witam mam 26 lat.mam problem z mezem ktory jest uzalezniony od narkotykow.mamy 10 miesieczna coreczke.maz odkad zaczal naduzywac narkotyki to zrobil sie agresywny w stosunku do mnie.za kazdym razem gdy mnie uderzy to przeprasza i ciagle glupia naiwna mysle,ze sie zmieni twierdzac,ze wiecej tego nie zrobi.Odeszlabym ale niemam bardzo dokad isc.juz niemam sily a niechce by moja coreczka wychowywala sie w takim domu...
Odejdź i to jak najszybciej. Nawet do domu samotnej matki. Tam też się da zacząć nowe życie. Dziecko trochę podrośnie to idź do pracy i ułożysz sobie życie bez niego. Piszesz, że za każdym razem jak uderzy to przeprasza. Po pierwszym być już Ciebie z nim nie powinno. Chcesz żeby Twoje dziecko wychowywało się w atmosferze terroru i przemocy?
nie nie chce...ale to wszystko nie jest takie latwe ;( u nas niema domu samotnej matki...
nie nie chce...ale to wszystko nie jest takie latwe ;( u nas niema domu samotnej matki...
Nie jest łatwe, no jasne.
Wiesz, co jest łatwe? Zmarnować dziecku życie. Bardzo łatwe.
Przestań się durnowato usprawiedliwiać i weź odpowiedzialność za życie swojego dziecka.
Twój mąż to dla Ciebie i dziecka realne zagrożenie.
Niedawno w moich okolicach taki goguś pod wpływem narkotyków podpalił swoją żonę. Niestety "stety" zmarła (70% oparzonego ciała....), ale matka dwójki dzieci.
Na drugi koniec Polski bym uciekła.
Chroń dziecko i siebie.