Cześć wszystkim, piszę ponieważ chciałabym wyrzucić z siebie coś co mnie męczy juz od kilku lat a niedawno jeszcze bardziej się nasiliło. Liczę na to ze zrobi mi się może ciut lepiej jak podzielę się z kimś moją historią. Przechodząc do sprawy, od kilku lat przyjaznie się z fajnym chłopakiem. Na początku znajomości myślałam że będziemy dobrymi znajomymi,ponieważ dobrze się rozumiemy i z nikim tak dobrze się nie dogaduje jak z nim. Nie myliłam się staliśmy się przyjaciółmi ale ja zaczęłam go postrzegać w innej kategorii niż przyjaciela się powinno. Próbowałam się przed tym bronić ale uczucie do niego zwyciężyło. Od kilku lat uczucie do niego rozkwitało,myślę że teraz osiągnęło kulminacyjny punkt. Pół roku temu nasze relacje niestety się rozluźniły. On znalazł nowe towarzystwo, ja byłam w totalnym dołku,myślałam że nie daruje mu tego, zauroczenie zamieniło się w złość, kiedy on próbował to naprawić ja głupia uniosłam się honorem, potem on chyba nie miał już siły bawić się w kotka i myszkę i rozmawialiśmy ze sobą sporadycznie, gdy sytuacja tego wymagała. Próbowałam o nim zatomniałeć ale codziennie się widywaliśmy w szkole i było to bardzo trudne. Zaczęłam udawać ze mnie to nie rusza ale w głębi duszy włączyłam ze sobą i z tym co robię. Po dwóch miesiącach od jego ciotki dowiedziałam się ze cos jest na rzeczy..Chciałam z pogadać ale widziałam ze on nie ma na to ochoty. Nie nalegałam zaczęłam znowu udawać ze jest wszystko okej z reszta do dzisiaj zakładam maskę szczęśliwej koleżanki. W ostatnim czasie wydawało mi się ze zainteresował się dziewczyna z naszej klasy, próbowałam to zaakceptować ale było to trudne, cały czas mam wrażenie ze on jedynie na moich oczach się tak zachowuje w stosunku do niej. Nie chce sobie wmawiać ze chce wzbudzić zazdrość czy że do mnie coś czuję ale ja już sama nie wiem o co mu chodzi. Przez Święta stwierdziłam ze mam tego dość i musze o nim zatomniałeć. Byłam na dobrej drodze żeby mi się to udało ale teraz zaczęliśmy ze sobą na nowo rozmawiać, śmiać się,czuje ze dawny przyjaciel nadal jest taki sam jak był ale ja nie potrafię się z nim przyjaźnić bo go pokochałam.Myślę że on może wiedzieć co czuje ale pomimo tego nie jestem w stanie powiedzieć mu tak po prostu wiesz co Cześć Kocham Cię. Jeżeli ktoś dotarł do końca moich wyznań to jestem pod wrażeniem ![]()
1 2015-05-04 18:19:49 Ostatnio edytowany przez Zielona153 (2015-05-04 18:29:56)
Kochana, tyle czasu siedzą w Tobie te uczucia... wyrzuć je z siebie, ale nie tylko na tym forum, bo zwariujesz. Powiedz jemu jak się sprawy mają. Co masz do stracenia? Bo chyba nie powiesz mi, że przyjaźń, skoro Wasza relacja nigdy nią nie będzie ze względu na Twoje uczucia... Wiem, że to jest ciężkie, niemniej ja na Twoim miejscu przełamałabym się i porozmawiała z nim. Tak po prostu. Obojętnie jak to powiesz, ważne, żeby było wiadome, że go kochasz. Jeśli tego nie odwzajemnia, to trudno. Przynajmniej będziesz wiedziała, że nic z tego nie będzie, przestaniesz się zadręczać, przebolejesz swoje i ostatecznie ruszysz naprzód.
Kochana, tyle czasu siedzą w Tobie te uczucia... wyrzuć je z siebie, ale nie tylko na tym forum, bo zwariujesz. Powiedz jemu jak się sprawy mają. Co masz do stracenia? Bo chyba nie powiesz mi, że przyjaźń, skoro Wasza relacja nigdy nią nie będzie ze względu na Twoje uczucia... Wiem, że to jest ciężkie, niemniej ja na Twoim miejscu przełamałabym się i porozmawiała z nim. Tak po prostu. Obojętnie jak to powiesz, ważne, żeby było wiadome, że go kochasz. Jeśli tego nie odwzajemnia, to trudno. Przynajmniej będziesz wiedziała, że nic z tego nie będzie, przestaniesz się zadręczać, przebolejesz swoje i ostatecznie ruszysz naprzód.
Dzięki ze odpisałaś
i za radę,ja wiem ze to jest najlepsze wyjście z sytuacji ale czuje ze nie jestem jeszcze na to gotowa. ostatnio często myślę jak bym mogła mu to powiedzieć,nastawiam się psychicznie ale to jest bardzo trudne rozmawiać o swoich uczuciach. Myślę że dobrym momentem będzie mu dać to do zrozumienia przez wakacje. przynajmniej wtedy będzie łatwiej po wszystkim bo nie spotkamy się na następny dzień w szkole. Jakoś ten rok zleci a potem pójdziemy na studia. Głupio mi tylko wyznawać uczucia nie chcę myśleć tylko o sobie jemu może być dziwnie potem. Z drugiej strony mogę kiedyś żałować ze nic nie zrobiłam a raz się żyje...
Nie ma sprawy
Wiem, że ciężko jest rozmawiać o swoich uczuciach. Akurat to rozumiem doskonale, ponieważ mam z tym problem odkąd pamiętam, więc wierz mi, że zdaję sobie sprawę z tego, co możesz teraz przeżywać. Niemniej ciągłe odwlekanie tego tylko pogarsza sytuację. Spójrz ile czasu trzymasz to w sobie, jak długo te uczucia w ogóle istnieją. Myślisz, że strach przed wypowiedzeniem ich głośno jest gorszy niż to, co teraz przeżywasz? Nie wydaje mi się. To zawsze jest trudne, ale i tak jakoś przełamałabym się, poprosiła go o rozmowę w cztery oczy i wszystko mu powiedziała. Kiedyś przez swoje trudności z okazywaniem uczuć popsułam naprawdę fajną znajomość, więc drugi raz bym na to nie pozwoliła. Jak sama mówiłaś - raz się żyje i trzeba to wykorzystać tak, by później jak najmniej żałować ![]()
wiele dla mnie znaczy ze ktoś to rozumie
myślę że nawet jakby nie czuł tego co ja to byłoby to lepsze niż to co teraz przeżywam bo dałabym sobie spokój,a tak zastanawiam się czy on przypadkiem nie czuje tego samego. Jednak nie jest łatwo dostać kosza, szkoda takich znajomości które są niszczone w ten sposób. Zaproponuje mu jakieś spotkanie ale nawet nie wiem jakbym miała wejść na ten temat bo to nie jest takie łatwe, jedyne co mnie pociesza to to że może bym się lepiej poczuła. Zobaczymy co się będzie działo między nami w najbliższych dniach, może zbliżymy się i będzie mi łatwiej i jemu tez wysłuchać tego
Oczywiście, że byłoby lepsze. Wreszcie wiedziałabyś na czym stoisz. Jego uczucia ciężko mi określić, bo równie dobrze może czuć to samo i nie czuć nic. Najlepiej jakbyś podeszła do tej rozmowy jak najbardziej spokojnie, niczego przy tym nie oczekując - przynajmniej się potem tak mocno nie rozczarujesz. Jeśli zaś chodzi o popsucie znajomości, można już teraz powiedzieć, że ona w pewnym sensie jest fikcją, więc... Nie da się przyjaźnić z kimś, kogo się kocha, sama wiesz dobrze, że taki stan rzeczy Cię męczy, że się dusisz w takim układzie - stąd Twoja frustracja, wracanie do tematu i w końcu poproszenie o pomoc na forum.
Wejść w ten temat powinnaś... jakkolwiek, na swój własny sposób. Spróbuj po prostu własnymi słowami wyrazić to, co czujesz. Tak będzie najlepiej. Nie liczyłabym za bardzo na to, że po paru dniach nagle będzie Ci łatwiej, skoro minęło tyle miesięcy, a Ty stoisz właściwie w tym samym miejscu. Choć jeśli bardzo potrzebujesz jeszcze troszkę poczekać, to tak zrób. Byle nie więcej niż kilka dni. Zrób to dla siebie, żebyś nie musiała się dłużej zadręczać, bo ani to zdrowe, ani sensowne. Czasem lepiej po prostu coś z siebie wyrzucić, bez zastanawiania się nad tym jak zabrzmimy, ani co będzie później. Powiedzieć swoje i zobaczyć co się stanie.
No dokładnie, nie ma co tego wszystkiego dusić w sobie bo im dłużej to trwa tym trudniej to wytrzymać, uwierz mi wiem co mówię.
No dokładnie, nie ma co tego wszystkiego dusić w sobie bo im dłużej to trwa tym trudniej to wytrzymać, uwierz mi wiem co mówię.
Miałeś tak kiedyś? ja chyba przed wyznaniem mu się napije dla odwagi bo bym chyba nie wytrzymała z nerwów
9 2015-05-04 21:29:03 Ostatnio edytowany przez Piciu (2015-05-04 21:31:02)
Teraz tak mam, i mam ten sam problem
, nudzi Ci się to poczytaj (opisałem pokrótce to na forum).