Witam Was, mam pewnien problem i bardzo proszę o wyrażenie Waszej opinii.
Jestem ze swoim facetem od 4 lat ( od 1,5 roku zaręczeni, mieszkamy razem od pół roku )Mam 24 lata on 27. On coraz częściej mówi o ślubie i w tym jest problem bo ja się nie czuję na to gotowa i mam mnóstwo wątpliwości. Kocham Go, to bardzo dobry człowiek ale mało dojrzały życiowo ? . Chciałabym mieć kiedyś własne mieszkane bo wynajmować całe życie sobie nie wyobrażam, brak poczucia bezpieczeństwa i życie na walizkach to jakaś masakra. Poza tym płacić 1300zł za kawalerkę, która nigdy nie będzie moja to bez sensu!
i jeśli tylko bym miała zdolność to bym zdecydowała się na kredyt od razu bez wahania. Natomiast mój narzeczony ma inne zdanie.. otóz, on twierdzi jasno, że nie potrzebuje mieszkania(!), że nie da mu to szczęścia i że moze wynajmować całe zycie bo na kredyt się nigdy nie zdecyduje przenigdy, samochodu też nie ma bo po co jak tańsze bilety... ale być zależnym od busów to też niefajne... co więcej on uważa mnie za materialistkę skoro mam takie parcie na własne M... to jest moje marzenie po prostu... marzę o tym żeby sobie umeblować po swojemu cieszyć się tym... Nie wiem co robić, nie wiem czy ślub ma sens, choć kocham Go, dogaduje się z nim super ale przeraża mnie brak perspektyw... wezmiemy slub i co dalej? zadnych planow ? wakacji, nadal na walizkach
co uważacie?
Powinnaś Mu w prost powiedzieć, że nie widzisz żadnych perspektyw po ślubie. Jeśli naprawdę tego nie chcesz to nie rób! Po ślubie nic się nie zmieni, uwierz mi
. Pomyślałaś nad Swoim rozwojem zawodowym, aby Samemu dążyć do Swoich marzeń, bo partner ewidentnie Ci nie pomoże. Sądzi, że Ty masz się dostosować.
wiadomo że tylko rozmowa szczera przynosi jakiekolwiek zmiany. może i w tym wypadku się przyda. macie troche inne poglądy, Ty potrzebujesz czego innego i on takze troche inaczej widzi doroslosc i potrzebuje innych rzeczy.
Ja nie zrezygnoiwalabym z wlasnych marzeń dla nikoogo. ja też marze o mieszkaniu, mam auto i nie wyobrażam sobie go nie mieć. raczej cenię sobie wyogę w życiu bo przecież trzeba jednak żyć jak sie chce. W kwesti mieszkania zdecydowania sie nie dogadujecie, po slubie raczej sie to nie zmieni i lepiej ustalić to teraz. pozniej zastanow sie czy będziesz z nim szczęśliwa mieszkając zawsze na wyjajetym, bez auta i może jeszcze innych przyjemności. a zresztą a propo auta, sama możesz sobie kupić skoro on nie chce. Z tego nie musisz rezygnować bo on nie chce.
w ostateczności może wyjsc jeszcze kilka rzeczy które was poróżnią... moze sie okazać w ostateczności że do slubu wcale nie dojdzie.
Czy Ty się obudxilas po 4 latach dopiero czy Twój partner teraz zmienił nastawienie do życia?
Ten twój facet to chodzący trup.
Człowiek bez marzeń, bez celu to tylko poważny kłopot.
Wiem coś o tym.
Więc możesz mu spokojnie podziękować.
Materializmem nie jest: mieć własne mieszkanie czy samochód . to podstawa egzystencji. Rozumiem, brak środków na zakup w tej chwili, ale brak dążenia w kierunku zdobycia tych rzeczy, to daje do myślenia. Ma on prawojazdy, pewnie nie.
Zapytaj mu się , czy mu są potrzebne majtki? Przecież może chodzić bez.
Ma telefon komórkowy? Jeśli tak, to powiedz, niech wyrzuci. Są budki telefoniczne. A może jeszcze iść pieszo przekazywać informacje.
Dla mnie to jakiś skrzywiony facet.
Kwestie mieszkania, dzieci, wyobrażeń na temat przyszłości trzeba omówić przed ewentualnym ślubem. Inaczej możecie się obudzić z przysłowiową ręką w nocniku, gdy się okaże, że marzycie o czymś zupełnie innym.
Ten twój facet to chodzący trup.
Człowiek bez marzeń, bez celu to tylko poważny kłopot.
Wiem coś o tym.
Więc możesz mu spokojnie podziękować.
Materializmem nie jest: mieć własne mieszkanie czy samochód . to podstawa egzystencji. Rozumiem, brak środków na zakup w tej chwili, ale brak dążenia w kierunku zdobycia tych rzeczy, to daje do myślenia. Ma on prawojazdy, pewnie nie.
Zapytaj mu się , czy mu są potrzebne majtki? Przecież może chodzić bez.
Ma telefon komórkowy? Jeśli tak, to powiedz, niech wyrzuci. Są budki telefoniczne. A może jeszcze iść pieszo przekazywać informacje.
Dla mnie to jakiś skrzywiony facet.
Prawo Jazdy posiada ale samochodu nie potrzebuje ( w sumie to jestem jeszcze w stanie znieść ).
Nie pisz o Nim w ubliżający sposób bo Go kocham i nie chciałam żeby ludzie po nich ' jechali ' na forum, prosiłam o radę i wyrażenie opini.
paulo71 napisał/a:Ten twój facet to chodzący trup.
Człowiek bez marzeń, bez celu to tylko poważny kłopot.
Wiem coś o tym.
Więc możesz mu spokojnie podziękować.
Materializmem nie jest: mieć własne mieszkanie czy samochód . to podstawa egzystencji. Rozumiem, brak środków na zakup w tej chwili, ale brak dążenia w kierunku zdobycia tych rzeczy, to daje do myślenia. Ma on prawojazdy, pewnie nie.
Zapytaj mu się , czy mu są potrzebne majtki? Przecież może chodzić bez.
Ma telefon komórkowy? Jeśli tak, to powiedz, niech wyrzuci. Są budki telefoniczne. A może jeszcze iść pieszo przekazywać informacje.
Dla mnie to jakiś skrzywiony facet.Prawo Jazdy posiada ale samochodu nie potrzebuje ( w sumie to jestem jeszcze w stanie znieść ).
Nie pisz o Nim w ubliżający sposób bo Go kocham i nie chciałam żeby ludzie po nich ' jechali ' na forum, prosiłam o radę i wyrażenie opini.
Chciałaś opinie, więc napisałem, to moje zdanie.
A chodzący trup, to osoby bez marzeń, celów itd.
To po co robił prawo jazdy jak mu samochód nie potrzebny.
Facet ma 27 lat a jak ma takie podejście, to nie wróże dobrze w tym związku.
Ty w swoich marzeniach, a on w swoim truposkim świecie. Ty chcesz dom, a on nie, ty chcesz jechać gdzieś , a on nie.
Przyjdzie dzień, że będziesz miała tego dosyć. Twoja wielka miłość pryśnie jak bańka mydlana.
Wszystko będzie na twojej głowie, bo panu mężowi nic nie będzie potrzeba.
Może tak:
Co dzisiaj ten facet w wieku 27 lat posiada? NIC, po za uśmiechem i czułymi słówkami.
Ja w wieku 27 lat miałem dwano mieszkanie, samochód i wiele innych rzeczy.
I nikt mi tego nie kupił, tylko sam. Oczywiście, nie każdy musi od ręki wszystko mieć, ale nie dążyć do danego celu, to już jest jakaś pomyłka.
Dla mnie to dziwny czlowiek, mieć prawo jazdy a niechcieć własengo auta.
Samochód dzisiaj to nie wielki wydatek.
No, ale go kochasz i to najważniejsze.
Życzę powodzenia
9 2015-03-15 13:16:34 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-03-15 13:18:08)
Ja się zgadzam z Paulo71. Nie ma sensu wiązać przyszłości z kimś takim. Pół biedy, że na razie jesteście sami, ale co jak pojawi się dziecko? Przecież wakacje dla dziecka to niepotrzebny materializm itp. Gdybyście sobie spłacali kredyt zamiast wyrzucać prawie tyle samo pieniędzy, to potem byście coś temu dziecku zostawili. Jaką masz gwarancję, że on za kilka lat nie przestanie sobie pracować, bo pieniądze to przecież materializm? Jeśli facet nie ma żadnego celu i żadnych marzeń, to jest wrakiem człowieka i ja bym się z nim nie wiązała, bo marnujesz sobie życie. Podstawowe potrzeby to nie jest materializm.
10 2015-03-15 13:24:41 Ostatnio edytowany przez zbyt.zaradny (2015-03-15 13:25:27)
Witam Was, mam pewnien problem i bardzo proszę o wyrażenie Waszej opinii.
Jestem ze swoim facetem od 4 lat ( od 1,5 roku zaręczeni, mieszkamy razem od pół roku )Mam 24 lata on 27. On coraz częściej mówi o ślubie i w tym jest problem bo ja się nie czuję na to gotowa i mam mnóstwo wątpliwości. Kocham Go, to bardzo dobry człowiek ale mało dojrzały życiowo ? . Chciałabym mieć kiedyś własne mieszkane bo wynajmować całe życie sobie nie wyobrażam, brak poczucia bezpieczeństwa i życie na walizkach to jakaś masakra. Poza tym płacić 1300zł za kawalerkę, która nigdy nie będzie moja to bez sensu!i jeśli tylko bym miała zdolność to bym zdecydowała się na kredyt od razu bez wahania. Natomiast mój narzeczony ma inne zdanie.. otóz, on twierdzi jasno, że nie potrzebuje mieszkania(!), że nie da mu to szczęścia i że moze wynajmować całe zycie bo na kredyt się nigdy nie zdecyduje przenigdy, samochodu też nie ma bo po co jak tańsze bilety... ale być zależnym od busów to też niefajne... co więcej on uważa mnie za materialistkę skoro mam takie parcie na własne M... to jest moje marzenie po prostu... marzę o tym żeby sobie umeblować po swojemu cieszyć się tym... Nie wiem co robić, nie wiem czy ślub ma sens, choć kocham Go, dogaduje się z nim super ale przeraża mnie brak perspektyw... wezmiemy slub i co dalej? zadnych planow ? wakacji, nadal na walizkach
co uważacie?
Czy Twoj facet ma cokolwiek odlozone, jakis majatek?
A Ty?
Czy on ma jakies swoje cele w zyciu, do ktorych dazy?
A Ty?