Trafiłam tutaj-sądze że we właściwe miejsce;]- , gdyż myślę że osoby postronne lepiej ocenią i skomentuję sytuację którą pokrótce opiszę :
Zeszłego roku po ukończeniu studiów zdecydowałam się na wyjazd do UK w celach zarobkowych, podszkolić jezyk oraz zyskać zagraniczne doświadczenie jak i również przeżyć nową przygodę w życiu. Wyjechałam kompletnie sama, początki był ciężkie jednak mam taki charakter i nastawienie że zawsze wokoło mnie było wiele osób i potrafiłam szybko zgrać sobie ekipę znajomych -podobnie było i tym razem, niemal od pierwszego dnia w nowym miejscu pracy poczułam się ciepło przyjęta i tak było zarówno ze strony starszych osób jak i rówieśników. Minusem dla mnie jest fakt,że niemal wszyscy tu w pracy (jest to hotel ) są albo parami, albo ekipami w sensie matka+córka+zięć, tylko ja jestem taką ''sierotką marysią'' zuoełnie samą, i może też dlatego czuje sporo troski ze strony inych pracowników jak i nawet managerki co jest niezwykle miłe i motywujące dla mnie.
Od początku tego roku do miejsca mojej pracy dołączyło kilka osób, w tym ON -od jakiegoś czasu mój obiekt westchnień ;D. Na samym początku jakoś szczególnie nie zwróciłam na niego uwagi, ot nowy kolega , tradycyjna wymiana uprzejmośći, krótka rozmowa (pracujemy w róznych miejscach w danym obiekcie). W miarę upływu czasu gdy też lepiej się poznawaliśmy -bo zawsze gdy tylko się widzieliśmy udawało się chwile porozmawiać zaczęłam dostrzegać coraz więcej jego zalet, m.in jest niezwykle kulturalny w stosunku do innych, nigdy nie słyszałam żadnego przekleństwa z jego ust, zawsze chętny do pomocy, taki dżentelmen ( w dodatku bardzo przystojny);) i co tu dużo mówić...od kilku dni codziennie śnią mi się te błekitne oczy chyba wpadłam jak śliwka w kompot ;D
I tu moje kochane netkobiety ( również rady netpanów jak najbardziej ciepło przyjmę) doradźcie co począć w tej sytuacji ! On w stosunku do mnie jest bardzo miły (zawsze jak się gdzieś spotkamy to z daleka się uśmiecha i ogólnie po jego gestach i zachowaniu sądze,że mnie bardzo lubi). Dodatkowo sprawę komplikuje fakt,że on tutaj jest z bratem (z nim też mam bardzo dobry kontakt, a nawet lepszy bo częściej mamy okazje wspólnie pracować a co za tym idzie więcej mamy okazji do rozmów), jednak moje serce szybciej bije dla tamtego
I cóż począć... Jak najlepiej ''wybadać teren'' czy jestem w stanie coś zadziałać ? Bo uśmiechać się to ja mogę do końca życia, a wydaje mi się że pora przejść na etap zasygnalizowania ''HELLO ,PODOBASZ MI SIĘ JAKO MĘŻCZYZNA,NIE JAKO KUMPEL''. Doskonale liczę się również z tym,że po prostu ja się mu mogę nie podobać jako kobieta lub że on tutaj jest w pracy i póżniej wraca układać sobie życie do swojego pańśtwa (wśród znajomych węgrów niemal wszyscy tak robią, nie wiem jak on to widzi).
Dodam że różnica wieku między nami to 2 lata a on jest z pochodzenia Węgrem.
Dziękuję za każdą radę i za każdy komentarz, pozdrawiam !