Piszę tutaj, bo coś musi być ze mną nie tak. Bardzo trudno mi stworzyć związek, ponieważ blokuję się na wszystkie osoby płci przeciwnej i nie wiem czemu tak jest. Jestem zupełnie inna w towarzystwie facetów niż naprawdę. Często bywam trudna i miewam humory, a w relacjach ze znajomymi jestem fajną, optymistyczną dziewczyną. Byłam w jednym związku, ale posypał się właśnie przez to, że za bardzo się zamykałam i odpychałam tę drugą osobę. Potem miewałam bardzo płytkie relacje z mężczyznami i zazwyczaj szybko się wszystko kończyło, tzn kończyło się po paru spotkaniach, bo nigdy nie czułam się przy nich swobodnie. Marzy mi się taka romantyczna miłość i wiem, że jestem z siebie w stanie dużo dać, ale mam pancerz, którego nie dam rady się pozbyć- tak mam odkąd pamiętam. Bardzo doskwiera mi samotność i chciałabym kogoś poznać, poczuć, że mogę polegać na tej osobie, ale nie wiem jak walczyć z samą sobą, żeby się przełamać? Znajome mają fajne związki, niektóre już od lat, a ja przez ostatni czas tylko jakieś pojedyncze spotkania i na tym koniec, nie wiem czy potrafiłabym być w takim poważnym związku, bo się boję tego, ale z drugiej strony bardzo za czymś takim tęsknię. Nie wiem czy to co piszę ma głębszy sens, ale w tym momencie to właśnie czuję.
Czy ktoś ma podobnie? Taka blokada psychiczna, strach przed związkiem, a w głębi duszy pragnienie bliskości i głębszej relacji?