Witam. W listopadzie złożyłam pozew o rozwód z orzekaniem o winie męża. Rozprawę mamy wyznaczoną na maj br. Byliśmy małżeństwem 23 lata.Mamy jedną córkę 22 letnią, na którą mąż od dwóch lat płaci alimenty. Od samego początku mąż dopuszczał się w stosunku do mnie przemocy i to różnej: fizycznej, psychicznej, finansowej. Jako dobra żona zawsze stawałam w jego obronie- bo biedny z domu, gdzie była przemoc i alkoholizm jego ojca.Przez całe nasze wspólne życie jego matka i siostra były dla niego zawsze ważniejsze niż ja i dziecko. Tłumaczyłam sobie, że w małżeństwie jest różnie. Raz lepiej a raz gorzej (głupia jestem wiem). Dwa lata temu mój kochany mąż przygruchał sobie kochankę.Zdradę mam udowodnioną. Zamontowałam keylogera na kompie i dowody same się znalazły. Odszukałam też męża tej Pani i zawiadomiłam go o tym, co robi jego żona. Zaczęła się eskalacja przemocy z jego strony. Założyłam sprawę o znęcanie i wygrałam. Dostał wyrok w zawieszeniu (jeszcze jest prawomocny). Oczywiście było przepraszanie i szantaż że się zabije jak się z nim rozwiodę. Wybaczyłam i tym samym "strzeliłam sobie w kolano. Mąż był grzeczny przez rok. Po roku oczywiście ponownie zmienił zdanie. Przestał łożyć na rodzinę i przypuszczam, że ponownie kogoś sobie znalazł. Wyprowadził się z mieszkania, "ograbiając mnie przy tym" z pieniędzy i sprzętu domowego.
Założyłam sprawę o rozwód z orzekaniem o winie i wyprowadziłam się też z mieszkania, gdyż obawiam się jego zachowania. Mieszkam u siostry. Córka studiuje i mieszka osobno. Płacę jej za mieszkanie. Jestem pewna, chcę rozwodu i nie wybaczę już więcej. Zastanawiam się jedynie czy warto walczyć z takim draniem? Czy wygram rozwód z orzekaniem o jego winie, czy też na darmo napsuję sobie nerwów.
Czy był ktoś w podobnej sytuacji? Czy mam szansę na wygraną sprawę?
Napadają mnie wątpliwości i sama już nie wiem co mam o tym myśleć.
..Zastanawiam się jedynie czy warto walczyć z takim draniem? Czy wygram rozwód z orzekaniem o jego winie, czy też na darmo napsuję sobie nerwów.
Czy był ktoś w podobnej sytuacji? Czy mam szansę na wygraną sprawę?
Napadają mnie wątpliwości i sama już nie wiem co mam o tym myśleć.
1. Czy masz szanse powie Ci adwokat jak mu pokażesz co masz na tego dupka jeszcze męża ?
2. Czy warto ? Jasne.
3. Chyba, ze jesteś doskonale zabezpieczona finansowo i Ci się nie chce walczyć bo np wolisz pozbyć się chwasta w ciszy i spokoju, wtedy odpuść. Wiedz, ze wtedy on może wystąpić o jakieś alimenty na siebie. Już raz Cię okradł i nie będzie miał skrupułów.
4. Jeśli masz dowody zdrady nawet sprzed lat nie wahaj się ich wykorzystać. Pokaż je adwokatowi. Zawsze możesz na rozprawie powiedzieć, że próbowałaś wybaczyć ale nie możesz sobie z tym poradzić co zrobił (wtedy), zniszczył Cię psychicznie itp. Nie ma mowy o żadnym stwierdzeniu, że wybaczyłaś, bo nie wybaczyłaś. Tylko próbowałaś
PZDR
Witam. W listopadzie złożyłam pozew o rozwód z orzekaniem o winie męża. Rozprawę mamy wyznaczoną na maj br. Byliśmy małżeństwem 23 lata.Mamy jedną córkę 22 letnią, na którą mąż od dwóch lat płaci alimenty. Od samego początku mąż dopuszczał się w stosunku do mnie przemocy i to różnej: fizycznej, psychicznej, finansowej. Jako dobra żona zawsze stawałam w jego obronie- bo biedny z domu, gdzie była przemoc i alkoholizm jego ojca.Przez całe nasze wspólne życie jego matka i siostra były dla niego zawsze ważniejsze niż ja i dziecko. Tłumaczyłam sobie, że w małżeństwie jest różnie. Raz lepiej a raz gorzej (głupia jestem wiem). Dwa lata temu mój kochany mąż przygruchał sobie kochankę.Zdradę mam udowodnioną. Zamontowałam keylogera na kompie i dowody same się znalazły. Odszukałam też męża tej Pani i zawiadomiłam go o tym, co robi jego żona. Zaczęła się eskalacja przemocy z jego strony. Założyłam sprawę o znęcanie i wygrałam. Dostał wyrok w zawieszeniu (jeszcze jest prawomocny). Oczywiście było przepraszanie i szantaż że się zabije jak się z nim rozwiodę. Wybaczyłam i tym samym "strzeliłam sobie w kolano. Mąż był grzeczny przez rok. Po roku oczywiście ponownie zmienił zdanie. Przestał łożyć na rodzinę i przypuszczam, że ponownie kogoś sobie znalazł. Wyprowadził się z mieszkania, "ograbiając mnie przy tym" z pieniędzy i sprzętu domowego.
Założyłam sprawę o rozwód z orzekaniem o winie i wyprowadziłam się też z mieszkania, gdyż obawiam się jego zachowania. Mieszkam u siostry. Córka studiuje i mieszka osobno. Płacę jej za mieszkanie. Jestem pewna, chcę rozwodu i nie wybaczę już więcej. Zastanawiam się jedynie czy warto walczyć z takim draniem? Czy wygram rozwód z orzekaniem o jego winie, czy też na darmo napsuję sobie nerwów.
Czy był ktoś w podobnej sytuacji? Czy mam szansę na wygraną sprawę?
Napadają mnie wątpliwości i sama już nie wiem co mam o tym myśleć.
Jak bym przeczytał o teściowej niedoszłej...
no cóż, rozwód z jego winy, raczej tak jak masz dowody....
Jakieś stare dowody zdrady.... to zależy kiedy to było, powiedzmy... że rok, to sąd może wziąć pod uwagę ale jakieś starsze to raczej nie....
4 2015-04-28 22:02:09 Ostatnio edytowany przez zuza22 (2015-04-28 22:12:50)
Oczywiście mam adwokata. Prowadzi moje sprawy od 2012 roku. Twierdzi, że orzeczenie jego winy jest wysoce prawdopodobne z uwagi na prawomocny wyrok o znęcaniu nad rodziną oraz zdradę udokumentowaną a ja nie powinnam mieć powodów do zmartwień. To adwokat namówił mnie na orzekanie o winie, gdyż twierdzi, że znając mojego męża z akt sprawy o znęcanie, to właśnie mój mąż założy mi sprawę o alimenty.
Co do zdrady to dowody z 2012 roku, więc to nie jest stara historia. Ponadto w tej chwili wiem już, niestety tylko z plotek do kogo wyprowadził się mój mąż w listopadzie - do następnej kochanki. Mieszkamy w małym mieście i tu ludzie wszystko widzą i uprzejmie donoszą. Zresztą mój mąż oficjalnie się z tą Panią prowadzał i woził naszym samochodem po mieście, więc trudno było nie zauważyć takiego zjawiska. Wiem, też w jaki sposób ukrywał nasze auto u kochanki w garażu. Dzwonił Pani biegła otworzyć bramę i auto znikało.
Ciekawostką jest fakt, że ta Pani posiada troje dzieci. Każde z innym ojcem. Zastanawiam się nad jej pozwaniem do sądu. Nie wiem jednak, czy to coś pomoże, gdyż zawsze może skłamać od kiedy związek trwa. Zresztą życzliwi donoszą, ze nie są już razem z uwagi na fakt, że mój mąż do sponsorów nie należy.
W kwestii finansów, to całe życie radziłam sobie zawsze sama. Mąż przez cały okres małżeństwa nie chciał łożyć na rodzinę. Dlatego też płaci alimenty na naszą córkę. To jest typowy egoista i do tego w mojej ocenie ma syndrom DDA. Jego ojciec był alkoholikiem.
Ostatnie lata doprowadziły moją psychikę do rozsypki. Chyba stąd się boją te moje wątpliwości...
5 2015-04-29 08:27:31 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-04-29 08:31:48)
Oczywiście mam adwokata. Prowadzi moje sprawy od 2012 roku. Twierdzi, że orzeczenie jego winy jest wysoce prawdopodobne z uwagi na prawomocny wyrok o znęcaniu nad rodziną oraz zdradę udokumentowaną a ja nie powinnam mieć powodów do zmartwień. To adwokat namówił mnie na orzekanie o winie, gdyż twierdzi, że znając mojego męża z akt sprawy o znęcanie, to właśnie mój mąż założy mi sprawę o alimenty.....
Adwokat teżto powiedział tzn. że musisz założyć, ze jeśli rozwód nie będzie z jego winy to będziesz go utrzymywać.
...Co do zdrady to dowody z 2012 roku, więc to nie jest stara historia. Ponadto w tej chwili wiem już, niestety tylko z plotek do kogo wyprowadził się mój mąż w listopadzie - do następnej kochanki. ..... mój mąż oficjalnie się z tą Panią prowadzał i woził naszym samochodem po mieście, więc trudno było nie zauważyć takiego zjawiska. Wiem, też w jaki sposób ukrywał nasze auto u kochanki w garażu. Dzwonił Pani biegła otworzyć bramę i auto znikało... Nie wiem jednak, czy to coś pomoże, gdyż zawsze może skłamać od kiedy związek trwa. Zresztą życzliwi donoszą, ze nie są już razem z uwagi na fakt, że mój mąż do sponsorów nie należy...
To nie ma znaczenia, czy są razem czy nie. Mieliśmy zdradę (kolejną), świadków itd... sądzę, ze rozwód z orzekaniem to najrozsądniejsze rozwiązanie
..Ostatnie lata doprowadziły moją psychikę do rozsypki. Chyba stąd się boją te moje wątpliwości...
Jeśli ulegniesz i bedzie bez orzekania winy, przez kilka lat będziesz płacić alimenty, to dolicz te właśnie lata na dalszą walkę i spory przed sądem z bm o np. wielkość alimentów na niego i inne duperele. Stwierdzi, że ostatecznie "on nie był winny". Sądzę, ze lepiej teraz ostro przez jakiś czas by mieć papier o jego winie ale potem spokój niż szarpanie się z gnojem przez długie lata.
Wszystko wskazuje za.
Teraz tylko zależy co TY postanowisz, pamiętaj masz dowody ale ani słowa o tym co wiesz, co masz szanownemu JM. Nawet przy ostrzejszej wymianie zdań.
Oczywiście mam adwokata. Prowadzi moje sprawy od 2012 roku. Twierdzi, że orzeczenie jego winy jest wysoce prawdopodobne z uwagi na prawomocny wyrok o znęcaniu nad rodziną oraz zdradę udokumentowaną a ja nie powinnam mieć powodów do zmartwień. To adwokat namówił mnie na orzekanie o winie, gdyż twierdzi, że znając mojego męża z akt sprawy o znęcanie, to właśnie mój mąż założy mi sprawę o alimenty.
Co do zdrady to dowody z 2012 roku, więc to nie jest stara historia. Ponadto w tej chwili wiem już, niestety tylko z plotek do kogo wyprowadził się mój mąż w listopadzie - do następnej kochanki. Mieszkamy w małym mieście i tu ludzie wszystko widzą i uprzejmie donoszą. Zresztą mój mąż oficjalnie się z tą Panią prowadzał i woził naszym samochodem po mieście, więc trudno było nie zauważyć takiego zjawiska. Wiem, też w jaki sposób ukrywał nasze auto u kochanki w garażu. Dzwonił Pani biegła otworzyć bramę i auto znikało.
Ciekawostką jest fakt, że ta Pani posiada troje dzieci. Każde z innym ojcem. Zastanawiam się nad jej pozwaniem do sądu. Nie wiem jednak, czy to coś pomoże, gdyż zawsze może skłamać od kiedy związek trwa. Zresztą życzliwi donoszą, ze nie są już razem z uwagi na fakt, że mój mąż do sponsorów nie należy.
W kwestii finansów, to całe życie radziłam sobie zawsze sama. Mąż przez cały okres małżeństwa nie chciał łożyć na rodzinę. Dlatego też płaci alimenty na naszą córkę. To jest typowy egoista i do tego w mojej ocenie ma syndrom DDA. Jego ojciec był alkoholikiem.
Ostatnie lata doprowadziły moją psychikę do rozsypki. Chyba stąd się boją te moje wątpliwości...
Wezwij ta Panią na świadka ;-)) wcale nie żartuje..
DZIŚ dopiero wiem,że każdy mój ruch w sądzie wyglądałby inaczej. To szansa na ugranie dla siebie sprawiedliwości niepowtarzalna w zasadzie. Nie poddawaj się. Aby Cię przekonać ja wywalczyłam bez adwokata wyrok z wyłącznej winy męża. Ok.. każda historia jest inna. Ale po latach wniosłam sprawę o alimenty na moją rzecz a zrobiłam to po prostu na złość bo były mąż z aktualna żona dopiekli mi mocno. Dlatego nie wahałam się i: miałam pracę, byłam zdrowa i zasądzili mu 300,00 zł.
mina bezcenna...
Witaj Zuza
Naprawdę nie ma co się szczypać ani nie ma się powodu aby się bać. Twój adwokat ma rację.
On ma prawomocny wyrok w zawiasach. Gdyby cokolwiek Tobie zrobił to ma na bank odwieszenie wyroku i pewna odsiadkę, Chyba nie jest na tyle głupi, aby dać się zapuszkować. ![]()
Ponieważ jednak się go boisz, a przecież masz uzasadnione do tego podstawy(dostał za to wyrok), równolegle wystąp o sądowy zakaz zbliżania się do Ciebie.
I masz go z głowy ![]()
Oczywiście było przepraszanie i szantaż że się zabije jak się z nim rozwiodę
Zuza, zdrajca to zawsze tchórz. On w życiu by tego nie zrobił. Nie daj się więcej nabrać komukolwiek
Nie tylko walcz o rozwód z jego winy, ale o wypieprzenie go z Twojego mieszkania i zwrot tego co Tobie ukradł.
I w cale w tych dwóch ostatnich sprawach nie jesteś pozbawiona szans.
Pozdrawiam
After
Rozwiały się moje wątpliwości co do tego faktu, że muszę udowodnić jego winę. Chociażby dla mojego zdrowia psychicznego i podbudowania swojej wartości. Tym bardziej, że on od momentu wyprowadzki jego z domu, nie próbuje się w jakikolwiek sposób dogadać w kwestii rozwodu ani z moim pełnomocnikiem ani też ze mną. Przysłał tylko pismo do mojego mecenasa, że leczy się psychiatrycznie z powodu depresji i wnioskuje o rozwód bez orzekania o winie. Podłość po prostu. Chyba uważa, że ja o niczym nie wiem i uda mu się rozwieść bez orzekania o winie. Mieszkamy w małym mieście i informacji mi na jego temat nie brakuje.
Wśród znajomych i sąsiadów rozpuszcza informacje, że ja jestem wszystkiemu winna i nasza córka bo go nie szanujemy. Nie ważny dla niego jest fakt, że on ma wyrok za znęcanie nad nami, że nasza córka zmieniała nawet nazwisko bo to wstyd co on wyprawia. On po prostu twierdzi, że nie jest winny bo w sądzie na rozprawie karnej przyznał się do znęcania nad nami, żeby córce podarować przesłuchania. Mózg mi się lasuje jak takie wieści słyszę od ludzi.
9 2015-04-29 11:42:44 Ostatnio edytowany przez zuza22 (2015-04-29 11:50:48)
Boję się, bo nie raz od niego dostałam. Mam na to świadków i zaświadczenia. Dramatem dla mnie było gdy dostałą również nasza córka. Stanęła w mojej obronie i wyłapała od tatusia. Za ten wyczyn właśnie ma wyrok.
Zresztą ten człowiek nie ma granic. W młodości pobił wraz ze swoją matką swojego ojca do nieprzytomności. Powodem pobicia jaki mi tłumaczył był fakt, że jego ojciec był alkoholikiem i zmarnował mu dzieciństwo. Teraz obawiam się, że podobny los mi spotka. Boję się jego tak, że wyprowadziłam się z mieszkania w którym mieszaliśmy. Jest to dla mnie dramat. Mieszkam u siostry, a nasze mieszkanie stoi puste bo boję się do niego wrócić. To wariat i wybrałam opcję poza domem ale bezpiecznie.
Zuza
Tak jak napisałem, nawet się nie wahaj,aby złożyć wniosek do prokuratury wniosek o ściganie gdyby Tobie groził!
W świetle tego, co napisałaś masz uzasadnione powody do obaw o swoje bezpieczeństwo
Tak jak napisałem, wystąp o sądowy zakaz zbliżania się do Ciebie.Zapytaj się o to swojego adwokata
On jest kozak ale wobec słabszych od siebie.
Tak na marginesie, gdzie Ty dziewczyno miałaś oczy, że zdecydowałaś się na ślub z nim.
I jak Ty tyle lat z takim degeneratem wytrzymałaś?
Naprawdę nie potrafię zrozumieć logiki myślenia kobiet
Niestety byłam zakochana. Zapłaciłam wraz z dzieckiem wysoką karę za moją miłość do degenerata. To tak jak z oddychaniem-człowiek oddycha pomimo tego, że kiedyś umrze...
Przez tyle lat, będąc świadoma jego występków obawiałam się tego momentu jak nie wytrzymam i będę się z nim rozwodzić.
Być może dlatego mam te cholerne lęki w tej chwili o bezpieczeństwo moje i dziecka. Na szczęście córka jest dorosła- studiuje i mieszka w dużym mieście, a tatuś nie zna nawet jej adresu.
Dlatego wyjdź z założenia,że człowieka byś zrozumiała ale dla kanalii nie ma litości.. Wszelkie zagrywki i występy teatralne takich w depresji poszkodowanych pajaców przez sądy przewija się cały tłum.. więc spoko.. Ty zachowaj zimna krew.. Trzymam kciuki..
Nie tylko walcz o rozwód z jego winy, ale o wypieprzenie go z Twojego mieszkania i zwrot tego co Tobie ukradł.
I w cale w tych dwóch ostatnich sprawach nie jesteś pozbawiona szans.
After,
Jeśli możesz podpowiedz jak mogę wyrzucić go z mieszkania. Mam z tym mały problemik. Eksmisja? Sam się wyprowadził.Jednakże wiem od sąsiadów, że często jest w naszym mieszkaniu. Dlatego nadal mieszkam u siostry. Wolę nie ryzykować, jednakże tęsknię za domem.
Czy może przy sprawie rozwodowej mogę złożyć wniosek o jego eksmisję? Ponadto wyrok za znęcanie ma prawomocny, ale w chwili obecnej "jeszcze mnie nie atakuje". Może ktoś miał z Was podobną sytuację?
Nie tylko walcz o rozwód z jego winy, ale o wypieprzenie go z Twojego mieszkania i zwrot tego co Tobie ukradł.
I w cale w tych dwóch ostatnich sprawach nie jesteś pozbawiona szans.After,
Jeśli możesz podpowiedz jak mogę wyrzucić go z mieszkania. Mam z tym mały problemik. Eksmisja? Sam się wyprowadził.Jednakże wiem od sąsiadów, że często jest w naszym mieszkaniu. Dlatego nadal mieszkam u siostry. Wolę nie ryzykować, jednakże tęsknię za domem.
Czy może przy sprawie rozwodowej mogę złożyć wniosek o jego eksmisję? Ponadto wyrok za znęcanie ma prawomocny, ale w chwili obecnej "jeszcze mnie nie atakuje". Może ktoś miał z Was podobną sytuację?
Ja mialam podobna sytuacje i wymienilam zamki. Jego rzeczy wyslalam w paczkach do jego rodzicow, podajac taki sam adres nadawcy, zeby mi paczek nie odeslali. Poniwaz mial wyrok za znecanie sie, bal sie wejsc do mojego mieszkania na sile.
Elfina,
No tak też można. Tylko wtedy to on może zadzwonić na policję, że wymieniłam zamki i oskarży mnie o naruszenie posiadania (jest współwłaścicielem). Nie chciałabym tak ryzykować, bo on na mnie nie ma jeszcze żadnego "haczyka" a tu się chyba sama podłożę jak tak zrobię.
Elfina,
No tak też można. Tylko wtedy to on może zadzwonić na policję, że wymieniłam zamki i oskarży mnie o naruszenie posiadania (jest współwłaścicielem). Nie chciałabym tak ryzykować, bo on na mnie nie ma jeszcze żadnego "haczyka" a tu się chyba sama podłożę jak tak zrobię.
Ja bym sie wprowadzila do mieszkania. W moim przypadku mieszkanie bylo moje. Jemu jest na reke jak nie mieszkasz. Jezeli dostal wyrok w zawieszeniu, to nie moze CI nic zrobic, bo pojdzie siedziec. Rozwod z jego winy masz w kieszeni i pod zadnym pozorem nie zgadzaj sie na inna forme rozwodu.
Zuza, ja nie jestem prawnikiem, ale?
Najważniejsze dla Ciebie to przestać się go bać!
To on ma wyrok w zawiasach za pobicie a nie Ty i to jemu dupa ma latać ze strachu przed Tobą , a nie Tobie przed nim!
Nie tylko się go nie bój ale nawet przez chwilę się nie wahaj aby wezwać policję w przypadku jakiejkolwiek agresji(nawet tylko słownej), awantur czy też nie daj Boże rękoczynów z jego strony.
Moim zdaniem, wracaj do siebie. I natychmiast wymieniasz zamki!
Ty go przecież wcale nie wyrzucisz, tylko on już tam nie wejdzie ![]()
Powód i uzasadnienie masz: już raz okradł Ciebie i mieszkanie. Zabezpieczasz się w ten sposób przed kolejnymi kradzieżami. Cokolwiek w czasie Twojej nieobecności zniknęło- składaj zawiadomienie o kradzieży na policję
Chcesz aby okradł Ciebie do reszty ze wszystkiego, na co ciężko całe życie pracowałaś?
Ani on, ani policja nic nie mogą zrobić.
Jemu, aby przywrócić stan posiadania, pozostaje wyłącznie droga sądowa
Policja tutaj nie ma nic do tego, co najwyżej może poprosić, ale nie mogą Ciebie do niczego zmusić . I poza prośbą, żadnych działań podjąć nie mogą. Na siłowe rozwiązanie policja nie ma podstaw prawnych i byłoby to bezpodstawne naruszenie Twojego miru domowego.
A to już jest przestępstwo
Przysłał tylko pismo do mojego mecenasa, że leczy się psychiatrycznie z powodu depresji i wnioskuje o rozwód bez orzekania o winie.!
Nie jest takim wariatem, za jakiego chce uchodzić Zuza. Jest sprytny, bo wie doskonale z jakimi konsekwencjami się wiąże orzeczenie o jego winie.
Akurat pieniądze to on liczyć doskonale potrafi. Wie doskonale, że masz prawo zażądać alimentów na siebie,
Zuza, ja bym poszedł na Twoim miejscu jeszcze dalej!
Jako osoba pokrzywdzona przestępstwem związanym ze stosowaniem przemocy, możesz dochodzić od niego odszkodowania i zadośćuczynienia za doznane krzywdy i uszczerbek na zdrowiu na podstawie Kodeksu Cywilnego lub też, w ramach postępowania karnego, bez konieczności składania odrębnego pozwu do Sądu Cywilnego.
Bo taką możliwość przewiduje uregulowane w przepisach art.62-70 kodeksu postępowania karnego powództwo adhezyjne, a więc powództwo cywilne w postępowaniu karnym.
Boję się, bo nie raz od niego dostałam.Mam na to świadków i zaświadczenia.
Skoro tak to masz silne karty w swoich rękach i niech nawet przez myśl Tobie nie przejdzie, abyś odstąpiła od orzekania o winie!
Podpytaj się o to wszystko swojego adwokata i nie miej dla niego litości. Tak jak on nie miał i nie ma ani wobec Ciebie, ani wobec córki
Pozdrawiam
After
18 2015-05-05 10:34:39 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-05-05 10:36:42)
Malzenstwo tworzy wspolwlasnosci, o jakiej kradziezy sie wiec tu mowi? Maz moze rowniez wejsc do mieszkania w tow. policji po swoje rzeczy osobiste (trzeba umowic sie z dzielnicowym) a jesli jest wspolwlascicielem to kiedy chce. Nikt tez nie bedzie dochodzil zadoscuczynienia w kwestii przemocy bo kazdy rozchodzacy sie chce zakonczyc sprawy z bylym malzonkiem zwykle jak najszybciej, natomiast pelna zgoda w kwestii alimentow ale najpierw nalezy uzyskac orzeczenie winy. A na to potrzeba dowodow, z tym ze swiadkowie, rowniez maz, sa takimi dowodami (zeznania). Z tym ze jakies dowody byly juz podnoszone na sprawie karnej (psychiatryczne?) wiec cienko raczej widze to orzeczenie choc we wniosku mozna i to probowac pisac. Natomiast kwestia mozliwosci prowadzenia postepowania odszkodowawczego moze byc postawiona jako element rozmowy w obecnosci adwokata z mezem w kwestii dowodzenia na sprawie rozwodowej.
Jesli kwestia nie sa pieniadze to warto zgodzic sie na porozumienie stron i w ten sposob nie szarpac sie miedzy soba.
Malzenstwo tworzy wspolwlasnosci, o jakiej kradziezy sie wiec tu mowi? Maz moze rowniez wejsc do mieszkania w tow. policji po swoje rzeczy osobiste (trzeba umowic sie z dzielnicowym) a jesli jest wspolwlascicielem to kiedy chce. Nikt tez nie bedzie dochodzil zadoscuczynienia w kwestii przemocy bo kazdy rozchodzacy sie chce zakonczyc sprawy z bylym malzonkiem zwykle jak najszybciej, natomiast pelna zgoda w kwestii alimentow ale najpierw nalezy uzyskac orzeczenie winy. A na to potrzeba dowodow, z tym ze swiadkowie, rowniez maz, sa takimi dowodami (zeznania). Z tym ze jakies dowody byly juz podnoszone na sprawie karnej (psychiatryczne?) wiec cienko raczej widze to orzeczenie choc we wniosku mozna i to probowac pisac. Natomiast kwestia mozliwosci prowadzenia postepowania odszkodowawczego moze byc postawiona jako element rozmowy w obecnosci adwokata z mezem w kwestii dowodzenia na sprawie rozwodowej.
Jesli kwestia nie sa pieniadze to warto zgodzic sie na porozumienie stron i w ten sposob nie szarpac sie miedzy soba.
Trzeba byc idiotka, zeby zrezygnowac z udowodnienia winy, majac orzeczenie wyroku dla przemocowca. W sprawie rozwodowej trzeba dolaczyc akta sprawa za znecanie sie nad zona. Zreszta adwokat to wie.
maniek_z_maniek napisał/a:Malzenstwo tworzy wspolwlasnosci, o jakiej kradziezy sie wiec tu mowi? Maz moze rowniez wejsc do mieszkania w tow. policji po swoje rzeczy osobiste (trzeba umowic sie z dzielnicowym) a jesli jest wspolwlascicielem to kiedy chce. Nikt tez nie bedzie dochodzil zadoscuczynienia w kwestii przemocy bo kazdy rozchodzacy sie chce zakonczyc sprawy z bylym malzonkiem zwykle jak najszybciej, natomiast pelna zgoda w kwestii alimentow ale najpierw nalezy uzyskac orzeczenie winy. A na to potrzeba dowodow, z tym ze swiadkowie, rowniez maz, sa takimi dowodami (zeznania). Z tym ze jakies dowody byly juz podnoszone na sprawie karnej (psychiatryczne?) wiec cienko raczej widze to orzeczenie choc we wniosku mozna i to probowac pisac. Natomiast kwestia mozliwosci prowadzenia postepowania odszkodowawczego moze byc postawiona jako element rozmowy w obecnosci adwokata z mezem w kwestii dowodzenia na sprawie rozwodowej.
Jesli kwestia nie sa pieniadze to warto zgodzic sie na porozumienie stron i w ten sposob nie szarpac sie miedzy soba.
Trzeba byc idiotka, zeby zrezygnowac z udowodnienia winy, majac orzeczenie wyroku dla przemocowca. W sprawie rozwodowej trzeba dolaczyc akta sprawa za znecanie sie nad zona. Zreszta adwokat to wie.
Nie. Wystarczy byc kims kto ceni spokoj swoj i rodziny. Ludzie jednak zbyt czesto maja klapki na oczach w postaci negatywnych emocji zlosci czy nienawisci. Natomiast wyraz idiotos oznacza z grec. zapatrzenie w siebie wiec odwrotnie idiota bedzie dochodzil orzeczenia o winie.
Ale liczy sie intencja. Jesli intencja autorki jest pokazanie prawdy, proba pokazania tego co sie dzialo w zwiazku, swoiste zadosuczynienie to niech probuje udowadniac wine, z tym ze w zaleznosci od procesu dowodowego moze to wydluzyc czas samego procesu rozwodowego gdzy strony moga przedstawiac wnioski dowodowe ciagle, poki trwa sprawa, a w szczegolnosci na do tej pory przeprowadzane dowody.
Jezeli ktos jest przemocowcem, z wyrokiem, to nie zasluguje na jakikolwiek kompromis, a spokoj? Ona juz go nigdy nie bedzie miala.
Do sprawy karnej mój eks w ogóle się nie przygotował. Dowody w sądzie były tylko moje. On uważał, że jest niewinny. Miałam zaświadczenie o pobiciu moim i córki i zgłoszenia częstych wizyt policji w naszym domu podczas jego awantur. Z uwagi na dowody, które posiadałam sędzia stał za mną i córką murem. Mąż twierdził, że chce ratować małżeństwo. Sędzia stwierdził, że mój mąż nie wie co to małżeństwo i nigdy nie wiedział. Wyrok zapadł po 10 minutach. Akta sprawy dołączone są do sprawy rozwodowej
W sprawie karnej eks nie złożył żadnego zaświadczenia od lekarza psychiatry. Na moje szczęście szkoda mu było pieniędzy na adwokata i dlatego był jak ciele we mgle. Łatwo mi wtedy poszło.
Mój mecenas stwierdził, że wszystko powinno zamnknąć się w jednej sprawie. Mąż w tym piśmie do mojego mecenasa oczywiście chce rozwodu bez orzekania, bo to ja jetsem wszystkiemy winna. Czytałam te pismo. Same kłamstwa. Podły cham poprostu i kanalia z najwyższej półki. Mam nadzieje, nie inaczej wierzę, że sąd po zapoznaniu się z dowodami dołączonymi do sprawy stanie po mojej stronie. Bo taka postawa mężczyzny w stosunku do kobiety zasługuje na potępienie.
W kwestii winy nie chodzi mi o alimenty, ale o udowodnienie faktu "że nie jestem wielbłądem". Mi osobiście nie o finanse tu chodzi, bo mam swój własny odrębny majątek. To jemu chodzi wyłącznie o kasę. Dobrze się ustawił, żeniąc sie ze mną. Mąż pochodził z biednej rodziny, gdzie ojciec był alkoholikiem. Dzięki małżeństwu ze mną poprostu się dorobił. Moja rodzina wspierała nas finansowo i nie tylko.Darowizny pieniężne na siebie mam zgłoszone w urzędzie skarbowym. Ja pracuję zawodowo 23 lata, mąż również. Ponadto mąż prowadził prywatkę, w której mu pomagałam. Z oszczędności oczywiście prywatka prowadzona przez mojego męża - na czarno nie zarejestrowana do dziasiaj, bo mój eks skałdki zdrowotnej płacić nie będzie.Kupiliśmy mieszkanie w bloku, mamy dwa auta i mojemu męzowi odbiło. Doszedł kryzys wieku średniego i pojawiły się laseczki. Mąż dostał białej gorączki i rzucił się w wir panieniek z uwagi na fakt, że dostałam sporą darowiznę pieniężną, do której on nie ma dostępu. Chciałam kupić naszej córce mieszkanie. Usłyszałam od niego, że "nie jest tego warta". Zatkało mie. A Was...
Córka studiuje na politechnice, jest honorowym krwiodawcą krwi (on twierdzi, że bierze) i tu nie wytrzymałam. DOść tego dlatego chcę udowodnić winę to zwykły krwiopijca poprostu, który zniszczył mnie i nasze dziecko psychicznie
Maniek
Co prawda w świetle KRO po nowelizacji w 2005 roku, każdy z małżonków ma równy udział w zarządzie i każdy z nich jest adresatem czynności prawnych, które odnosiłyby się pośrednio czy bezpośrednio do majątku wspólnego. Jednakoż nakłada na małżonków pozostających we wspólnocie majątkowej OBOWIĄZEK WSPÓŁDZIAŁANIA, który wyraża się w informowaniu o stanie majątku, o dokonanych w nim zmianach oraz o zamierzeniach dokonania zmian. Najważniejszym elementem w działaniach małżonka jest informowanie o skutkach prawnych dokonanych czynności, w szczególności związanych z zaspokajaniem zwykłych potrzeb rodziny.
Niedopełnianie obowiązku współdziałania, a przede wszystkim wzajemnego informowania o poczynionych działaniach odnoszących się do majątku wspólnego może stanowić podstawę do wstąpienia na drogę sądową w celu ograniczenia bądź pozbawienia jednego z małżonków samodzielnego zarządu majątkiem wspólnym.
W przypadku, gdy jeden z małżonków dokona przeniesienia części składowych majątku wspólnego o znacznej wartości w celu powiększenia własnego majątku osobistego powinien liczyć się z możliwością poniesienia odpowiedzialności karnej z tytułu przywłaszczenia, a dokładnie na podstawie artykułu 284 Kodeksu Karnego
§ 1.Kto przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą lub prawo majątkowe, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Kto przywłaszcza sobie powierzoną mu rzecz ruchomą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5
§ 3. wypadku mniejszej wagi lub przywłaszczenia rzeczy znalezionej, sprawcapodlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 4.Jeżeli przywłaszczenie nastąpiło na szkodę osoby najbliższej, ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.
Sąd Najwyższy bodajrze w 2007 roku w orzeczeniu stwierdził:nowe uregulowanie w kodeksie rodzinnym zagadnienia zarządu majątkiem wspólnym w żaden sposób nie zmieniło zasad odpowiedzialności karnej za przestępstwo przywłaszczenia (art. 284 kk).
Przywłaszczeniu może więc podlegać składnik majątku wspólnego, tak jak i było to przed zmianą kodeksu rodzinnego ( 20 styczeń 2005 r).
A to co zrobił małżonek Zuzy doprecyzowując, jest uszczupleniem majątku wspólnego bez jej zgody i wiedzy i ma prawo zażadać połowy wartości kwoty uszczuplenia..
Plus oczywiście wniosek o ściganie na podstawie art.284 Kodeksu Karnego, bo tutaj ściganie następuje na podstawie § 4. tegoż artykułu.
Co do wymiany zamków, podtrzymuję to co napisałem.
Policja nie może ani użyć do wejścia siły, ani wyważyć drzwi, ani też wezwać ślusarza. Ani dzielnicowy, ani żaden inny funkcjonariusz tego zrobić nie mają prawa!
Maniek
Jeśli znasz podstawę prawną , wg której policja może cokolwiek, poza prośbą w takiej sytuacji zrobić to bardzo chętnie bym ją poznał.
Bo ja nie znam ani nie widzę żadnej.
Każde użycie siły, wyważanie drzwi przez policję to bezprawne naruszenie miru domowego.
Jak potrzebuje jakiś swoich rzeczy osobistych- daje je jemu przez drzwi i tyle.
Natomiast jemu pozostaje wyłącznie droga sądowa,czyli złożyć do właściwego sądu cywilnego o pozew o przywrócenie mu tytułu prawnego do mieszkania/jego części bodajże na podstawie art.206 Kodeksu Cywilnego
Zuza,
Ty tam nie mieszkasz, a on ma niczym nieskrępowany dostęp zawrówno do mieszkania, jak rzeczy które tam są. Może przecież je powyrzucać, powynosić lub poniszczyć, co tylko będzie chciał-także Twoje osobiste i stanowiące Twoją wyłączną własność. Dobrze by było, aby z pomocą Twojego pełnomocnika prawnego takie pomysły wybic jemu od razu z głowy i postraszyć go odpowiedzialnością karną z art. 284 i 288 KK, tym bardziej że ma na grzbiecie prawomocny wyrok.
Jeżeli stwierdzisz, że cokolwiek podczas Twojej nieobecności zginęło, natychmiast zawiadom policję i składaj wniosek o ściganie
Nie daj się namówić na rozwód bez orzekania. Twardo stój na swoim stanowisku
Jesteś ofiarą przemocy i to zarówno fizycznej, jak i psychicznej i ekonomicznej.
To że on się niby teraz leczy i ma depresję to ani Ciebie ziębi ani grzeje i nie ma kompletnie znaczenia jeśłi chodzi o orzekanie o winie.
Mąż dostał białej gorączki i rzucił się w wir panieniek z uwagi na fakt, że dostałam sporą darowiznę pieniężną, do której on nie ma dostępu.
Twoja darowizna, masz prawo zrobić z nią co tylko sobie winszujesz.
Ma tyle w tej sprawie do powiedzenia, co przepraszam za zwrot, żyd za okupacji.
Wiesz, po tym co napisałaś wcale mnie nie dziwi, że cóka nie chce go znać.
Masz to wsparcie finansowe rodziny udukumentowane jako darowizny na Ciebie, masz odrębność majątkową...
Mieszkanie i samochody kupione za wspólną kasę, czy jak znam życie, za Twoje.
Jeśłi z Twoich darowizn, to zapytaj prawnika jak to rozegrać aby został z gołą dupą.
Skoro Ciebie okradł, to składaj zawiadomienie o ściganie z art. 284 KK, tj. przywłaszczenie mienia
Nie słuchaj co on fafluli i nie rezygnuj z alimentów na siebie.
A niby w imię czego, w imię jakiejż to idei?
Możesz go jeszcze do reszty pogrążyć.
Działał prywatnie na czarno, bez zarejestrowanej działalności gospodarczej, nie odprowadza podatków, ZUS?- jest okazja udupić tego gnoja do reszty,
Wręcz utopić tego sqrwiela.
Chyba nie muszę podpowiadać kogo powiadomić
Już oni się nim odpowiednio zajmą tak, że zostanie gołodupcem. Nijako wróci do swoich korzeni.
Zuza, nie miej żadnych skrupółów, ani sentymatntów.
Był biedakiem, niech z powrotem nim zostanie.
Jeszcze co alimentów.
Jak będzie bez orzekania to uwierz mi, on wystąpi o alimenty na siebie i przez co najmniej pięć lat będziesz na cwaniaka płaciła, plując sobie w brodę za swoją naiwność.
Przecież on nie będzie miał żadnych dochodów, bo oficjalnie nie pracuje!
Dobrze kombinuje cwaniaczek. Leczy się psychiatrycznie, czyli może się okazać niezdolnym do pracy i wtedy nie tylko przez pieć lat będziesz gnoja utrzymywać ale znacznie dłużej.
Nie daj się wpuścić dziewczyno. Nigdy ne wolno lekceważyć przeciwnika.
Walcz o pełną wygraną plus puszczenie go z torbami. A z tego co napisałaś, masz na to duże szanse.
Oczywiście- tak jak napisałem, nie jestem prawnikiem, dlatego moje podpowiedzi skonsultuj ze swoim adwokatem.
Nie daj się gnojowi i zrób wszystko aby został z gołą doopą...
Pozdrawiam
After
24 2015-05-05 22:52:22 Ostatnio edytowany przez zuza22 (2015-05-05 23:01:48)
Dzięki Wam poczułam się silniejsza. Rozwód z orzekaniem i nie ustąpię. Miałam naprawdę chwilę zwątpienia, bo w pewnym sensie jestem bezsilna. Niestety mamy takie, a nie inne prawo. Z wyniesieniem rzeczy z domu na razie nic nie mogę zrobić, bo to nie przywłaszczenie-jest współwłaścicielem. Muszę się rozwieść i wtedy... to już będzie kradzież. I tak zrobię. Zostanie jeszcze złodziejem, a właściwie on nim jest tylko jeszcze o tym nie wie.
Kwestia wymiany zamków. Ja wymienię, to on też to zrobi. Nurtuje mnie ten temat. Odważę się na to, ale po pierwszej sprawie. Termin mamy na 13 maja. Już tylko parę dni. Ironia losu, akurat mamy 25 rocznice bycia razem (w tym 23 po ślubie). Mam szansę od losu co źle zaczęłam, mam okazję dobrze zakończyć.
Co do rzeczy zostawionych w domu, niech niszczy, to tylko rzeczy. Córka była w mieszkaniu przedwczoraj. Zastała wyłączoną i opróżnioną lodówkę (z oszczędności na pewno, bo płaci połowę za mieszkanie i media, a nie korzysta). Nie wiem tylko, co się stało z zawartością zamrażalnika: zjadł mrożonki bo darmowe lub wyniósł do mamusi bo ona biedna, ma tylko 3 mieszkania w bloku, a była przez całe życie pomocą w przedszkolu (to też ciekawe jak to mówi mój mecenas ale tym zajmiemy się później). Teraz moje zdrowie ważniejsze. Przez pół roku posiwiałam w 70%. Wspierają mnie znajomi, matka, siostra i moja wspaniała i najdroższa córka. Boże dziękuję za nich. I Wam też dziękuję, bo obudziliście we mnie odwagę, o której zapomniałam wiele lat temu dla dobra małżeństwa.
Kwestia jego działalności=też za nią odpowiadam, więc nigdzie tego nie mogę zgłosić, lecz w sądzie wyśpiewam wszystko. To nie tak, że on nie ma dochodów. Do sprawy o alimenty miałam skserowane jego umowy z działalności. Córka ma alimenty w wysokości 900 zł. Wiec dowody, że pracuje dodatkowo mam. Stare dowody ale są.
Witaj Zuza
Zastanawiam się nad jej pozwaniem do sądu.
Oczywiście że tak!
Ale w sądzie niech adwokat wnioskuje, aby składała zeznania pod przysięgą. Fałszywe zeznania to przestępstwo przeciwko wymiarowi sprawiedliwości. Gdyby kłamali a adwokat i sąd to nie idioci- to jej grozi odpowiedzialność z Art. 233 KK,
Jego można ścignąć z ar 18 KK..., o ile sąd sam nie weźmie sprawy w swoje ręce.
Jeśli masz świadków gotowych zeznawać przeciwko niemu- ich jak najbardziej również możesz powołać
Masz ustanowioną rozdzielczość majątkową po pierwszej sprawie rozwodowej?, Piszesz, ze dysponujesz odrębnym majątkiem?
Pamiętaj, że to on ma już jeden wyrok.
PRZECZYTAJ UWAŻNIE CO NAPISAŁEM JEŚLI CHODZI O WSPÓLNOŚĆ MAJĄTKOWĄ.
Tak jak napisałem, masz prawo zażądać zwrotu połowy wartości tego co zostało wyniesione!
A ponieważ zrobił to bez Twojej zgody i wiedzy- to moim zdaniem w świetle tego co napisałem we wcześniejszym poście i orzeczeniu SN można zakwalifikować jako przywłaszczenie.
A co będzie jeśli sprzeda oba samochody? Też mu odpuścisz?
Również co do przedmiotów, które zostały w domu, a które zniszczy lub wyniesie- nie odpuszczaj!
Dostałaś je za darmo, że tak to olewasz?
Otrzymywałaś wsparcie finansowe od Twojej rodziny w postaci udokumentowanych darowizn- one nie wchodzą do wspólnoty majątkowej,
Tak więc to nie były Wasze pieniądze lecz tylko i wyłącznie TWOJE. Czyli nazywając rzeczy po imieniu- to jest Zuza kradzież .
Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości- pytaj swojego prawnika..
Ja bym temu ujowi niczego nie odpuścił
Jednak skoro termin masz tuż, tuż, najpierw wykop go ze swojego życia, a następnie zajmij się puszczeniem go z gołą dupą.
Ponieważ jesteś ofiarą udokumentowanej przemocy- wnoś o jego eksmisję i sądowy zakaz zbliżania(ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie w art.11a.)
Twoje zdrowie jest najważniejsze ? to nie podlega najmniejszej dyskusji.
To jednak on bezpośrednio przyczynił się do stanu w jakim jesteś.
Niech więc za to co zrobił słono zapłaci. Wystaw mu potężny rachunek za zmarnowane lata swojego życia.
To nie jest zemsta, tylko elementarna sprawiedliwość.
Pozdrawiam
Wlasnie, elementarna sprawiedliwosc a nie kompromis. Sa ludzie co na kompromisy nie zasluguja. Robisz to nie tylko dla siebie, ale i dla corki. Uzbroj sie w cierpliwosc, bo takie rozwody dluzej trwaja, ale pozniej bedziesz mogla spokojnie zyc i cieszyc sie, ze pozbylas sie oprawcy.
witaj Zuza.
ja czytając twój post to jak bym widziała siebie. z jednym tylko wyjątkiem mój były nie miał kochanki ale był alkoholikiem. rozwód wzięłam z jego winy. udało się teraz jestem od 3 miesięcy wolna. na rozprawie musiałam sama walczyć bo nie miałam adwokata. mimo to udało się. walcz o swoje. jesteś na dobrej drodze do wygrania. zastosuj się do rad Aftara to cenne wskazówki. życzę powodzenia.
After;
Nie odpuszczę ani złotówki temu draniowi. Spoko, nic nie olewam. Zwyczajnie się przyczaiłam. W przyszłym tygodniu mam spotkanie z mecenasem więc umówimy się co do taktyki działania. Z tego co zrozumiałam mojego mecenasa to ma być tak: rozwód z orzeczeniem, podział majątku i tu powalczymy...Byłam na policji i mam spisaną notatkę co sobie mój eks przywłaszczył. Odpiszemy to od majątku wspólnego. W domu porobiłam zdjęcia i przekażę je biegłemu, którego mam zamiar powołać w razie potrzeby przy podziale majątku. Chcę przede wszystkim mieszkania dla mnie i dziecka przy podziale majątku. Jak się z nim nie dogadam to wtedy jestem gotowa nawet oddać je dla skarbówki. Ja sobie poradzę ale doopka zniszczę finansowo i kropka. Nie ze złości, nie z nienawiści, ale po prostu dla "elementarnej sprawiedliwości".I jeszcze jedno po rozwodzie, jak uda mi się z orzeczeniem o winie (a głęboko w to wierzę) założę sprawę o zadośćuczynienie, bo niestety ja już nigdy NIE BĘDĘ MIAŁA SPOKOJU.
Brawo, trzymam kciuki zuza ![]()
Witaj Zuza
Wiesz, jestem facetem ale gdy czyta się takie historię jak Twoja to człowiek się zastanawia, czemu natura sama nie eliminuje takich kanalii jak on.
Gdy przeczytałem ostatniego Twojego posta, to aż mi kopara opadła ze ździwienia. Zasatnawiałem się nawet,czy to aby napisała ta sama osoba, która nie tak przecież dawno zagościła na forum z prośbą o pomoc.
Zastraszona, zahukaną i bojąca się walki o swoje w końcu słuszne prawa.
Wyglądająca na kompletnie nieprzygotowaną do bezwzględnej, bezpardonowej walki o coś co się jej należe za to co przez co musiała przejść w swoim życiu. Do bezlitosnej walki, a wręcz wojny o sprawiedliwość.
A tu proszę, proszę- wreszcie widzę dziewczynę, która wie czego chce ,i gotową do wdeptania gnoja w ziemię jeśli będzie stawiał opór. I w dodatku sprytną.
Opracujcie wspólnie z prawnikiem precyzyjną strategię i uderzaj bezlitośnie.
Aż buzia mi się uśmiechnęła widząc takie bojowe nastawienie
Jeśli tylko nadal będziesz tak bojowo nastawiona, to ujek po starciu z Tobą będzie wyglądać jak ten kogut na pierwszym planie, a jego niunia jest widoczna w głebi ![]()

Jesteś poukładaną, zaradną, fajną kobietą- ułożysz sobie jeszcze życie, spoko.
Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że dajesz sobie swoją decyzją szansę ma nowe, lepsze życie
Wiem, wiem doskonale, że nie to jest teraz Tobie w głowie ale nigdy nie mów nigdy ![]()
Pozdrawiam
31 2015-05-06 21:21:39 Ostatnio edytowany przez zuza22 (2015-05-06 21:49:32)
Fakt, początek miałam słaby ale już się pozbierałam. Mam najnowsze wieści. Potrzebuję porady w dwóch sprawach.
1. Mój eks wynajmuje nasz jeden garaż bez mojej zgody (mamy dwa garaże). Podatek od nieruchomości opłacamy w chwili obecnej
po połowie. Co mogę zrobić. Nie mam kluczy od garażu bo mi je zabrał w listopadzie. Poradźcie.
2. Kochanka mojego męża chwali się na mieście, że ona i jej partner czyli mój eks zamieszkają w moim (i mojego eks) mieszkaniu od
1 czerwca. Mój eks liczy na rozwód za porozumieniem stron. Tu się myli, ale co ja mogę z tym zrobić. Jest współwłaścicielem i może
się z nią wprowadzić do mieszkania razem z jej trójką uroczych dzieci. 13 maja mamy pierwszą sprawę rozwodową, a tu już w czerwcu
będę mieć lokatorów. Pomysły jakieś?
On nie zdaje sobie sprawy z tego, że tak łatwo nie będzie, ale wprowadzić się z nią może przecież. After poradź coś.
użyczenie nieruchomości osobie trzeciej przekracza tzw "zwykły zarząd" i wymaga zgody wszystkich współwłaścicieli.
Inna sprawa jak wyegzekwować te prawo...
Jak pozwolisz to sie wprowadzi, jak nie pozwolisz to nie. Zakres dzialan moze byc rozny przeciez. Mozesz tez przebywac w tamtym mieszkaniu. Przeprowadzic remont, badz go zaczac. Rozwiazac umowe z dostawca mediow i zdjac licznik. "Zablokowac" instalacje. A pisze to bo uwazam ze wprowadzanie sie z nowa do wspolnego mieszkania jest wyrazem raczej duzej bezczelnosci.
34 2015-05-07 09:55:42 Ostatnio edytowany przez zuza22 (2015-05-07 09:57:07)
Wiesz, na empatię z jego strony to ja nigdy nie mogłam liczyć. Dlatego szukam sposobu, żeby mu to uniemożliwić.
Zastanawiałam się też, nad tym, że on ma "zawiasy" i tak myślę, że ich przebywanie w naszym domu pozwoli mi na wszczęcie nowego postępowania nad znęcaniem. Może ten kierunek obrać?
35 2015-05-07 10:19:49 Ostatnio edytowany przez After (2015-05-07 10:21:26)
Witaj Zuza
Jeśli chodzi o zamieszkanie jego kochanki wraz z przychówkiem-
Pierwszy pomysł , który o mi się od razu nasunął i w Twojej sytuacji jest najlepszy i najbardziej skuteczny to to, o czym już wcześniej Tobie pisałem.
Po prostu na sprawie rozwodowej składasz wniosek o jego eksmisję ze względu na uzasadnione o zagrożenie Twojego zdrowia i życia, przywołując zapis art. 11a Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.
Dla Sądu nie ma znaczenia do kogo należy lokal zajmowany przez sprawcę przemocy i jego ofiarę.
W postępowaniu o eksmisję sprawcy przemocy z mieszkania sąd nie bada komu przysługuje do tego mieszkania prawo własności, prawo najmu czy inny tytuł prawny do lokalu.
Jak go eksmitujesz- problem znika.
Drugi
Spłacasz połowę wartości, odejmując oczywiście wartość tego co wyniósł, kwotę pieniędzy, z których Ciebie okradł i niech s****a.
I masz problem jego, jak i kochanki z głowy.
Trzeci
Na sprawie rozwodowej wnosisz o ustalenie sposobu użytkowania wspólnego mieszkania do czasu podziału majątku.
Najlepiej jednak będzie jak ten temat wrzucisz swojemu adwokatowi On na pewno znajdzie najbardziej skuteczne rozwiązanie.
Masz przecież z nim spotkanie w przyszłym tygodniu.
Moim zdaniem pierwszy i drugi sposób będzie najbardziej skutecznym, aby uniknąć takiej niespodzianki.
Odnośnie garażu- wzywasz ślusarza,
.
Aby doszło do skutecznego zawarcie umowy najmu potrzebna jest zgoda drugiego małżonka.
Twojej zgody nie ma- każ temu, któremu wynajął garaż wypindalać.
To wynika bezpośrednio z Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, zgodnie z którym zgoda drugiego małżonka jest potrzebna m. in. do dokonania czynności prawnej prowadzącej do oddania nieruchomości do używania lub pobierania z niej pożytków.
Art. 37. § 1. Zgoda drugiego małżonka jest potrzebna do dokonania:
1) czynności prawnej prowadzącej do zbycia, obciążenia, odpłatnego nabycia nieruchomości lub użytkowania wieczystego, jak również prowadzącej do oddania nieruchomości do używania lub pobierania z niej pożytków,
2) czynności prawnej prowadzącej do zbycia, obciążenia, odpłatnego nabycia prawa rzeczowego, którego przedmiotem jest budynek lub lokal,
3) czynności prawnej prowadzącej do zbycia, obciążenia, odpłatnego nabycia i wydzierżawienia gospodarstwa rolnego lub przedsiębiorstwa,
4) darowizny z majątku wspólnego, z wyjątkiem drobnych darowizn zwyczajowo przyjętych.
§ 2. Ważność umowy, która została zawarta przez jednego z małżonków bez wymaganej zgody drugiego, zależy od potwierdzenia umowy przez drugiego małżonka.
§ 3. Druga strona może wyznaczyć małżonkowi, którego zgoda jest wymagana, odpowiedni termin do potwierdzenia umowy; staje się wolna po bezskutecznym upływie wyznaczonego terminu.
§ 4. Jednostronna czynność prawna dokonana bez wymaganej zgody drugiego małżonka jest nieważna.
Jak Twój idiota będzie skakał- postrasz go skarbówką. Bo na pewno nie ma spisanej umowy najmu.
Pozdrawiam
Dzięki After.
Spotkanie z adwokatem mam w przyszłym tygodniu więc oba tematy przedyskutuję. Jednakże chciałam poznać Waszą opinie.
Rozmawiałam już z adwokatem w sprawie jego eksmisji. Nie jest to takie proste. Eks od listopada się ze mną nie kontaktuje,
nie mieszka w mieszkaniu(więc jak go eksmitować), nie nęka mnie ani dziecka, a to, że ma kochankę cóż standard w jego wykonaniu. Nie mam na razie podstaw do założenia sprawy o eksmisję z powodu znęcania.
Myślę jednak, że sytuacja się zmieni jak wrócę do mieszkania, gdyż on tego nie zniesie i tu go moja obecność sprowokuje do awantur.
Dzięki After.
Spotkanie z adwokatem mam w przyszłym tygodniu więc oba tematy przedyskutuję. Jednakże chciałam poznać Waszą opinie.Rozmawiałam już z adwokatem w sprawie jego eksmisji. Nie jest to takie proste. Eks od listopada się ze mną nie kontaktuje,
nie mieszka w mieszkaniu(więc jak go eksmitować), nie nęka mnie ani dziecka, a to, że ma kochankę cóż standard w jego wykonaniu. Nie mam na razie podstaw do założenia sprawy o eksmisję z powodu znęcania.
Myślę jednak, że sytuacja się zmieni jak wrócę do mieszkania, gdyż on tego nie zniesie i tu go moja obecność sprowokuje do awantur.
Kobieto, ty musisz sie wprowadzic do mieszkania, to jest najwazniejsze w obecnej sytuacji. W przypadku awantur lub sprowadzenia kochanki bedziesz mogla zareagowac, nie mieszkajac, dajesz mu "Wolna reke".
38 2015-05-07 11:44:22 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2015-05-07 11:45:35)
Rozmawiałam już z adwokatem w sprawie jego eksmisji. Nie jest to takie proste. Eks od listopada się ze mną nie kontaktuje,
nie mieszka w mieszkaniu(więc jak go eksmitować), nie nęka mnie ani dziecka, a to, że ma kochankę cóż standard w jego wykonaniu. Nie mam na razie podstaw do założenia sprawy o eksmisję z powodu znęcania.
Zuza skonsultuj to z adwokatem :
Jest chyba coś takiego w prawie ze jeśli osoba nie przebywa w miejscu zamieszkania 6mc to można tę osobę wymeldować.Zrobiła tak moja znajoma ze swoim mężem( teraz juz ex).Pan dostał tylko pismo z urzedu z informacją o wymeldowaniu.
Moze to Ci w czymś pomoże aby pozbyć sie go z mieszkania.
Zuza
Pomysł Elfiny z powrotem do mieszkania uważam za rozsądny.
Ale wracasz, wyposażona w odpowiednie akcesoria. Dyktafon sterowany głosem, jakaś ukryta kamerka?.
Wszystko co się będzie działo, gdy on pojawi się w domu- masz rejestrować. Sama musisz jednak panować nad emocjami. Spokój i opanowanie, rozmawiaj z nim spokojnym, stonowanym głosem i nie daj się mu wyprowadzić z równowagi. Jeśli będzie agresywny- od razu policja!
Myślę jednak, że sytuacja się zmieni jak wrócę do mieszkania, gdyż on tego nie zniesie i tu go moja obecność sprowokuje do awantur.
Raczej bym na to nie liczył, skoro sprawa rozwodowa tuż, tuż.
Chyba nie jest aż takim idiotą, aby dać Tobie pretekst do wywalenia go na dobre z mieszkania.
Moim zdaniem, jest za mało czasu, aby udało się Tobie coś zdobyć i raczej bym opierał się jednak na tym co masz. Ale nie zaszkodzi być czujną i każdą nadarzającą się okazję jaką on stworzy, trzeba bezwzględnie wykorzystać.
Pytanie jednak, czy będziesz na tyle silna, aby wytrzymać jego obecność.
Ryba
Meldunek nie ma żadnego znaczenia prawno-rzeczowego, Jest wyłącznie czynnością administracyjną, mającą na celu wskazanie, gdzie dana osoba przebywa i tyle.
Wymeldowanie nie pozbawia go prawa do przebywania w mieszkaniu( do czasu orzeczenia rozwodu obowiązuje art. 28 KRiO)
Dopiero w wyroku rozwodowym na pewno będzie zawarte( lub powinno się w nim znaleźć) rozstrzygnięcie dotyczące sposobu korzystania ze wspólnego mieszkania do czasu podziału majątku po rozwodzie.
Nadal największą szansę widzę w tym, że on ma wyrok za przemoc choć ?
Póki co się nie martw na zapas, tylko wracaj na swoje.
Miłego popołudnia
Faktycznie nakręciłam się. Na szczęście zadzwonił adwokat w sprawie spotkania. W poniedziałek omówimy strategię. Mam się nie denerwować bo "moc jest po mojej stronie". Spoko. Niech tak będzie.
41 2015-05-13 18:27:21 Ostatnio edytowany przez zuza22 (2015-05-13 18:42:25)
Moi kochani SPRAWIEDLIWOŚĆ jest na świecie. Wygrałam rozwód z orzekaniem o winie na pierwszej rozprawie. Przez pół godziny mój ex wraz z pełnomocnikiem naciskał mnie na rozwód bez orzekania o winie. Jak się nie zgodziłam to mój ex dobrodusznie winę wziął na siebie. Mam wielką wiarę, że nie będzie apelacji. Zresztą był z pełnomocnikiem, więc wiedział do czego się przyznaje. Jestem przeszczęśliwa. Dobrowolnie oddał mi mieszkanie i obiecał się wyprowadzić. Teraz tylko i aż 21 dni na uprawomocnienie.
Wyobraźcie sobie, że mój ex był w sądzie z nową partnerką. Nawet nie poczułam zazdrości. Pomyślałam sobie tylko, niech ona spróbuje tego co ja miałam przez 23 lata. Winszuję jej wyboru. Jasne jest jak słońce dla mnie, on się nie zmieni.Czego niezbitym dowodem jest przyprowadzenie jej do sądu. Cóż miłość ślepa jest. Teraz to wiem
Witaj Zuza
Gratuluję i witam po lepszej, pięknej stronie życia.
Naprawdę się ciesze.
Chciałoby się powiedzieć :dlaczego tak długo czekałaś?
A tego, że już nigdy nie pozwolisz się skrzywdzić nikomu, jestem pewien, Bo takich małych, zakompleksionych fiutow, jak ten ex wyczujesz na kilometr i będziesz ich od siebie trzymała z daleka
Wiesz, jak przeczytałem Twojego posta to aż buzia mi się ucieszyła.
Naprawdę jak sama widzisz strach ma tak wielkie oczy, że aż się strach bać strachu
I nigdy nie wolno się bać ani dać zastraszyć.
Bo świat należy do ludzi odważnych Zuza.
Daj sobie czas na wygaszenie emocji, uporządkowanie rozbieganych myśli, a potem po prostu ciesz się życiem.
Witaj wolna dziewczyno
Jesteś fajną, poukładaną kobietą, Potrafisz sobie doskonale radzić w życiu. Na pewno uda się Tobie ułożyć sobie życie na nowo.
To najpiękniejszy prezent jaki dostałaś od losu. Nazywa się on Wolność.
Teraz tylko i wyłącznie od Ciebie zależy jak ten prezent wykorzystasz,
Aha, jak mu z nianią nie wyjdzie, to na bank będzie chciał wrócić.
Od razu mu wybij to z głowy i ma się trzymać od Ciebie z daleka.
Trzymaj się i życzę Tobie, abyś znalazła na swojej drodze swoje szczęście
Bo tacy ludzie jak Ty na to po prostu zasługują.
Powodzenia na naprawdę całkiem fajnej, nowej drodze życia.
To nowe bowiem nie jest tak straszne jak go malują.
Pozdrawiam
After
Gratuluje!
Teraz będzie już tylko i wyłącznie lepiej.
Wszystkiego dobrego !
Maż chce rozwodu za porozumieniem odszedł zostawił mnie z maleńkim dzieckiem bawil sie nie oddawal wyplaty ponizal wracal późno z pracy nic nie robił po 1, 5 roku jak odszedł znalazłam sobie człowieka mamy dziecko czy mogę zadać rozwodu z orzeczeniem o winie?????
gratulacje Zuza ;-)
Maż chce rozwodu za porozumieniem odszedł zostawił mnie z maleńkim dzieckiem bawil sie nie oddawal wyplaty ponizal wracal późno z pracy nic nie robił po 1, 5 roku jak odszedł znalazłam sobie człowieka mamy dziecko czy mogę zadać rozwodu z orzeczeniem o winie?????
no chyba raczej nie za bardzo
47 2015-05-14 21:38:56 Ostatnio edytowany przez zuza22 (2015-05-14 21:58:39)
Dzięki wielkie dzięki dla wszystkich za wsparcie dzięki któremu wiem, że warto walczyć o siebie.
After;
To Ty w głównej mierze potrafiłeś postawić mnie do pionu. To Ty spowodowałeś, że we mnie zakiełkowała odwaga. Po ogłoszeniu wyroku i opuszczeniu sali sądowej nasunęło mi się pytanie takie jak Tobie: dlaczego tak długo czekałam..., dlaczego ja się tego cieniasa tak bałam, przecież on jest w tyle za mną o cztery lata świetlne...
To już tylko historia, przybyłam, zobaczyłam, zwyciężyłam i dołożę wszelkich starań aby zapomnieć i nie dać się ponownie oszukać komuś innemu.
Nie chcę pisać o tym, co ex kanalia wygadywała w sądzie. Jest to dla mnie NIEISTOTNE i nigdy już nie będzie.
Wspomnę jedynie tyle, że należy walczyć do końca i nie poddawać się. Sądowi, nie zależy jak sprawa się zakończy, to strona zainteresowana musi wykazać się ogromną wytrzymałością na stres. W moim przypadku, to mój mecenas uświadomił mi, że będą naciskać na mnie, abym zgodziła się na nie orzekanie o winie. W pewnym sensie, nawet sędzina próbowała mnie omamić.
Cóż, sąd zamknąłby sprawę i jak się mówi "sajonara". Czterokrotnie zostaliśmy wszyscy wyproszeni na korytarz, bo sąd musiał się naradzić. Nie poddaliśmy się z moim skutecznym mecenasem. Twardo obstawaliśmy za orzeczeniem winy, która była ewidentna.
Mam w życiu szczęście, że trafiłam na tak wspaniałego prawnika, bo to dzięki niemu wygrałam już 3 sprawę z ex (znęty, alimenty i teraz rozwód z orzeczeniem winy męża na 1 sprawie). Jego totalny luz (zewnętrzny), po prostu rozwalał mojego ex i prowokował do agresji.
Tak na marginesie, to dla mnie najważniejsze było w tym dniu psychiczne wsparcie mecenasa - luzaka z wyglądu, twardziela w środku.
Mój mecenas podczas jednej z przerw, próbując rozładować mój stres w trakcie obserwacji nowej partnerki męża, stwierdził, że cóż się dziwić mojemu ex, facet w kryzysie wieku, a tu "lodziara" się trafiła. Dla Pani to fart, niech Pani to doceni i wykorzysta.
Tymi słowami, rozwalił mój stres i dalej już był tylko luzik i tak już zostanie.
I dlatego też wiem, dla ex nie ma powrotu i nigdy już nie będzie. Zapewniam DROGI POWROTNEJ DLA NIEGO NIE MA.
Zresztą w chwili obecnej nie mam najmniejszego zamiaru pakować się w jakikolwiek związek, pomimo tego, że propozycji nie brakuje.