"Nie będę Ci się tłumaczył..." - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » "Nie będę Ci się tłumaczył..."

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: "Nie będę Ci się tłumaczył..."

Czytelniczką tego forum jestem już od dawna, tym razem zdecydowałam się jednak opowiedzieć Wam moją historię i poprosić o radę, bo sama już nie daję rady.
A zatem od początku:

Poznaliśmy się dokładnie rok temu, w moje urodziny na jednym z portali randkowych. Nie ukrywam, że od pewnego czasu byłam tam obecna, bo dotychczas życie nie rozpieszczało mnie uczuciowo, a ja chciałam znowu być kochaną. Nie szukałam jednak na siłę, podchodziłam z dystansem do każdej wysłanej do mnie wiadomości i któregoś dnia odezwał się on, całkiem zwyczajnie napisał po prostu "cześć" - odpisałam i tak zaczęła się nasza wspólna historia.
Online rozmawialiśmy dużo, ale spotkaliśmy się w realnym życiu bardzo szybko. On wpadł mi w oko od razu, czy ja mu również.. cóż do dzisiaj nie jestem w stanie tego stwierdzić. Dystans czasowy między spotkaniami był długi - M. jest zapracowanym człowiekiem, codziennie chodzi na siłownię no i ma psa, którego ja pokochałam bezgranicznie. Odzywał się często, dzwonił, pisał, zwierzał się. Powiedział mi od razu, że jest rozwodnikiem, że był z dziewczyną 12 lat po czym to się rozpadło tak nagle 4 miesiące po jego ślubie. Potem szukał miłości, na jego drodze pojawiła się dziewczyna z dzieckiem, a potem jeszcze jedna (tym razem bez dziecka) która bardzo zabiegała o niego. Na początku stwierdził, że nie chce związków, potem jednak to jemu zaczęło zależeć, po czym ona z dnia na dzień postanowiła go zostawić dla innego. Kilka miesięcy po tym poznał mnie. Ja też na początku podchodziłam z dystansem do tej znajomości. Już chyba trochę nauczyłam się żyć sama i radzić sobie z trudami życia własnego. Najzwyczajniej w świecie brakowało mi uczucia, silnego ramienia. Po krótkim czasie okazało się, że z M. mamy mnóstwo wspólnych tematów, m.in. kochamy podróże i kabarety. Pomagałam mu w ogarnięciu jego mieszkania po dawnych lokatorach, przy okazji poznałam rodziców (którzy chyba mnie polubili), poznał mnie ze swoimi znajomymi. Pierwsza nasza sprzeczka miała miejsce właśnie na urodzinach jego byłej dziewczyny (już mężatki), gdy to bawił się z inną. Powiedziałam mu o tym, stwierdził, że przesadzam. Zamieszkał u mnie. Pokochałam go i jego psa. Jednak chyba bez wzajemności. Myślałam, że znalazłam kogoś komu na mnie zależy. Razem śmiejemy się, żartujemy, byliśmy razem na urlopie, jednak mam wrażenie że on boi się bliskości Boi się mnie dotkąć, boi się zaangażować. Ja poznałam jego rodziców już dawno, on o wizycie u moich nie chce słyszeć. Tak naprawdę apogeum miało miejsce miesiąc temu, gdy zauważyłam w jgo notesie napis: "Uwielbiam Twój zapach <serduszko> Domi" Zapytałam wtedy kto to jest.On wtedy stwierdził,że my przecież nie jesteśmy razem a z Nią wiadział się tylko 2 razy. Stwierdził wtedy że jestem jego koleżanką... To był cios który zabolał chyba najbardziej.. Zapomniałam dodać, że on cały czas wisi na telefonie, non stop ktoś do niego pisze i o to były i są największe awantury. Z dnia na dzień staje się atrakcyjniejszy, chodzi na siłownię, dba o siebie i mam wrażenie tym własnie podbudowuje swoje ego.. ale wróćmy.. wtedy wypłakałam swoje, tego dnia był dla mnie okropny, powiedział tyle nieprzyjemnych rzeczy. Zapytałam go wtedy to po co mieszka ze mną, przebywa ze mną? Odpowiedział,że jemu teraz tak jest najlepiej, nie chce związków, wyzbył się uczuć, ale nie twierdzi też, że za miesiąc czy nawet tydzień nie poczuje czegoś. Najpierw postanowiłam go wywalić z domu.. zabrakło mi jednak siły.. wrócił jak bumerang.. po raz kolejny zauważyłam, że wieczorami z kimś pisze.. wtedy nie wytrzymałam powiedziałam mu wszystko, że jest mi cholernie źle z tym, że traktuje mnie jak "gosposię", że wie ze mi na nich (na nim i jego psie) cholernie zależy i to wykorzystuje. Niby zrozumiał i powiedział, że mam mu dać 3 dni na wyprowadzkę.. jak się domyslacie nie wyprowadził się.. I tak żyjemy sobie: ja go kocham, on czeka na miłość, a ja muszę zaakceptować to, że on ma znajomych i zawsze będzie ich miał i że nie będzie mi się tłumaczył (bo nie musi) z kim pisze, czy rozmawia, bo przecież razem nie jesteśmy... Tylko skoro razem nie jesteśmy to dlaczego planujemy kolejny urlop? Po co on to robi? Pomóżcie mi proszę.. Skoro nic do mnie nie czuje, a widzi moje zaangażowanie to dlaczego tak po prostu nie da mi spokoju i nie odejdzie.. Już kilka razy mu o tym mówiłam... On jednak wraca, cały czas wraca i mimo wszystko planuje... a to zrobimy na obiad, a tam moglibyśmy pojechać.. po co to wszystko? Czy naprawdę jest tak wyrachowany i wykorzystuje fakt, że mam do niego słabość? Otwórzcie mi oczy, proszę...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: "Nie będę Ci się tłumaczył..."

Oj...Twój "kolega"znalazł sobie właśnie gosposie i mieszkanko cieplutkie i teraz poczekaj aż coś do Ciebie poczuje...a jak nie to-przepraszam:przecież nic Ci nie obiecywałem:(Wydaje mi się,że dla niego to jest super układ:Ty mu zapewniasz dach nad głową a on szuka przygód...ehhh co za drań!

3

Odp: "Nie będę Ci się tłumaczył..."

odpowiadam na twoje pytanie:

TAK

4

Odp: "Nie będę Ci się tłumaczył..."

Właśnie wszyscy widzący tą sytuację z zewnątrz powtarzają to samo - ja jednak wciąż żyję/żyłam z klapkami na oczach. Muszę to zakończyć, każdego dnia chce to zrobić, ale nie wiem jak się do tego zabrać..

5

Odp: "Nie będę Ci się tłumaczył..."

ale się dałaś sfrajerować.

6

Odp: "Nie będę Ci się tłumaczył..."

Hm, dlaczego tak robi ?
Ponieważ może.
Dlatego, że mu na to pozwalasz ....

7

Odp: "Nie będę Ci się tłumaczył..."
Madllen987 napisał/a:

...Najpierw postanowiłam go wywalić z domu.. zabrakło mi jednak siły.. wrócił jak bumerang.. po raz kolejny zauważyłam, że wieczorami z kimś pisze..

Znajdź tę siłę w sobie jak najszybciej i pozbądź się dziada w trybie natychmiastowym. To nie ten którego szukasz. Jak możesz pozwolić traktować się w taki sposób pod własnym dachem? Nie daj się zwieść wspólnym planom urlopowym, bo jak on do tego czasu znajdzie fajniejszą panią, to w ostatniej chwili możesz zostać na lodzie.
Zresztą czy naprawdę czerpiesz przyjemność z życia z takim chamem...bo jak go inaczej nazwać?

Odp: "Nie będę Ci się tłumaczył..."
Madllen987 napisał/a:

Właśnie wszyscy widzący tą sytuację z zewnątrz powtarzają to samo - ja jednak wciąż żyję/żyłam z klapkami na oczach. Muszę to zakończyć, każdego dnia chce to zrobić, ale nie wiem jak się do tego zabrać..

Kochana , no to idź na jego warunki !
Płaci czynsz za wynajem ? rachunki, jedzenie ? sam pierze i gotuje sobie ??

Próbowałaś już wytłumaczyć , że boli, że tak nie można .. nie dotarło.
Nie masz siły czy tez wierzysz że "a nóż widelec " pan zapała miłością ..no ok . Pewności nie masz..więc traktuj go jak lokatora !!

Bo rozumiem że pan ma gest i czasami jest sex?? bo inaczej nie wiem co Cię trzyma....

Heh , robi tak bo Ty mu pozwalasz , tak bardzo chcesz tej miłości że bierzesz cokolwiek i doszukujesz się w niej choćby cienia .. choćby szansy w przyszłości.
Madllena .. boli teraz .. a pomyśl jak będziesz się czuła gdy ta miłość u niego się pojawi ... ale nie do Ciebie .. i Cię kopnie w doopę ?? będziesz wtedy czuła się lepiej ???
Bo to co robisz teraz to jedyna droga w tym kierunku...i to na Twój koszt!
ja bym za drzwi wywaliła !! bo takiego lokatora to i za złote monety nie chcę

9

Odp: "Nie będę Ci się tłumaczył..."
Madllen987 napisał/a:

Właśnie wszyscy widzący tą sytuację z zewnątrz powtarzają to samo - ja jednak wciąż żyję/żyłam z klapkami na oczach. Muszę to zakończyć, każdego dnia chce to zrobić, ale nie wiem jak się do tego zabrać..

Nie wiesz? Wywal jego rzeczy na klatkę, zamknij drzwi i włącz sobie ciekawy film albo po prostu też wybyj z domu, żeby nie słyszeć ewentualnego pukania w drzwi.

10

Odp: "Nie będę Ci się tłumaczył..."

Myślę ze pisanie Tobie zebys go wyrzuciła nic nie zmieni chociaż byłyby to najlepszy sposób.Poprostu chcesz tkwić w tej relacji trochę cię nawet rozumiem chociaż nawet mój chamski facet nie jest tak wyrachowany.No dobra skoro dalej chcesz się męczyć to proponuje zmienić taktykę poproś koleżankę\kolegę żeby też do ciebie wieczorami pisali dzwonili i udawaj ze prowadzisz gorący flirt byle by on był tego świadkiem.odpiernicz się zacznij wychodzić z chaty na spacery ale daj mu do zrozumienia ze idziesz ba randkę facet poczuje ze traci grunt pod nogami i ze jego sponsorka wymyka mu się z rąk ale pamiętaj musisz być bardzo przekonująca i konsekwentna utrzyj mu trochę nos niech wie ze jestes atrakcyjna dla innych mężczyzn.Powodzenia

11

Odp: "Nie będę Ci się tłumaczył..."

Dziękuję Wam wszystkim za dobre słowo a przede wszystkim za zrozumienie. Dodałyście mi sił.. Skończę z tym jeszcze dziś.

12

Odp: "Nie będę Ci się tłumaczył..."

napisz nam o tym potm, bo coś nie wierzę.

13

Odp: "Nie będę Ci się tłumaczył..."

Ja też nie wierzę ale obym się myliła

14

Odp: "Nie będę Ci się tłumaczył..."

Ewentualnie mozesz pieska przechowac u siebie wink przeciez nie wystawisz zwierzaka na klatke i nie przywiążesz do walizki? wink

15

Odp: "Nie będę Ci się tłumaczył..."

No coz...Klasyczny bawidamek.Zyje sobie beztrosko z kim chce i jak chce,oficjalnie z nikim nie zwiazany-EGOista ,kochajacy zmiany.Kompletny brak uczuc wyzszych(nie masz powodu do smutku,zee Cie nie "pokochal"-on nie jest do tego zdolny).Jestes dla niego gosposia i rezerwa-a grono "kolezanek"rosnie...Do tego jest jak kleszcz,bo przyssal sie do Ciebie.Jak dla mnie jest to ANTYZWIAZEK,a poprzednie kobiety traktowal z pewnoscia tak samo zle.DO tego jeszcze pisze z innymi ,bedac pod Twoim dachem.Natychmiast go wywal!Pzdr.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » "Nie będę Ci się tłumaczył..."

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024