Cześć wszystkim. Chyba mam problem
a może i nie
Do nowego domu przeprowadziłam się równo 2 lata temu. Był on urządzony ze tak to nazwę "na łapu capu " uparłam się ze ma być wszystko od a do z zanim się wprowadzimy. Nie mając wyobraźni kupowalismy wszystko jak leci żeby było bo ma już byc. I tak po troszku zaczęłam wymieniać rolety w oknie, kuchnie ( bo była taka zwykła parę szafek) a teraz piękna palisander z białym pod zabudowę. Aa i rtv wymieniłam bo mi nie pasowała kolorystycznie. Dodam, że zanim wymieniłam te meble najpierw je sprzedałam w dobrych cenach. Teraz mnie swierzbi, żeby kanapę na naroznik wymienić tv powiesić na ścianę i w ogóle je przemalowac. Reszta pokoi jest ok garderoby łazienki wszystko mi się podoba. Tylko ten salon jeszcze... co myślicie tak szczerze? ???
"wolnoć Tomku w swoim domku". Nie pasują stare meble to wymień i już. Nie widzę problemu.
To są meble dwuletnie ![]()
Dla nowych mebli te poprzednie będą zawsze "starymi" meblami nieważne ile mają lat.
Moja torebka kupiona pół roku temu też nazywa się już "stara" bo wczoraj kupiłam nową.
Masz ochotę, masz możliwości, poprzednie przestały się podobać lub nigdy nie podobały to masz prawo wymieniać sobie kiedy tylko zapragniesz zmian. Nawet co miesiąc.
Ja bym mogła. Tylko jak komu kolwiek powiem o tym czy przyjaciółce czy teściowej czy rodzicom to od razu jest ze co ja wyprawiam ze nowe na nowe. Czy tak samo jak chce ściany pomalować to mówią ze ściany się maluje co 5 lat
/ i dlatego sama już nie wiem może ze mną coś nie tak ![]()
Jeśli Cię na to stać to ja nie widzę problemu.
Ja tam nie lubię zmian i meble mam do czasu aż się zniszczą.
Lepiej zrobić raz, a dobrze.
Dokładnie tak.