Cześć,
od prawie 4 lat jestem żoną asa. Sama nie będąc osobą aseksualną, ale z dużym poczuciem własnej wartości myślałam, że uda mi się zmienić postrzeganie męża na strefę seksualną. Jak się myliłam...
Może od początku. Mam 27 lat, jestem po studiach, które nauczyły mnie bardzo wielu pożytecznych rzeczy, pracuję. Męża poznałam jakieś 7 lat temu. Na początku spotykaliśmy się, było romantycznie, miło, był moim najlepszym przyjacielem, przez myśl mi nie przeszło, że przez tego człowieka, zmienię się w depresyjną osobę z zerowym poczuciem własnej wartości.
Nie potrafię już być zadowolona z samej siebie. Nie wiem czy mam jeszcze jakieś zalety. Codziennie budzę się z wielkim, wręcz przytłaczającym smutkiem, bo jak tu się czuć wyjątkowo, gdy mąż nie zwraca na Ciebie uwagi. Najbardziej przytłacza mnie, gdy widzę zdjęcia znajomych, którym urodziło się dziecko, są szczęśliwi, tworzą rodzinę, a ja mam tylko mojego małego kociaka, na którego przelewam całe swoje uczucia, chyba dzięki niemu nie zwariowałam jeszcze do końca.
Tak bardzo się boję zmienić coś w swoim życiu, stoję na rozstaju dróg, tylko nie wiem, która ścieżka zaprowadzi mnie na drogę do szczęścia...
Co zrobić by poczuć się znów piękna i warta czegokolwiek?