Cześć!
Jestem z moim chłopakiem 10 miesięcy. Przyznam, ze nasz związek od początku wydawał mi się poważny. Oboje bardzo się zaangażowaliśmy. On jest moim pierwszym facetem, a ja jego już kilkunastą(!) partnerką (nie licząc jego jednonocnych wyskoków).
Spędzilismy święta Bozego Narodzenia u jego rodziców, mówi o mnie otwarcie rodzicom i informuje ich, ze planuje ze mną przyszłość. Od 3 miesiecy mieszkamy razem. Zmienił pracę i przeniósł sie do mojego miasta (przeprowadził się nie dla mnie, lecz dla pracy, tego jestem pewna..), podczas wspólnego mieszkania mieliśmy gorsze chwile, zawiódł moje zaufanie dwukrotnie i dał mi powody do zazdrości, miedzy innymi utrzymując kontakt ze swoją byłą, w prawdzie czysto na stopie koleżenskiej, ale jednak... również zachował się źle, wprost mówiąc flirtował w smsach ze swoją znajomą, o ktorą byłam zazdrosna. Bardzo mnie to bolało. Płakałam wiele razy, jednak udało nam się porozmawiać, on zdecydował po długim zastanowieniu zerwać z nią kontakt i obiecal, ze moge mu znowu zaufać i że chce ze mną spedzić przyszłośc i zależy mu na mnie. Mówił, ze zmieniłam jego życie i że przy mnie stał się inną, lepszą osobą. Nie wiem ile w tym prawdy. Wiem, ze zawsze był flirciarzem i to mnie martwi. Co do jego uczucia, jestem pewna, wiem, ze mnie kocha. Inaczej nie byłby ze mną i nie trwałby przy mnie, a od poczatku byłam dla niego bardzo niedostępną osobą.
Wiem, ze planuje mi się oświadczyć... Chcę tego, kocham go, bardzo pomógł mi w zyciu i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Co mnie martwi? Z jego i opowiesci innych osób wiem, ze miał bujną przeszłość. Wiedziałam, że był już zaręczony, z osobą którą znał bardzo krótko, ok. 2 miesiecy. Niedawno dowiedziałam się, ze była takze druga narzeczona... To boli. wiem, ze nie mogę mu wygarniać przeszłości, ale boje się, ze to wszystko się powtórzy i będę jego kolejną niedoszłą żoną. Z tego co wiem, to one zawiniły i przyczyniły się do rozpadu tych związków. Martwi mnie jednak to, ze on jest taki "szybki" i tak szybko mówi i okazuje swoje uczucia i podejmuje poważne kroki.
Słowo "kocham Cię" usłyszałam po miesiacu znajomości. To był dla mnie szok, ale odwzajemniłam jego uczucie bo też to czułam. Po paru miesiacach bycia razem spedziliśmy swieta z jego rodziną, a teraz on naciska na spotkanie z moimi rodzicami i z tego co wiem planuje sie mi oswiadczyc. jednak ja nie jestem na to chyba gotowa. To znaczy, kocham go i chciałabym spedzic z nim zycie i chce go przedstwaic najwazniejszym dla mnie osobom, ale boje sie. Dość często się kłócimy, pare razy powiedział mi, ze moze ja potrzebuje przerwy, ze moze powinnismy zamieszkac osobno, kiedys powiedział mi też,ze odchodzi bo mu nie ufam i nie bedzie znosil mojej zazdrosci....
Jestem w tym wszystkim zagubiona. nigdy nikogo nie przedstawiałam moim rodzicom, a tym bardziej nikt mi się nie oswiadczał, to dla mnie bardzo wazne i wyjątkowe wydarzenie.
Moja mama myśli o naszym związku bardzo powaznie, bo mówie jej duzo o mnie i o nim. To znaczy dla niej bardzo dużo, bo się otworzyłam, a zawsze byłam w tych sprawach zamknieta i nie mówiłam jej o moich randkach i zauroczeniach. Boje się sytuacji, w której moi rodzice poznają go, a dwa dni pózniej on spakuje walizki i powie, ze nie wytrzyma mojej zazdrosci i powracania do "starych" tematów związanych z jego nielojalnością wobec mnie.
Co mam zrobic? jak powinnam z nim porozmawiac i wytłumaczyc mu co czuje, nie urazajac go?