Córka mojej przesladowczyni z młodosci. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Córka mojej przesladowczyni z młodosci.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

1

Temat: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.

Jestem nauczycielką. Po kilkuletnim wałęsaniu się po swiecie postanowiłam powrócić do swojego rodzinnego miasta , mimo że całe życie zarzekałam, że tutaj jedynie złożą mnie w grobie. Ogólnie na rynku pracy jest ciężko, jest to strefa przy granicy z Rosją, a ludzie nie są zbyt bogaci. Jednak  czuję do tego miejsca sentyment, bo tutaj od lat 90. nic się naprawdę nie zmieniło wink Zaczęłam prowadzić darmowe lekcje francuskiego w liceum, do którego sama kiedys chodziłam. (teraz istnieje tutaj również gimnazjum).  I prowadzę już od kilku lat. Frekwencja zadziwiła nawet mnie. Po prostu młodzież chce się uczyć nowych rzeczy, tylko nie zawsze ma warunki. Stąd, żeby nauczyć się innego języka niż angielski, rosyjski czy niemiecki trzeba jeździć do Olsztyna, 150 kilometrów. Uwielbiam prowadzić te zajęcia i wydaje się, że moim podopiecznym również sprawiają satysfakcję, zwłaszcza, że staram się uczyć nieszablonowo - na przykład razem z uczniami urządzamy dni kultury francuskiej. Sama przez pół roku mieszkałam w Paryżu, więc jestem w stanie powiedzieć jak wygląda tamtejsze życie.
We wrzesniu zaczęłam uczyć od podstaw kolejną grupę. Poznałam tam dwoje uczniów : Wojtka (16) i Zuzię (15). Są parą, ale to nie istotne. Od razu znaleźlismy wspólny język i często zostawalismy nawet godzinę po zajęciach, żeby napić się kawy. Niejednokrotnie pani sprzątająca szkołę kazała nam już się wynosić. Dyskutujemy głównie o książkach - Wojtek jest fanem fantastyki, w przeciwieństwie do mnie i Zuzi. Zainteresowałam ją Cortazarem, serią o Cmentarzu Zapomnianych Książek, Mistrzem i Małgorzatą. Sami przyznali, że jestem dla nich raczej starszą siostrą niż nauczycielką, co bardzo mnie ucieszyło, bo nie przypuszczałam że praca nauczyciela może sprawiać taką satysfakcję. Jestem oczarowana zwłaszcza Zuzią. To naprawdę inteligenta dziewczyna z dużym potencjałem i nie chciałabym, żeby się zmarnowała. Kiedy kiedys rozmowa zeszła na tematy rodzinne powiedziała, że mieszka tylko z matką, która urodziła ją jako nastolatka. Ojciec zdezerterował. Kiedys chce zostać pisarką, a kiedy daje mi do przeczytania swoje prace, coraz bardziej utwierdzam się z przekonaniu, że nie jest to aż takie nierealne. Ona naprawdę ma talent! Wyciągnęli od mojego męża, kiedy mam urodziny i złożyli się na prezent. Nie spodziewałabym się tego, naprawdę wink Od tamtej pory na swięta czy urodziny obdarowujemy się nawzajem ;)Naprawdę odczuwam do nich sympatię, aczkolwiek staramy się wszyscy nie przesadzić, bo nie wiadomo jak zostałoby to odebrane w takiej małej społecznosci jak nasze miasto, a przecież nie robimy nic złego.
Trzy tygodnie temu przyszła do szkoły matka Zuzi. Zażądała wykreslenia jej córki z listy osób uczęszczających na francuski, bo Zuzia ma po lekcjach wracać do domu, a nie szlajać się po dodatkowych zajęciach. Była podpita, ale nie to było najgorsze. Znam tę kobietę. To Kamila, dziewczyna która zniszczyła mi większosc dzieciństwa i nastoletnie życie. Razem ze swoimi kumplami dresiarzami przesladowali mnie. Kiedy miała 15/16 lat zaszła w ciążę, wyrzucili ją z liceum i przeniosła się do zawodówki do sąsiedniego miasta. Więcej jej nie widziałam, nawet nie miałam pojęcia, że znowu mieszkamy w tym samym miescie. Już jako dorosła kobieta chodziłam do psychologa, bo nie mogłam się uporać z tym, jak mnie traktowali, kiedy byłam w szkole. Byłam w szoku. Jak ta kobieta mogła urodzić taką wspaniałą córkę? Od kiedy się o tym dowiedziałam, zaczęłam się baczniej przyglądać Zuzi. Zauważyłam fizyczne podobieństwo do jej matki. Jestem zdezorientowana, bo teraz za każdym razem, kiedy na nią patrzę, widzę twarz Kamili.(Zuzia dalej chodzi na francuski, wbrew zakazowi matki) To zaczyna być nienormalne. Ostatnio przyłapuję się na tym, że zaczęłam ją traktować oschle. Robię to mimowolnie. To okropne i niesprawiedliwe. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to irracjonalne zachowanie i wstydzę się tego. Kiedy zapytała się, czy mam dla niej 'Chłopca z latawcem', książkę którą obiecałam pożyczyć, odpowiedziałam po prostu, że nie i kazałam jej się wynosić. Nie dosłownie, ale dałam do zrozumienia, że nie mam ochoty na rozmowy. Takie sytuacje, kiedy zachowałam się niewłasciwie, kilkakrotnie się powtarzały. Kilka dni temu, po zajęciach, Zuzia wyszła od razu, na nikogo nie czekając, a Wojtek powiedział mi z wsciekłoscią, że mysleli o mnie jako o bliskiej osobie. Dał mi olbrzymiego, cukrowego baranka, którego kupili z myslą o mnie. Zrobiło mi się przykro, to chyba oczywiste. I jest mi wstyd z powodu mojego zachowania. Nie musicie mi wypominać, co ja wyprawiam, bo wiem, jakie to głupie. Tylko niech ktos obiektywny mi powie- czy próbować się przełamać? Szukać z nimi kontaktu? W poniedziałek mamy francuski i chciałabym dziewczynie jakos to wynagrodzić, ale nie wiem jak. Gdzies podswiadomie zdaję sobie sprawę, że kiedy znowu zobaczę Zuzię stanie mi przed oczami Kamila robiąca mi chamski dowcip. One naprawdę są do siebie podobne. Nie wiem jak mogłam tego wczesniej nie zauważyć... Błagam, napiszcie mi kilka słów, nie obrażając mnie za dużo. Z góry dzięki. Będę wdzięczna za każdą poradę.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.

A myślałaś o tym, żeby powiedzieć tej dziewczynie zwyczajnie prawdę? No i przeprosić.

3

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.
Pati84 napisał/a:

Z góry dzięki. Będę wdzięczna za każdą poradę.

Głodna nie jesteś sobą.Zjedz snicersa.

4

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.
Vian napisał/a:

A myślałaś o tym, żeby powiedzieć tej dziewczynie zwyczajnie prawdę? No i przeprosić.

Myslałam i to nie raz. Ale w końcu co jej do tego? Przecież to wszytsko wydarzyło się kilkanascie lat temu, to już zamknięty rozdział. I nie chcę, żeby myslała źle o swojej matce.

5 Ostatnio edytowany przez Vian (2015-03-29 14:15:26)

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.

To jej z tego, że zrozumie przyczyny Twojego zachowania i to, że ona niczemu nie zawiniła.

PS.
Jak jej  matka jest alkoholiczką, to ona już o niej źle myśli.

6

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.
Vian napisał/a:

To jej z tego, że zrozumie przyczyny Twojego zachowania i to, że ona niczemu nie zawiniła.

PS.
Jak jej  matka jest alkoholiczką, to ona już o niej źle myśli.

Będę się musiała nad tym zastanowić i przemysleć, jak ubrać to jak najdelikatniej w słowa. Ale najzwyczajniej w swiecie jest mi głupio, bo ja- trzydziestolatka potrafiła się zniechęcić do osoby z takiego błahego powodu... Wstyd mi chyba najbardziej przed sobą. I oczywiscie przed Zuzią. Nie wiem, jak będę w stanie to wyjasnić nie zapadając się pod ziemię.

7

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.

No a nie jest Ci głupio, że w jej oczach zniechęciłaś się w ogóle bez ŻADNEGO powodu..?

8

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.
Vian napisał/a:

No a nie jest Ci głupio, że w jej oczach zniechęciłaś się w ogóle bez ŻADNEGO powodu..?

JEST. I to strasznie. Zawsze uważałam siebie za dojrzałą osobę i w życiu nie przypuszczałabym, że fizyczne podobieństwo (swoją drogą nie zauważyłam go wczesniej, więc wszystko jest w mojej głowie) może odegrać taką dużą rolę...

9

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.

A nie możesz postarać się traktować dziewczynę normalnie?
Uważam, że informowanie jej, że zniechęciłaś się do niej, ponieważ jest podobna do matki alkoholiczki to nie jest dobry pomysł. Ona ma tylko 16 lat, jak ma to zrozumieć?
Podobno jest sympatyczna i rozgarnięta, ale i tak jest oceniana ze względu na pochodzenie.
Moim zdaniem obciąży to jej psychikę, gdy się zorientuje, że lubiana przez nia nauczycielka zaczyna ją oceniać gorzej, bo ma takie, a nie inne DNA.

10

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.
Kareena napisał/a:

Ona ma tylko 16 lat, jak ma to zrozumieć?

Rozumie Cortazara i Bułhakowa, to nie jest bardziej skomplikowane. Nie róbmy z nastolatek dzieci niedorozwiniętych.

Jej psychikę obciążyło, że lubiana nauczycielka najpierw ją do siebie emocjonalnie "zaprosiła", a potem bez powodu odepchnęła. Ponieważ nie zna powodu to jej głowa pewnie jej to wyjaśni, że to dlatego, ze jest "gorsza", tak ogólnie gorsza. Dzieci z rodzin alkoholowych często tak mają, że jak podrążyć temat, to właściwie nie wiedzą w czym są gorsze od innych, ale wiedzą, że są.

Myślę, że dla jej psychiki będzie  mniej obciążające przyznanie, że nauczycielka popełniła BŁĄD, potraktowała ją źle, niesprawiedliwie, ale chce przeprosić i błąd naprawić. Dla mojej by było.

11

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.
Kareena napisał/a:

A nie możesz postarać się traktować dziewczynę normalnie?
Uważam, że informowanie jej, że zniechęciłaś się do niej, ponieważ jest podobna do matki alkoholiczki to nie jest dobry pomysł. Ona ma tylko 16 lat, jak ma to zrozumieć?
Podobno jest sympatyczna i rozgarnięta, ale i tak jest oceniana ze względu na pochodzenie.
Moim zdaniem obciąży to jej psychikę, gdy się zorientuje, że lubiana przez nia nauczycielka zaczyna ją oceniać gorzej, bo ma takie, a nie inne DNA.

Staram się! Też najpierw pomyslałam, że i tak ma problemy z matką, więc po co dokładać jej więcej? Nie chcę, żeby myslała, że jest do niej podobna, bo to naprawdę nie jest komplement. Cos czuję, że jutro będę maksymalnie skupiona na tym, żeby przestać zauważać to podobieństwo. Na szczęscie nie doszukałam się żadnych cech charakteru, które by łączyły Zuzię i jej matkę. To kompletne przeciwieństwa. Ale nie jeżeli chodzi o fizycznosc, a ta na pierwszy rzut oka jest bardziej widoczna niż usposobienie.

12

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.

Błagam, napiszcie mi kilka słów, nie obrażając mnie za dużo. Z góry dzięki. Będę wdzięczna za każdą poradę.

Ja na Twoim miejscu raczej zrezygnowałabym z przedstawienia dziewczynie rzeczywistych powodów Twojego zachowania, czyli nieprzepracowanej urazy do jej matki. Ograniczyłabym się do przeproszenia za moje ostatnie zachowanie i skupiłabym się na naprawieniu nadwątlonej relacji.
A Tobie, jako osobie świadomej powodów własnego zachowania, proponuję w przyszłych relacjach z Zuzią spróbować patrzeć na Wasz kontakt jakby z dystansu, obserwując to, co czujesz i jak się zachowujesz z lotu ptaka.  Chodzi o to, abyś wywołalą swoją własną uwagę i skupiła ją na danej chwili i miejscu bez retrospekcji emocjonalnych. Kiedy obserwujemy doznania w ciele w momencie odczuwania emocji rozpuszczamy w ten sposób emocjonalny wzorzec, który wywołuje te odczucia.

13

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.

Hahahahhaha, ona ma 'tylko 16 lat' i nie zrozumie prostej sprawy? Nie przesadzaj juz.

14

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.
Pati84 napisał/a:
Kareena napisał/a:

A nie możesz postarać się traktować dziewczynę normalnie?
Uważam, że informowanie jej, że zniechęciłaś się do niej, ponieważ jest podobna do matki alkoholiczki to nie jest dobry pomysł. Ona ma tylko 16 lat, jak ma to zrozumieć?
Podobno jest sympatyczna i rozgarnięta, ale i tak jest oceniana ze względu na pochodzenie.
Moim zdaniem obciąży to jej psychikę, gdy się zorientuje, że lubiana przez nia nauczycielka zaczyna ją oceniać gorzej, bo ma takie, a nie inne DNA.

Staram się! Też najpierw pomyslałam, że i tak ma problemy z matką, więc po co dokładać jej więcej? Nie chcę, żeby myslała, że jest do niej podobna, bo to naprawdę nie jest komplement. Cos czuję, że jutro będę maksymalnie skupiona na tym, żeby przestać zauważać to podobieństwo. Na szczęscie nie doszukałam się żadnych cech charakteru, które by łączyły Zuzię i jej matkę. To kompletne przeciwieństwa. Ale nie jeżeli chodzi o fizycznosc, a ta na pierwszy rzut oka jest bardziej widoczna niż usposobienie.

a musisz tak koniecznie skupiać się na cudzym dziecku ,to po pierwsze
,po drugie najpierw,, zmniejszylas,, dystans uczen-nauczyciel,dla mnie to nieprofesjonalne ,teraz znowu skupiasz się za bardzo na uczennicy bo teraz ten dystans wprowadzilas ,już pomine z jakich powodow,

pomysl wyjaśnienia 15 latce swoich zachowan uznaje za chybiony,uczen -nauczyciel to nie kolega-kolezanka,na litość boska co to za rady sa wogole

15

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.

Dzień dobry;)

Ja bym opowiedziała Zuzi co się wydarzyło kilkanaście lat temu.
Oczywiście w wyważony, delikatny sposób.
Teraz pewnie Dziewczyna zamartwia się i pewnie myśli, że coś złego powiedziała, zrobiła w stosunku do Ciebie.

16 Ostatnio edytowany przez Vian (2015-03-29 15:23:05)

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.

,uczen -nauczyciel to nie kolega-kolezanka

Nauczyciel może być mentorem albo "uczycielem".
Taki, co to przychodzi, odwala robotę, wychodzi i reszta go nie obchodzi, to dla mnie uczyciel.

Btw - ja na miejscu tej małej nie łyknęłabym bez wytłumaczenia, że ktoś mnie znowu lepiej traktuje. Najpierw mnie traktuje dobrze, potem bez powodu źle, potem bez żadnego wyjaśnienia znowu dobrze. Co ja jestem, jojo..?

17 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-03-29 15:40:12)

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.
LUSILJU napisał/a:
Pati84 napisał/a:
Kareena napisał/a:

A nie możesz postarać się traktować dziewczynę normalnie?
Uważam, że informowanie jej, że zniechęciłaś się do niej, ponieważ jest podobna do matki alkoholiczki to nie jest dobry pomysł. Ona ma tylko 16 lat, jak ma to zrozumieć?
Podobno jest sympatyczna i rozgarnięta, ale i tak jest oceniana ze względu na pochodzenie.
Moim zdaniem obciąży to jej psychikę, gdy się zorientuje, że lubiana przez nia nauczycielka zaczyna ją oceniać gorzej, bo ma takie, a nie inne DNA.

Staram się! Też najpierw pomyslałam, że i tak ma problemy z matką, więc po co dokładać jej więcej? Nie chcę, żeby myslała, że jest do niej podobna, bo to naprawdę nie jest komplement. Cos czuję, że jutro będę maksymalnie skupiona na tym, żeby przestać zauważać to podobieństwo. Na szczęscie nie doszukałam się żadnych cech charakteru, które by łączyły Zuzię i jej matkę. To kompletne przeciwieństwa. Ale nie jeżeli chodzi o fizycznosc, a ta na pierwszy rzut oka jest bardziej widoczna niż usposobienie.

a musisz tak koniecznie skupiać się na cudzym dziecku ,to po pierwsze
,po drugie najpierw,, zmniejszylas,, dystans uczen-nauczyciel,dla mnie to nieprofesjonalne ,teraz znowu skupiasz się za bardzo na uczennicy bo teraz ten dystans wprowadzilas ,już pomine z jakich powodow,

pomysl wyjaśnienia 15 latce swoich zachowan uznaje za chybiony,uczen -nauczyciel to nie kolega-kolezanka,na litość boska co to za rady sa wogole

No nie lepiej, żeby Dziewczyna ubzdurała sobie, że coś złego zrobiła?
Fakt możliwe, że została przekroczona linia nauczyciel-uczeń, ale to już się stało.
Zrozumcie ta Dziewczyna ma 16 lat więc nie wiadomo, czy to nie zaważy na jej późniejszych relacjach-typu, że będzie się komuś bała zaufać, bo ktoś ni stąd ni zowąd zaczyna ją traktować wrogo.
Może demonizuję, ale  w tym wieku najbardziej ludzie potrzebują akceptacji i najłatwiej ich skrzywdzić.

Aha i oczywiście, jeżeli dojdzie do tej rozmowy to nie opisuj ze szczegółami co ta kobieta Ci zrobiła w przeszłości, tylko ogólnikowo  powiedz, że byłaś tematem żartów jakieś grupki ludzi. Nie mów, o jednej osobie (Jej mamie), że była prowodyrem tylko, że brała udział z innymi w tych głupich żartach.

18 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-03-29 15:32:19)

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.
Vian napisał/a:

Btw - ja na miejscu tej małej nie łyknęłabym bez wytłumaczenia, że ktoś mnie znowu lepiej traktuje. Najpierw mnie traktuje dobrze, potem bez powodu źle, potem bez żadnego wyjaśnienia znowu dobrze. Co ja jestem, jojo..?

Tak, to fakt.
Tylko czy karty na stół w tym przypadku to dobry pomysł? Nie jestem przekonana.
Może coś wymijającego. Unik. Np., że zachowanie nauczycielki wynikało z jej własnych ograniczeń i nie miało bezpośrednio nic wspólnego z dziewczyną.

19

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.

Vian, chyba po raz pierwszy się z Tobą nie zgadzam smile
Czy matka powinna powiedzieć dziecku, na które niesłusznie nakrzyczała, że "przepraszam, nawrzeszczałam na ciebie, bo jesteś podobny do twojego ojca, który mnie niemiłosiernie wkurza"?
Może powiedzieć, że zachowała się niewłaściwie, że niesłusznie na to dziecko nakrzyczała, ale nie powinna tego uzasadniać, jeśli uzasadnienie jest jej osobistym problemem emocjonalnym i nie dotyczy osoby dziecka!

Odczucia autorki, jej reakcję są JEJ problemem. Wyjaśnienie tego nastolatce jest odwróceniem ról. Coś w rodzaju: "musisz mnie zrozumieć, bo ja taka biedna, że mi Twoja matka x lat temu dała popalić". Nie, nie, nie! Autorka nie powinna przerzucać emocji, które żywi w stosunku do matki na osobę córki. Popełniła błąd. Więc niech ten błąd prostuje bez emocjonalnego obciążania dziecka. Ta mała i tak pewnie ma mocno wtłoczony w głowę wstyd za matkę. Po co jej jeszcze do tego dorzucać? Po co uczyć ją, że, niezależnie kim jest, ludzie będą oceniać ją po pochodzeniu? 15-latka dużo rozumie, ale wiele znacznie starszych osób nie potrafi uporać się ze swoimi traumami dzieciństwa. Skoro nauczycielka nie umiała się dojrzale zachować to dlaczego nastolatka ma się zachować dojrzalej i przyjąć ze zrozumieniem jej wyjaśnienia i nie wziąć ich personalnie do siebie?

Relacje da się naprawić i bez wyjaśnień. Po prostu zmianą swojego zachowania. Można też przeprosić, powiedzieć, że: "ostatnio nie najlepiej cię traktowałam, miałam gorsze dni, przepraszam". I tyle.

20

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.

Zrozumcie ta Dziewczyna ma 16 lat więc nie wiadomo, czy to nie zaważy na jej późniejszych relacjach-typu, że będzie się komuś bała zaufać, bo ktoś ni stąd ni zowąd zaczyna ją traktować wrogo.

Może zacznijmy od tego, że ta dziewczyna pewnie już miała parę tuzinów takich sytuacji, bo ludzie są durni i jak zobaczą, że jej matka dała alkoholowe szoł, to automatycznie, na wszelki wypadek, dystansują się i od córki. A ilu znacie rodziców, którzy powiedzieliby swojemu dziecku "z nią/nim się nie zadawaj, bo on/a jest z pijackiej rodziny"? Ja dużo.

Więc tu fakt, że ta dziewczyna w ogóle się emocjonalnie zbliżyła, to już duży postęp i osiągnięcie z jej strony i ja bym tego broniła.

21 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2015-03-29 18:31:33)

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.

Ja Cię rozumiem, bo sama na kilka dni zraziłam się do przyjaciółki którą kocham, tylko dlatego że w jednym śnie zobaczyłam ją jako pewną dziewczynę z przeszłości której nigdy nie darzyłam sympatią (to trochę inna sytuacja, ale również dotyczy skojarzeń).

Tak w ogóle to czy kogoś lubimy, czy nie zależy w dużej mierze od skojarzeń właśnie za które nie odpowiadamy. Ktoś tam ma np. podobny głos do ulubionej cioci, babci i pojawia się uczucie miłości.

Ja bym powiedziała tej dziewczynie prawdę w możliwie jak najdelikatniejszy, najbardziej taktowny sposób.

vinnga napisał/a:

Czy matka powinna powiedzieć dziecku, na które niesłusznie nakrzyczała, że "przepraszam, nawrzeszczałam na ciebie, bo jesteś podobny do twojego ojca, który mnie niemiłosiernie wkurza"?

Moim zdaniem tak, im wcześnie człowiek zrozumie takie rzeczy tym lepiej. Jeśli nie pozna prawdziwej przyczyny będzie niepotrzebnie szukał winy w sobie.

22

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.

Najlepiej by było jakbys sklamala i powiedziała ze Twoje zachowanie wynikało z problemów osobistych i ze cos innego wyprowadzilo Cie z równowagi. Ze nie można oceniac kogos z powodu jednej sytuacji. To by była taka lekcja dla was. A dla Ciebie powinno być jasne ze należy oddzielić sprawy prywatne od zawodowych. To kryterium tego czy wogole nadajesz się do zawodu nauczyciela. Na lekcjach zajmij się tym co istotne i kieruj się kryteriami merytorycznymi. Mszczenie się na corce doprowadzi tylko do sytuacji gdzie znęcanie się nad Toba w przeszlosci zostanie "usprawiedliwione" Twoim obecnym postepowaniem wobec dziewczyny. Skala może inna ale mechanizm ten sam. Poza tym masz problemy z "ujarzemieniem" swojej własnej agresji. Swiadome zycie, do którego niektórzy aspirują to trudna droga, której etapem jest zrozumienie i kontrola własnych emocji. Zobacz co Ci imponowalo w tej dziewczynie. Może po prostu jej zazdrościsz? Może powinnas się kierowac tym wcześniejszym kryterium i ja polubić pomimo paskudnej matki? Bez wchodzenia na tematy osobiste. Może tylko wtedy opanujesz swoja zlosc, które Ciebie niszczy a wiec dalej dajesz "satysfakcje" kobiecie z przeszlosci.

23

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.

Nigdy nie okłamuj dziecka. Nigdy...
Pokażę wpis Córce, kiedy tylko wróci. Zobaczymy co powie. Ma 17 lat i kocha swoją wychowawczynię. Mimo, że nie jest do końca dobrą uczennicą. Dam Tobie znać.

Ja wiem co zrobiłabym na Twoim miejscu - powiedziałabym jak na spowiedzi. Szczerze i bez ukrywania najmniejszego faktu.

24

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.

Zgadzam się z Vian - po prostu jej powiedz. To już duża dziewczyna, a nie jakieś nierozumne dziecko...
Oszczędź jej może szczegółów. Powiedz po prostu, że znasz jej mamę, że nie lubiłyście się i to bardzo w młodości i tyle.

25

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.
maniek_z_maniek napisał/a:

Najlepiej by było jakbys sklamala i powiedziała ze Twoje zachowanie wynikało z problemów osobistych i ze cos innego wyprowadzilo Cie z równowagi.

A dla Ciebie powinno być jasne ze należy oddzielić sprawy prywatne od zawodowych. To kryterium tego czy wogole nadajesz się do zawodu nauczyciela.

Poza tym masz problemy z "ujarzemieniem" swojej własnej agresji. Swiadome zycie, do którego niektórzy aspirują to trudna droga, której etapem jest zrozumienie i kontrola własnych emocji.

Może po prostu jej zazdrościsz? Może powinnas się kierowac tym wcześniejszym kryterium i ja polubić pomimo paskudnej matki?

Nigdy do końca nie jest możliwe oddzielenie spraw osobistych od zawodowych. Nauczyciel też tego nie potrafi. Choćby był najlepszy. Dzieci nieraz pytają "A czemu jest Pani smutna dzisiaj? itp.... Zauważają nastroje i emocje. To normalne i naturalne. Jak również to, że niektórych dzieci się po prostu "nie lubi". Oczywiście traktuje się je z szacunkiem, i sprawiedliwie, ale przychodzi to trudniej.
Autorka stara się zrozumieć samą siebie i zauważa negatywny aspekt swojego zachowania. Oczekuje rady jak sobie poradzić z tym, co jest.
Nie rozumiem czego miałaby zazdrościć dziewczynce?

Moim zdaniem Autorko przeproś dziewczynkę za swoje zachowanie. Nie podawaj dokładnych powodów swojego zachowania. Nie ma sensu jej tym obarczać. Ja wiem, że ona zrozumie. Ale ta wiedza  moze rodzić dalsze problemy, pogłębiać niechęć do matki itp....W dalszych relacjach utrzymuj życzliwość i serdeczność ale i dystans.

26

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.
CatLady napisał/a:

Zgadzam się z Vian - po prostu jej powiedz. To już duża dziewczyna, a nie jakieś nierozumne dziecko...
Oszczędź jej może szczegółów. Powiedz po prostu, że znasz jej mamę, że nie lubiłyście się i to bardzo w młodości i tyle.

Obarczanie młodej dziewczyny odpowiedzialnoscia za postepowanie matki tknie zupełnym brakiem odpowiedzialności. A co do czlowieczenstwa, to samopoczucie nauczyciela nie usprawiedliwia jego ew. stosunku do uczniów czy wpływu tego na ocenianie.

"Nigdy do końca nie jest możliwe oddzielenie spraw osobistych od zawodowych. Nauczyciel też tego nie potrafi. Choćby był najlepszy"

Powyzsze jest zupełnie blednym przekonanien. Taka osobe jak powyższe okreslibym mianem zlego nauczyciela. Nie można tez tutaj mieszac kwestii możliwego roznego samopoczucia nauczyciela z wpływem tego na merytoryczne ocenianie i traktowanie uczniów. Opinia pedagow jest w tej kwestii jednoznaczna. Taka postawa nauczyciela wprowadza "traume" oraz zniecheca ucznia.

27

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.
vinnga napisał/a:

Vian, chyba po raz pierwszy się z Tobą nie zgadzam smile
Czy matka powinna powiedzieć dziecku, na które niesłusznie nakrzyczała, że "przepraszam, nawrzeszczałam na ciebie, bo jesteś podobny do twojego ojca, który mnie niemiłosiernie wkurza"?
Może powiedzieć, że zachowała się niewłaściwie, że niesłusznie na to dziecko nakrzyczała, ale nie powinna tego uzasadniać, jeśli uzasadnienie jest jej osobistym problemem emocjonalnym i nie dotyczy osoby dziecka!

Odczucia autorki, jej reakcję są JEJ problemem. Wyjaśnienie tego nastolatce jest odwróceniem ról. Coś w rodzaju: "musisz mnie zrozumieć, bo ja taka biedna, że mi Twoja matka x lat temu dała popalić". Nie, nie, nie! Autorka nie powinna przerzucać emocji, które żywi w stosunku do matki na osobę córki. Popełniła błąd. Więc niech ten błąd prostuje bez emocjonalnego obciążania dziecka. Ta mała i tak pewnie ma mocno wtłoczony w głowę wstyd za matkę. Po co jej jeszcze do tego dorzucać? Po co uczyć ją, że, niezależnie kim jest, ludzie będą oceniać ją po pochodzeniu? 15-latka dużo rozumie, ale wiele znacznie starszych osób nie potrafi uporać się ze swoimi traumami dzieciństwa. Skoro nauczycielka nie umiała się dojrzale zachować to dlaczego nastolatka ma się zachować dojrzalej i przyjąć ze zrozumieniem jej wyjaśnienia i nie wziąć ich personalnie do siebie?

Relacje da się naprawić i bez wyjaśnień. Po prostu zmianą swojego zachowania. Można też przeprosić, powiedzieć, że: "ostatnio nie najlepiej cię traktowałam, miałam gorsze dni, przepraszam". I tyle.

Dopiero teraz zobaczyłam ten post.
Hm... muszę to przemyśleć dokładniej. Może masz rację. Rzecz w tym, że ona praktycznie na pewno już wie, że jest oceniana przez pryzmat matki, a teraz mogłaby się dowiedzieć, że można wyjść przez ten pryzmat.

To ciut co innego niż "tata mnie wkurzył, a Ty jesteś podobna, więc też mnie wkurzasz"...

Ale muszę to przemyśleć jeszcze.

28

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.
LUSILJU napisał/a:
Pati84 napisał/a:
Kareena napisał/a:

A nie możesz postarać się traktować dziewczynę normalnie?
Uważam, że informowanie jej, że zniechęciłaś się do niej, ponieważ jest podobna do matki alkoholiczki to nie jest dobry pomysł. Ona ma tylko 16 lat, jak ma to zrozumieć?
Podobno jest sympatyczna i rozgarnięta, ale i tak jest oceniana ze względu na pochodzenie.
Moim zdaniem obciąży to jej psychikę, gdy się zorientuje, że lubiana przez nia nauczycielka zaczyna ją oceniać gorzej, bo ma takie, a nie inne DNA.

Staram się! Też najpierw pomyslałam, że i tak ma problemy z matką, więc po co dokładać jej więcej? Nie chcę, żeby myslała, że jest do niej podobna, bo to naprawdę nie jest komplement. Cos czuję, że jutro będę maksymalnie skupiona na tym, żeby przestać zauważać to podobieństwo. Na szczęscie nie doszukałam się żadnych cech charakteru, które by łączyły Zuzię i jej matkę. To kompletne przeciwieństwa. Ale nie jeżeli chodzi o fizycznosc, a ta na pierwszy rzut oka jest bardziej widoczna niż usposobienie.

a musisz tak koniecznie skupiać się na cudzym dziecku ,to po pierwsze
,po drugie najpierw,, zmniejszylas,, dystans uczen-nauczyciel,dla mnie to nieprofesjonalne ,teraz znowu skupiasz się za bardzo na uczennicy bo teraz ten dystans wprowadzilas ,już pomine z jakich powodow,

pomysl wyjaśnienia 15 latce swoich zachowan uznaje za chybiony,uczen -nauczyciel to nie kolega-kolezanka,na litość boska co to za rady sa wogole

Bez przesady. Ja miałam taką polonistkę w gimnazjum. Była najlepszą nauczycielką pod słońcem, ja ją po prostu kochałam tak, jak się kocha - nie wiem - przyjaciółkę? Starszą siostrę? I nie tylko ja. Uczniowie ją w większości też ubóstwiali. I to wcale nie dlatego, że była pobłażliwa, przeciwnie, bywała nawet tak złośliwie dowcipna. tongue Nie wiem, jak to określić, bo to nie był sarkazm, ale potrafiła po prostu komuś tak dowcipnie "pojechać". I nikt z uczniów nie miał o to pretensji, bo było widać, że przy tym wszystkim jest nauczycielką, która naprawdę uczniów lubi. Jest starsza ode mnie o 18 lat, więc dość młoda. Też jej w 3 gimnazjum kupiłyśmy prezent z koleżanką. I taki raczej jak dla koleżanki, a nie nauczycielki. Jak byłam już w liceum, to zdarzyło mi się kilka razy wpaść do niej na lekcje. Siedziałam i wypełniałam jej ćwiczenia. tongue A jak skończyłam magiczne 18, to praktycznie co roku na wakacjach idziemy na piwo. big_smile W sensie ja, koleżanka, ona i jej szwagier, który prowadził z nami sekcję szachową. I czy to znaczy, że była gorszą nauczycielką?

29

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.

Może się przyda punkt widzenia osoby z domu alkoholowego
Moim zdaniem masz tylko 2 wyjścia; są one zależne od siły Twojego charakteru:

1). uporać się z własnymi emocjami, nie przelewać ich na dziewczynę i podtrzymywać relację w jej dotychczasowym kształcie- tylko tutaj musisz wziąć pod uwagę fakt, że dziewczyna z biegiem czasu może zacząć się zwierzać ze swojej sytuacji rodzinnej. Generalnie chodzi o to, że jak już się zdecydujesz na tę relację, to musisz być silna, bo dziewczyna może szukać w Tobie poczucia bezpieczeństwa, którego być może jej brakuje w domu rodzinnym - więc tutaj odpowiedzialność jest duża

2). Możliwie spłycić i ograniczyć kontakt z dziewczyną

Może zbytnio generalizuję, ale wydaje mi się, że w takiej sytuacji lepiej jest dla dziewczyny jak ma w miarę klarowną sytuację, czyli albo w jedną, albo w drugą stronę.

Uważam, że złym pomysłem jest powiedzenie jej prawdy, a już na pewno nie całej - po 1sze dziewczyna pobiegnie do matki i jej nawrzuca, po czym matka pobiegnie do szkoły i będziesz mieć sytuację rodem sprzed kilkunastu lat. Tylko że teraz to ona będzie miała rację, bo jako pedagog nie powinnaś obciążać dziewczyny oraz zniechęcać jej do matki (tak to zostanie odebrane przez szkołę)

Po drugie, osoby z takich domów naprawdę nie potrzebują słabych a mocnych charakterem osób, a jeśli pokażesz że boisz się jej matki (ona się może też jej boi) to być może zgaśnie w dziewczynie jakakolwiek nadzieja że kiedyś będzie lepiej.

30

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.
maniek_z_maniek napisał/a:
CatLady napisał/a:

To już duża dziewczyna, a nie jakieś nierozumne dziecko...
Oszczędź jej może szczegółów. Powiedz po prostu, że znasz jej mamę, że nie lubiłyście się i to bardzo w młodości i tyle.

Obarczanie młodej dziewczyny odpowiedzialnoscia za postepowanie matki tknie zupełnym brakiem odpowiedzialności. .

A gdzie ja napisałam, żeby dziewczynę czymś obarczać?
Napisałam jedynie, że jakieś wyjaśnienie jej się należy, że nie można tego tak zostawić, że pani się bez powodu przestała odzywać. Co sobie w takiej sytuacji ta nastoletnia dziewczyna pomyśli?

31

Odp: Córka mojej przesladowczyni z młodosci.

Pati, pytałam moją siedemnastoletnią Córkę. Przeczytała Twój wpis, po czym spojrzała na mnie i powiedziała: nie wiem... Potem spojrzała na świat za szybą samochodu. Dumała...

Nie powiedziała nic więcej. Znam Ją. Zdaje sobie sprawę z tego, że słowem można kogoś zranić.

Nie odstępuję jednak od swojego zdania. Gdybym była tą dziewczyną a Ty moją radoscią, chciałabym znać przyczynę zmiany Twojego nastawienia do mnie. Trwanie w niewiedzy w tej sytuacji zdezorientowaloby mnie.

Przemyśl to. Ty tę dziewczynę znasz. My nie. Ty jedna wiedziałaś jak do niej dotrzeć, więc i teraz pokonasz zmory przeszłości.

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Córka mojej przesladowczyni z młodosci.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024