Witam. Czy prawdą jest, że część kobiet zazdrości posiadania penisa facetom? Tak dawniej uważano, ale czy dzisiaj? Ja uważam, że kobiece narządy dają więcej przyjemności niż męskie, gdyż kobieta może niemal cały czas.
Sikiania na stojąco czasem trochę zazdroszczę. Że nie musicie siadać w publicznych toaletach a w plenerze szukać krzaków koniecznie.
No ale to tyle.
Na orgazmy to bym się na pewno nie zamieniła. ![]()
Z tym "może cały czas" to bym się nie rozpędzała. Pochwa podlega mikrourazom, otarciom itd itp. To też nie jest tak, że dla nas zawsze im dłuższy stosunek tym fajniej, bo powyżej jakiejś tam granicy osobistej przestaje być przyjemnie.
Dla faceta jest to kilkanaście minut i wytrysk. Kobiety mogą jednak sporo dłużej, przynajmniej niektóre.
Ja jednak dobrze , że jestem kobietą . Tego sikania to też zazdroszczę może zle napisałam bo nie jestem z tych co zazdroszczą komuś czegoś po prostu to jest fajne bo facet może wejśĆ wszędzie podczas gdy kobieta gdzie się wysika to nie jest takie proste...
Zazdroszczę.
Zyjecie dłużej, orgazmy silniesze i moze byc jeden po drugim. Wiecej sfer erogennych, większa odpornośc na ból, jak masz dziecko to wiesz bez badań ze Twoje.
Nie zazdroszę.
Sikania, rodzenia (choć nie do końca) tego ze koleś skacze po Tobie w łozku, mniej siły fizycznej, gorszych zarobków na tym samym stanowisku
tego ze koleś skacze po Tobie w łozku
Nigdy żaden koleś nie skakał po mnie w łóżku.
Już prędzej ja po nich...
wysyp głębokich tematów z wiosną....
tego ze koleś skacze po Tobie w łozku
Nigdy żaden koleś nie skakał po mnie w łóżku.
Już prędzej ja po nich...
Nigdy nie było pozycji moisjonarskiej?
A to ona na skakaniu polega? ^^
A to ona na skakaniu polega? ^^
![]()
Jak to powiedziała Betty White: "Why do people say "grow some balls"? Balls are weak and sensitive! If You really wanna get tough, grow a vagina! Those things take a pounding!"
Nigdy mi nawet do głowy nie przyszło zazdrościć facetom penisa. Posiadanie waginy daje o wiele więcej możliwości dostarczania sobie przyjemności ![]()
Cóż. U facetów jest jeden minus. Czasami trudno jest ukryć wzwód. A to nie jest fajne w niektórych sytuacjach:P
Miesiączki, upławy, rodzenie, beee
Miesiączki, upławy, rodzenie, beee
U faceta za to impotencja, przedwczesny wytrysk, no i jądra - nawet lekkie uderzenie powoduje ból. Kobiety nie mają tego problemu.
15 2015-04-06 11:30:04 Ostatnio edytowany przez Majki (2015-04-06 11:30:16)
no i jądra - nawet lekkie uderzenie powoduje ból. Kobiety nie mają tego problemu.
http://www.youtube.com/watch?v=Jgduuv1wBw4
To ona chyba ma jądra
Ponoć u kobiety cios w łechtaczke jest mega bolesny ![]()
16 2015-04-06 14:26:47 Ostatnio edytowany przez flores18261 (2015-04-06 14:29:14)
men300 napisał/a:no i jądra - nawet lekkie uderzenie powoduje ból. Kobiety nie mają tego problemu.
http://www.youtube.com/watch?v=Jgduuv1wBw4
To ona chyba ma jądra
Ponoć u kobiety cios w łechtaczke jest mega bolesny
Nie przeżyłam ciosu takiego ale pewnie jak każdego w te miejsca boli...
Z tym, że u nas jest gorzej bo mamy na wierzchu wszystko, a Wy tak bardziej schowane ![]()
Facetom pewnie się kiepsko rowerem jezdzi ... Mojego zawsze mi trudno wyciągnąć na rower a jadąc rowerem czy pjście na piechotę jest takie fantastyczne wiele rzeczy można zaobserwować podczas gdy autem już jest to inaczej...
19 2015-04-06 14:59:04 Ostatnio edytowany przez Majki (2015-04-06 15:05:07)
Facetom pewnie się kiepsko rowerem jezdzi ...
Normalnie sie jeździ. Wymówki ten Twój szuka, a nie
Wam też może siodełko tam coś zrobić ![]()
flores18261 napisał/a:Facetom pewnie się kiepsko rowerem jezdzi ...
Normalnie sie jeździ. Wymówki ten Twój szuka, a nie
Wam też może siodełko tam coś zrobić
Może i tak ... Ale i tak się cieszę , że go wyciągnę na ten rower On to tylko chyba by non stop jezdził samochodem...
Leniuch z niego, musisz go poważnie wziąć w obroty
troche spamu ![]()
niczego nie zazdroszczę mężczyznom, jestem szczęśliwa ze jestem kobietą w 100%
Nie zazdroszczę facetom. Uważam, że kobiety mają w życiu łatwiej, o ile kierują się rozsądkiem i umieją świadomie wykorzystywać swoje atuty. Jako kobieta jestem w stanie więcej załatwić niż mój partner. Chodzi mi o wszelkie urzędy, oceny na studiach, mandaty wypisywane przez policję, ogólnie o sprawy wymagające sprytu i dyplomacji. Często chodzę z partnerem na spotkania biznesowe i wykorzystuję mój urok, by coś korzystnie wynegocjować. Może jakieś tam zdolności mam, ale nie ukrywajmy, że to tylko o czyste zdolności chodzi. Wdzięk i wygląd zewnętrzny też jest bardzo ważny. Kobiecie łatwiej jest zmanipulować kogoś, by zrobił to, czego od niego chcemy. Bo paradoksalnie mnie jako kobiety inwestor nie podejrzewa o zdolności manipulacyjne i o dbanie o własny interes. A w stosunku do mojego partnera są ostrożni i dużo mniej ufni. Może to też nie do końca kwestia płci, bo mężczyźni również potrafią wzbudzać zaufanie, ale kobiety mają ten duży atut, że mogą wykorzystywać swój wygląd. Przecież wygląd zewnętrzy i mowa ciała są bardzo istotne.
W związku też wolę być kobietą. Tak się utarło, że to mężczyzna zabiega, ma inicjatywę w łóżku itp. Ja lubię dominować, ale okazyjnie. Tak permanentnie to bym nie chciała. Jeśli sobie upatrzę mężczyznę, a on nie jest zajęty, to stosunkowo łatwo go uwieść i nie trzeba się za bardzo wysilać. Jako kobieta mam też ciekawsze życie wewnętrzne i nie myślę jedynie zadaniowo, praktycznie i racjonalnie. Podoba mi się też to, że jestem emocjonalna. Nauczyłam się panować nad tymi złymi emocjami, ale dla tych dobrych naprawdę warto być emocjonalną.
Często miewam jakieś stany euforii, a mój partner ma co prawda przez 80% czasu dobry humor, ale jest stonowany, bez takich huśtawek. Mogę też się stroić, wydawać dużo na ubrania i kosmetyki, a to wszystko jest rozumiane, bo jestem kobietą. Jak facet ma dużo ubrań i kosmetyków, to już pojawiają się podejrzenia co do jego orientacji. A propos orientacji, lesbijki też mają dużo łatwiej niż geje.
Może tutaj nadinterpretuję, ale sądzę, że kobieta ma realnie większy wpływ na wygląd związku. Po pierwsze, może sobie przebierać w mężczyznach i wybrać tego właściwego, jeśli jest mądra. Po drugie, to ona jest strażniczką domowego ogniska. Od niej w dużej mierze zależą relacje domowników ze sobą, relacje z rodziną, ze znajomymi itp. A to dlatego, że kobiety mają więcej empatii, intuicji, ciepła, wyrozumiałości i dyplomacji.
A jeśli chodzi o samą fizyczność i biologię, no to trudno, są miesiączki i porody. Tylko porodów ile się przeżywa w życiu? 1-2? Żaden dramat dla mnie. Miesiączki nie są może przyjemne, ale ja tam robię sobie zastrzyk i mam ból z głowy. Orgazmy to już wisienka na torcie, bo chyba jest oczywiste dla każdego, że to my mamy lepiej. A zajmowania się dziećmi też nie postrzegałabym jako wady, bo dzięki temu kobiety mają większą więź z dzieckiem niż ojciec, który tylko bawi się z nimi po pracy. A jeśli chociaż na 4 h dziennie zatrudnia się nianię albo babcię do opieki, to w ogóle żyć, nie umierać. Samego penisa też nie ma co zazdrościć, bo erekcja jest widoczna, a do tego on jest na wierzchu i łatwiej coś uszkodzić.
Będąc dzieckiem w wieku wczesnoszkolnym to faktycznie zazdrościłam kolegom penisa, a raczej tego, że będąc w spodniach mogą sikać nie pokazując przy tym całej pupy.
Samego penisa też nie ma co zazdrościć, bo erekcja jest widoczna.
A jaka ma być?
Poza tym naprawdę nie twórzmy jakichś mitów. Nawet jak facet ma erekcję tak publicznie, to naprawdę trzeba zbiegu okoliczności żeby coś zauważyć. Bielizna, spodnie wystarczająco mocno ograniczają. Chyba, że akurat kobiety tak intensywnie śledzą wzrokiem męskie krocza, że zauważają nawet niewielkie różnice... Ja się nie wpatruję, a w swoim przypadku nie miałem takiej sytuacji żebym był pewien, że coś widać. Owszem, wiedziałem, że czuć np. w tańcu ale nie wiem czemu miałoby mnie to stresować?
a do tego on jest na wierzchu i łatwiej coś uszkodzić.
Po 40 latach używania siusiaka przychodzi mi do głowy jedynie zapinanie suwaka w spodniach kiedy nie nosi się bielizny.
Osobiście darowałbym sobie te wielokrotne orgazmy. Jeśli ceną za nią są infekcje, nadżerki, mięśniaki i tabun innych atrakcji czyhających na naprawdę młode kobiety, to podziękował. Zadowolę się swoim prostym, chamskim i jednorazowym...
A jaka ma być?
Poza tym naprawdę nie twórzmy jakichś mitów. Nawet jak facet ma erekcję tak publicznie, to naprawdę trzeba zbiegu okoliczności żeby coś zauważyć. Bielizna, spodnie wystarczająco mocno ograniczają. Chyba, że akurat kobiety tak intensywnie śledzą wzrokiem męskie krocza, że zauważają nawet niewielkie różnice... Ja się nie wpatruję, a w swoim przypadku nie miałem takiej sytuacji żebym był pewien, że coś widać. Owszem, wiedziałem, że czuć np. w tańcu ale nie wiem czemu miałoby mnie to stresować?
Być może, nie wpatruję się w krocza obcym mężczyznom. Natomiast u mojego to widzę i nie zawsze jest tak, że bielizna i spodnie pomogą.
Po 40 latach używania siusiaka przychodzi mi do głowy jedynie zapinanie suwaka w spodniach kiedy nie nosi się bielizny.
Osobiście darowałbym sobie te wielokrotne orgazmy. Jeśli ceną za nią są infekcje, nadżerki, mięśniaki i tabun innych atrakcji czyhających na naprawdę młode kobiety, to podziękował. Zadowolę się swoim prostym, chamskim i jednorazowym...
Eee ja uprawiam seks może dopiero jakieś 3-4 lata, ale jeszcze nigdy nie miałam z tym problemów. Ja bym moich orgazmów nie zamieniła. Tylko fakt jest taki, że facet o swój orgazm nie musi się specjalnie starać. Natomiast część kobiet ma problemy z osiąganiem orgazmów i musi zajść dużo więcej sprzyjających warunków.
Witam. Czy prawdą jest, że część kobiet zazdrości posiadania penisa facetom? Tak dawniej uważano, ale czy dzisiaj? Ja uważam, że kobiece narządy dają więcej przyjemności niż męskie, gdyż kobieta może niemal cały czas.
Lubię moją cipkę i na penisa bym jej nie zamieniła ![]()
Co do tego że kobieta może niemal cały czas to nie zawsze tak jest, zalezy od dnia. Czasem jest tak że można mieć kilka orgazmów, jeden za drugim, a czasem po pierwszym lub nawet przed już wszystko zaczyna drażnić i przestaje być przyjemnie ![]()
Kobieta może jednak dłużej, nie musi się martwić o przedwczesny wytrysk i utratę erekcji.