Twoje sadełko... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

Temat: Twoje sadełko...

Sama nie wiem, co o tym myśleć. Z mężczyzną spotykam się ok. dwa miesiące. Do tej pory było dość grzecznie, choć pomalutku jesteśmy coraz bliżej. Do tej pory zachowywał się jak dżentelmen i wyglądał na zachwyconego moją osobą pod każdym względem, a przede wszystkim był bardzo taktowny.

No i wczoraj zdarzyło się coś, co mnie zaskoczyło. Byliśmy w sytuacji intymnej. W sumie pierwszy raz aż tyle mnie rozebrał. Dotykając mojego tyłu miejsca nad pośladkami skomentował "sadełko". Początkowo nawet specjalnie się tym nie przejęłam, bo kompleksu nigdy pod tym względem nie miałam (jestem przed czterdziestką, ważę 57 kg przy wzroście 170, mam szerokie kobiece biodra, ale chyba w normie wszystko, mimo wszystko więcej w tym wszystkim kości niż czegokolwiek innego), a raczej tak przekornie zareagowałam żartem... że jeszcze nikt nigdy tak mnie nie skomentował, na co on najpierw powiedział, że jestem jego aniołkiem (tak do mnie mówi) ale to nie znaczy, że jestem idealna,ale że chce mnie taką jaka jestem, że powiedział mi, że będzie mówił mi zawsze prawdę, że muszę się do tego przyzwyczaić, dodał, że moi byli musieli mi nieźle słodzić, i dlatego pewnie tak szybko się w nich zakochiwałam... i jeszcze zaczął macać mój brzuch, czy tam też mam sadełko. Orzekł, że nie.

Kurde, to może być instruktaż, jak z w miarę pewną siebie, akceptującej swoje ciało ciało, wpędzić w kompleksy. sad
Nie wiem, o co mu chodziło. I dlaczego koniecznie musiał mi to powiedzieć. Gdybym pytała "podoba ci to czy tamto" rozumiałabym. Jak się zadaje pytania, trzeba się liczyć ze szczerością. Ale ja nie pytałam.

Zrobiło mi się przykro i odprawiłam gościa do domu. Bez jakichś wyrzutów, powiedziałam, że jesteś śpiąca, było późno. Chciałam to sobie przemyśleć.
Dzis jednak nadal jest mi dziwnie. Jakby opadło całe oczarowanie, które w ostatnim czasie czułam.

Czy ja przesadzam???

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Twoje sadełko...

Ja kiedyś usłyszałam "ty debilku". I też nie widział w tym nic złego bo przecież było pieszczotliwie....

Samo określenie "sadełko" nie jest jakieś negatywne. Zależy jak się to ujmie. Bardziej mnie zastanowiło to oświadczenie o mówieniu "zawsze prawdy" i ta uwaga, że byli ci słodzili więc się zakochiwałaś. To mnie bardziej uderzyło. Zapachniało apodyktycznością. Jakoś tak...najpierw mówi do ciebie "aniołku" a potem "spuszcza po brzytwie" ze swoimi teoriami. Daj sobie więcej czasu, poznaj go lepiej i poobserwuj.

3

Odp: Twoje sadełko...

Też byłoby mi dziwnie i nie, nie przesadzasz. Nie wiem co miała na celu ta uwaga, ale ja bym się zdystansowała i jak napisała baziula - poobserwowała i poznała go lepiej..

4

Odp: Twoje sadełko...

Uważam, że w żartach można powiedzieć niemal wszystko. Ale...to nie były żarty.

Tak jak napisała Baziula - zalatuje apodyktycznością. Jakby pan i władca zaczął wprowadzać Cię do swojej służby. Nie, nie musisz przyzwyczajać się do jego "szczerości", bo przez tyle lat życia to on mógł się nauczyć odróżniać szczerość od chamstwa. Spokojnie znajdziesz kogoś, dla kogo będziesz idealna - a przynajmniej tak się będziesz z nim czuła. Odpraw gościa, nie na noc, ale na zawsze...

No i jeszcze mogę od biedy zrozumieć, że u grubszej dziewczyny facet dostrzega sadełko (trudno nie dostrzec) i to żartobliwie skomentuje. Jednak 57kg przy Twoim wzroście to jakiś szkieletek jest. Jeśli on widzi "sadełko" to znaczy, że ma jakieś dziwne postrzeganie kobiecego ciała...

5

Odp: Twoje sadełko...

"Gentelman" w każdym calu. Nie potrafił ukryć rozczarowania (ciekawe, czego oczekiwał) i zamaskował je impertynencjami.
Moim zdaniem, ten "prawdomówny" gość nawet nie zrozumiał, dlaczego go odprawiłaś.

6

Odp: Twoje sadełko...
baziula napisał/a:

Ja kiedyś usłyszałam "ty debilku". I też nie widział w tym nic złego bo przecież było pieszczotliwie....

Samo określenie "sadełko" nie jest jakieś negatywne. Zależy jak się to ujmie. Bardziej mnie zastanowiło to oświadczenie o mówieniu "zawsze prawdy" i ta uwaga, że byli ci słodzili więc się zakochiwałaś. To mnie bardziej uderzyło. Zapachniało apodyktycznością. Jakoś tak...najpierw mówi do ciebie "aniołku" a potem "spuszcza po brzytwie" ze swoimi teoriami. Daj sobie więcej czasu, poznaj go lepiej i poobserwuj.

Dokładnie j.w. To tak jakby Ci powiedział - żebyś sobie nie myślała, że jesteś taka fajna, znaj swoje miejsce w szeregu, aniołku.
Jesteś szczupłą kobietą, aż strach pomyśleć na jaki komentarz "zasłużysz", gdybyś nie daj boże przytyła parę kilogramów.

7

Odp: Twoje sadełko...

Dziękuję Wam za odpowiedzi.
Szczerze naprawdę bałam się, że może jestem przewrażliwiona.
Ja naprawdę początkowo jego słowa odebrałam jako żart, bo... no całe życie słyszałam od wszystkich "ale ty chuda jesteś"... i nigdy mi do głowy nie przyszło, że może znaleźć ktoś, kto orzeknie, że jednak nie. sad

Też to trochę odebrałam jak próbę odebrania poczucia wartości na zasadzie "nie myśl sobie, że taka jesteś fajna". Ale do tej pory tak się nie zachowywał, co każe mi myśleć, że rzeczywiście jakoś czuł się rozczarowany zwyczajnie... i tego nie ukrył.
Może i dobrze.

I tak. Macie rację. Kompletnie nie zrozumiał, że mnie zranił.
hmm

Odp: Twoje sadełko...
annanow napisał/a:

Dziękuję Wam za odpowiedzi.
Szczerze naprawdę bałam się, że może jestem przewrażliwiona.
Ja naprawdę początkowo jego słowa odebrałam jako żart, bo... no całe życie słyszałam od wszystkich "ale ty chuda jesteś"... i nigdy mi do głowy nie przyszło, że może znaleźć ktoś, kto orzeknie, że jednak nie. sad

Też to trochę odebrałam jak próbę odebrania poczucia wartości na zasadzie "nie myśl sobie, że taka jesteś fajna". Ale do tej pory tak się nie zachowywał, co każe mi myśleć, że rzeczywiście jakoś czuł się rozczarowany zwyczajnie... i tego nie ukrył.
Może i dobrze.

I tak. Macie rację. Kompletnie nie zrozumiał, że mnie zranił.
hmm

Nie jest jasnowidzem wiec z nim porozmawiaj.

9

Odp: Twoje sadełko...

Miałam dziś bardzo podobną sytuację.
Spotykam się z facetem od około miesiąca. Dzis wspomnialam ze chciałabym się zapisać na pole dance a on na to, że przecież do tego trzeba mieć dobrą kondycję. Chodze na siłownie 4-5 razy w tygodniu na ktorej biegam ok 5km,więc rzuciłam, że jako tako przecież mam i trzeba sprobować i tam może ja poprawić. A on ze nie widać po mnie zebym biegała(po czym to poznac?!) ,że nie mam odpowiedniej kondycji i zebym zrezygnowała. Drązyłam dalej temat. Powiedział że nie wygladam źle, ale do perfekcji wiele brakuje i zaczął mnie rozliczać z jedzenia które jem ( wysyłałam mu zdjęcia szarlotki ktora mama zrobiła, bądz własnych lodow bananowych bez cukru...).
Jestem świadoma braku u siebie wyglądu supermodelki... Mam ładne, nieflakowate kobiece kształty i co najwazniejsze walcze zeby być chudsza(-3kg w miesiąc przy chorej tarczycy) a on z takimi komentarzami wylatuje.
Bardzo go lubie i chcialabym żeby z tego wyszło coś wiecej ale patrzac na te slowa boje sie o przyszłosc...

10

Odp: Twoje sadełko...

Rozmawiałam.
Wersja oficjalna: to był tylko żart.
Nieoficjalna: była była chudsza...

Jednak wszystko jest względne... można jednak się czuć tłuściochem ważąc 57 przy 170...

Dzięki za odpowiedzi



horkruxx, myślę, że powinnaś sobie odpuścić tego faceta smile

11

Odp: Twoje sadełko...

Faceci to dupki:D Za dużo się naoglądali kobietek na okładkach i myślą, że tak to wygląda w realu. Czy oni błyszczą idealnym ciałem i intelektem? Ja bym od razu się odgryzła i zapytała czy taka szczerość mu odpowiada. Mój były też kiedyś miał uwagi do mojego wyglądu. Kilka razy uderzyłam w punkt, który był jego kompleksem i nagle wszystko mu we mnie zaczęło pasować. Ale jednak jak facet tak robi na początku znajomości to już zdecydowanie średni wstęp do rozpoczęcia związku...

12

Odp: Twoje sadełko...

Witam wszystkich psychologów i znawców ludzkiej natury oraz stosunków damsko-męskich. Mój login to nie przypadek. Tak to ja jestem tym od sadełka, złym, panem i władcą który sprowadza swoje kobiety do parteru by im pokazać miejsce w szeregu.

Jak łatwo być prokuratorem, sędzią i katem w nie własnej sprawie. Większego steku bzdur dawno nie czytałem, bo nawet najwięksi przestępcy mają w sądzie prawo do wypowiedzenia się i skazywani są na podstawie konkretnych dowodów. Nikt z wypowiadających się nie był tam wtedy, nikt nie zna mnie, ani osoby która zamieściła ten post, nikt nie wie nic na temat tej sprawy poza jednym słowem wyrwanym z nieznanej całości. Ale większość z góry złożyła że ja to jestem ten zły (no bo facet) a ona ta dobra (bo rzeczywiście jest), ale to wiem tylko ja.

Wypowiadanie się w sprawach o których nie ma się zielonego pojęcia jest skrajnym przejawem nieodpowiedzialności, bo czy ktokolwiek z piszących wziął by na siebie odpowiedzialność, że przez takie wypowiedzi może zniszczyć komuś życie? Ale w necie wszyscy są anonimowi, tak że, czym się tu przejmować? To tylko wirtualny świat.

Excop. 54 letni emeryt po przejściach. Co pan w ogóle robi na kobiecym forum. Z pańskich wypowiedzi wyczytałem że od 16 lat żyje pan w szczęśliwym związku, który zaczął się od prostego układu. A teraz doradza Pan wszystkim żeby na wstępie dali sobie skopuj (tak czytałem kilka innych Pana postów). Gdybym to ja był w tak szczęśliwym związku nie marnował bym czasu na przesiadywanie na takich forach. Zastanów się Pan czy to co pan robi naprawdę pomaga innym.

Drogie panie (na szczęście nie wszystkie wypowiadające się) pewno macie wspaniałych mężów, partnerów, którzy mówią wam od rana do wieczora jakie to jesteście piękne, doskonałe, cud, mód, a może wręcz przeciwne, porzucone przez facetów którzy już nie mogli wytrzymać, zakompleksione, które nie potrafią same z sobą zrobić porządku, ale z lekkim duchem chętnie doradzają innym. Najpierw zapoznajcie się ze sprawą a potem oceniajcie. O ile w ogóle ktoś niezainteresowany ma do tego jakiekolwiek prawo.

maniek_z_maniek. Dziękuję za komentarz. Jedyny sensowny. Krótki i na temat, bez zbędnych emocji. Najpierw trzeba rozmawiać a późnej można oceniać. Czytałem kilka innych pańskich wypowiedzi i widać fachowe podejście do rożnych zagadnień, dlatego tym bardziej cenię Pańską wypowiedź

baziula. Pierwsza część Twojej wypowiedzi, bardzo trafna. Bo właśnie o to chodziło w tej całej sytuacji. Ale druga część to już tylko Pani domysły, choć na szczęście bez wyroku skazującego smile

I tak na koniec gorąca prośba do wszystkich wypowiadających się. Bierzmy odpowiedzialność za to co piszemy, bo życie to nie wirtualny świat, gdzie można kliknąć na inną stronę i wszystko w jednym momencie się zmienia.

Jeśli kogokolwiek uraziłem moją wypowiedzią to przepraszam, ale nie to było moim celem.

Mimo wszystko pozdrawiam wszystkich odwiedzających i życzę miłej niedzieli.

Darek

A do Cibie J.......... ciągle wierzę że jesteś bardzo inteligentną kobietą i do podejmowania decyzji nie potrzebujesz anonimowych doradców. :-)

13

Odp: Twoje sadełko...

Sadelko, Twoja hipokryzja wbiła mnie w fotel.
A miałam iść biegać.
Teraz przez Ciebie panie ekspercie od "nie"oceniania, sama będę miała sadelko, hilfe.

A tak na poważnie, wpadasz tutaj po raz pierwszy, urażony aż pi korzonki włosów, grzmisz o tym, jak to paskudnie jest być ocenianym przez profanow i ignorantow nie znających realiow ani meritum, po czym zaczynasz ublizac każdemu, kto się w tym temacie wypowiedział.
Ten głupi, ten głupszy, tamten najglupszy.
Ten głupek w 100%, inszy durny tylko w 99%.

Do tych jedynych tu na forum, słusznych wniosków, doszedles czytając wybiórczo kilka postów tu na forum.
Brawo !
Czyli zrobiles Darku dokładnie to, co w swoim wpisie tak zdecydowanie potepiles.
Widzisz, nie uraziles mnie niczym, a jednak uważam, ze takie działanie jest zwyczajnie wstretne.
Hipokryzja jest dla mnie zawsze odrazajaca i odstreczajaca.

Zastanawiam się, w jaki sposób tu trafiles.
Akurat do wątku założonego przez Twoją partnerkę.
Nie chce mi się wierzyć, iż to Ona sama dała Ci namiar i zaprosiła, żebyś wpadł zrobić tu porządek z tymi, którzy osmielili się udzielać jej rad.

14

Odp: Twoje sadełko...

Drogie sadełko.
forum jest po to, żeby rozmawiać.A nawet po to, żeby oceniać. I z reguły znamy tylko jedną stronę medalu.
Oczywiście, że nikt z nas tam nie był. Ale była autorka. I to jej się coś nie spodobało. I to ona opisała swój punkt widzenia, a my się do tej opowieści odnieśliśmy.

Teraz pojawiłeś się Ty. I co? Ano nic. Wytknąłeś, że znamy tylko jeden punkt widzenia. Nie pofatygowałeś się, żeby przedstawić drugi. Wytknąłeś, że pochopnie uznaliśmy Cię za "tego złego". Nie pofatygowałeś się, żeby zadbać o zmianę naszego zdania. Argumentacja "wcale tak nie jest, a wszyscy źle myślicie" zupełnie do mnie nie trafia. Jest...ułomna emocjonalnie?

Wczoraj miałam napisać małe sprostowanie do mojej pierwszej, ostrej wypowiedzi. Teraz nie widzę takiej potrzeby, bo pierwszą wypowiedź w pełni podtrzymuję.

Nie, nie biorę odpowiedzialności za życie człowieka, w którego sprawie się wypowiadam. Dorosły człowiek jest sam odpowiedzialny za swoje życie. Przedstawienie problemu na forum również odbywa się na jego odpowiedzialność. Jeśli ktoś "zniszczyłby sobie życie" ślepo wykonując porady forumowych użytkowniczek - no cóż, widocznie nie dorósł do dorosłości i takie doświadczenie mu się w życiu przyda. Akurat Twojej J. o taką nierozumność nie posądzam, więc śmiało mogę wypowiadać się w jej wątku.

A Ty? Zamiast przejmować się forumowymi doradcami - mogłeś zadbać o skuteczne wyjaśnienie sprawy ze swoją J. Jak widać - nie wyszło Ci to najlepiej, skoro jej wpis z 23.50 ma brzmienie takie, jakie ma. Nie przekonałeś kobiety, z którą łączą Cię jakieś emocje - tym bardziej nie przekonasz osób, którym jesteś zupełnie obojętny. Z tym, że nas nie musisz przekonywać - ją wypadałoby...

15

Odp: Twoje sadełko...
sadełko napisał/a:

Jeśli kogokolwiek uraziłem moją wypowiedzią to przepraszam, ale nie to było moim celem.

Ja odniosłem wrażenie, że to był Twój jedyny cel tongue

Bo póki co swojego postępowania w stosunku do Autorki wątku w żaden sposób nie wyjaśniłeś... ale za to udało Ci się obrazić kilka osób... brawo wink Zdolniacha z Pana wink
Ale jak to się mówi najlepszą obroną jest atak. Zwłaszcza gdy nie ma się usprawiedliwienia dla własnego postępowania.

16 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-04-12 11:51:28)

Odp: Twoje sadełko...
sadełko napisał/a:

Witam wszystkich psychologów i znawców ludzkiej natury oraz stosunków damsko-męskich. Mój login to nie przypadek. Tak to ja jestem tym od sadełka, złym, panem

Excop. 54 letni emeryt po przejściach. Co pan w ogóle robi na kobiecym forum. Z pańskich wypowiedzi wyczytałem że od 16 lat żyje pan w szczęśliwym związku, który zaczął się od prostego układu. A teraz doradza Pan wszystkim żeby na wstępie dali sobie skopuj (tak czytałem kilka innych Pana postów). Gdybym to ja był w tak szczęśliwym związku nie marnował bym czasu na przesiadywanie na takich forach. Zastanów się Pan czy to co pan robi naprawdę pomaga innym.

Tak, od 16 lat żyję w związku, który zaczął się od pewnego, nie sformułowanego, raczej instynktownego układu dwojga ludzi z trudną przeszłością, który przekształcił się w związek kochających się partnerów.
Nigdzie nie napisałem, że moje życie z obecną partnerką jest usłane różami, ale to nieistotne.
Napisałem za to (ale ten post chyba Pan sobie darował), że bezwzględne bycie sobą świadczy o szczątkowej empatii i nikłej wrażliwości. Jest to moje przekonanie wynikające, m. in. z przejść, które dane mi był doświadczyć.
Co do kobiecego forum. Nie jestem męskim szowinistą, ani zwolennikiem tworzenia stref oddzielnych dla każdej z płci. Skoro Panie mnie akceptują, nie widzę powodu, by nie korzystać z możliwości rozmów z mądrymi ludźmi.
Co robię na tym Forum, zamiast "pielęgnować związek"?
Dzięki temu portalowi nieco inaczej patrzę na moją partnerkę, nasz związek. Obudziły się we mnie nowe siły, by poprawiać nasze życie. I to chyba jest najważniejsze.

A co Pan tu robi, Szanowny Panie? Jeśli bez wiedzy "tej, od sadełka", nic, tylko pogratulować.

A tak, na marginesie.
Nie czuję się urażony, bo ani nie zakwestionował Pan uczciwego prowadzenia się mojej Matki, ani w  niegrzeczny sposób skomentował poziom mojej inteligencji.

Pozdrawiam

17

Odp: Twoje sadełko...

Zalatuje mi trochę tollem:D Mam nadzieję, że teraz nie opuścisz konwersacji i nauczysz się taktu wobec swojej kobiety:P Domyślam się, że jesteś koło 40 podobnie jak autorka. Jeżeli przez tyle lat nie nauczyłeś się, że kobietom nie mówi się o tuszy, wadze, fałdkach itd. w tak prymitywny sposób to życie Ci niemiłe:P

18

Odp: Twoje sadełko...

Witam:)

Tak na marginesie Autorko masz prawidłową wagę:)

19

Odp: Twoje sadełko...
vinnga napisał/a:

Drogie sadełko.
forum jest po to, żeby rozmawiać.A nawet po to, żeby oceniać. I z reguły znamy tylko jedną stronę medalu.
Oczywiście, że nikt z nas tam nie był. Ale była autorka. I to jej się coś nie spodobało. I to ona opisała swój punkt widzenia, a my się do tej opowieści odnieśliśmy.

Teraz pojawiłeś się Ty. I co? Ano nic. Wytknąłeś, że znamy tylko jeden punkt widzenia. Nie pofatygowałeś się, żeby przedstawić drugi. Wytknąłeś, że pochopnie uznaliśmy Cię za "tego złego". Nie pofatygowałeś się, żeby zadbać o zmianę naszego zdania. Argumentacja "wcale tak nie jest, a wszyscy źle myślicie" zupełnie do mnie nie trafia. Jest...ułomna emocjonalnie?

Wczoraj miałam napisać małe sprostowanie do mojej pierwszej, ostrej wypowiedzi. Teraz nie widzę takiej potrzeby, bo pierwszą wypowiedź w pełni podtrzymuję.

Nie, nie biorę odpowiedzialności za życie człowieka, w którego sprawie się wypowiadam. Dorosły człowiek jest sam odpowiedzialny za swoje życie. Przedstawienie problemu na forum również odbywa się na jego odpowiedzialność. Jeśli ktoś "zniszczyłby sobie życie" ślepo wykonując porady forumowych użytkowniczek - no cóż, widocznie nie dorósł do dorosłości i takie doświadczenie mu się w życiu przyda. Akurat Twojej J. o taką nierozumność nie posądzam, więc śmiało mogę wypowiadać się w jej wątku.

A Ty? Zamiast przejmować się forumowymi doradcami - mogłeś zadbać o skuteczne wyjaśnienie sprawy ze swoją J. Jak widać - nie wyszło Ci to najlepiej, skoro jej wpis z 23.50 ma brzmienie takie, jakie ma. Nie przekonałeś kobiety, z którą łączą Cię jakieś emocje - tym bardziej nie przekonasz osób, którym jesteś zupełnie obojętny. Z tym, że nas nie musisz przekonywać - ją wypadałoby...

w końcu jakaś odpowiedź nad którą można się zastanowić
bo czytając wypowiedzi typu "zostaw faceta" bo powiedział tam jakieś słowo, bez znajomości sytuacji w jakiej zostało wypowiedziane to jest jakiś żart.

Może faktycznie powinienem przedstawić swoją wersję wydarzeń, ale po takich komentarzach człowiek się zastanawia, czy jakakolwiek obrona ma jeszcze sens. Bo cokolwiek by się nie powiedziało to zawsze będzie traktowane jak desperacka próba wybielenia się

Ale skoro zacząłem się już wypowiadać to z mojego punktu sprawa była bardzo prosta. Kiedy ją dotykałem tam gdzie większość kobiet ma więcej tłuszczu i niż faceci (a to wynika tylko i wyłącznie z anatomii) to powiedziałem dokładnie to "fajne masz to sadełko" i tylko to miałem na myśli że mi się podoba jak ją tam dotykam. Nie umiem czytać w myślach jak to napisał jeden z forumowiczów, choć część kobiet pewnie uważa że facet powinien to umieć.

Tak rozmawialiśmy wczoraj sporo, choć żałuje że tylko przez net, bo to nie to samo co w cztery oczy. Nie wiem co ona zdecyduje, i chyba nie chodzi o samo sadełko ale zupełnie o coś innego. Coś do czego może być mi o wiele trudniej ją przekonać, niż do tego że naprawdę podoba mi się jej ciało

Pozdrawiam

20

Odp: Twoje sadełko...
sadełko napisał/a:
vinnga napisał/a:

Drogie sadełko.
forum jest po to, żeby rozmawiać.A nawet po to, żeby oceniać. I z reguły znamy tylko jedną stronę medalu.
Oczywiście, że nikt z nas tam nie był. Ale była autorka. I to jej się coś nie spodobało. I to ona opisała swój punkt widzenia, a my się do tej opowieści odnieśliśmy.

Teraz pojawiłeś się Ty. I co? Ano nic. Wytknąłeś, że znamy tylko jeden punkt widzenia. Nie pofatygowałeś się, żeby przedstawić drugi. Wytknąłeś, że pochopnie uznaliśmy Cię za "tego złego". Nie pofatygowałeś się, żeby zadbać o zmianę naszego zdania. Argumentacja "wcale tak nie jest, a wszyscy źle myślicie" zupełnie do mnie nie trafia. Jest...ułomna emocjonalnie?

Wczoraj miałam napisać małe sprostowanie do mojej pierwszej, ostrej wypowiedzi. Teraz nie widzę takiej potrzeby, bo pierwszą wypowiedź w pełni podtrzymuję.

Nie, nie biorę odpowiedzialności za życie człowieka, w którego sprawie się wypowiadam. Dorosły człowiek jest sam odpowiedzialny za swoje życie. Przedstawienie problemu na forum również odbywa się na jego odpowiedzialność. Jeśli ktoś "zniszczyłby sobie życie" ślepo wykonując porady forumowych użytkowniczek - no cóż, widocznie nie dorósł do dorosłości i takie doświadczenie mu się w życiu przyda. Akurat Twojej J. o taką nierozumność nie posądzam, więc śmiało mogę wypowiadać się w jej wątku.

A Ty? Zamiast przejmować się forumowymi doradcami - mogłeś zadbać o skuteczne wyjaśnienie sprawy ze swoją J. Jak widać - nie wyszło Ci to najlepiej, skoro jej wpis z 23.50 ma brzmienie takie, jakie ma. Nie przekonałeś kobiety, z którą łączą Cię jakieś emocje - tym bardziej nie przekonasz osób, którym jesteś zupełnie obojętny. Z tym, że nas nie musisz przekonywać - ją wypadałoby...

w końcu jakaś odpowiedź nad którą można się zastanowić
bo czytając wypowiedzi typu "zostaw faceta" bo powiedział tam jakieś słowo, bez znajomości sytuacji w jakiej zostało wypowiedziane to jest jakiś żart.

Może faktycznie powinienem przedstawić swoją wersję wydarzeń, ale po takich komentarzach człowiek się zastanawia, czy jakakolwiek obrona ma jeszcze sens. Bo cokolwiek by się nie powiedziało to zawsze będzie traktowane jak desperacka próba wybielenia się

Ale skoro zacząłem się już wypowiadać to z mojego punktu sprawa była bardzo prosta. Kiedy ją dotykałem tam gdzie większość kobiet ma więcej tłuszczu i niż faceci (a to wynika tylko i wyłącznie z anatomii) to powiedziałem dokładnie to "fajne masz to sadełko" i tylko to miałem na myśli że mi się podoba jak ją tam dotykam. Nie umiem czytać w myślach jak to napisał jeden z forumowiczów, choć część kobiet pewnie uważa że facet powinien to umieć.

Tak rozmawialiśmy wczoraj sporo, choć żałuje że tylko przez net, bo to nie to samo co w cztery oczy. Nie wiem co ona zdecyduje, i chyba nie chodzi o samo sadełko ale zupełnie o coś innego. Coś do czego może być mi o wiele trudniej ją przekonać, niż do tego że naprawdę podoba mi się jej ciało

Pozdrawiam

bardzo nieudolne tłumaczenie własnego buractwa i kompletny brak refleksji nad sobą samym,jednoczesnie przedmiotowe traktowanie kobiety,obrazanie innych osob tylko dlatego ze kobiecie tej otwierają oczy na jej wartość,chlopie reprezentujesz specyficzny typ faceta z zżyciem wewnetrzynym na poziomie kalafiora ,twoje pokrętne tłumaczenia ,chyba tylko i wyłącznie ciebie utwierdzają we własnej racji

21 Ostatnio edytowany przez Arius (2015-04-12 14:17:26)

Odp: Twoje sadełko...

Moim zdaniem, jeżeli powiedział "fajne masz to sadełko", to nie jest powód do popadania w kompleksy.
Naturalnym jest, że kobiety mają szersze biodra (środek ciężkości), niż faceci (u nas są to ramiona)

Czasami, to za bardzo analizuje się jedno zdanie. Powinna złapać go za brzuch/pupę i powiedzieć "Twoje też niczego sobie" i powinni obrócić sytuację w żart.

Widać, że z poczuciem własnej wartości, to u autorki kiepsko. Jeżeli jedno zdanie może tak nią zachwiać.

22

Odp: Twoje sadełko...

A tej anatomii to ciebie sadełko w szkole gminnej w Sadkach uczyli? Bo to nie ma nic wspólnego z anatomią, a z profilem hormonalnym i posiadanie sadełka w określonych miejscach zależy od tegoż profilu i płeć tu nie ma żadnego znaczenia. W związku z tym uważam, że taka uwaga była po prostu prymitywna.

23

Odp: Twoje sadełko...
M?rtainn napisał/a:

A tej anatomii to ciebie sadełko w szkole gminnej w Sadkach uczyli? Bo to nie ma nic wspólnego z anatomią, a z profilem hormonalnym i posiadanie sadełka w określonych miejscach zależy od tegoż profilu i płeć tu nie ma żadnego znaczenia. W związku z tym uważam, że taka uwaga była po prostu prymitywna.

widzisz Marcin oni tu kolko wzajemnej adoracji zaraz zaloza ,bo wiesz NIKT TAK NIE ZROZUMIE BURAKA JAK DRUGI BURAK sloma z butow wyłazi  ,czuc na odleglosc  prymitywem

24 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-04-12 18:51:54)

Odp: Twoje sadełko...

Zaraz się pewnie dowiemy, że mają dużo testosteronu i dlatego są chamami, jak już parę razy się dowiedzieliśmy na tym forum:) Czasami można sobie pozwolić na kąśliwą uwagę, czy odrobinę chamski tekst w formie żartu, ale trzeba mieć pewność że osoba odczyta to jako żart. Najczęściej się odegra i jest kupa śmiechu. Ale broń Boże nie zachowuje się tak w stosunku do osób, które tego nie lubią, nie ma się pewności jak zareagują. Czasami jakby mnie i niektóre koleżanki ludzie z boku posłuchali to by mogli pomyśleć, że się nienawidzimy. A jest odwrotnie;)

25

Odp: Twoje sadełko...
Excop napisał/a:
sadełko napisał/a:

Witam wszystkich psychologów i znawców ludzkiej natury oraz stosunków damsko-męskich. Mój login to nie przypadek. Tak to ja jestem tym od sadełka, złym, panem

Excop. 54 letni emeryt po przejściach. Co pan w ogóle robi na kobiecym forum. Z pańskich wypowiedzi wyczytałem że od 16 lat żyje pan w szczęśliwym związku, który zaczął się od prostego układu. A teraz doradza Pan wszystkim żeby na wstępie dali sobie skopuj (tak czytałem kilka innych Pana postów). Gdybym to ja był w tak szczęśliwym związku nie marnował bym czasu na przesiadywanie na takich forach. Zastanów się Pan czy to co pan robi naprawdę pomaga innym.

Tak, od 16 lat żyję w związku, który zaczął się od pewnego, nie sformułowanego, raczej instynktownego układu dwojga ludzi z trudną przeszłością, który przekształcił się w związek kochających się partnerów.
Nigdzie nie napisałem, że moje życie z obecną partnerką jest usłane różami, ale to nieistotne.
Napisałem za to (ale ten post chyba Pan sobie darował), że bezwzględne bycie sobą świadczy o szczątkowej empatii i nikłej wrażliwości. Jest to moje przekonanie wynikające, m. in. z przejść, które dane mi był doświadczyć.
Co do kobiecego forum. Nie jestem męskim szowinistą, ani zwolennikiem tworzenia stref oddzielnych dla każdej z płci. Skoro Panie mnie akceptują, nie widzę powodu, by nie korzystać z możliwości rozmów z mądrymi ludźmi.
Co robię na tym Forum, zamiast "pielęgnować związek"?
Dzięki temu portalowi nieco inaczej patrzę na moją partnerkę, nasz związek. Obudziły się we mnie nowe siły, by poprawiać nasze życie. I to chyba jest najważniejsze.

A co Pan tu robi, Szanowny Panie? Jeśli bez wiedzy "tej, od sadełka", nic, tylko pogratulować.



A tak, na marginesie.
Nie czuję się urażony, bo ani nie zakwestionował Pan uczciwego prowadzenia się mojej Matki, ani w  niegrzeczny sposób skomentował poziom mojej inteligencji.

Pozdrawiam

Jeśli to prawda co pan tu pisze  nie mam żadnych podstaw by to kwestionować, to dobrze powinien też Pan wiedzieć że każdemu może się zdarzyć powiedzieć coś co przez drugą osobę może być odebrane zupełnie inaczej. Zwłaszcza kiedy jeszcze dobrze się nie zna tej drugiej osoby.

Mam nadzieję że obecność Pana tutaj zaczęła się od czytania bardziej merytorycznych postów a niżeli moja. A właśnie tego oczekuję od dyskusji. Nie czytałem wszystkich Pana postów, bo nie mam na to czasu a te które przeczytałem mogły stworzyć mylny obraz Pana osoby. Za co mogę tylko Pana przeprosić.

Nie miałem zamiaru nikogo tu obrażać, bo co mi po tym. Tak że cieszę się że nie czuje się pan urażony, bo nie takie były moje intencje i świadczy to o Panu że z dystansem podchodzi Pan do tego co czyta.

W prawdzie nie zmienił Pan zdania na temat mojej osoby, to doceniam to że, zdał sobie Pan odrobinę trudu by w sposób merytoryczny odnieść się do mojej wypowiedzi.

A skąd ja się tu wiozłem? Chyba nie myśli Pan że nie mam nic innego do roboty, tylko przeglądać kobiece fora, by sprawdzić czy kobieta z którą się spotyka udziela się na nich.

My ze sobą sporo rozmawiamy i cenię ją za to że nie "nie obrabia mi tyłka" gdzieś poza moimi plecami.

W prawdzie prosiła mnie bym się nie wypowiadał, ale poziom niektórych wypowiedzi przekracza dobry gust i smak.

Dlatego mam nadzieję że jednak więcej będzie wypowiedzi takich jak Pańskie a nie obrażania się na wzajem.

Pozdrawiam

26

Odp: Twoje sadełko...

Podsumowując. Człowiek inteligenty wie kiedy i wobec kogo może taką uwagę wypowiedzieć. Amen.

27

Odp: Twoje sadełko...

Polecam Panu Sadelko, kiedy znowu zdarzy mu sie zablysnac chamska uwaga, zeby mu Pani odpowiedziala: "Ale Ty masz fajnego malego fiutka". big_smile

28

Odp: Twoje sadełko...
Arius napisał/a:

Moim zdaniem, jeżeli powiedział "fajne masz to sadełko", to nie jest powód do popadania w kompleksy.
Naturalnym jest, że kobiety mają szersze biodra (środek ciężkości), niż faceci (u nas są to ramiona)

Czasami, to za bardzo analizuje się jedno zdanie. Powinna złapać go za brzuch/pupę i powiedzieć "Twoje też niczego sobie" i powinni obrócić sytuację w żart.

Widać, że z poczuciem własnej wartości, to u autorki kiepsko. Jeżeli jedno zdanie może tak nią zachwiać.

też tak uważam.
Nie mnie oceniać czy Autorka i pan Sadełko do siebie pasuja smile i czy powinni dac sobie szanse smile Jednakże uważam,że ludzie powinni więcej śmiać sie ż siebie niz  wsluchiwać w słowa innych.  Autorka jest chuda.Ja mam prawdziwe sadełko. No i nie ma co liczyc ze partner go nie zauwazy sad i nie powinien udawać że nie zauważył. bo zonk - więc pozostaje akceptacja i czasem żarty. Może mi bezkarnie powiedzieć ,że jestem jego WIEKLKIM szczęściem smile nie doszukuje się w tym złośliwośći.Cieszę się ,że widząc mnie taka jaką jestem- akceptuje mnie i podobam mu się.
Warto tez wszystkie nieporozumienia wyjaśniać na bieżąco a nie rozkminiac jedno zdanie przez 3 tygodnie. mam wątpliwość co do intencji- pytam.  a jeśli wyjaśnienie mnie nie zadawala- obserwuję inne sytuacje i zachowania. Każdy z nas palnął kiedyś kosmiczną gafę- nie ma ideałów.

29

Odp: Twoje sadełko...
kochanka 1973 napisał/a:
Arius napisał/a:

Moim zdaniem, jeżeli powiedział "fajne masz to sadełko", to nie jest powód do popadania w kompleksy.
Naturalnym jest, że kobiety mają szersze biodra (środek ciężkości), niż faceci (u nas są to ramiona)

Czasami, to za bardzo analizuje się jedno zdanie. Powinna złapać go za brzuch/pupę i powiedzieć "Twoje też niczego sobie" i powinni obrócić sytuację w żart.

Widać, że z poczuciem własnej wartości, to u autorki kiepsko. Jeżeli jedno zdanie może tak nią zachwiać.

też tak uważam.
Nie mnie oceniać czy Autorka i pan Sadełko do siebie pasuja smile i czy powinni dac sobie szanse smile Jednakże uważam,że ludzie powinni więcej śmiać sie ż siebie niz  wsluchiwać w słowa innych.  Autorka jest chuda.Ja mam prawdziwe sadełko. No i nie ma co liczyc ze partner go nie zauwazy sad i nie powinien udawać że nie zauważył. bo zonk - więc pozostaje akceptacja i czasem żarty. Może mi bezkarnie powiedzieć ,że jestem jego WIEKLKIM szczęściem smile nie doszukuje się w tym złośliwośći.Cieszę się ,że widząc mnie taka jaką jestem- akceptuje mnie i podobam mu się.
Warto tez wszystkie nieporozumienia wyjaśniać na bieżąco a nie rozkminiac jedno zdanie przez 3 tygodnie. mam wątpliwość co do intencji- pytam.  a jeśli wyjaśnienie mnie nie zadawala- obserwuję inne sytuacje i zachowania. Każdy z nas palnął kiedyś kosmiczną gafę- nie ma ideałów.

Zwróć uwagę, że autorka nie poczuła się szczególnie urażona "sadełkiem", tylko tym co usłyszała później.

30

Odp: Twoje sadełko...

Proszę, nie wypowiadajcie się już w tym wątku.

Dziękuję.

31

Odp: Twoje sadełko...
horkruxx napisał/a:

Miałam dziś bardzo podobną sytuację.
Spotykam się z facetem od około miesiąca. Dzis wspomnialam ze chciałabym się zapisać na pole dance a on na to, że przecież do tego trzeba mieć dobrą kondycję. Chodze na siłownie 4-5 razy w tygodniu na ktorej biegam ok 5km,więc rzuciłam, że jako tako przecież mam i trzeba sprobować i tam może ja poprawić. A on ze nie widać po mnie zebym biegała(po czym to poznac?!) ,że nie mam odpowiedniej kondycji i zebym zrezygnowała. Drązyłam dalej temat. Powiedział że nie wygladam źle, ale do perfekcji wiele brakuje i zaczął mnie rozliczać z jedzenia które jem ( wysyłałam mu zdjęcia szarlotki ktora mama zrobiła, bądz własnych lodow bananowych bez cukru...).
Jestem świadoma braku u siebie wyglądu supermodelki... Mam ładne, nieflakowate kobiece kształty i co najwazniejsze walcze zeby być chudsza(-3kg w miesiąc przy chorej tarczycy) a on z takimi komentarzami wylatuje.
Bardzo go lubie i chcialabym żeby z tego wyszło coś wiecej ale patrzac na te slowa boje sie o przyszłosc...

Daj sobie spokój z gościem, który wtyka Ci wady, nie widząc zalet. Dalej nie będzie lepiej, skoro on ma focha od samego początku.
Że tak powiem- widziały gały co brały. Jak się nie podoba- to kierunek drzwi.

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024