Powiem Ci z własnego doświadczenia, mój syn był(jest) wcześniakiem, ma w tej chwili 12 miesięcy, od kiedy skończył 3 miesiące chodziłam z nim na rehabilitacje, miał stwierdzoną asymetrię. Po miesiącu rehabilitacji był już "prosty"
ale rehabilitacja "trwała" dalej...należeliśmy do osrodka rehabilitacji dla dzieci i tam trzymają dopóki dziecko nie zacznie samodzielnie chodzic...wszystko pięknie...ale nie zupełnie...rehabilitacja odbywała się 2-3 razy w tygodniu i po skończeniu przez małego 6 miesięcy zaczęłam omykać, czemu? po każdych zajęciach mały darł się w niebo głosy, noce były jakimś koszmarem, połowa zajęć to były próby uspokojenia go...na sam widok budynku wpadał w straszną rozpacz...biedna dziewczyna dwoiła się i troiła żeby go zainteresować ale to nic nie dawało...w końcu powiedziałam PAS, ale żeby nie było, nie wypisałam się z ośrodka a chodziłam z małym raz w miesiącu na taką kontrol,żeby rehabilitantka mogła zobaczyć jak sobie radzi... straszyła ,że mały ma 9 miesięcy i jeszcze nie siedzi, może byłam nieodpowiedzialna ale to olałam i nie woziłam go na ćwiczenia wymigując się na wszelakie sposoby...jaki tego był efekt...? Gdy mały miał 9,5 miesiąca nie dość że z dnia na dzień zaczął siedzieć w pionie w pozycji biernej to jeszcze z pleców się podnosił i siadał ( co innego siad bierny a co innego czynny)tydzień później zaczął stawać w łóżeczku,przy meblach, w 11 miesiącu chodził przy meblach teraz chodzi za 1 rękę i czekam z niecierpliwością aż postawi swoje pierwsze samodzielne kroczki... ja kierowałam się swoim instynktem i broń Boże nie zniechęcam Cię do rehabilitacji-każde dziecko jest inne i każde ma inne potrzeby, jedynie opisuję nasze perypetie rehabilitacyjne 