Ja,Ona,nerwica... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Ja,Ona,nerwica...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

Temat: Ja,Ona,nerwica...

Domyślacie się pewnie że to jeden z kolejnych tematów, faceta który nie potrafi ogarnąć swojej partnerki. Otóż problem jest dosyć poważny i nie za bardzo wiem jak mam się zachować w takiej sytuacji. Problem dotyczy tego że poznałem Ją przez portal społecznościowy , obydwoje założyliśmy tam konta dla "rozrywki w nudne wieczory". Otóż zaczęło się od tego że pisaliśmy ze sobą jakiś czas, dzwoniliśmy do siebie. Opowiadaliśmy sobie o naszych "nieudanych" randkach. Po czym stwierdziliśmy że można byłoby się spotkać na kawę i porozmawiać jak to zwykle robiliśmy, tyle że twarzą w twarz. A więc spakowałem najlepszego kumpla do samochodu i wybraliśmy się do owego miejsca spotkania. (inne miasto) . Spotkanie wypaliło , więc jakoś zacząłem się z nią spotykać. Tak zupełnie po koleżeńsku , pewnego dnia zaproponowała mi wspólny wyjazd nad morze, oczywiście się zgodziłem. Po pewnym czasie zostaliśmy parą. I tak jesteśmy ze sobą już około roku. Problem polega na tym że gdy się spotykaliśmy , to była naprawdę żywiołowa dziewczyna, wszędzie razem chodziliśmy , zakupy, kino, spacery. Przeprowadziła się tu na studia, no i się zaczęło.


Przyszła zima rzadziej wychodziliśmy z domu jak to w zimie. Ja miałem lekki nawał pracy więc w swoim domu praktycznie nie nocowałem, żyje na "walizkach" , każdą wolną chwile spędzamy razem. Po pracy wracałem często zmęczony, a po pracy słuchałem jej narzekania, jak to jej źle i nie dobrze, ogólnie dziewczyna ma nerwicę. Zaczęło mnie to strasznie męczyć , wsiadło mi to na głowę. Bo co to za facet jeżeli jego kobieta nie czuję się zbyt dobrze , a ja z tym nie mogę nic zrobić, przeczytałem już chyba wszystko w necie żeby tylko zrozumieć to co ona przeżywa. Bez skutku. Zaczęły się kłótnie , wszystko tłumaczy tym że powinienem być bardziej wyrozumiały, bo nie rozumiem co to znaczy mieć nerwicę. Dziewczyna potrafiła mieć objawy somatyczne takie jak bóle brzucha, migrena itp. Strasznie ciężko mi z tym żyć. Dziewczyna bierze "doraźnie" lek na uspokojenie- dosyć silny moim zdaniem , przepisała jej to lekarz. Kilka godzin temu mieliśmy kłótnie o to że zwyczajna prosta czynność jak wyjście do kina sprawia jej wielki problem. Moim zdaniem trochę zasłania się tą chorobą. I jedzie na zwolnieniach, z uczelni bo niby nie potrafi wysiedzieć z ludźmi w jednym miejscu. Najlepsze jest to że wczoraj bez problemu wyszła z koleżanką na kilka godzin na spacer po mieście. A ze mną ma wielki problem , więc ja jako facet nie potrafię sprawić by moja kobieta czuła się bezpiecznie przy mnie. Poczułem się tak jakbym robił wszystko odwrotnie.O wszystko ma do mnie problem, ostatnio jak byłem u niej na święta wielkanocne źle się poczuła i wzięła ową tabletkę. Pierwszy raz widziałem ją w takim stanie -była totalnie naćpana...


Dziś przyszła do mnie do pracy i zaczęła mnie przepraszać i stwierdziła że ona jest gotowa na duże zmiany w jej życiu. Powiedziała że mnie kocha, tyle że ja nie potrafię wyobrazić sobie tego związku w przyszłości, boję się tego że będę musiał ją prowadzić za rączkę przez całe życie , ja potrzebuję kobiety a w takiej sytuacji czuję się jak terapeuta ... Powiedziałem jej że potrzebuje czasu, ta kłótnia to był zapalnik. Nie wiem już sam czy zrobiłem dobrze że powiedziałem jej że potrzebuję czasu , może wstrząs który teraz przeżyje postawi ją w końcu na nogi. I zrozumie to że życia nie przeżyje na zwolnieniach. POMOCY.

2

Odp: Ja,Ona,nerwica...

Jestem związana z męzczyzną, który cierpi na nerwicę lękową. Jest to męczące, ale same leki nie rozwiązują problemu. Powinna zgłosić się do psychologa i wspomagać się terapią. Mój partner leczy się u psychologa i widzę jak pomału jego natręctwa mijają. Nerwica to nakręcanie się myslami i tylko zmiana tego myślenia może przynieść zamierzony skutek. Ja  bym postawiła warunek, albo terapia albo odchodzę. Nie da się żyć na ciągłej emocjonalnej huśtawce jaką serwuje chory. Jesli jej na tobie zalezy powinna zając się sobą a nie wygodnie zaslaniać się chorobą.

3 Ostatnio edytowany przez cyjanek (2015-04-18 12:45:26)

Odp: Ja,Ona,nerwica...

Z tego co mi wiadomo uczęszczała na terapię , stwierdziła że nie jest jej to potrzebne bo nie widzi efektów a nasze kłótnie były coraz ostrzejsze, zawsze wracaliśmy do tych wcześniejszych. Czasami mieliśmy tak że w pewnym momencie sami nie wiedzieliśmy o się tak kłócimy. Zawsze rozmawiałem z nią na spokojnie , nie podnosiłem głosu,nie używałem wulgaryzmów-nie pomagało. W sumie sam już nie wiem czy ta cała jej terapia to nie ściema.   




Dodam że właśnie jedzie na sesje zdjęciową , nagle wszystkie objawy somatyczne ustąpiły ;_; Uważacie że mogła mnie oszukać co do tej choroby ? Mimo że widziałem lek na receptę ?

4 Ostatnio edytowany przez Cleopatra (2015-04-18 13:03:35)

Odp: Ja,Ona,nerwica...

Niektóre lęki i nerwice ujawniają się w szczególnych warunkach lub relacjach. Nie sądzę by oszukiwała. Sama sobie z tym nie radzi, ale Ty też temu nie zaradzisz, potrzebna jest terapia, najwyraźniej długoterminowa.

5

Odp: Ja,Ona,nerwica...

cyjanek Żeby zrozumieć co to jest nerwica trzeba ją samemu przeżyć.Nikt kto na nią nie chorował tego nie zrozumie.Twoja dziewczyna Cię nie okłamuje Ona naprawdę bardzo cierpi.Twoje wsparcie i zrozumienie na pewno jest jej bardzo potrzebne.Ona nie udaje i uwierz,że taka prosta czynność jak pójście do kina czy na zakupy,może być ponad jej siły.Fajnie mieć partnerkę zdrową,tryskającą energią,uśmiechniętą.Jednak jak się zacznie coś dziać,to lepiej brać nogi za pas tak wygodniej prawda?Jednak Ciebie też rozumiem,masz prawo wyboru,nie musisz dźwigać czyjegoś ciężaru jeśli sam tego nie chcesz.Z tego co piszesz,myślę,że nie jesteś z nią zbyt silnie związany uczuciowo,wiec się naprawdę zastanów,czy potrafisz i chcesz jakoś pomóc tej dziewczynie ,nerwica to nie grypa,która po zażyciu leków zaraz przechodzi.Niestety.

6

Odp: Ja,Ona,nerwica...
żanetka napisał/a:

cyjanek Żeby zrozumieć co to jest nerwica trzeba ją samemu przeżyć.Nikt kto na nią nie chorował tego nie zrozumie.Twoja dziewczyna Cię nie okłamuje Ona naprawdę bardzo cierpi.Twoje wsparcie i zrozumienie na pewno jest jej bardzo potrzebne.Ona nie udaje i uwierz,że taka prosta czynność jak pójście do kina czy na zakupy,może być ponad jej siły.Fajnie mieć partnerkę zdrową,tryskającą energią,uśmiechniętą.Jednak jak się zacznie coś dziać,to lepiej brać nogi za pas tak wygodniej prawda?Jednak Ciebie też rozumiem,masz prawo wyboru,nie musisz dźwigać czyjegoś ciężaru jeśli sam tego nie chcesz.Z tego co piszesz,myślę,że nie jesteś z nią zbyt silnie związany uczuciowo,wiec się naprawdę zastanów,czy potrafisz i chcesz jakoś pomóc tej dziewczynie ,nerwica to nie grypa,która po zażyciu leków zaraz przechodzi.Niestety.

Ta cała sytuacja ciągnie się za nami jakiś czas , nie uciekam od tego. Zauważ że napisałem wcześniej że to była zdrowa energiczna dziewczyna na przestrzeni kilku miesięcy sytuacja się diametralnie zmieniła, to nie jest ta sama dziewczyna z którą byłem. A co ciężaru , którego nie muszę dźwigać. Chce jej pomóc chce być przy niej , robię co w mojej mocy żeby czuła się przy mnie dobrze. W drodze do pracy codziennie do niej dzwonie żeby zapytać jak minęła jej noc, jak się czuje, co zamierza teraz robić. Widząc co robi , mam obawy przed tym żeby dalej układać sobie z nią życie.Odejmując nerwice - ideał.

7

Odp: Ja,Ona,nerwica...

Nie wierzę w choroby psychiczne typu nerwica. Dla mnie jest to usprawiedliwianie własnego lenistwa lub negatywnych cech charakteru. Można nad tym pracować, jeżeli istnieje odrobina własnej woli "chorego". Dobrze to obrazuje zachowanie dziewczyny podczas okresu. "Mam okres i mogę się na tobie wyżywać! Bo mam okres i już". Rzeczywiście jest to sytuacja niekomfortowa dla kobiety, ale nie można tak po prostu zwalać winy na zewnętrze czynniki. (Oczywiście nie mówię tutaj o chorobach typu depresja, co rzeczywiście może być traumą np. po stracie bliskiej osoby)

Polecę Tobie nierozmawianie z dziewczyną na ciężkie negatywne tematy i zbijanie je żartem. Pomów z nią o czymś miłym, to odpręża. Wychodźcie też częściej z domu, np. na kręgle, do kina (na komedię). Staraj się zapewnić jej dużo dobrego humory i zabawy podczas spotkań, to się może "wyleczy"

8

Odp: Ja,Ona,nerwica...

cyjanek Twojej dziewczynie naprawdę przydała by się terapia.Dorze jeśli ma w Tobie wsparcie,ale sam jej nie pomożesz. Piszesz,że masz obawy przed ułożeniem sobie z nią życia,że chcesz mieć kobietę,nie chcesz być dla niej terapeuta,boisz się  prowadzić ją całe życie za rękę.Dlatego napisałam,że fajnie jak wszystko jest ok.gorzej jak zdrowie zaczyna szwankować.A skoro Ona bierze zwolnienia,bo nie jest w stanie wysiedzieć na uczelni z innymi ludźmi,to naprawdę ma poważny problem.W przyszłości może być tak,że nie będzie w stanie chodzić do pracy,zastanów się czy nie będzie Ci to przeszkadzało.A może będziesz się zastanawiał,czy Cię nie oszukuje i nie chodzi do pracy z lenistwa.Uważam,że nie jesteś gotowy na ten związek,ani Ty ani Ona nie będziecie szczęśliwi.A jej zaproponuj może wizytę u specjalisty,może zmieni jej leki,na jakieś łagodniejsze,a do psychologa wybierzcie się razem,jeśli Ci na niej zależy.Ona ma problem ale Ty musisz nauczyć się z tym jej problemem żyć i zaakceptować go.Oczywiście jeśli zdecydujesz się na dalsze bycie z nią.

9

Odp: Ja,Ona,nerwica...
cyjanek napisał/a:

Z tego co mi wiadomo uczęszczała na terapię , stwierdziła że nie jest jej to potrzebne bo nie widzi efektów a nasze kłótnie były coraz ostrzejsze, zawsze wracaliśmy do tych wcześniejszych. Czasami mieliśmy tak że w pewnym momencie sami nie wiedzieliśmy o się tak kłócimy. Zawsze rozmawiałem z nią na spokojnie , nie podnosiłem głosu,nie używałem wulgaryzmów-nie pomagało. W sumie sam już nie wiem czy ta cała jej terapia to nie ściema.   




Dodam że właśnie jedzie na sesje zdjęciową , nagle wszystkie objawy somatyczne ustąpiły ;_; Uważacie że mogła mnie oszukać co do tej choroby ? Mimo że widziałem lek na receptę ?

A ile czasu uczęszczała na terapię? Jesli poszła raz czy dwa razy do psycholog i na tej podstawie stwierdziła ze jej to nic nie daje to gwarantuje ci że po  prostu nie ma ochoty na cięzką pracę nad sobą. łatwiej jej bowiem jest się naszprycować lekami lub wylać frustrację na ciebie niż wziąć się porządnie za pracę nad własnym myśleniem. Ty widać jesteś wdzięcznym obiektem na którym moze się wyżyć. Terapia przynosi wymierne efekty po minimum pól roku systematycznego chodzenia. To nie pigułka to proces. W jakimś procesie np w DDA została wepchnięta w szpony choroby i wyjście z niej to równiez długi proces. Ona i tylko ona może się z tego wykaraskać. Ja osobiście bym postawiła warunek albo terapia minimum pół roku albo koniec. Ty zrobisz jak chcesz.

10

Odp: Ja,Ona,nerwica...
Mentalista napisał/a:

Nie wierzę w choroby psychiczne typu nerwica. Dla mnie jest to usprawiedliwianie własnego lenistwa lub negatywnych cech charakteru. Można nad tym pracować, jeżeli istnieje odrobina własnej woli "chorego". Dobrze to obrazuje zachowanie dziewczyny podczas okresu. "Mam okres i mogę się na tobie wyżywać! Bo mam okres i już". Rzeczywiście jest to sytuacja niekomfortowa dla kobiety, ale nie można tak po prostu zwalać winy na zewnętrze czynniki. (Oczywiście nie mówię tutaj o chorobach typu depresja, co rzeczywiście może być traumą np. po stracie bliskiej osoby)

Polecę Tobie nierozmawianie z dziewczyną na ciężkie negatywne tematy i zbijanie je żartem. Pomów z nią o czymś miłym, to odpręża. Wychodźcie też częściej z domu, np. na kręgle, do kina (na komedię). Staraj się zapewnić jej dużo dobrego humory i zabawy podczas spotkań, to się może "wyleczy"

Nie rozumiem co masz na myśli piszac usprawiedliwanie wlasnego lenistwa. Mysle ze kompletnie nie rozumiesz tej choroby. O jakich negatywnych cechach charakteru ty mowisz? Wiesz co to w ogole nerwica?
Twoje rady sa srednio pomocne, mysle ze nie rozumiesz istoty problemu z jakim zmagaja sie te osoby. To ze ktos choruje na nerwice musial dosc dlugo znosic pewne rzeczy zeby teraz miec to co ma, a wyjscie wcale nie jest latwe.
Fakt faktem rozmawianie o milych rzeczach moze pomoc, ale to zalezy czy osoba jest swiadoma tego jak duzy jest problem. To choroba mysli spowodowana obciazeniem emocjonalnym,ktorego doswiadcza sie wczesniej przez dluzszy czas. Stres, nadmiar obowiazkow,pospiech, konflikty miedzyludzkie, nieprzyjemna przeszlosc-do ktorej notorycznie wraca sie we wspomnieniach etc. moze zainteresuj sie tematyka a pozniej wypowiedz sie czy cos takiego istnieje czy nie.

Cyjanek: mysle ze cie  ona bardzo potrzebuje w tej ciezkiej chwili. terapia jest potrzebna,wazne aby terapeuta byl odpowiedni bo nie kazdy moze pomoc. tabletki nie rozwiaza problemu, moga tylko pomoc w trudnych chwilach. wazne aby zrozumiala swoj problem i zaczela z nim walke, jesli nic z tym nie zrobi to nie bedzie szczesliwa ani ona ani ty. co do sesji-wiesz czasami sa lepsze a czasami gorsze dni...jednego dnia mozesz nie miec sily na nic i uzalac sie nad soba jakie to zycie jest do d...a drugiego czuc sie tak wspaniale,ze chcialbyś zrobic wszystko za dziesieciu-szczegolnie jak sie bierze tabletki:) sa zarowno lepsze jak i gorsze dni a ta sesja mogla rzeczywiscie poprawic jej samopoczucie i objawy mogly ustapic smile

11

Odp: Ja,Ona,nerwica...

Sama mam nerwice i co gorsza mój chłopak też. Nie jest nam razem łatwo, ale bez siebie jeszcze gorzej. Kłócimy się o bzdury. Ale gdy juz ciśnienie spada, rozmawiamy o tym i staramy się wyciągnąć wnioski, ale nie zawsze się to udaje. Jeden nie przewidziany ruch, mala bzdura i znowu jest to samo. Juz czasem mamy siebie dość, dużo razy juz chcieliśmy się rozchodzić, ale za ciężkie by było to dla nas. Osoby z nerwica maja ciężkie życie, strasznie ciężkie. Totalna mieszanka wybuchowa. Raz świeci słońce a za minutę juz jest solidna burza. Nie da się czasami opanować tego amoku. Po prostu się nie da. Tutaj trzeba dużo zrozumienia, wytrwałości, cierpliwości, i trzeba też mieć mocna psychikę, bo inaczej nic z tego. Życie z taka osoba wymaga duzo poświęcenia i wytrwałości. Choroba strasznie ciezka, kto nie nie miał z taka osoba doczynienia bądź sam tego nie przezywa nie zrozumie takich osób i nie da sobie rady, choć są wyjątki, nie mowie ze nie.

12

Odp: Ja,Ona,nerwica...

Kochani na wszystkie problemy najlepsza jest modlitwa. Polecam Nowennę Pompejańską. Prawie od trzech lat borykam się z natrętnymi myślami, lękami. Byłam nawet u psychiatry, ale to nic nie dało. Teraz widzę, że wychodzę na prostą, lęki powoli zanikają. Jeśli macie wrażenie, że dotykacie dna i już nic Wam nie może pomóc sięgnijcie po różaniec. Ja właśnie byłam w takim stanie i Matka Boska wyciągnęła do mnie dłoń. Uwierzcie cuda naprawdę się zdarzają smile Jeśli mój wpis pomoże choć jednej osobie to będę bardzo szczęśliwa bo wiem jak lęk dezorganizuje życie. Pozdrawiam smile
Dodam, że już nic potem nie będzie takie jak przedtem. Trzeba tylko się odważyć!

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Ja,Ona,nerwica...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024