Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 93 ]

Temat: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Wychowano mnie na romantyczną kobietę, a nie na feministkę. Nigdy (aż do pewnego momentu) nie spotkałam się z tym, że facet NIE walczy o to, by za mnie zapłacić. Uważałam, że to taki wyznacznik kultury zapłacić za mnie na tych kilku pierwszych randkach, a jak nie, no to pa!, bo sknera i wcale mu nie zależy.
Nadszedł czas, że postanowiłam przewartościować swoje priorytety.

Kilka tygodni temu zakończyłam relację, która nie była nawet związkiem, tzn. on to zakończył. To, co mnie powaliło to jego pretensje, że ja NIE WALCZYŁAM I NIE POSTAWIŁAM NA SWOIM, że zapłacę za siebie. Pominął fakt, że niejednokrotnie proponowałam, że sama za siebie zapłacę. Wtedy zawsze odmawiał, więc po co się miałam upierać? Chce płacić, to niech płaci, dżentelmeni tak mają. No fakt, raz udało mi się zapłacić za sb na koncercie, nawet mi przez myśl nie przeszło, że on zapłaci, bo 40zł piechotą nie chodzi, a tym bardziej 80 i świetnie to rozumiem, facet na pieniądzach też nie sypia. On postawił nam tylko szatnię, ale i o te 3zł potem się upomniał.


I teraz pytanie do Was: Czy kobieta powinna za wszelką cenę płacić za siebie na każdej randce? Nie mówię o tym, gdy się już jest w związku, bo wtedy to raczej normalne, ze się ludzie składają na wspólne przyjemności, przecież facet nie będzie całe życie na kobietę zarabiał. Ale na samym początku, gdy podobno facet ma się starać o kobietę, czy kobieta ma obowiązek płacić za siebie? Czy to taka wielka zbrodnia, że póki nie jest się w związku, to płaci facet? I czy rozkład wysiłków też powinien być równy, bo mi zawsze wpajano, że NA POCZĄTKU to facet ma się bardziej starać- jeździć, płacić, wymyślać rozrywki, kupować kwiaty i to też zawsze na początku miałam zapewniane, póki nie poznałam ostatniego faceta, a potem jak już się wiedziało na czym się stoi, robiło się poważniej, to staraliśmy się by obie strony dawały z siebie tyle samo, chociaż to zwykle ja wymyślałam rozrywki, bo tacy mało kreatywni mężczyźni mi się trafiali. sad No mniejsza z tym.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

a może tak złoty środek? raz Ty płacisz raz on.

JA osobiście nie lubię jak za każdą randkę odpowiedzialny jest facet. a co to ja nie zarabiam, jestem za głupia żeby wymyślić jak fajnie spędzić czas? nie lubię się czuć jak sierota.....ale to tylko moje odczucia.

3 Ostatnio edytowany przez kufera93 (2015-04-14 23:24:44)

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Strasznie nie lubię, jak się za mnie płaci, bo się źle potem czuję. Nie lubie być nikomu niczego dłużna, dlatego staram się zawsze płacić za siebie... A jak już tak się zdarzy, bo moje protesty nie przynoszą rezultatu, to na następnym spotkaniu ja za nas płacę. To się na ogół spotyka z narzekaniem ze strony facetów, ale tak jest sprawiedliwie.

4

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
troublemaker napisał/a:

a może tak złoty środek? raz Ty płacisz raz on.

JA osobiście nie lubię jak za każdą randkę odpowiedzialny jest facet. a co to ja nie zarabiam, jestem za głupia żeby wymyślić jak fajnie spędzić czas? nie lubię się czuć jak sierota.....ale to tylko moje odczucia.

A ja na to tak patrzę, że skoro mu się chce wymyślać i płacić, to serio musiałam go nieźle oczarować, zależy mu itp. Czuję się dopieszczona, a nie głupia czy sierotna. No a po zakończeniu etapu starań o mnie to jest właśnie tak, jak mówisz. big_smile

5

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

ale czy to znaczy że on Cię w ogóle nie oczarował w związku z czym starać się nie musisz tylko łaskawie pozwalać siebie adorować?

6

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

To znaczy, że mnie oczarował, bo przecież się z nim spotykam, ale rzecz w tym, ze faceci chcą gonić króliczka i nie złapać go zbyt szybko, by nie uznać go za bezwartościowy przedmiot. Innymi słowy: jak się natrudzi to bardziej doceni.

7

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Pozwalam płacić, a na drugi raz ja płacę. A jeśli facet jest starej daty i nie uznaje płacenia za niego na randkach, to jeszcze przed spotkaniem kupiłabym jakieś bilety do kina czy teatru i wtedy nie ma problemu z podziałem, bo już wszystko opłacone. Mogłabym też zaprosić na jedzenie do siebie albo przygotować jedzenie i zorganizować piknik. Strasznie nie lubię tej pseudokulturalnej wymiany "uprzejmości" w stylu:
- To ja zapłacę.
- Och, nie, zwariowałeś? Zapłacę za siebie.
- No co Ty, to ja jestem mężczyzną. Ja zapłacę.
- Ależ nalegam. Bla bla bla.

8

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

aha więc Z Twojej strony wystarczy, że się z nim spotykasz a on musi wszystko inne ogarniać sam. ...yyy trochę to niesprawiedliwe nie uważasz.


Co do gonienia króliczka to jakaś totalna bujda i ma sens tylko wtedy jeśli facetowi chodzi tylko o jedno.

9

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
troublemaker napisał/a:

aha więc Z Twojej strony wystarczy, że się z nim spotykasz a on musi wszystko inne ogarniać sam. ...yyy trochę to niesprawiedliwe nie uważasz.

No pewnie, że niesprawiedliwe, ale jakie cudowne z jego strony! big_smile

Dobra, kto się z tym zgadza? big_smile Po to zadałam to pytanie, żeby zdementować to, czym mnie karmiły kobiety przez całe moje życie i z czym się zgadzałam przez tyle lat, więc serio pytam: reszta zgadza się z tym, co napisała troublemaker? Przypominam, że chodzi o PIERWSZE randki, a nie o związek. Facet i jego portfel powinni być zwolnieni z odpowiedzialności za wieczór w 50% już na samym starcie znajomości z kobietą? A gdzie ta szarmanckość, elegancja, staroświecka wspaniałomyślność?

Człowiek uczy się całe życie. wink

10 Ostatnio edytowany przez bakalia (2015-04-15 00:26:03)

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Ja zdecydowanie jestem zwolenniczką płacenia za siebie. W dzisiejszych czasach można WSZYSTKO kupić. Dla mnie wyznacznikiem starania nie jest to, czy facet mi piwo postawi. Mimo, iż jestem studentką, to jeszcze mnie na browara stać.

Najnormalniej w świecie nie czuję się dobrze, gdy ktoś mi coś stawia. Tym bardziej, jeśli to jest właśnie taki etap randkowy. W tym czasie ludzie się dopiero poznają. Nie da się po kilku randkach stwierdzić na pewno, że z tym kimś chcemy faktycznie coś głębszego budować. Pewne rzeczy dopiero w praniu wychodzą. No, ale ja już ten level mam za sobą.

Nigdy nie chciałabym być utrzymanką faceta. Dla mnie najbardziej optymalny jest układ "pół na pół"- on kupił pierwsze piwo, to ja drugie. Już prędzej rozumiem, że mój facet coś mi postawi niż jakiś obcy koleś. Kiedyś spotykałam się przez chwilę z facetem, który chciał mi wszystko stawiać, bo uważał to za swój "obowiązek". Było to strasznie upierdliwe, bo zawsze jak przychodziło do płacenia, to dochodziło do głupich "przepychanek". Jako, że jestem bardzo upartą i konsekwentną osobą, to nie pozwalałam mu płacić za mnie. Generalnie miły człowiek, ale byliśmy tak różni, że nie widziałam opcji, aby coś z tego wyszło. Już totalnie nie wyobrażam sobie sytuacji, gdyby on za mnie płacił i później miałabym mu powiedzieć, że nic z tego.  Może jeszcze w takiej sytuacji dodać "sorry, jednak nic z tego, ale dzięki, że się za Twoje nażarłam, pochlałam i wybawiłam"? smile Czułabym się tak, jakbym go oszukała. I miała jakiś dług wobec niego...  zapewne pieniężny.

Uważam, że w dobrym guście jest, gdy facet zaproponuje zapłacenie rachunku, ale kobieta też nie powinna tego nadużywać. Wiadomo, że można w takiej sytuacji obczaić, czy aby nie mamy do czynienia ze skąpą tudzież skrajnie skąpą osobą. Nie chodzi o to, żeby popadać w paranoję i bić się o to, że chłop zapłacił złotówkę za szatnię. Jednak, gdyby wyciągnął po nią rękę, to też czułabym się dziwnie.

Myślę, że to jednak wszystko zależy od mentalności. Znam kobiety, które cieszą się, że imprezowały całą noc i grosza nie wydały, bo im stawiali. Bywa. Ja bym w życiu na coś takiego nie pozwoliła. Po pierwsze ze względu na kwestie bezpieczeństwa, a po drugie byłoby to sprzeczne z moimi poglądami i czułabym, że sporo godności mi "się wypompowało". Wiem, że to nie jest przykład z etapu randkowania, ale też dotyczy płacenia za kobiety i tak mi do głowy przyszedł.

PS.

Kilka tygodni temu zakończyłam relację, która nie była nawet związkiem, tzn. on to zakończył.

No, proszę. A byłam pewna, że to Ty go w tyłek kopnęłaś...

PS. II

To znaczy, że mnie oczarował, bo przecież się z nim spotykam, ale rzecz w tym, ze faceci chcą gonić króliczka i nie złapać go zbyt szybko, by nie uznać go za bezwartościowy przedmiot. Innymi słowy: jak się natrudzi to bardziej doceni.

Aha. Rozumiem, że gdy się szybko prześpisz z facetem, to on wcale "nie złapie króliczka", ale gdy nie pozwolisz, by płacił za Ciebie, to już tak? smile

11 Ostatnio edytowany przez Po_Prostu_Facet (2015-04-15 00:45:12)

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Z mojej perspektywy wygląda to tak:
Na początku znajomości pierwsze spotkanie typu randka jeśli już się trafi, że pójdziemy gdzieś gdzie za coś trzeba zapłacić to nie zdarzyło się by kobieta płaciła za siebie (wychodzę z założenia, że robi to facet, nie wiem dlaczego tak mam). Nigdy nie dopuszczam do słownych przepychanek, stanowczo biorę rachunek czy co tam akurat się zdarzy i płacę, nie wdaje się w dyskusję jeśli powie, że ona chce zapłacić. To nie są przecież astronomiczne kwoty. Jak kobieta chce oddać albo nie daje za wygraną to mówię, że kiedyś będzie mogła się zrewanżować (celowo nie mówię, że następnym razem bo nie wiem czy on przecież będzie big_smile a po za tym ma mieć tą niepewność czy będę chciał się z nią jeszcze spotkać big_smile). Co też często wpływa na kobietę w ten sposób, że sama organizuje następne spotkanie co mi się podoba bo jest ten element zaskoczenia czy też małej niespodzianki bo nie wiem co to będzie smile W późniejszych relacjach to bywa różnie przeważnie się to równoważy choć czuję się troszkę nie swojo jak kobieta za mnie płaci, jak jest możliwość to staram się ją uprzedzić. Ważne jest to by dobrze się bawić:)

Choć też nie zaakceptowałbym tego gdyby kobieta nigdy nie wyszła z jakąś inicjatywą płacenia(sknera) lub organizowania randki/spotkania (brak kreatywności).

Edit. Dopiero po napisaniu zauważyłem "Pytanie do pań..." w temacie, jakby co to musicie mi wybaczyć.

12

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Jak zaoferuje, ze zaplace i on odmawia to sie nie prosze o to zeby zaplacic.
Udawane odmawianie i udawane walczenie o to zeby zaplacic to glupota.
Jak chcial, zebys placila mogl sie zgodzic, a nie miec zale.

13

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Doslownie dwa razy zdarzylo mi sie zaplacic za siebie- za kazdym razem facet obrazil sie.
On proponowal spotkanie- zapraszal, i to byly male kwoty...
Mowie o pierwszych spotkaniach, potem ustala sie koszta.

Aaa, i raz zdarzylo mi sie, ze on zapomnial portfela, i ja zaplacilam- scigal mnie pozniej przez tydzien, zeby mi oddac pieniadze.

14

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Na miejsce pierwszej randki powinno sie wybierac darmowy, neutralny teren. Wtedy nie ma problemow ze ktos cos ma placic za obca osobe.
Nastepne to juz placa po polowie. Nasze spoleczenstwo jest tak smiesznie biedne ze nawet o randkach trzeba dyskutowac, kto ma za nie placic.

15

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

K

kareninka napisał/a:

To znaczy, że mnie oczarował, bo przecież się z nim spotykam, ale rzecz w tym, ze faceci chcą gonić króliczka i nie złapać go zbyt szybko, by nie uznać go za bezwartościowy przedmiot. Innymi słowy: jak się natrudzi to bardziej doceni.

Alez Ty jestes laskawa ze sie z nim spotykasz wink

16

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Masz 100 procent racji, jak mężczyźnie zależy to CHCE on płacić za kobietę. Ja zawsze pytam, czy moze zapłace za siebie, wielu jest oburzonych taką propozycją. Chcą być rycerzami, to niech będą. Na dłuższym etapie on płaci tak ok 70, ja ok 30 i mu io odpowiada, zwłąszcza jak zarabia wiecej i to on zaprasza.
Nie spotkałabym się z 2 raz facetem, który nie zapłąci za mnie na 1 randce, to by był brak klasy z jego strony.

17

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Ja uważam, że zasada "kto zaprasza, ten płaci" jest okej. Pierwsze spotkania, nie powinny być drogie, żeby nie powodować uczucia, że ktoś, komuś jest coś winien. No i jak druga strona chce się dorzucić, to też nie odmawiam smile

18

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Raczej też się staram płacić za siebie, ale nie wykłócam się przy barze 15min o to kto powinien uiścić należność. Chyba też mam tak, że raz jedna strona stawia np. piwko potem druga. Nie wiem ale głupio by mi było jak by facet za wszystko płacił.

19

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Na pierwszych randkach zwykle płaciłam za siebie sama, ale nie wykłócałam się jak facet nalegał by za mnie zapłacić, bo to w strasznie złym stylu jest.

20

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
bakalia napisał/a:

To znaczy, że mnie oczarował, bo przecież się z nim spotykam, ale rzecz w tym, ze faceci chcą gonić króliczka i nie złapać go zbyt szybko, by nie uznać go za bezwartościowy przedmiot. Innymi słowy: jak się natrudzi to bardziej doceni.

Aha. Rozumiem, że gdy się szybko prześpisz z facetem, to on wcale "nie złapie króliczka", ale gdy nie pozwolisz, by płacił za Ciebie, to już tak? smile

Nie, broń Boże. Z tym króliczkiem to jednak trzeba trochę konsekwencji zachowywać. big_smile No ja nie zachowałam i widzisz jak dalej było- on zerwał. Ale to pierwszy i mam nadzieję, że ostatni raz tak odwaliłam.

21

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
NinaLafairy napisał/a:

Jak zaoferuje, ze zaplace i on odmawia to sie nie prosze o to zeby zaplacic.
Udawane odmawianie i udawane walczenie o to zeby zaplacic to glupota.
Jak chcial, zebys placila mogl sie zgodzic, a nie miec zale.

No też właśnie jestem tego zdania.

22

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Już się w podobnym wątku wypowiadałam - zawsze staram się płacić za siebie. Nawet teraz, gdy 3 lata jestem ze swoim chłopakiem, to płacimy za siebie, może czasami on zapłaci za coś, ale czasami ja zafunduję cały wyjazd. Mój chłopak nie należy do takich, którzy zabiegają o to żeby koniecznie zapłacić za nas dwoje, czasami mam wrażenie, że jest odwrotnie - nie ma nic przeciwko, gdy ja za coś płacę....

23 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2015-04-15 13:08:35)

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Kto płaci? A to nie powinno zależeć od tego kto zaprasza?
Moim zdaniem należy odróżnić zaproszenie od propozycji wyjścia, spotkania.
Zobrazuję to na przykładzie. Zostałam kiedyś zaproszona na kolację do naprawde eleganckiej restauracji, w której byłam pierwszy raz a menu dla pań było bez cen. W każdym razie takie mi podano i nie było bynajmniej wybrakowane smile Ile wynosił ten rachunek też się nie dowiedziałam. Dowiedziałam się za to później, po spotkaniu sprawdziłam lokal, że w mieście w którym gościłam jest to jedna z najdroższych restauracji. Było elegancko, szarmancko, romantycznie i w ogóle.

Natomiast kiedy znajomy/kolega na studiach podyplomowych zaproponował spędzenie przerwy w kawiarni na kawie i chcial za mnie przy barze zapłacić za tę kawę, nie zgodziłam się, zapłaciłam za siebie. Kolega wyraźił żartobliwie swoje zdziwienie moją reakcją, ale ja pozostałam przy swoim.

24

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Gdy zaczynałam byc ze swoim facetem (nie dlugo nam stuknie 6 lat razem) zdarzyło mi sie zapłacić ale tez byly nie raz takie sytuacje ze mi nie pozwalał płacić za siebie i za niego i musialam sztuczki robić abym to ja mogla teraz zapłacić.

W tym momencie kasa jest wspolna (pomieszkujemy razem) to wiadomo ze kasa idzie ze wspólnego budżetu.

25

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Jak tu ładnie piszecie kobiety.
Prawda jest tak, ze jak facet was zaprasza to niech płaci.
Jeżeli facet powie, ze każdy płaci za siebie, to będzie w waszych oczach sknera.

26

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
pannapanna napisał/a:

Masz 100 procent racji, jak mężczyźnie zależy to CHCE on płacić za kobietę. Ja zawsze pytam, czy moze zapłace za siebie, wielu jest oburzonych taką propozycją. Chcą być rycerzami, to niech będą. Na dłuższym etapie on płaci tak ok 70, ja ok 30 i mu io odpowiada, zwłąszcza jak zarabia wiecej i to on zaprasza.
Nie spotkałabym się z 2 raz facetem, który nie zapłąci za mnie na 1 randce, to by był brak klasy z jego strony.

Chyba frajerami wink

27

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

L

pannapanna napisał/a:

Masz 100 procent racji, jak mężczyźnie zależy to CHCE on płacić za kobietę. Ja zawsze pytam, czy moze zapłace za siebie, wielu jest oburzonych taką propozycją. Chcą być rycerzami, to niech będą. Na dłuższym etapie on płaci tak ok 70, ja ok 30 i mu io odpowiada, zwłąszcza jak zarabia wiecej i to on zaprasza.
Nie spotkałabym się z 2 raz facetem, który nie zapłąci za mnie na 1 randce, to by był brak klasy z jego strony.

Alez stereotypy.

28

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Płaci ten, kto zaprasza.

29

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Ja zawsze proponuję, że zapłacę za siebie. Jeśli facet, mówi,  "Spoko, ja zapłacę", to mu dziękuję i pozwalam zapłacić. Nie walczę o rachunek przy stoliku, a już na pewno nie walczyłabym o to, by zapłacić za nas oboje.
W stałym związku to coś innego. Mogę ja płacić, może on, różnie to bywa.

30

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

To wszystko zależy od sytuacji i relacji.
Przy spotkaniu koleżeńskim wiadomo, że raczej każdy za siebie, no chyba że to było ewidentne zaproszenie gdzieś, na coś a nie zwykła propozycja spotkania.
Jeżeli jednak to była randka to uważam, że facet powinien zapłacić.. na pewno na pierwszych spotkaniach. Kawa, kino, nawet kolacja to chyba nie majątek? A jednak miły gest w odczuciu kobiety. Uważam nawet, że to trochę hmm niekulturalne, żenujące? żeby przy rachunku się składać, wyliczać, albo prosić potem o zwrot. Zdecydowanie jestem za tym raz ja raz on.. Jeśli któreś mniej zarabia, to niech dostosuje propozycję do swojego portfela albo jeśli facet definitywnie się nie zgadza, tak jak ktoś wcześniej napisał, postawić go przed faktem dokonanym, czyli np. bilety kupić wcześniej, albo samej zrobić np kolację.
Nie rozumiem postawy roszczeniowej - chce bym była jego to niech się stara, wymyśla i płaci. Bo ma za to "moje" towarzystwo które jest w końcu bezcenne wink Chyba żaden facet nie chciałby takiej kobiety, nawet dobrze zarabiający a ona jest boginią wink
Dużo jednak zależy od sytuacji materialnej obydwu osób, zrozumienia, wyrozumiałości... Jeżeli np. rachunki za kolację, taksówki, paliwo może (któreś może) przykładowo brać na fakturę na firmę to po co ma się druga osoba dokładać? Ale z drugiej strony też można coś zaoferować ze swojej strony.
Inna sprawa kiedy oboje nie mają zbyt wiele kasy... jak można wtedy oczekiwać że będzie zapraszał, płacił? Tylko po to by zaimponować? Raczej słabe.
Ja osobiście na randkach nigdy nie płaciłam bo uważam że to w złym guście, jeżeli ktoś zaprasza. Ale zawsze potem starałam się coś zrobić od siebie... Czy to bilety na koncert czy do teatru, czy opłacony wyjazd gdzieś chociażby w ramach niespodzianki. Nie mówiąc o kolacji która sama zrobiłam...

A wracając do tego co napisałaś:

kareninka napisał/a:

Kilka tygodni temu zakończyłam relację, która nie była nawet związkiem, tzn. on to zakończył. To, co mnie powaliło to jego pretensje, że ja NIE WALCZYŁAM I NIE POSTAWIŁAM NA SWOIM, że zapłacę za siebie.

Nie uważam, że to był powód rozstania - ot tak powiedział. Raczej brak Twojej inicjatywy... po prostu zrażenie się...

31

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
Anastacjaa napisał/a:
kareninka napisał/a:

Kilka tygodni temu zakończyłam relację, która nie była nawet związkiem, tzn. on to zakończył. To, co mnie powaliło to jego pretensje, że ja NIE WALCZYŁAM I NIE POSTAWIŁAM NA SWOIM, że zapłacę za siebie.

Nie uważam, że to był powód rozstania - ot tak powiedział. Raczej brak Twojej inicjatywy... po prostu zrażenie się...

Ale ja nie pisałam, że to był powód "rozstania" (jakiego rozstania? przecież razem nie byliśmy). Powód był zupełnie inny, a tę uwagę rzucił mimochodem w asyście innych pretensji, które mnie zamurowały, bo on też do ideału miał daleko.

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Mi się wydaje, że to kwestia wyniesionych z domu przekonań i wzorców wychowania.
Ja np. nigdy nie płacę za siebie na pierwszych spotkaniach, bo uważam, że powinno się to odbywać tradycyjnie - facet mnie zaprasza, facet płaci. Nie chodzi absolutnie o to, że nie mam pieniędzy, albo jestem skąpa, bo nie mam problemów z robieniem super prezentów, nawet droższych, jeżeli na kimś mi zależy, nie miałabym tez finansowych problemów, żeby zapłacić i za faceta, ale uważam, że facet na pierwszych randkach powinien za kobietę płacić, tak, jak powinien po nią przyjechać czy odwieźć po spotkaniu do domu. Może i powinnam urodzić się w innej epoce, ale myślę, że tak właśnie powinno się to odbywać.
Nigdy też nie zdarzyło mi się kłócić o rachunek.

Jeden jedyny raz facet ZAPROSIŁ mnie (to nie była propozycja luźnego wyjścia, to było zaproszenie) na kolację, a gdy przyszło do płacenia, bezceremonialnie zapytał "to co, ja płacę gotówką, a Ty jak?". Odebrałam to jako kompletny brak klasy i wychowania.

33

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
zagubionyptak123 napisał/a:

Mi się wydaje, że to kwestia wyniesionych z domu przekonań i wzorców wychowania.
Ja np. nigdy nie płacę za siebie na pierwszych spotkaniach, bo uważam, że powinno się to odbywać tradycyjnie - facet mnie zaprasza, facet płaci. Nie chodzi absolutnie o to, że nie mam pieniędzy, albo jestem skąpa, bo nie mam problemów z robieniem super prezentów, nawet droższych, jeżeli na kimś mi zależy, nie miałabym tez finansowych problemów, żeby zapłacić i za faceta, ale uważam, że facet na pierwszych randkach powinien za kobietę płacić, tak, jak powinien po nią przyjechać czy odwieźć po spotkaniu do domu. Może i powinnam urodzić się w innej epoce, ale myślę, że tak właśnie powinno się to odbywać.
Nigdy też nie zdarzyło mi się kłócić o rachunek.

Jeden jedyny raz facet ZAPROSIŁ mnie (to nie była propozycja luźnego wyjścia, to było zaproszenie) na kolację, a gdy przyszło do płacenia, bezceremonialnie zapytał "to co, ja płacę gotówką, a Ty jak?". Odebrałam to jako kompletny brak klasy i wychowania.

Ja uwazam dokladnie odwrotnie. Nie mam pojecia dlaczego mialbym placic za kogos, kogo znam kilka godzin i absolutnie nie wynika to z braku kasy czy skapstwa.  I nie uwazam tego nawet za najmniejszy nietakt z mojej strony.

34

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
Baudelaire napisał/a:

Ja uwazam dokladnie odwrotnie. Nie mam pojecia dlaczego mialbym placic za kogos, kogo znam kilka godzin i absolutnie nie wynika to z braku kasy czy skapstwa.  I nie uwazam tego nawet za najmniejszy nietakt z mojej strony.

Ja sie z tym zgodze. Wole na pierwszej randce sama za siebie placic, bo w sumie to jest troche jak kupowanie kota w worku i byloby raczej smieszne, zebym oczekiwala, ze facet, ktory mnie praktycznie nie zna fundowal mi drinki. Troche inaczej jest pozniej, kiedy sie juz spotykamy- wtedy propozycja pokrycia rachunku jest przeze mnie odbierana jako prezent big_smile

35

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
kareninka napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
kareninka napisał/a:

Kilka tygodni temu zakończyłam relację, która nie była nawet związkiem, tzn. on to zakończył. To, co mnie powaliło to jego pretensje, że ja NIE WALCZYŁAM I NIE POSTAWIŁAM NA SWOIM, że zapłacę za siebie.

Nie uważam, że to był powód rozstania - ot tak powiedział. Raczej brak Twojej inicjatywy... po prostu zrażenie się...

Ale ja nie pisałam, że to był powód "rozstania" (jakiego rozstania? przecież razem nie byliśmy). Powód był zupełnie inny, a tę uwagę rzucił mimochodem w asyście innych pretensji, które mnie zamurowały, bo on też do ideału miał daleko.

No z tego co napisałaś to wynikało że spotkaliście się kilka razy i on przy tych okazjach płacił. Owszem nie znaczy to, że byliście razem, ale raczej nie były to czysto koleżeńskie spotkania. Nie wyszło, ok. ale w tym przypadku Twoje pytanie kto ma płacić to taki temat zastępczy.. choć wydawało się że kluczowy...

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
Baudelaire napisał/a:

Ja uwazam dokladnie odwrotnie. Nie mam pojecia dlaczego mialbym placic za kogos, kogo znam kilka godzin i absolutnie nie wynika to z braku kasy czy skapstwa.  I nie uwazam tego nawet za najmniejszy nietakt z mojej strony.

A otwierasz kobietom drzwi/ ustępujesz miejsca w tramwaju? Tak jak mówię - kwestia wyniesionych z domu przekonań i wychowania. Może i moje przekonania są staroświeckie, ale każdy ma swoje. Ja uważam, że to facet powinien o kobietę zabiegać, facet powinien zapraszać na randki i facet powininen za nie płacić. Ja w życiu daje sobie swietnie radę, ale lubię, jak facet chce się mną zaopiekować, chce się troche postarać smile

37 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-04-15 20:15:24)

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
Baudelaire napisał/a:
zagubionyptak123 napisał/a:

Mi się wydaje, że to kwestia wyniesionych z domu przekonań i wzorców wychowania.
Ja np. nigdy nie płacę za siebie na pierwszych spotkaniach, bo uważam, że powinno się to odbywać tradycyjnie - facet mnie zaprasza, facet płaci. Nie chodzi absolutnie o to, że nie mam pieniędzy, albo jestem skąpa, bo nie mam problemów z robieniem super prezentów, nawet droższych, jeżeli na kimś mi zależy, nie miałabym tez finansowych problemów, żeby zapłacić i za faceta, ale uważam, że facet na pierwszych randkach powinien za kobietę płacić, tak, jak powinien po nią przyjechać czy odwieźć po spotkaniu do domu. Może i powinnam urodzić się w innej epoce, ale myślę, że tak właśnie powinno się to odbywać.
Nigdy też nie zdarzyło mi się kłócić o rachunek.

Jeden jedyny raz facet ZAPROSIŁ mnie (to nie była propozycja luźnego wyjścia, to było zaproszenie) na kolację, a gdy przyszło do płacenia, bezceremonialnie zapytał "to co, ja płacę gotówką, a Ty jak?". Odebrałam to jako kompletny brak klasy i wychowania.

Ja uwazam dokladnie odwrotnie. Nie mam pojecia dlaczego mialbym placic za kogos, kogo znam kilka godzin i absolutnie nie wynika to z braku kasy czy skapstwa.  I nie uwazam tego nawet za najmniejszy nietakt z mojej strony.

Absolutnie się zgadzam z zagubionyptak123.
Baudelaire - nie masz pojęcia dlaczego miałbyś płacić za kogoś kogo znasz kolka godzin?? No aż roześmiałam się. Ok kiedy kogoś poznajesz na dyskotece itd. Ale jeśli kogoś zapraszasz ZAPRASZASZ to powinieneś, przynajmniej na 1 spotkaniu. Kawa to jedyne  10 zł., kino 2 x tyle. A niesmak z rozliczania się...zostaje.

38

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Anastacjaa, nie jestem facetem. Jestem babka smile I absolutnie mysle, ze jak ide z kims na pierwsza randke, to facet nie ma zadnego obowiazku placenia za mnie. Powiem wiecej, zle bym sie z tym czula. Oczywiscie nie wyklocam sie jak sie mezczyzna upiera, ale wole nie miec drinkow fundowanych przez osobe, ktorej praktycznie nie znam.

39 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-04-15 20:37:39)

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
Beyondblackie napisał/a:

Anastacjaa, nie jestem facetem. Jestem babka smile I absolutnie mysle, ze jak ide z kims na pierwsza randke, to facet nie ma zadnego obowiazku placenia za mnie. Powiem wiecej, zle bym sie z tym czula. Oczywiscie nie wyklocam sie jak sie mezczyzna upiera, ale wole nie miec drinkow fundowanych przez osobe, ktorej praktycznie nie znam.

No ok, drinki kosztują więcej niż kawa wink Powiedzmy, że rozumiem. To też kwestia charakteru spotkania. Mimo wszystko uważam, że jeśli facet zaprasza to powinien płacić na 1 spotkaniu na pewno.. no chyba że rzeczywiście to takie spotkanie w ciemno, albo koleżeńskie, ale ja mówię o randce czyli że świadomie zaprasza bo chce czegoś więcej. No może na studiach albo wcześniej to jeszcze zrozumiałe, bo się zwykle jeszcze nie zarabia (nie wiem w jakim wieku jest autorka) ale potem to zwyczajnie w złym guście.

Też byłam na studiach i też wolałam przynajmniej zaproponować że zapłacę za siebie. Choć i tak najczęściej kończyło się stwierdzeniem - ok to ty innym razem mnie zaprosisz.
Ale jeśli się już pracuje i zarabia... powiem szczerze że sam rachunek często był regulowany bez mojej wiedzy a jak dotarł do stolika to tak bym go nie widziała. To jest kwestia klasy bo już nie kasy. Inna rzecz tak jak pisałam wcześniej sama też wychodziłam z inicjatywą i za coś płaciłam. Nigdy nie miałam postawy roszczeniowej. Ale dobre wychowanie cenię.

40

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
kareninka napisał/a:
troublemaker napisał/a:

aha więc Z Twojej strony wystarczy, że się z nim spotykasz a on musi wszystko inne ogarniać sam. ...yyy trochę to niesprawiedliwe nie uważasz.

No pewnie, że niesprawiedliwe, ale jakie cudowne z jego strony! big_smile

Dobra, kto się z tym zgadza? big_smile Po to zadałam to pytanie, żeby zdementować to, czym mnie karmiły kobiety przez całe moje życie i z czym się zgadzałam przez tyle lat, więc serio pytam: reszta zgadza się z tym, co napisała troublemaker? Przypominam, że chodzi o PIERWSZE randki, a nie o związek. Facet i jego portfel powinni być zwolnieni z odpowiedzialności za wieczór w 50% już na samym starcie znajomości z kobietą? A gdzie ta szarmanckość, elegancja, staroświecka wspaniałomyślność?

Człowiek uczy się całe życie. wink

A ja się po części zgadzam z Tobą ;D skoro facet mnie gdzieś zaprasza wychodzę z takiego założenia, że on płaci i nie ma tu innej opcji ;D Jak ja go gdzieś zaproszę to wtedy ja zapłacę tongue

41

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

No widzisz Anastacjaa, a ja bym czula sie, ze jak funduje, to wymaga, a tak sie czuc nie lubie. W koncu na randke ide, zeby sie pobawic, poznac kogos, a nie miec wrazenie, ze jestem kupowana.

Jezeli znam mezczyzne i on chce mi kupic kawe/ drinka/ obiad, to nie ma problemu, bo mamy ustalone stosunki pomiedzy soba.

42

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
Beyondblackie napisał/a:

No widzisz Anastacjaa, a ja bym czula sie, ze jak funduje, to wymaga, a tak sie czuc nie lubie. W koncu na randke ide, zeby sie pobawic, poznac kogos, a nie miec wrazenie, ze jestem kupowana.

Jezeli znam mezczyzne i on chce mi kupic kawe/ drinka/ obiad, to nie ma problemu, bo mamy ustalone stosunki pomiedzy soba.

Kupowana za kawę czy drinka? Nie mówimy raczej o spotkaniu na dyskotece co ma ktoś komu postawić wink ale chyba o zaproszeniu na randkę. Skoro zaprosił, dlaczego masz się czuć kupowana jeśli zapłaci za no nie wiem kawę drinka itp.? Nie rozumiem. Nawet jeśli na tym jednym spotkaniu się skończy. Potem ok.
Tak jak ktoś wcześniej napisał zapraszasz = płacisz. Dla mnie to oczywiste...

43

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
Beyondblackie napisał/a:

No widzisz Anastacjaa, a ja bym czula sie, ze jak funduje, to wymaga, a tak sie czuc nie lubie. W koncu na randke ide, zeby sie pobawic, poznac kogos, a nie miec wrazenie, ze jestem kupowana.

Jezeli znam mezczyzne i on chce mi kupic kawe/ drinka/ obiad, to nie ma problemu, bo mamy ustalone stosunki pomiedzy soba.

Beyondblackie, Mam tak samo smile
Nie wyobrażam sobie, że na randce (tym bardziej pierwszej) on płacił za mnie.
To jest jak zobowiązanie.
Czułabym się trochę jak utrzymanka, ale Anastazji akurat pasują te klimaty big_smile

44

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
Aleksandra81 napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

No widzisz Anastacjaa, a ja bym czula sie, ze jak funduje, to wymaga, a tak sie czuc nie lubie. W koncu na randke ide, zeby sie pobawic, poznac kogos, a nie miec wrazenie, ze jestem kupowana.

Jezeli znam mezczyzne i on chce mi kupic kawe/ drinka/ obiad, to nie ma problemu, bo mamy ustalone stosunki pomiedzy soba.

Beyondblackie, Mam tak samo smile
Nie wyobrażam sobie, że na randce (tym bardziej pierwszej) on płacił za mnie.
To jest jak zobowiązanie.
Czułabym się trochę jak utrzymanka, ale Anastazji akurat pasują te klimaty big_smile

Aleksandra81, masz ewidentnie jakiś problem ze mną.
Nie jestem niczyja utrzymanką moja droga. A że uważam że jeśli ktoś zaprasza i płaci a nie przy stoliku się rozlicza to kwestia klasy.. no cóż widocznie jest ona Ci obca.
A skoro uważasz że na 1 randce na którą zostałaś ZAPROSZONA masz za siebie płacić... no cóż... może i zapłacisz za niego? Skoro aż takie to dla Ciebie ujmujące... Z pewnością i na 2 randkę by Cię wtedy zaprosił smile bo jakby miał płacić i za 1 to niekoniecznie by do 2 doszło.. współczuję wink

45 Ostatnio edytowany przez Aleksandra81 (2015-04-15 21:28:13)

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
Anastacjaa napisał/a:
Aleksandra81 napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

No widzisz Anastacjaa, a ja bym czula sie, ze jak funduje, to wymaga, a tak sie czuc nie lubie. W koncu na randke ide, zeby sie pobawic, poznac kogos, a nie miec wrazenie, ze jestem kupowana.

Jezeli znam mezczyzne i on chce mi kupic kawe/ drinka/ obiad, to nie ma problemu, bo mamy ustalone stosunki pomiedzy soba.

Beyondblackie, Mam tak samo smile
Nie wyobrażam sobie, że na randce (tym bardziej pierwszej) on płacił za mnie.
To jest jak zobowiązanie.
Czułabym się trochę jak utrzymanka, ale Anastazji akurat pasują te klimaty big_smile

Aleksandra81, masz ewidentnie jakiś problem ze mną.
Nie jestem niczyja utrzymanką moja droga. A że uważam że jeśli ktoś zaprasza i płaci a nie przy stoliku się rozlicza to kwestia klasy.. no cóż widocznie jest ona Ci obca.
A skoro uważasz że na 1 randce na którą zostałaś ZAPROSZONA masz za siebie płacić... no cóż... może i zapłacisz za niego? Skoro aż takie to dla Ciebie ujmujące... Z pewnością i na 2 randkę by Cię wtedy zaprosił smile bo jakby miał płacić i za 1 to niekoniecznie by do 2 doszło.. współczuję wink

Ach pewnie, iż brak mi klasy, że płacę za siebie na pierwszej randce.
Przynajmniej na tej pierwszej randce nie ląduję w łóżku jako utrzymanka w ramach zapłaty big_smile
Spoko Anastazja - twoja moralność - twoja sprawa
Ja wolę wyskoczyć z paru dych a ty zapłacić w naturze

46

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

wiesz co ci powiem hehe... ja zawsze za siebie placilam jak bylam z moim chlopakiem i w koncu doszlo do tego za zaczelam placic nawet za niego... on tak sie do tego przyzwyczail ze potem chcial abym juz zawsze i za niego placilam na szczescie w koncu sie opamietalam. Jednak mysle ze chodzi o rownowage, w kazdym aspekcie ale szczegolnosci jesli chodzi o finanse, bo chyba nie chcesz aby potem tobie cos pozniej wyrzucal? zdrowy rozsadek i tyle.

47 Ostatnio edytowany przez kareninka (2015-04-15 22:05:20)

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
Beyondblackie napisał/a:

No widzisz Anastacjaa, a ja bym czula sie, ze jak funduje, to wymaga, a tak sie czuc nie lubie. W koncu na randke ide, zeby sie pobawic, poznac kogos, a nie miec wrazenie, ze jestem kupowana.

Jezeli znam mezczyzne i on chce mi kupic kawe/ drinka/ obiad, to nie ma problemu, bo mamy ustalone stosunki pomiedzy soba.

Oj trochę masz rację z tym kupowaniem. Tzn. ja się tak nie czuję, bo to tylko i wyłącznie wybór faceta, że za mnie zapłacił, ale jeden mi się trafił, który zapłacił, a potem chyba oczekiwał, że z nim do łóżka pójdę.

48

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Mój obecny chłopak nauczył mnie właśnie fajnego podejścia w tej sprawie, jesteśmy już ze sobą dość długo żeby o takich sprawach szczerze pogadać i uważam że takie podejście jest jak najbardziej złotym środkiem więc sama je popieram. Nie chodzi o to żeby wyliczać każdy wspólny posiłek czy bilety do kina, rozliczać każdy rachunek na kalkulatorze i dzielić go na pół, ale jeżeli facet płaci za randkę jedną, druga i kolejną.. to warto wyjść z inicjatywą ale nie taką żeby na czwartej randce z rzędu zapłacić swoją połowę, ale właśnie na tym kolejnym spotkaniu zapłacić za niego i siebie taki gest który moim zdaniem jest najlepszym rozwiązaniem, bo nie chodzi o to żeby dzielić to na dwoje bo jest to dość krępujące ale własnie ponieść koszty całościowe któregoś spotkania z kolei a kolejnym razem zaproponować inny mały gest i pójść kupić lody żeby wyszło to z naszej inicjatywy i nie było kłótni kto płaci.. jeśli będzie to znajomość na dłużej to na pewno takim podejściem zyskamy duże uznanie w oczach przyszłego partnera a jeśli nic z tego nie wyjdzie pozostanie po nas na pewno dobre wrażenie... no chyba że facet będzie tak rozumował jak w przypadku tego którego opisałaś ale nie wiem czy tu w gre wchodzi jakikolwiek rozum... smile

49

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
Anastacjaa napisał/a:
Baudelaire napisał/a:
zagubionyptak123 napisał/a:

Mi się wydaje, że to kwestia wyniesionych z domu przekonań i wzorców wychowania.
Ja np. nigdy nie płacę za siebie na pierwszych spotkaniach, bo uważam, że powinno się to odbywać tradycyjnie - facet mnie zaprasza, facet płaci. Nie chodzi absolutnie o to, że nie mam pieniędzy, albo jestem skąpa, bo nie mam problemów z robieniem super prezentów, nawet droższych, jeżeli na kimś mi zależy, nie miałabym tez finansowych problemów, żeby zapłacić i za faceta, ale uważam, że facet na pierwszych randkach powinien za kobietę płacić, tak, jak powinien po nią przyjechać czy odwieźć po spotkaniu do domu. Może i powinnam urodzić się w innej epoce, ale myślę, że tak właśnie powinno się to odbywać.
Nigdy też nie zdarzyło mi się kłócić o rachunek.

Jeden jedyny raz facet ZAPROSIŁ mnie (to nie była propozycja luźnego wyjścia, to było zaproszenie) na kolację, a gdy przyszło do płacenia, bezceremonialnie zapytał "to co, ja płacę gotówką, a Ty jak?". Odebrałam to jako kompletny brak klasy i wychowania.

Ja uwazam dokladnie odwrotnie. Nie mam pojecia dlaczego mialbym placic za kogos, kogo znam kilka godzin i absolutnie nie wynika to z braku kasy czy skapstwa.  I nie uwazam tego nawet za najmniejszy nietakt z mojej strony.

Absolutnie się zgadzam z zagubionyptak123.
Baudelaire - nie masz pojęcia dlaczego miałbyś płacić za kogoś kogo znasz kolka godzin?? No aż roześmiałam się. Ok kiedy kogoś poznajesz na dyskotece itd. Ale jeśli kogoś zapraszasz ZAPRASZASZ to powinieneś, przynajmniej na 1 spotkaniu. Kawa to jedyne  10 zł., kino 2 x tyle. A niesmak z rozliczania się...zostaje.

Alez smiej sie:). To zdrowe. Wyjasnij mi o jakim niesmaku mowisz? Oczywiscie ze jak zapraszam to place, kiedy mam ochote.
Nie wyobrazam sobie jednak placenia za kogos, kto uwaza ze powinienem, bo to ja powinienem sie starac i zabiegac. Gowno prawda. Mnie zwyczajnie smiesza krolewny ktore mysla ze swiat winien o nie zabiegac:).

50 Ostatnio edytowany przez Arius (2015-04-15 23:03:17)

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Tak jak napisałem, jeżeli zapraszam kobietę na randkę, to za nią płacę. Chyba, że chce się dorzucić do rachunku, to wtedy nie odmawiam.

Jeżeli jednak dziewczyna przez 10 spotkań, nie wykaże żadnej inicjatywy, lub nie zrobi nic od siebie, to zwyczajnie ją olewam.
Nie lubię czuć się jak sponsor, który płaci za jej towarzystwo, bo i Ja nie wypadłem sroce spod ogona i starać powinniśmy się oboje.

51

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
zagubionyptak123 napisał/a:
Baudelaire napisał/a:

Ja uwazam dokladnie odwrotnie. Nie mam pojecia dlaczego mialbym placic za kogos, kogo znam kilka godzin i absolutnie nie wynika to z braku kasy czy skapstwa.  I nie uwazam tego nawet za najmniejszy nietakt z mojej strony.

A otwierasz kobietom drzwi/ ustępujesz miejsca w tramwaju? Tak jak mówię - kwestia wyniesionych z domu przekonań i wychowania. Może i moje przekonania są staroświeckie, ale każdy ma swoje. Ja uważam, że to facet powinien o kobietę zabiegać, facet powinien zapraszać na randki i facet powininen za nie płacić. Ja w życiu daje sobie swietnie radę, ale lubię, jak facet chce się mną zaopiekować, chce się troche postarać smile

Oczywiscie.
Ale za obce kobiety nie place bo nie uwazam zebym mial jakikolwiek obowiazek to robic. Zaplacic to moge za piwo kumpla, albo obiad z zona.

52 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-04-16 01:01:54)

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

post obraźliwy - usunięte przez moderatora

53 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-04-16 01:03:37)

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

post poniżej poziomu forum - usunięte przez moderatora

54 Ostatnio edytowany przez słodko-kwaśny (2015-04-15 23:27:01)

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Ja płaciłem zawsze za swoje kobiety bo tak mnie w domu nauczono i tak wychowano nie ma dla mnie nic w tym ani złego ani krępującego.To,że ktoś robi inaczej hmm jego sprawa.

55 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-04-16 01:04:48)

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

post poniżej poziomu forum - usunięte przez moderatora

56

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Proszę o powrót do głównego tematu wątku i kulturalną, merytoryczną wymianę zdań - bez obraźliwych uwag i osobistych wycieczek. Wszelkie zatargi proszę załatwiać poza forum, my naprawdę nie mamy ochoty tego czytać. Uprzedzam, że kolejne posty w tym tonie będą usuwane, a ich autor otrzyma ostrzeżenie.

57

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Ja generalnie nie lubię, gdy ktoś za mnie płaci. Wolę, gdy każdy płaci za siebie lub też ten, kto zapraszał, o ile będzie możliwość zrewanżowania się tzn. ja dziś stawiam piwo, za tydzień facet zaprasza mnie do kina. Jeden jedyny wyjątek stanowił chłopak, który mieszka i pracuje za granicą, który nie wyobrażał sobie, żebym ja miała za cokolwiek płacić - od ciastka w kawiarni po bilet lotniczy. Stwierdził, że jak ma lekką ręką wydać 1000 zł na imprezie, to może go wydać na mnie. Ale to był jeden jedyny wyjątek. W Polsce większość liczy się z każdym groszem, dlatego raczej nie ma sensu płacić za kogoś lub dać za siebie płacić na każdym spotkaniu.

58

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
Baudelaire napisał/a:

Oczywiscie ze jak zapraszam to place, kiedy mam ochote.
Nie wyobrazam sobie jednak placenia za kogos, kto uwaza ze powinienem, bo to ja powinienem sie starac i zabiegac. Gowno prawda. Mnie zwyczajnie smiesza krolewny ktore mysla ze swiat winien o nie zabiegac:).

No coz, czym innym jest wyjscie z kolezanka na obiad/kawe, a czym innym jest randka w celach "matrymonialnych" ( czyli kiedy facet umawia sie z kobieta, ktora interesuje go nieco bardziej- w sensie potencjalnej dziewczyny). Dla mnie dosc naturalna zasada jest, ze to facet placi za wyjscie bo tego wymaga po prostu kultura. Nie wyobrazam sobie sytuacji, w ktorej po udanym wieczorze, mowie: to teraz dzielimy rachunek na pol [WTF?] Rachunkami na pol to sie dzieli, jak ma sie 16 lat. Natomiast czym innym jest, gdy ide z kolezanka z pracy na obiad - to co innego, tutaj zazwyczaj kazdy placi za siebie, no chyba ze to ja zapraszam i wtedy jako osoba zapraszajaca rachunek place ja.
Co do typu krolewny (tak generalnie nie tylko w kwesti randek), no to wlasnie, kobieta musi byc troche krolewna dla mezczyzny, to sprawia ze jest ona kims wiecej niz kolezanka ? nie pisze o rozpieszczonych gowniarach ? po prostu moja zona nie ma byc dla mnie tylko kumplem (chociaz to oczywiscie w pewnym sensie tez). Ma byc kims wiecej, czyli mowiac wielkim skrotem myslowym ?krolewna? ;-)

59

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Nie wiem, moze ja mam dziwnych kolegow, ale poza moim najlepszym przyjacielem i mezem wszyscy inni faceci jakich znam placa za mnie.

60

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
Fahkir napisał/a:
Baudelaire napisał/a:

Oczywiscie ze jak zapraszam to place, kiedy mam ochote.
Nie wyobrazam sobie jednak placenia za kogos, kto uwaza ze powinienem, bo to ja powinienem sie starac i zabiegac. Gowno prawda. Mnie zwyczajnie smiesza krolewny ktore mysla ze swiat winien o nie zabiegac:).

No coz, czym innym jest wyjscie z kolezanka na obiad/kawe, a czym innym jest randka w celach "matrymonialnych" ( czyli kiedy facet umawia sie z kobieta, ktora interesuje go nieco bardziej- w sensie potencjalnej dziewczyny). Dla mnie dosc naturalna zasada jest, ze to facet placi za wyjscie bo tego wymaga po prostu kultura. Nie wyobrazam sobie sytuacji, w ktorej po udanym wieczorze, mowie: to teraz dzielimy rachunek na pol [WTF?] Rachunkami na pol to sie dzieli, jak ma sie 16 lat. Natomiast czym innym jest, gdy ide z kolezanka z pracy na obiad - to co innego, tutaj zazwyczaj kazdy placi za siebie, no chyba ze to ja zapraszam i wtedy jako osoba zapraszajaca rachunek place ja.
Co do typu krolewny (tak generalnie nie tylko w kwesti randek), no to wlasnie, kobieta musi byc troche krolewna dla mezczyzny, to sprawia ze jest ona kims wiecej niz kolezanka ? nie pisze o rozpieszczonych gowniarach ? po prostu moja zona nie ma byc dla mnie tylko kumplem (chociaz to oczywiscie w pewnym sensie tez). Ma byc kims wiecej, czyli mowiac wielkim skrotem myslowym ?krolewna? ;-)

Nieprawda. Kultura wymaga wkladu obojga. Nawciskano facetkm kitu od dziecka ze ma byc grzeczny, placic za kolacje, za kino, potrzymac torebke no i widze teraz takie bidy chodzace za swoimi panciami i noszace im torebkim.
Zaplacisz raz i nic sie nie stanie, ale za drugim , moze za trzecim razem moze zaplacic ona. Szkoda by mi czasu bylo i kasy czekac na te 10 razy jak ktorys z kolegow wspomnial kilka postwo wyzej.
Ponadto jak napisalem wczesniej, na miejsce pierwszego spotkania zawsze wybieralem neutralne miejsce gdzie nie trzeba placic i problem z glowy. Do kina czy na kolacje to chodzi 8 na 10 facetow na randkach. Ja wolalem posiedziec na dachu wiezowca.
Z rownie duzym przekonaniem moge napisac o tym ze pancie, co to uwazaja ze facet powinien sie starac a ona lezec i pachniec to alergicznie na mnie dzialaja przy okazji bawiac.

61

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Mój poprzedni chłopak płacił za mnie prawie zawsze, co mnie trochę krępowało. Teraz płacimy każde za siebie albo np. raz ja, raz on za całość. Dla mnie tak jest lepiej, nie lubię "wisieć" na kimś.

62

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
Baudelaire napisał/a:

Nieprawda. Kultura wymaga wkladu obojga. Nawciskano facetkm kitu od dziecka ze ma byc grzeczny, placic za kolacje, za kino, potrzymac torebke no i widze teraz takie bidy chodzace za swoimi panciami i noszace im torebkim.
Zaplacisz raz i nic sie nie stanie, ale za drugim , moze za trzecim razem moze zaplacic ona. Szkoda by mi czasu bylo i kasy czekac na te 10 razy jak ktorys z kolegow wspomnial kilka postwo wyzej.

Muszę się jak najbardziej zgodzić z Tobą. Takie przyłażenie na randkę i oczekiwanie:"płać bo ja kobieta jestem" jest dla mnie śmieszne. W dawnych czasach,to rozumiem, że kobieta nic sama nie miała, bo wszystko ojca albo męża, ale dzisiaj to raczej każda pracuje więc i za własną kawę potrafi zapłacić. Ten zwyczaj, że facet ma fundować jest przeżytkiem.

63

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
Baudelaire napisał/a:

Nieprawda. Kultura wymaga wkladu obojga. Nawciskano facetkm kitu od dziecka ze ma byc grzeczny, placic za kolacje, za kino, potrzymac torebke no i widze teraz takie bidy chodzace za swoimi panciami i noszace im torebkim.
Zaplacisz raz i nic sie nie stanie, ale za drugim , moze za trzecim razem moze zaplacic ona. Szkoda by mi czasu bylo i kasy czekac na te 10 razy jak ktorys z kolegow wspomnial kilka postwo wyzej.

Przeciez nie chodzi o to, ze facet ma byc pieskiem ktory bedzie nadskakiwal, lub tarktowal kobiete jak nadczlowieka. Chodzi o cos innego - o drobne gesty z obu stron. Owszem zwiazek ma byc partnerski, czyli obie strony dbaja o siebie, obie strony sa gotowe przyjac za druga kulke, obie wychowuja potomstwo. Co nie zmienia faktu, ze kobieta nie ma byc cumplem dla faceta, ale kobieta, i tak samo idzie to w druga strone. Dlatego to facet, ma gest zaplacic za drinka i wieczorem odprowadzic dziewczyne do domu. Podobnie jak kobieta nie bluzga przy kolacji jak cumpel, a zachowuje sie w sposob subtelny i delikatny. To sa szegoly ale istotne. I nie chodzi o to, zeby takie zachowanie bylo wymuszone przez obie strony, tylko aby zarowno kobieta jak i mezczyzna faktycznie mieli naturalna potrzebe sie tak zachowywac. Moze to Ciebie dziwic lub smieszyc, poniewac wymienione przeze mnie wzorce zachowan, przestaly byc popularne w zachodniej kulturze.

Baudelaire napisał/a:

Ponadto jak napisalem wczesniej, na miejsce pierwszego spotkania zawsze wybieralem neutralne miejsce gdzie nie trzeba placic i problem z glowy. Do kina czy na kolacje to chodzi 8 na 10 facetow na randkach. Ja wolalem posiedziec na dachu wiezowca.

Aha, a jak dziewczyna bedzie chciala sie napic soku, to zaproponujesz jej zeby sama sobie kupila? Zenada

64

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?
Fahkir napisał/a:

Przeciez nie chodzi o to, ze facet ma byc pieskiem ktory bedzie nadskakiwal, lub tarktowal kobiete jak nadczlowieka. Chodzi o cos innego - o drobne gesty z obu stron. Owszem zwiazek ma byc partnerski, czyli obie strony dbaja o siebie, obie strony sa gotowe przyjac za druga kulke, obie wychowuja potomstwo. Co nie zmienia faktu, ze kobieta nie ma byc cumplem dla faceta, ale kobieta, i tak samo idzie to w druga strone. Dlatego to facet, ma gest zaplacic za drinka i wieczorem odprowadzic dziewczyne do domu. Podobnie jak kobieta nie bluzga przy kolacji jak cumpel, a zachowuje sie w sposob subtelny i delikatny. To sa szegoly ale istotne. I nie chodzi o to, zeby takie zachowanie bylo wymuszone przez obie strony, tylko aby zarowno kobieta jak i mezczyzna faktycznie mieli naturalna potrzebe sie tak zachowywac. Moze to Ciebie dziwic lub smieszyc, poniewac wymienione przeze mnie wzorce zachowan, przestaly byc popularne w zachodniej kulturze.

Hola hola kolego, wcale te wzorce w Zachodniej Europie nie zniknely.

Rownouprawnienie to rzecz szeroko pojeta i w pracy i w rodzinie i w spoleczenstwie, natomiast gesty swiadczace o zainteresowaniu dana osoba czy sprawienie przyjemnosci bliskiej (nawet jesli dopiero w planach bliskiej) osobie sa ponadczasowe.

Ja sie tu kiedys mocno wypowiadalam przeciwko takim gestom jak otwieranie drzwi, podsuwanie krzesla, nie daj Bog calowaniu w reke i nadal to podtrzymuje - to jest dla mnie calkowiecie zbedne, o niczym szczegolnym nie swiadczy i poniekad czyni ze mnie "kaleke". Zwlaszcza jesli sa gesty osob obcych, czyli takich, z ktorymi nie planuje zadnych blizszych relacji.

Natomiast na randkach, tak jak pisales, wcielamy sie w dwie role: mezczyzny i kobiety (nie wspolpracownikow czy rodzicow czy obce osoby przy kasie) i tu nie da sie tak calkiem zrezygnowac z pewnych konwenansow. Jesli moj maz zaprasza mnie do restauracji i nastepnie podlicza ile on ile ja, to dla mnie jest to ostatnia z nim wieczerza. Jesli ja jego zapraszam i tak samo postepuje, to tez jestem burakiem w tym momencie.

Odkad mieszkam na polnocy nie zdarzylo mi sie jeszcze, zeby kolega i tylko kolega stawial mi lunch (o ile mnie na ten lunch nie zaprosil) albo w mankiet calowal czy drzwi mi otwieral i trzymal ale tez zaden mezczyzna, ktory zaprosil mnie albo inna kolezanke "na randke" nie wymagal dzielenia rachunku na pol tylko dyskretnie uiszczal.

Regula jest taka - kto zaprasza, ten placi. A ze czesciej na ten pierwszy raz zapraszaja panowie, no to trudno. Taka natura mysliwego:).

Odnosze wrazenie, ze rownouprawnienie jest przez wiele osob bardzo blednie pojmowane. Zarowno przez meczyzn, jak i kobiety.

65

Odp: Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Długo się tutaj rozpisujecie dziewczyny naprawdę wszystko dobrze przeczytałam i was popieram : ) : ** Ja teraz krótko przedstawię moje zdanie do tego kto płaci na randce..Jeśli mi się jakoś facet bardziej podoba i mi na nim jakoś bardziej zależy to po prostu na randce za siebie płacę w jakiejś restauracji..Jeśli jednak facet mi się nie podoba to po prostu za niego nie płacę i niech mi funduję za swoje hihi : )

Posty [ 1 do 65 z 93 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pytanie do Pań: Czy płacicie za siebie na randkach?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024