Witam. Jestem z chlopakiem 7lat bardzo dawno temu oszukal mnie pisal do innej calowal sie z nia..nie moglam sie z tym pogodzic . Zerwalismy bylismy malolatami ja chcialam z nim byc nadal znamy sie od dziecka , bardzo go lubilam jako przyjaciela pozniej pokochalam jako chlopaka. On mnie nie chcial nie odzywalismy sie pol roku ( z tamta dziewczyna nic pozniej nie bylo powaznego ) ja wariowalam z braku jego obok tak naprawde. Po pol roku wrocilismy do siebie od tamtej pory minelo 6 lat a ja ...czasem to wraca i jestem wsciekla zla ..potrafie sie z nim poklucic a sama nie jestem bez winy . Rok temu mialam przelotny romans naszczescie do niczego powaznego nie doszlo . Chlopak zawrocil mi w glowie i troszke sie pogubilam. Chlopak mi to wybaczyl ale wiem ze czasem napewno o tym mysli. Zalujr ze to zrobilam bo wiem ze bardzo sir kochamy jest nam razem dobrze tylko czemu ja wracam do tego i nie potrafie sobie poradzic z tym jestem zla na siebie. Myslalam ze to incydent a jakies trzy miesiacetemu przeczytalam wiadomosci z fb z przed dwoch lat niby nic ale po co pisal... czasem czuje sie przez to nie atrakcyjna gorsza .. mam mysli ze wolalby inna ..a przeciez jest nam dobrze jestem pewna ze jest szczesliwy .
Miałaś "przelotny romans" a jemu nie potrafisz wybaczyć, że wiele lat temu całował się z inną ? To on jest swinią a Ty się tylko "troszeczkę pogubiłaś" ? Czegoś tu nie rozumiem ... Traktuj go może tak jak traktujesz siebie. Zdrada zawsze jest zdradą, nieważne czy Ty zdradzasz czy on. Nie bądź taka pewna, że jemu jest dobrze i jest szczęśliwy, faceci z reguły nigdy nie wybaczają.
To zrozumiałe, że nie możesz zapomnieć. I dziwne, że od razu nie zerwałaś, tylko męczysz się w tym związku krzywdząc Was oboje.
Zdradzajac go tlumaczylam sama siebie przed soba sama... tzn myslalam ze to kara dla niego za to co mi zrobil i na poczatku wog nie czulam poczucia winy..
pokazalam mu ze tego zaluje ale man wrazenie ze on nie koniecznie. Boje sie ze byle jaka sytuacja a zrobil by cos zlego ... czuje ze jestem tylko bo jestem..bo nie mogl nigdy znalezc innej a gdyby tylko mogl odstawilby mnie na bok... wiem ze jestem atrajcyjna kobieta raczej zawsze wzbudzam zainteresowanie mezczyzn ...on kobiet nie koniecznie. Najgorsze jest to ze mam przy nim poczucie nie atrakcyjnosci ze gdyby mogl moje miejsce mialby ktos inny...
Okreslajac go moge uzyc slow : cicha woda brzegi rwie.
Spokojny , malo kontaktowy a pisac do innych lasek sie nie wstydzi ... ogolnie dla innych jest mily czasem chcialabym zeby mnie tez potraktowal lepiej..jak obcych ..az sie boje pomyslec jaki jest w dupe uprzejmy jak mnie obok nie ma
Cześć , podpinam się do wątku tylko trochę inny problem tkwi w mojej głowie. Otóż, kiedy byłam w ciąży mój zdradzał mnie ze swoją byłą, potem zostałam pobita przez niego.. Nasze drogi się rozeszły, ja z tego stresu i natłoku wydarzeń wylądowałam w szpitalu z obfity krwawieniem z dróg rodnych- napisałam mu wtedy, że ma to co chciał, chyba poroniłam. Na tydzień w szpitalu był u mnie dwa razy.. A z nią bawił się gdzieś za miastem, pisał mi sms-y których nie potrafię zapomnieć, że nie interesuje go ten bachor, że mam mu ojca znaleźć itd.. Nawet teraz płaczę jak to piszę. Potem kilka jeszcze różnych sytuacji.. Po czasie poszedł po rozum do głowy, zaczęliśmy się coraz bardziej zbliżać do siebie, aż znowu wybaczyłam.. Wszystko było dobrze, według niego, mi po nocach się śni to co zrobił, jak bawił się z kolegami kiedy ja zaszłam w ciąże, że przez kupę czasu robił mi na przekór, aż dorobiłam się nerwicy żołądka (oczywiście w ciąży). Ona wyjechała.. Myślałam, że wszystko się skończyło, ale nie.. Zobaczyłam e-mail od jej koleżanki z numerem konta.. Po czym znalazłam stary telefon wraz z sms-ami od niej.. Fakt, nie było tam nic takiego, żeby podejrzewać o zdradę, zwykła paplanina zdań, ale samo to, że tyle krzywdy wraz z nią mi zrobił, a nadal ma z nią kontakt. Okazało się, że ten nr konta wysłała ta koleżanka, bo miała mu coś wysłać jakąś koszulkę czy coś tam... Ale kiedy ja się o tym dowiedziałam i zagroziłam, że odchodzę na zawsze temat umilkł..
W grudniu pokłóciliśmy się strasznie, bo zaczął przygodę z hazardem i przegrał bardzo dużo pieniędzy, a przecież mieliśmy dziecko w drodze.. Najpierw awantura- weszłam na jego konto, a tu nagle jakbym w pysk dostała- doładował jej konto. Wypisywał z nią o naszych problemach.. No cholera jasna, jak tak można?
Teraz jest spokój, od tamtej sytuacji dał sobie spokój, mówiąc że ona nic dla niego nie znaczy.. Ale mimo wszystko to nadal jest we mnie, przy każdej kłótni potrafię mu to wypomnieć, nie potrafię tego zapomnieć, że jak mógł, jak ona mogła.. Itd..
Jak się wyzbyć tego, czy kiedykolwiek to przejdzie?
Odejść teraz nie odejdę, jest za późno, zmienił się o 360stopni, jest zupełnie innym człowiekiem, bardzo sie kochamy..
BlackAngel to straszne co przeżyłaś przez swojego faceta. Ja nie wiem czy bym wybaczyła takie traktowanie... Ale jeśli tobie zależy na tym by się uporać z przeszłością to powinnaś z nim to wszystko wyjaśnić. Minęło trochę czasu a ty nadal nie możesz o tym zapomnieć to znaczy, że nie obgadaliście tego dokładnie. Zadaj mu pytania jakie ciebie męczą. Dlaczego tak cie traktował. Powinien cię bardzo przeprosić. Może wyjedźcie gdzieś i porozmawiajcie. Może wtedy ta sprawa przestanie powoli cie tak męczyć.
Rozmawialiśmy, przeprosił mnie.. Ale to nie daje długotrwałego efektu.. TO nadal mnie boli i nie potrafię tego zapomnieć, choć trochę przyćmiło kiedy to na forum opisałąm, ale na jak długo... Nie wiem czy jakaś terapia dałaby cokolwiek. Czy po prostu musi jeszcze czas upłynąć?
Fakt...niestety większy odsetek w partnerstwie zdradzających to mężczyźni...i NIE MA ZMIŁUJ gdy taki Troll myśli nie tą główką co powinien.
Wiem przez co przechodzicie dziewczyny...choć Ja stanąłem po 2 stronie barykady.
Kiedy zachorowała moja śp. żona na raka szyjki macicy w szpitalu po 4 chemii przyznała mi się, że miała krótki półroczny romans z moim najlepszym przyjacielem...to był dla mnie szok. Tysiące myśli przewijało się mi przez głowę...i mimo cierpienia w sercu co wyda Wam się dziwne nie opuściłem jej w chorobie...choć przez pewien czas nie miałem ochoty na rozmowę...potrzebowałem chwili czasu by się z tym "oswoić".
Wybaczyłem jej choć nie przyszło mi to łatwo...a z moim już byłym przyjacielem od dawna nie utrzymuję kontaktu.