czy powinnam podąrzać za marzeniami? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy powinnam podąrzać za marzeniami?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: czy powinnam podąrzać za marzeniami?

Cześć,
Od zawsze byłam osobą, zaradną, miałam pełno znajomych, dużo się wszędzie udzielałam... Jednak coś się stało ze mną, nawet mama mi to powiedziała. Jestem jakby 'za', ' z tyłu za innymi. Nie wiem z czego to wynika. Poszłam na kierunek, który mnie interesował. Jednak jestem też uzdolniona artystycznie po rodzicach. Uwielbiam rysować, malować, ilustrować, wymyślać historie. Chciałam zdać do innej szkoły na kierunek bardziej artystyczny.
Nie mówię, że rodzice załatwiają za mnie sprawy i podejmują decyzje. Ale czuję, że coś nie gra w moim życiu. Że nie robię tego co bym chciała. Że nadal oni uważają mnie za dziecko. Że nadal jestem pod kontrolą. Za dużo myślę i analizuję od pewnego czasu. Nawet profesor mi to powiedział. Nie wiem co mam z tym zrobić, brakuje mi akcji w życiu. Co tydzień chodzę na imprezy, są lduzie poznaje ich, ale też chciałabym z nimi coś robić. Jestem sama jak palec. Obecnie nie należę nigdzie, ani do żadnej organizacji ani nigdzie. Nie wiem co mam zrobić. Moi przyjaciele i znajomi to osoby nastawione do życia w sposób dość 'techniczny' i konserwatywny. A człowiek z kim przestaje takim się staje. W pewnym momenci eteż zauważyłam, że jestem zbyt 'spięta' , konserwatywna.
Robię wszystko później, tak jakbym musiała innych nadganiać. Nie wiem dlaczego tak się dzieje. Nie wiem dlaczego inni jakoś prosto idą przez życie, studiują po 2 kierunku mają pełno znajomych i jeszcze czas na zabawy, a ja nie mogę się ogarnąć. Nie wiem czy to jest problem środowiska w jakim ja przebywam- rodzice, ludzie poważni, starsi ode mnie- już są troche wolniejsi- a tamci znajomi wlasnie są w towarzystwie młodych ludzi, osób aktywnych, które coś robią. Jakies zlecenie, po znajomości coś komuś ktoś załatwi. A u nas się wydaje, że jak już ktoś ma coś załatwiać to najlepiej przez ogłoszenie itp.

Poza tym będąc uzdolnioną chciałam na facebooku zrobić swoje portfolio, aby znajomi wiedzieli, ze coś umiem robić. Do tej pory wiedzą tylko nieliczni, że mam talent. Kiedy rodzice się o tym dowiedzieli powiedzieli, że mam nie robić tego na facebooku ale od razu na profesjonalnych portalach, na portalach dla artystów, grafików... Ale zaraz zaraz, ja nie jestem artystą profesjonalnym jak moi rodzice...
Czasem mi się wydaje, że rodzice albo mnie blokują świadomie albo podświadomie czuję, że tak jest. Chodzi o to, że zawsze byli dla mojej twórczości krytyczni, zawsze się bałam coś pokazać ludziom bo szło przez korekty rodziców- nawet nauczyciele nie byli tak krytyczni. Obecnie nawet im nie pokazuję co robię. Wolę aby zobacyzł to świat a nie oni, bo im pewnie nic nie będzie się podobać, albo zawsze będzie jakieś ALE...
Przez takie słowa też czasem zbyt analizuję, czy powinnam iść w grafikę, w ilustrację czy zostać przy swoim zawodzie. Najbardziej boli mnie to, że widzę, że w obecnych czasach życie diametralnie różni się od tego co było w czasach moich rodziców. Oni upominali mnie abym nie szła do ASP, bo nie będzie z tego pieniędzy. Teraz widze że moi znajomi zarabiają więcej niż moi rodzice obecnie...
Nie wiem co mam robić z życiem. Mam talent, mam wyobraźnię- moja praca zawodowa będzie polegała na wklepywaniu w komputer. Ja wolę iść bardziej w kieurnku sztuki, filmu, muzyki- szeroko pojętej kultury. A nie stricte technicznego zawodu... Ale może dobrze, że go mam?

Poza tym widzę, że ludzie z filmu, sztuki, asp znają się. Wszyscy się znają. U mnie na uczelni kiedy ktoś skonczy studia rozpływa się po firmach informatyczno elektronicznych. Kontakt wtjakaś kiedy się urywa i po tej osobie nic nie słychać... Jestem teraz w takim potrzasku bo nie mam wlasnie grupy znajomych, ludzi o podobnych zainteresowaniach- niektórzy się wykruszyli niektórzy w ogóle wyjechali nie kontaktują się z nikim. Czasem wychodzę z innymi znajomymi- widzę ze znają każdego prawie w mieście- okazuje się że to reżyser, muzyk, malarka, jakaś koleżanka zliceum. A ode mnie wlasnie NIKOGO nie ma. Jestem  SAMA. Nie wiem jak mialabym się 'wkręcić' czy lepiej pozostać samej sobie? Nikt do mnie na facebook nie pisze. Niby mam znajomych, ale to są powierzchwone znajomości. Każdy robi swoje, ma innych znajomych. hmm

Zobacz podobne tematy :
Odp: czy powinnam podąrzać za marzeniami?
pie.maska napisał/a:

Poza tym widzę, że ludzie z filmu, sztuki, asp znają się. Wszyscy się znają. U mnie na uczelni kiedy ktoś skonczy studia rozpływa się po firmach informatyczno elektronicznych. Kontakt wtjakaś kiedy się urywa i po tej osobie nic nie słychać... Jestem teraz w takim potrzasku bo nie mam wlasnie grupy znajomych, ludzi o podobnych zainteresowaniach- niektórzy się wykruszyli niektórzy w ogóle wyjechali nie kontaktują się z nikim. Czasem wychodzę z innymi znajomymi- widzę ze znają każdego prawie w mieście- okazuje się że to reżyser, muzyk, malarka, jakaś koleżanka zliceum. A ode mnie wlasnie NIKOGO nie ma. Jestem  SAMA. Nie wiem jak mialabym się 'wkręcić' czy lepiej pozostać samej sobie? Nikt do mnie na facebook nie pisze. Niby mam znajomych, ale to są powierzchwone znajomości. Każdy robi swoje, ma innych znajomych. hmm

Ja myślę,że twoi rodzice Cie tłamszą. Jeśli chcesz dowiedzieć się czego pragniesz, to powinnaś się od niech za jakiś czas odseparować.
A na kierunkach technicznych ogólnie ludzie są mniej kontaktowi, bo studia są ciężkie, dużo nauki i to ogólnie raczej osoby w dużej mierze bardziej nastawione na studia i inwestowanie w przyszłość niż na imprezowanie i rozwijanie kontaktów.
Ja bym Ci bym radziła skończyć licencjat/inżyniera na twoim obecnym kierunku, a potem pójście na asp, ale koniecznie do innego dużego miasta(bez rodziców).
Jeśli masz talent i to Cię pasjonuje, to nie rezygnuj z tego. Tylko najpierw skończ pierwszy stopień obecnych studiów.

3

Odp: czy powinnam podąrzać za marzeniami?
Szarlotkanagorąco napisał/a:
pie.maska napisał/a:

Poza tym widzę, że ludzie z filmu, sztuki, asp znają się. Wszyscy się znają. U mnie na uczelni kiedy ktoś skonczy studia rozpływa się po firmach informatyczno elektronicznych. Kontakt wtjakaś kiedy się urywa i po tej osobie nic nie słychać... Jestem teraz w takim potrzasku bo nie mam wlasnie grupy znajomych, ludzi o podobnych zainteresowaniach- niektórzy się wykruszyli niektórzy w ogóle wyjechali nie kontaktują się z nikim. Czasem wychodzę z innymi znajomymi- widzę ze znają każdego prawie w mieście- okazuje się że to reżyser, muzyk, malarka, jakaś koleżanka zliceum. A ode mnie wlasnie NIKOGO nie ma. Jestem  SAMA. Nie wiem jak mialabym się 'wkręcić' czy lepiej pozostać samej sobie? Nikt do mnie na facebook nie pisze. Niby mam znajomych, ale to są powierzchwone znajomości. Każdy robi swoje, ma innych znajomych. hmm

Ja myślę,że twoi rodzice Cie tłamszą. Jeśli chcesz dowiedzieć się czego pragniesz, to powinnaś się od niech za jakiś czas odseparować.
A na kierunkach technicznych ogólnie ludzie są mniej kontaktowi, bo studia są ciężkie, dużo nauki i to ogólnie raczej osoby w dużej mierze bardziej nastawione na studia i inwestowanie w przyszłość niż na imprezowanie i rozwijanie kontaktów.
Ja bym Ci bym radziła skończyć licencjat/inżyniera na twoim obecnym kierunku, a potem pójście na asp, ale koniecznie do innego dużego miasta(bez rodziców).
Jeśli masz talent i to Cię pasjonuje, to nie rezygnuj z tego. Tylko najpierw skończ pierwszy stopień obecnych studiów.

a co myslisz o tym, abym pozostała w swoim mieście- jedna z lepszych szkół w Polsce- do niej zamierzam spróbować się dostać- ale się wyprowadzic? Jesli się nie uda- trudno będę dalej kontynuować studia na tym kierunku, ale może będę mieszkała z koleżankami....

Odp: czy powinnam podąrzać za marzeniami?
pie.maska napisał/a:

a co myslisz o tym, abym pozostała w swoim mieście- jedna z lepszych szkół w Polsce- do niej zamierzam spróbować się dostać- ale się wyprowadzic? Jesli się nie uda- trudno będę dalej kontynuować studia na tym kierunku, ale może będę mieszkała z koleżankami....

Jesteś dorosła i sama powinnaś zdecydować, co dla Ciebie najlepsze. Ale wyprowadzka od rodziców po skończeniu obecnych studiów to podstawa. Inaczej nie pozwolą ci dojść do tego, co jest dla Ciebie.
Ja w każdym razie uważam,że wyjazd do innego miasta, byłby dla Ciebie świetnym doświadczeniem. Nauczyłabyś się samodzielności, którą ciężko zdobyć gdy ma się blisko rodziców. A nowe środowisko, to nowa Ty.
Zawsze możesz próbować u siebie i w jakiś innych miejscach. I zobaczysz, gdzie się uda.
W każdym razie ja uważam, że dla takich osób,które są bardzo zdominowane przez rodziców, studia w innym mieście(szczególnie drugie, gdy człowiek jest już dorosły) to fantastyczne doświadczenie.

5

Odp: czy powinnam podąrzać za marzeniami?
Szarlotkanagorąco napisał/a:
pie.maska napisał/a:

a co myslisz o tym, abym pozostała w swoim mieście- jedna z lepszych szkół w Polsce- do niej zamierzam spróbować się dostać- ale się wyprowadzic? Jesli się nie uda- trudno będę dalej kontynuować studia na tym kierunku, ale może będę mieszkała z koleżankami....

Jesteś dorosła i sama powinnaś zdecydować, co dla Ciebie najlepsze. Ale wyprowadzka od rodziców po skończeniu obecnych studiów to podstawa. Inaczej nie pozwolą ci dojść do tego, co jest dla Ciebie.
Ja w każdym razie uważam,że wyjazd do innego miasta, byłby dla Ciebie świetnym doświadczeniem. Nauczyłabyś się samodzielności, którą ciężko zdobyć gdy ma się blisko rodziców. A nowe środowisko, to nowa Ty.
Zawsze możesz próbować u siebie i w jakiś innych miejscach. I zobaczysz, gdzie się uda.
W każdym razie ja uważam, że dla takich osób,które są bardzo zdominowane przez rodziców, studia w innym mieście(szczególnie drugie, gdy człowiek jest już dorosły) to fantastyczne doświadczenie.

Zgadzam się w stu procentach. Zadaje sobie pytanie co jest dla Ciebie najważniejsze. Sporządź listę swoich celów. Bez celów nie ma działań. Gdy czujesz się zagubiona to wracaj do tej listy. Niech to będzie Twój punkt referencyjny. Realizuj WŁASNĄ wizję swojego życia a nie wizję TWOJEGO życia twoich rodziców. Życzę powodzenia i jak najwięcej rozmawiaj. Nie zamykaj się w swoim własnym świecie.

6

Odp: czy powinnam podąrzać za marzeniami?
wojciiiiech napisał/a:
Szarlotkanagorąco napisał/a:
pie.maska napisał/a:

a co myslisz o tym, abym pozostała w swoim mieście- jedna z lepszych szkół w Polsce- do niej zamierzam spróbować się dostać- ale się wyprowadzic? Jesli się nie uda- trudno będę dalej kontynuować studia na tym kierunku, ale może będę mieszkała z koleżankami....

Jesteś dorosła i sama powinnaś zdecydować, co dla Ciebie najlepsze. Ale wyprowadzka od rodziców po skończeniu obecnych studiów to podstawa. Inaczej nie pozwolą ci dojść do tego, co jest dla Ciebie.
Ja w każdym razie uważam,że wyjazd do innego miasta, byłby dla Ciebie świetnym doświadczeniem. Nauczyłabyś się samodzielności, którą ciężko zdobyć gdy ma się blisko rodziców. A nowe środowisko, to nowa Ty.
Zawsze możesz próbować u siebie i w jakiś innych miejscach. I zobaczysz, gdzie się uda.
W każdym razie ja uważam, że dla takich osób,które są bardzo zdominowane przez rodziców, studia w innym mieście(szczególnie drugie, gdy człowiek jest już dorosły) to fantastyczne doświadczenie.

Zgadzam się w stu procentach. Zadaje sobie pytanie co jest dla Ciebie najważniejsze. Sporządź listę swoich celów. Bez celów nie ma działań. Gdy czujesz się zagubiona to wracaj do tej listy. Niech to będzie Twój punkt referencyjny. Realizuj WŁASNĄ wizję swojego życia a nie wizję TWOJEGO życia twoich rodziców. Życzę powodzenia i jak najwięcej rozmawiaj. Nie zamykaj się w swoim własnym świecie.

bardzo dużo czasu obecnie przebywam w domu. od 4 miesięcy- od końca poprzedniej sesji jakby jestem 'zasklepiona w domu'. chodzi o to, że chciałam jak najszybciej napisać pracę dyplomową i mieć z głowy w tym semestrze- do tego dodatkowe opłaty dochodzą...nie stać mnie na tyle pieniędzy. mój promotor zaczął sobie wyjeżdżać, zaczał brać urlopy, nie dawał żadnych korekt, byłam w kropce, bo z 1 strony chciałam wszystko podporządkować pracy dyplomowej- i nawet nie szukałam wtedy pracy. chciałam ją skończyć jak najszybciej i dopiero później poszukać. nie wiem jak było u Was ale ja się bardzo przejmuję wszystkim zawsze. chciałam mieć korekty co 2 tygodnie- miałam co 2 miesiące. wszystko się przedłużało, byłam sfrustrowana. zaczęlam narzekać na cały świat, życie, znajomych, zaszyłam się w domu, dopiero od jakiegoś miesiąca wychodzę. czuję się jak wolny ptak kiedy wyjdę. czasem jak jestem sama w domu myślę, że nie mam życia. mam pseudo życie- rodzina, znajomi- ale brak faceta. jestem sama w domu, wiem, że zaraz rodzina przyjdzie. a i tak faceta nie mam...
staram się nie zamykać we własnym świecie, ale to trudne. chodzi o to, że czuję jakbym się cofała a nie szła do przodu. jeśli chodzi o wyprwadzki- byłam rok za granicą - uczyłam się i pracowałam. rok temu pojechałam do innego miasta na kilka miesięcy na praktyki- za każdym razem to uczucie jest inne, czuję się wolna. ALE JESTEM zależna od rodziców jeśli chodzi o pieniądze. nawet jak zarabiam nie stać mnie na utrzymanie siebie. o to też chodzi....
widzę, że ludzie coś robiący, fajni, mobilni mieszkają sami. mama się dziwi ze chcę się wyprowadzić. mówi, że ona mi nic nigdy nie zabraniała, że mogę zapraszać kogo chcę itp. że mogę wracać o której chcę. jestem dorosła. ale chyba to takie dziwne przeświadczenie siedzi w głowie...

7

Odp: czy powinnam podąrzać za marzeniami?
pie.maska napisał/a:
wojciiiiech napisał/a:
Szarlotkanagorąco napisał/a:

Jesteś dorosła i sama powinnaś zdecydować, co dla Ciebie najlepsze. Ale wyprowadzka od rodziców po skończeniu obecnych studiów to podstawa. Inaczej nie pozwolą ci dojść do tego, co jest dla Ciebie.
Ja w każdym razie uważam,że wyjazd do innego miasta, byłby dla Ciebie świetnym doświadczeniem. Nauczyłabyś się samodzielności, którą ciężko zdobyć gdy ma się blisko rodziców. A nowe środowisko, to nowa Ty.
Zawsze możesz próbować u siebie i w jakiś innych miejscach. I zobaczysz, gdzie się uda.
W każdym razie ja uważam, że dla takich osób,które są bardzo zdominowane przez rodziców, studia w innym mieście(szczególnie drugie, gdy człowiek jest już dorosły) to fantastyczne doświadczenie.

Zgadzam się w stu procentach. Zadaje sobie pytanie co jest dla Ciebie najważniejsze. Sporządź listę swoich celów. Bez celów nie ma działań. Gdy czujesz się zagubiona to wracaj do tej listy. Niech to będzie Twój punkt referencyjny. Realizuj WŁASNĄ wizję swojego życia a nie wizję TWOJEGO życia twoich rodziców. Życzę powodzenia i jak najwięcej rozmawiaj. Nie zamykaj się w swoim własnym świecie.

bardzo dużo czasu obecnie przebywam w domu. od 4 miesięcy- od końca poprzedniej sesji jakby jestem 'zasklepiona w domu'. chodzi o to, że chciałam jak najszybciej napisać pracę dyplomową i mieć z głowy w tym semestrze- do tego dodatkowe opłaty dochodzą...nie stać mnie na tyle pieniędzy. mój promotor zaczął sobie wyjeżdżać, zaczał brać urlopy, nie dawał żadnych korekt, byłam w kropce, bo z 1 strony chciałam wszystko podporządkować pracy dyplomowej- i nawet nie szukałam wtedy pracy. chciałam ją skończyć jak najszybciej i dopiero później poszukać. nie wiem jak było u Was ale ja się bardzo przejmuję wszystkim zawsze. chciałam mieć korekty co 2 tygodnie- miałam co 2 miesiące. wszystko się przedłużało, byłam sfrustrowana. zaczęlam narzekać na cały świat, życie, znajomych, zaszyłam się w domu, dopiero od jakiegoś miesiąca wychodzę. czuję się jak wolny ptak kiedy wyjdę. czasem jak jestem sama w domu myślę, że nie mam życia. mam pseudo życie- rodzina, znajomi- ale brak faceta. jestem sama w domu, wiem, że zaraz rodzina przyjdzie. a i tak faceta nie mam...
staram się nie zamykać we własnym świecie, ale to trudne. chodzi o to, że czuję jakbym się cofała a nie szła do przodu. jeśli chodzi o wyprwadzki- byłam rok za granicą - uczyłam się i pracowałam. rok temu pojechałam do innego miasta na kilka miesięcy na praktyki- za każdym razem to uczucie jest inne, czuję się wolna. ALE JESTEM zależna od rodziców jeśli chodzi o pieniądze. nawet jak zarabiam nie stać mnie na utrzymanie siebie. o to też chodzi....
widzę, że ludzie coś robiący, fajni, mobilni mieszkają sami. mama się dziwi ze chcę się wyprowadzić. mówi, że ona mi nic nigdy nie zabraniała, że mogę zapraszać kogo chcę itp. że mogę wracać o której chcę. jestem dorosła. ale chyba to takie dziwne przeświadczenie siedzi w głowie...

Pytanie brzmi: Czego oczekujesz od forum? Jeżeli konkretnych porad, to musisz mieć ochotę na zmiany. Jeżeli aprobaty do Twoich narzekań. To wpadniesz w pętle narzekania i zamiast motywować się do działań, będziesz marnowała swoją energię na negatywne uczucia.

8

Odp: czy powinnam podąrzać za marzeniami?
wojciiiiech napisał/a:
pie.maska napisał/a:
wojciiiiech napisał/a:

Zgadzam się w stu procentach. Zadaje sobie pytanie co jest dla Ciebie najważniejsze. Sporządź listę swoich celów. Bez celów nie ma działań. Gdy czujesz się zagubiona to wracaj do tej listy. Niech to będzie Twój punkt referencyjny. Realizuj WŁASNĄ wizję swojego życia a nie wizję TWOJEGO życia twoich rodziców. Życzę powodzenia i jak najwięcej rozmawiaj. Nie zamykaj się w swoim własnym świecie.

bardzo dużo czasu obecnie przebywam w domu. od 4 miesięcy- od końca poprzedniej sesji jakby jestem 'zasklepiona w domu'. chodzi o to, że chciałam jak najszybciej napisać pracę dyplomową i mieć z głowy w tym semestrze- do tego dodatkowe opłaty dochodzą...nie stać mnie na tyle pieniędzy. mój promotor zaczął sobie wyjeżdżać, zaczał brać urlopy, nie dawał żadnych korekt, byłam w kropce, bo z 1 strony chciałam wszystko podporządkować pracy dyplomowej- i nawet nie szukałam wtedy pracy. chciałam ją skończyć jak najszybciej i dopiero później poszukać. nie wiem jak było u Was ale ja się bardzo przejmuję wszystkim zawsze. chciałam mieć korekty co 2 tygodnie- miałam co 2 miesiące. wszystko się przedłużało, byłam sfrustrowana. zaczęlam narzekać na cały świat, życie, znajomych, zaszyłam się w domu, dopiero od jakiegoś miesiąca wychodzę. czuję się jak wolny ptak kiedy wyjdę. czasem jak jestem sama w domu myślę, że nie mam życia. mam pseudo życie- rodzina, znajomi- ale brak faceta. jestem sama w domu, wiem, że zaraz rodzina przyjdzie. a i tak faceta nie mam...
staram się nie zamykać we własnym świecie, ale to trudne. chodzi o to, że czuję jakbym się cofała a nie szła do przodu. jeśli chodzi o wyprwadzki- byłam rok za granicą - uczyłam się i pracowałam. rok temu pojechałam do innego miasta na kilka miesięcy na praktyki- za każdym razem to uczucie jest inne, czuję się wolna. ALE JESTEM zależna od rodziców jeśli chodzi o pieniądze. nawet jak zarabiam nie stać mnie na utrzymanie siebie. o to też chodzi....
widzę, że ludzie coś robiący, fajni, mobilni mieszkają sami. mama się dziwi ze chcę się wyprowadzić. mówi, że ona mi nic nigdy nie zabraniała, że mogę zapraszać kogo chcę itp. że mogę wracać o której chcę. jestem dorosła. ale chyba to takie dziwne przeświadczenie siedzi w głowie...

Pytanie brzmi: Czego oczekujesz od forum? Jeżeli konkretnych porad, to musisz mieć ochotę na zmiany. Jeżeli aprobaty do Twoich narzekań. To wpadniesz w pętle narzekania i zamiast motywować się do działań, będziesz marnowała swoją energię na negatywne uczucia.

tak, porad, a to negatywne nastawienie to chyba z przemęczenia po prostu...nawet nie wiedziałam, że tak to brzmi tongue może jestem tak odbierana hmm

9

Odp: czy powinnam podąrzać za marzeniami?

Póki co,podążaj za słownikiem smile

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy powinnam podąrzać za marzeniami?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024