będzie drażnić mnie takie powtarzalne życie czy brak czasu, bo wiadomo, że to dużo czasu zajmuje. Dlatego koleżanki wiadomo rzadziej mogą wyjść, spotkać się ze mną spontanicznie, wiadomo trochę tego brakuje, a kiedyś mogło się powiedzieć czy ktoś wyjdzie i nie było w większości problemu, jak jeszcze nie pracowały, więcej takiej spontaniczności. No, ale takie jest dorosłe życie, będę musiała się przyzwyczaić.

61 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-06-05 17:59:52)

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
ChloeIllusion napisał/a:

Cslady - zawsze jak czytam Twoje posty, mam wrażenie jakbym sama to pisała, zresztą we wszystkich tematach smile
Dla mnie jedynymi problemami byłyby niezależne ode mnie - własnie choroba, kalectwo, śmierć itp. - każdy inny uznałabym, że mam na własne życzenie, a skoro sama sie wpakuję, to i sama sie wypakuję. Jestem zdrowa, atrakcyjna, mam najwspanialszego męza, fajnych rodziców i rodzeństwo, zarabiać umiem, nikt mi nie umarł - no kurczę, jakie ja mogę mieć problemy? smile Mogłabym mieć tylko na własne życzenie, wchodząc w jakieś dziwne relacje, szukając guza itp., ale lubię sobie upraszczać życie, a nie utrudniać, nie lubię komplikacji i od wszystkiego, co moze przynieść problemy, trzymam się z daleka. Metoda działa i bardzo jestem ze swojego dorosłego życia zadowolona.

Też tak sądzę. Ja bardzo doceniam to, co mam i nie traktuję tego jako pewnika. Sądzę, że właśnie dlatego tak mało przejmuję się teraz problemami, bo mam wrażenie, że one są niczym podług tego, co mam. Rozumiem, że jeśli komuś wszystko się wali, to trudno znaleźć taki punkt oparcia i wtedy nawet mały problem może przelać czarę goryczy i przytłoczyć. Ale zauważyłam, że osoby, które na co dzień biorą każdy problem na klatę, mogą łatwo się załamać, gdy zetkną się z czymś, na co nie mają wpływu. Wtedy może zaboleć dwukrotnie mocniej. Ja sama tak miałam, kiedy pierwszy raz przechodziłam przez chorobę i śmierć bliskiej osoby, bo do tej pory sądziłam, że wszystko mogę i nie ma dla mnie rzeczy nie do pokonania. A taka bezsilność mocno dała mi po tyłku i nauczyłam się trochę pokory. Ale znalazłam swój sposób na odchorowanie, bo doszłam do wniosku, że skoro nie mogłam pomóc tej osobie, to mogę pomóc komuś innemu i zaczęłam wolontariat w hospicjum. To była z mojej strony bardzo mądra decyzja, bo takie doświadczenie pozwoliło mi spojrzeć na własne życie z dystansu i wiele mnie nauczyło, także o samej sobie.

Truskaweczko19, ja to rozumiem. Praca, która daje utrzymanie i którą jakoś się lubi (chodzi o to, by nie wstawać z myślą "Boże, znowu muszę tam pójść") jest bardzo ważna także pod kątem psychiki. Wtedy człowiek sam nabiera pewności siebie i właśnie tego poczucia, że może wszystko. Sądzę, że każdy kto długo nie może znaleźć pracy, czułby się mało pewny siebie i byłby bardziej wrażliwy na problemy, gdyby nie miał takiego poczucia stabilizacji i tego, że gdzieś go jednak potrzebują. A nie chciałaś zrobić w międzyczasie magisterki, gdy szukałaś pracy i nie mogłaś jej znaleźć? Bo ten tytuł magistra jest jednak taką podstawą jak angielski. Chyba, że ktoś ma tytuł inżyniera, to może coś mu to daje, ale licencjat rzeczywiście nie jest nic wart bez studiów uzupełniających.

62

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Mnie się nie udało.
Chyba zawsze miałam zbyt mało siły przebicia i wiary w siebie, żeby pokonać przeszkody i osiągnąć cokolwiek konkretnego.
Czasem się zastanawiam jakby wyglądało moje życie gdybym miała normalne dzieciństwo, no ale tego się już nie dowiem tongue

63

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
truskaweczka19 napisał/a:

Może dlatego też, no i owszem sama jeszcze nie mając pracy zastanawiam się czy to nie jest niezbyt fajne pracować codziennie często w powtarzalnej pracy, bo przecież nie znajdę teraz niczego super na razie, (...) mam wrażenie, że będzie drażnić mnie takie powtarzalne życie czy brak czasu, bo wiadomo, że to dużo czasu zajmuje. Dlatego koleżanki wiadomo rzadziej mogą wyjść, spotkać się ze mną spontanicznie, wiadomo trochę tego brakuje, a kiedyś mogło się powiedzieć czy ktoś wyjdzie i nie było w większości problemu, jak jeszcze nie pracowały, więcej takiej spontaniczności. No, ale takie jest dorosłe życie, będę musiała się przyzwyczaić.

OK, rozumiem, że masz trochę inną sytuację i dobrze, że widzisz, że zawdzięczasz to niestety czesciowo sobie i chcesz zmienić, super.
Natomiast bardziej może Ci przeszkadzać w zmianach to, że widzisz pracę wyłącznie jako smutną konieczność, rutynową, powtarzalną, bo "takie jest dorosłe życie". A tak być może, ale nie musi, są też fajne prace, wcale nie rutynowe i dostaraczajce wielu fajnych wrażen i dorosłe zycie może byc tez fascynujące! Nawet jak nie od razu, to za jakiś czas smile

Piszę to trochę po sobie, bo miałam skrajne inne podejscie, bo nie mogłam się doczekać pracy - widziałam ją jako coś fascynującego, gdzie wreszcie bede mogła robić cos innego wkuwanie niepotrzebnych i nudnych rzeczy. Jakoś zawsze byłam przekonana, że zasługuję na to, co najlepsze, i tak też sie działo - nie wiem, czy to jakaś zależnosc, czy po prostu mam szczęście smile Jak nie chciałam pracy rutynowej i powtarzalnej, to takiej nie mam, a nawet jak miałam mniej fajne prace, zawsze wybierałam tak, by bylo w nich coś ciekawego, np. możliwosc pracy w języku, ktory lubię albo jeżdzenia w miejsca, gdzie chciałam jechać.
Oczywiście wiem, ze ja mogłam sobie grymasić, a nie każdy może, bo zawsze miałam wybór i wszystko przychodzi mi samo (choć zagadką jest, dlaczego - raczej nie ma we mnie nic unikalnego smile ), ale po prostu nie bylo w mojej głowie takiego scenariusza, że życie mogłoby być niefajne, praca nudna itp. Moje życie miało być super, inna wersja nigdy nie istniala, i życie chyba nie miała wyjścia, jak takie się stać big_smile

64

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
cslady napisał/a:

Olinko, a Ciebie to już chyba niedługo czeka większa beztroska, więcej czasu dla siebie i druga młodość? big_smile Oczywiście nawiązuję tutaj do faktu, że syn niedługo wyfrunie z gniazda i stanie się odpowiedzialny sam za siebie.

W dorosłość weszłam bez stresu i bardzo płynnie, czułam się silna, pewna siebie oraz własnych możliwości. Wtedy wszystko wydawało mi się tak naturalne i oczywiste, że nawet ta odpowiedzialność za nowe życie w żaden sposób mnie nie przytłaczała. Dopiero znacznie później zdałam sobie z tego sprawę. 

Prawdę mówiąc już teraz mam bardzo dużo luzu i swobody, bo chyba dotarłam do tego momentu, kiedy mój wkład pracy włożony w wychowanie syna procentuje. Mam dziś w domu już nie dziecko, a partnera, na którym mogę polegać i w razie potrzeby liczyć na jego pomoc. Hmmm... strasznie szybko ten czas minął, ale też namacalnie czuję, że dojrzałość ma swoje ogromne plusy wink.

cslady napisał/a:

A co do tego, że tata znajdzie jakiś sposób, to ja mam na odwrót. W dzieciństwie dosłownie tupałam nogami, gdy rodzice chcieli naprawiać moje problemy, a teraz rzeczywiście mi miło, gdy czasem zajmie się tym mój partner.

Haha, wtedy też tupałam big_smile, choć na dobrą sprawę nie bardzo było co naprawiać, ale ważna była sama ta świadomość, że jakby coś, to... Tupałam choćby dlatego, że byłam ambitna i czułam się bardzo samodzielna, za to dziś to doceniam, bo miło jest, kiedy ma się poczucie takiego bezgranicznego bezpieczeństwa. Obecnie rzecz jasna nadal mam na kogo liczyć, ale jednak ten czas zupełnej beztroski dawno jest poza mną.

Z drugiej strony to moje tupanie tata zawsze bardzo doceniał. Przypuszczam, że to przez tę samodzielność i odpowiedzialność liczył się z moim zdaniem oraz dostałam ogromny kredyt zaufania, który przekładał się na jeszcze większą swobodę, którą miałam. Ja z kolei dbałam o to, aby go nie zawieść.
P.S. Piszę o tacie, bo on jednak był bardziej wymagający.

65 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-06-05 19:56:53)

Odp: Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?
Olinka napisał/a:

W dorosłość weszłam bez stresu i bardzo płynnie, czułam się silna, pewna siebie oraz własnych możliwości. Wtedy wszystko wydawało mi się tak naturalne i oczywiste, że nawet ta odpowiedzialność za nowe życie w żaden sposób mnie nie przytłaczała. Dopiero znacznie później zdałam sobie z tego sprawę.

Jeśli mogę zapytać, to co się później zmieniło? Chodzi o późniejsze wychowanie dziecka i odpowiedzialność za nie? Ja w sumie zastanawiam się, co będzie za kilka lat i czy nadal będę się czuła tak pewna siebie. Podejrzewam, że z wiekiem może przestać mi się chcieć zdobywać świat, chociaż teraz też jakoś go nie zdobywam, bo nigdy nie chciało mi się uczestniczyć w wyścigu szczurów i w walce o stołki. Propozycję jakiegoś dobrego stołka naturalnie bym przyjęła (choć to zależy od tego, czy praca byłaby ciekawa), ale starać się o niego mi się nie chce. Przechodząc do meritum - najmniej pewnie do tej pory czułam się wchodząc w związek, bo odczuwałam to jako ogromną odpowiedzialność za drugą osobę. Do tego nie wierzyłam, że przetrwamy razem chociaż dwa lata. Trochę przytłoczyło mnie wzięcie kredytu na dom, bo wtedy zarabiałam dużo mniej niż obecnie i nie byłam za bardzo pewna czy dam radę. Ale wszystkie te wątpliwości szybko ustąpiły, gdy odnalazłam się w nowej roli. Spodziewam się właśnie, że ta odpowiedzialność znowu mi zaciąży, gdy pojawi się dziecko, a wtedy już nie minie prędko. big_smile Dzieci to cała masa kłopotów, których rozwiązań nawet nie umiem sobie wyobrazić. big_smile

Posty [ 1 do 65 z 83 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Czy udało Wam się zrealizować marzenia z dzieciństwa?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024