Trudny charakter partnera - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Trudny charakter partnera

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: Trudny charakter partnera

Bywały gorsze chwile, ale zawsze gdy się pokłóciliśmy, tego samego dnia godziliśmy się, mówiliśmy że kochamy etc, jakby to powiedzieć codziennie byliśmy przeeee szczęśliwi ze sobą. Ale muszę przyznać że to z mojej inicjatywy wychodziło szybkie pogodzenie się (bo co żyć w niezgodzie jak i tak zaraz ma być dobrze) i nauczyłam go zachowania, 'zawsze ona przeprosi, zawsze ona postara się, ona zrobi'.

Ostatnio mieliśmy gorszy okres, dodam również że mieszkamy razem. Mój partner ogólnie ma bardzo ciężki charakter, mówiła mi to nawet moja mama, 'czy wiem na co decyduje się i czy będę potrafiła wytrzymać?' Dodam że jest alkoholikiem nie pijącym od 5 lat. A na co dzień lubi palić marihuanę. Jak mówi 'dzięki temu może normalnie funkcjonować, myśleć, zrelaksować się'. Nie odpowiadało mi to, starałam się z tym walczyć ale w końcu uległam. Bardzo szybko potrafi mu zmienić się humor, potrafi wkurzyć się o pogodę. A marihuana jest przecież depresantem a nie antydepresantem smile Ogólnie od zawsze narzekałam na brak czułości z jego strony, empatii, ale można powiedzieć że sama jestem sobie winna bo wiedziałam co brałam, jest takim typem człowieka. Przyznam im dłuższej moje uczucia odbijają się o to ścianę zobojętnienia tym gorzej dla mnie co za tym idzie dla nas, bo były spięcia a on mówił, 'że przesadzam, że jest dobrze, wymyślam'. Często czuje się po prostu samotna. Mieliśmy problem z seksem ale to poniekąd związane było z depresją i nie jaraniem wtedy. Bardzo ucierpiało przy tym moje poczucie wartości. Chodził kiedyś do agencji towarzyskich, na początku nie zrobiło to na mnie szczególnego wrażenia, poza tym nie mam żadnego wpływu na jego przeszłość. Z czasem gdy przyszedł brak porozumienia i seksu zaczęłam się zastanawiać. Niska samoocena, to że nie jest tak czuły jak bym chciała, mówię o problemie i on to ignorował. Chciałam z nim porozmawiać o tych wizytach tam ale on się wkurzył i powiedział że nigdy nie będzie ze mną o tym rozmawiać.

Dodam, że poza brakiem tej wrażliwości jest cudowny na każdej platformie. Dba o mnie, widać że chce się starać ale często nie wie jak.

Miesiąc temu dogadaliśmy się, każdy poszedł na jakiś kompromis, zaczęliśmy słuchać siebie i dostrzegać swoje potrzeby. Zrozumiałam że nie mogę mu zakazywać jarania, to musi samo wyjść. Obiecałam mu że nie będę gderać, popracuje nad swoim zachowaniem, on również parę rzeczy mi obiecał i przyznam że od tego czasu jest o wiele lepiej. Nie kłócimy się, a rozmawiamy i rozwiązujemy ew. problem, najczęściej jakaś błahostka jak już. On poszedł to psychologa, dostał tabletki na depresję i dzisiaj idzie nawet na drugie spotkanie do terapeuty. Z seksem też zaczęło się układać ale znowu zaczął prace i jedyne o czym marzy gdy wróci do domu to prysznic, jedzonko i położyć się. Zapewniał mnie, że mnie bardzo kocha i pragnie ale że jest zmęczony.

Niestety wczoraj mi odwaliło delikatnie mówiąc.. Bardzo tego żałuje, bo na pewno nie powinnam w taki sposób stawiać sytuacji i w ogóle tak robić. Ogólnie to chodziło o brak czułości i gdy tak wczoraj siedziałam w domu a on był w pracy, zaczęłam się schizować. Zaczęłam oglądać strony agencji towarzyskich, te kobiety etc.. Wyszłam na dwór z psami i akurat wracał z pracy więc ze mną pochodził. I w sumie tak na dzień dobry, wybuchłam, że innym kobietom potrafił płacić za seks a mnie tutaj 'za darmo' nie chce, że jakie one były itp itp.. Strasznie mi wstyd teraz. Poszedł do domu, też wróciłam i powiedziałam czego oczekuje, że to świeża sprawa dla mnie i tekst typu 'Ty jesteś najpiękniejsza, z Tobą jest mi dobrze' wystarczyłby mi żeby się lepiej poczuć, dobrze zdawał sobie sprawę z tego że mam z tym problem i tutaj dochodzi moja niska samoocena. Powiedziałam że mam dość tego, że wiem jaki jest ale mógłby czasem zrobić coś. Powiedział że jestem egoistką, że nie będzie robić nic na pokaz. Pokaz? Spytałam czy zwykłe staranie się i chęć by dziewczyna poczuła się lepiej jest na pokaz? Prosiłam żeby postarał się być odrobinę czuły. Dodałam również że ja go nigdy nie zostawiałam z problem, zawsze wspierałam jak tylko mogłam i oferowałam pomoc. A ze względu na jego charakter często było mi bardzo przykro, mówił mi okropne rzeczy ale ja nie odpuszczałam, on później też mnie przepraszał i bardzo żałował. Dlatego nie rozumiem dlaczego kiedy ja pierwszy raz mam jakiś problem on mnie odtrąca. Wychodząc powiedział żebym się uspokoiła i przepraszał mnie za uszczypliwości, co mu zarzuciłam chwile wcześniej (ma tak że jak jest zły tu nic do niego nie dociera i za wszelką cenę chce mi dokuczyć). Czekałam aż wróci, myślałam że coś powie, powiedział tylko że zjara sobie kulkę i pogadamy. Powiedziałam że to jest ostatnia rzecz teraz jaką powinien robić i żeby ze mną porozmawiał na trzeźwo. Wyszłam z pokoju na chwilę jak wróciłam on już kończył. Bardzo się zdenerwowałam i zaczęłam płakać, zaczęłam tam niby wyciągać jego rzeczy, on nic nie robił siedział, aż w końcu spytałam czemu nie reaguje. Powiedział że rzeczywiście nie ma to sensu, że on sobie musi znaleźć mieszkanie ale dzisiaj tutaj zostanie bo nie ma gdzie pójść. Że nie możemy się oszukiwać (tutaj chodziło o to że nic nie mówiłam o problemie a wybuchłam, gdy chciałam porozmawiać wcześniej to powiedział że nie ma tematu więc nie rozumiem o co mu chodzi). Że dla nas to będzie najlepsze. Ze kocha mnie bardzo ale czuje że to nie wyjdzie. I poszliśmy spać. Dzisiaj rano powiedział że wychodzi już do pracy, wyszłam z nim na korytarz, zawsze się ta żegnaliśmy jak ktoś gdzieś szedł. Powiedziałam mu że przemyślałam sobie wczorajsza sytuację, że nie powinnam po ciężkim dniu w pracy atakować go na dzień dobry, nie w taki sposób, a wcale i ewentualnie później spróbować o tym porozmawiać, że domyślam się jak mógł się poczuć wtedy i że go bardzo przepraszam za to i na pewno tak się nie zachowam już. Pocałował mnie i powiedział że przyjdzie po terapii.

I boje się co teraz będzie, dzisiejszy wieczór, nie rozumiem czemu coś takiego spowodowało u niego taką reakcję. Dwa dni temu kupił mi mnóstwo pięknych tulipanów, powiedział że bardzo mnie kocha, dbamy o siebie, mówi mi że mnie kocha, całuje na dobranoc, po prostu czuje się że jest dobrze i nie jest to wyreżyserowane a on tak wypala. Nawet sam powiedział wczoraj, że rano było jeszcze dobrze. Wiem że nie powinnam się tak zachować ale też miewam słabsze dni.. o ile można się usprawiedliwić w taki sposób.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Trudny charakter partnera

Jak na moje oko to się prędzej czy później rozpadnie.
Po pierwsze powinnaś mu postawić warunek albo ty albo marihuana. Jeżeli już nie jest to z całą pewnością prędzej czy później się uzależni, a życie z narkomanem nie należy do przyjemności. Palenie marihuany ma bardzo niekorzystny wpływ na zdrowie, szczególnie funkcjonowanie mózgu, może prowadzić do schizofrenii. Podejrzewam, że za jego zachowanie nie tylko jest odpowiedzialny jego trudny charakter, ale dochodzą do tego jeszcze skutki palenia zioła.
Więc jeżeli go kochasz to go ratuj przed narkomanią, marihuana to nie cukierki, aby tak łatwo zgadzać się, aby ktoś sobie niszczył życie.

3

Odp: Trudny charakter partnera
emma25 napisał/a:

Bywały gorsze chwile, ale zawsze gdy się pokłóciliśmy, tego samego dnia godziliśmy się, mówiliśmy że kochamy etc, jakby to powiedzieć codziennie byliśmy przeeee szczęśliwi ze sobą. Ale muszę przyznać że to z mojej inicjatywy wychodziło szybkie pogodzenie się (bo co żyć w niezgodzie jak i tak zaraz ma być dobrze) i nauczyłam go zachowania, 'zawsze ona przeprosi, zawsze ona postara się, ona zrobi'.

Ostatnio mieliśmy gorszy okres, dodam również że mieszkamy razem. Mój partner ogólnie ma bardzo ciężki charakter, mówiła mi to nawet moja mama, 'czy wiem na co decyduje się i czy będę potrafiła wytrzymać?' Dodam że jest alkoholikiem nie pijącym od 5 lat. A na co dzień lubi palić marihuanę. Jak mówi 'dzięki temu może normalnie funkcjonować, myśleć, zrelaksować się'. Nie odpowiadało mi to, starałam się z tym walczyć ale w końcu uległam. Bardzo szybko potrafi mu zmienić się humor, potrafi wkurzyć się o pogodę. A marihuana jest przecież depresantem a nie antydepresantem smile Ogólnie od zawsze narzekałam na brak czułości z jego strony, empatii, ale można powiedzieć że sama jestem sobie winna bo wiedziałam co brałam, jest takim typem człowieka. Przyznam im dłuższej moje uczucia odbijają się o to ścianę zobojętnienia tym gorzej dla mnie co za tym idzie dla nas, bo były spięcia a on mówił, 'że przesadzam, że jest dobrze, wymyślam'. Często czuje się po prostu samotna. Mieliśmy problem z seksem ale to poniekąd związane było z depresją i nie jaraniem wtedy. Bardzo ucierpiało przy tym moje poczucie wartości. Chodził kiedyś do agencji towarzyskich, na początku nie zrobiło to na mnie szczególnego wrażenia, poza tym nie mam żadnego wpływu na jego przeszłość. Z czasem gdy przyszedł brak porozumienia i seksu zaczęłam się zastanawiać. Niska samoocena, to że nie jest tak czuły jak bym chciała, mówię o problemie i on to ignorował. Chciałam z nim porozmawiać o tych wizytach tam ale on się wkurzył i powiedział że nigdy nie będzie ze mną o tym rozmawiać.

Dodam, że poza brakiem tej wrażliwości jest cudowny na każdej platformie. Dba o mnie, widać że chce się starać ale często nie wie jak.

Miesiąc temu dogadaliśmy się, każdy poszedł na jakiś kompromis, zaczęliśmy słuchać siebie i dostrzegać swoje potrzeby. Zrozumiałam że nie mogę mu zakazywać jarania, to musi samo wyjść. Obiecałam mu że nie będę gderać, popracuje nad swoim zachowaniem, on również parę rzeczy mi obiecał i przyznam że od tego czasu jest o wiele lepiej. Nie kłócimy się, a rozmawiamy i rozwiązujemy ew. problem, najczęściej jakaś błahostka jak już. On poszedł to psychologa, dostał tabletki na depresję i dzisiaj idzie nawet na drugie spotkanie do terapeuty. Z seksem też zaczęło się układać ale znowu zaczął prace i jedyne o czym marzy gdy wróci do domu to prysznic, jedzonko i położyć się. Zapewniał mnie, że mnie bardzo kocha i pragnie ale że jest zmęczony.

Niestety wczoraj mi odwaliło delikatnie mówiąc.. Bardzo tego żałuje, bo na pewno nie powinnam w taki sposób stawiać sytuacji i w ogóle tak robić. Ogólnie to chodziło o brak czułości i gdy tak wczoraj siedziałam w domu a on był w pracy, zaczęłam się schizować. Zaczęłam oglądać strony agencji towarzyskich, te kobiety etc.. Wyszłam na dwór z psami i akurat wracał z pracy więc ze mną pochodził. I w sumie tak na dzień dobry, wybuchłam, że innym kobietom potrafił płacić za seks a mnie tutaj 'za darmo' nie chce, że jakie one były itp itp.. Strasznie mi wstyd teraz. Poszedł do domu, też wróciłam i powiedziałam czego oczekuje, że to świeża sprawa dla mnie i tekst typu 'Ty jesteś najpiękniejsza, z Tobą jest mi dobrze' wystarczyłby mi żeby się lepiej poczuć, dobrze zdawał sobie sprawę z tego że mam z tym problem i tutaj dochodzi moja niska samoocena. Powiedziałam że mam dość tego, że wiem jaki jest ale mógłby czasem zrobić coś. Powiedział że jestem egoistką, że nie będzie robić nic na pokaz. Pokaz? Spytałam czy zwykłe staranie się i chęć by dziewczyna poczuła się lepiej jest na pokaz? Prosiłam żeby postarał się być odrobinę czuły. Dodałam również że ja go nigdy nie zostawiałam z problem, zawsze wspierałam jak tylko mogłam i oferowałam pomoc. A ze względu na jego charakter często było mi bardzo przykro, mówił mi okropne rzeczy ale ja nie odpuszczałam, on później też mnie przepraszał i bardzo żałował. Dlatego nie rozumiem dlaczego kiedy ja pierwszy raz mam jakiś problem on mnie odtrąca. Wychodząc powiedział żebym się uspokoiła i przepraszał mnie za uszczypliwości, co mu zarzuciłam chwile wcześniej (ma tak że jak jest zły tu nic do niego nie dociera i za wszelką cenę chce mi dokuczyć). Czekałam aż wróci, myślałam że coś powie, powiedział tylko że zjara sobie kulkę i pogadamy. Powiedziałam że to jest ostatnia rzecz teraz jaką powinien robić i żeby ze mną porozmawiał na trzeźwo. Wyszłam z pokoju na chwilę jak wróciłam on już kończył. Bardzo się zdenerwowałam i zaczęłam płakać, zaczęłam tam niby wyciągać jego rzeczy, on nic nie robił siedział, aż w końcu spytałam czemu nie reaguje. Powiedział że rzeczywiście nie ma to sensu, że on sobie musi znaleźć mieszkanie ale dzisiaj tutaj zostanie bo nie ma gdzie pójść. Że nie możemy się oszukiwać (tutaj chodziło o to że nic nie mówiłam o problemie a wybuchłam, gdy chciałam porozmawiać wcześniej to powiedział że nie ma tematu więc nie rozumiem o co mu chodzi). Że dla nas to będzie najlepsze. Ze kocha mnie bardzo ale czuje że to nie wyjdzie. I poszliśmy spać. Dzisiaj rano powiedział że wychodzi już do pracy, wyszłam z nim na korytarz, zawsze się ta żegnaliśmy jak ktoś gdzieś szedł. Powiedziałam mu że przemyślałam sobie wczorajsza sytuację, że nie powinnam po ciężkim dniu w pracy atakować go na dzień dobry, nie w taki sposób, a wcale i ewentualnie później spróbować o tym porozmawiać, że domyślam się jak mógł się poczuć wtedy i że go bardzo przepraszam za to i na pewno tak się nie zachowam już. Pocałował mnie i powiedział że przyjdzie po terapii.

I boje się co teraz będzie, dzisiejszy wieczór, nie rozumiem czemu coś takiego spowodowało u niego taką reakcję. Dwa dni temu kupił mi mnóstwo pięknych tulipanów, powiedział że bardzo mnie kocha, dbamy o siebie, mówi mi że mnie kocha, całuje na dobranoc, po prostu czuje się że jest dobrze i nie jest to wyreżyserowane a on tak wypala. Nawet sam powiedział wczoraj, że rano było jeszcze dobrze. Wiem że nie powinnam się tak zachować ale też miewam słabsze dni.. o ile można się usprawiedliwić w taki sposób.

Twój partner uciekł z jednego uzależnienia w drugie, nie poradził sobie tak naprawdę z jednym problemem
i tylko formę zmienił



Jeśli coś mówisz, robisz, to radzę konsekwencję w tym to raz
dwa
jak można z kimś rozmawiac ustalać planować, gdy ktoś jest pod wplywem czego kolwiek

czy spalony, czy podpity, obraz rzeczywistości jest dość zniekształcony

postawiony pod murem wybiera, no właśnie co wybiera

popatrz na to z innej strony, coś Cię gniecie, poruszasz to,
w konsekwencji partner pokazuje Ci że mu nie zalęży
i co następuje
miękniesz i zaczynasz się "bać"

chyba nie muszę pisać co to jest

mądrych decyzji powodzenia

4 Ostatnio edytowany przez emma25 (2015-03-28 14:28:44)

Odp: Trudny charakter partnera

Przyjechał wczoraj po terapii, powiedział że nie pasujemy do siebie bo ja jestem wylewna a on jest emocjonalna mumią. Według mnie głupotą jest to co wczoraj powiedział. Potrzebuje właśnie osoby wrażliwej. Ogólnie tak rozmawialiśmy o wszystkim, powiedział że chce się starać i że mu zależy, ale potrzebuje czasu. Przy czym wczoraj wiele było powiedziane, co i jak mam robić, że tego i tamtego nie, jaranie oczywiście zostaje, seksu nie będzie bo jak to powiedział 'jest we mnie dużo agresji, nie potrafię się zrelaksować a moje ciało jest jak kłoda'- tzn. on mówił o sobie. Gdy spytałam co dla mnie zrobi, jak będzie się zachowywał to powiedział że nie wie. Liczyłam że coś zmieni, jeszcze spytałam jakie ma plany na przyszłość czy ja jestem wśród nich, powiedział że tak, a jak poprosiłam o dokładniejsze wyjaśnienie to powiedział żebym go nie denerwowała, że on nie lubi tak rozmawiać.

5

Odp: Trudny charakter partnera
emma25 napisał/a:

Przyjechał wczoraj po terapii, powiedział że nie pasujemy do siebie bo ja jestem wylewna a on jest emocjonalna mumią. Według mnie głupotą jest to co wczoraj powiedział. Potrzebuje właśnie osoby wrażliwej. Ogólnie tak rozmawialiśmy o wszystkim, powiedział że chce się starać i że mu zależy, ale potrzebuje czasu. Przy czym wczoraj wiele było powiedziane, co i jak mam robić, że tego i tamtego nie, jaranie oczywiście zostaje, seksu nie będzie bo jak to powiedział 'jest we mnie dużo agresji, nie potrafię się zrelaksować a moje ciało jest jak kłoda'- tzn. on mówił o sobie. Gdy spytałam co dla mnie zrobi, jak będzie się zachowywał to powiedział że nie wie. Liczyłam że coś zmieni, jeszcze spytałam jakie ma plany na przyszłość czy ja jestem wśród nich, powiedział że tak, a jak poprosiłam o dokładniejsze wyjaśnienie to powiedział żebym go nie denerwowała, że on nie lubi tak rozmawiać.

W takim razie jedyną osobą, którą on kocha jest on sam. On wszystko ustala pod siebie, tak żeby jemu było dobrze, a ciebie ma gdzieś. Jemu się nawet palcem nie chce kiwnąć żeby coś dla ciebie zrobić. I  dodatku to palenie zioła jak dla mnie to byłaby pierwsza rzecz za którą musiałby się wziąć jeśli by chciał żeby związek dalej trwał.
Sama widzisz jak jest więc zastanów się czy ciągnięcie tego ma sens? On tylko mówi, że kocha, a w żaden sposób ci tego nie okazuje, nie jest wstanie zdobyć się na żadne poświęcenie. A ty ile jeszcze chcesz tańczyć tak jak on zagra? Wykończysz się przy nim. Powiedz mu wprost co ci nie pasuje i czego nie jesteś wstanie zaakceptować, a jeżeli on nie ma zamiaru tego zmieniać czy zareaguje nerwowo to daj sobie z nim spokój.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Trudny charakter partnera

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024