Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

1

Temat: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.

Cześć,
od prawie 4 lat jestem żoną asa. Sama nie będąc osobą aseksualną, ale z dużym poczuciem własnej wartości myślałam, że uda mi się zmienić postrzeganie męża na strefę seksualną. Jak się myliłam...

Może od początku. Mam 27 lat, jestem po studiach, które nauczyły mnie bardzo wielu pożytecznych rzeczy, pracuję. Męża poznałam jakieś 7 lat temu. Na początku spotykaliśmy się, było romantycznie, miło, był moim najlepszym przyjacielem, przez myśl mi nie przeszło, że przez tego człowieka, zmienię się w depresyjną osobę z zerowym poczuciem własnej wartości.

Nie potrafię już być zadowolona z samej siebie. Nie wiem czy mam jeszcze jakieś zalety. Codziennie budzę się z wielkim, wręcz przytłaczającym smutkiem, bo jak tu się czuć wyjątkowo, gdy mąż nie zwraca na Ciebie uwagi. Najbardziej przytłacza mnie, gdy widzę zdjęcia znajomych, którym urodziło się dziecko, są szczęśliwi, tworzą rodzinę, a ja mam tylko mojego małego kociaka, na którego przelewam całe swoje uczucia, chyba dzięki niemu nie zwariowałam jeszcze do końca.

Tak bardzo się boję zmienić coś w swoim życiu, stoję na rozstaju dróg, tylko nie wiem, która ścieżka zaprowadzi mnie na drogę do szczęścia...

Co zrobić by poczuć się znów piękna i warta czegokolwiek?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez ThinkingofYou (2015-03-14 16:14:25)

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.

Przestać być dzieckiem i wziąć odpowiedzialność za siebie, a nie zrzucać to na innych? (przez niego stałam się taka i owaka - bzdura)

Podejmować decyzje, które mogłyby doprowadzić do szczęścia?
Dowiedzieć się czego się chce?
Wyrzucić z życia ludzi, których wcale mieć nie chcesz, lub jak sądzisz, obniżają Twoją samoocene?
Przestać uzalezniać swoją samoocenę od innych? Od rzeczy, które mogą się łatwo zmienić? Np pod wpływem chorób.

Sporo tego.

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.

A jak wygląda wasze życie w normalny dzień?  Rozmawiacie? Kłócicie sie ? Robicie coś razem ?

4

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.

Czy w innych sferach życia również czujesz się ignorowana? Czy masz wrażenie że Twój mężczyzna ceni Ciebie jako człowieka? rozmówcę? pomocnika? kompana? opiekunkę?

Piszesz w wątku który tytułujesz - 'Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.' że nie czujesz się wyjątkowa. Czyżbyś od pożądania czyjegoś swojego ciała uzależniała swoje poczucie wartości?

Co zrobić żeby poczuć się piękną? Popatrzeć w lustro, co widzisz? Jak siebie oceniasz?

5

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.

Cóż dzieckiem już nie jestem od bardzo dawna, ale  ThunkingofYou masz pewną rację pisząc, że zrzucam na męża odpowiedzialność, zwłaszcza po małym opisie jaki umieściłam. Problem jest głębszy i nie twierdzę, iż to jest wina tylko z jednej strony. Nigdy rozpad związku czy pogorszenie relacji międzyludzkich jest wynikiem tylko jednej, ale dotyczy obu stron.

Piotr Introwertyk, lilly25

Nasze relacje nie są normalne. Jesteśmy bardziej współlokatorami niż rodziną. Jedyne co Nas łączy to mieszkanie i kot.

Nigdy go nie ma wtedy gdy jest mi potrzebny (zmiana koła w samochodzie, wymiana żarówek, skręcenie mebli - nauczyłam się wszystkiego sama, mogę nawet powiedzieć, że jestem hydraulikiem amatorem). Nie chodzi na uroczystości dla mnie ważne (rozdanie dyplomów, koncert mojego chóru itp.).

W domu spędzamy czas osobno, on w salonie, ja w sypiali z kotem i laptopem, lub książką.

Prawie nie rozmawiamy ze sobą. Jeśli próbuję poruszyć poważniejszy temat zawsze słyszę ten sam tekst "Ty zawsze chcesz rozmawiać, gdy jestem zmęczony. Nie będę dziś z Tobą rozmawiać na ten temat.". Dodam tylko, że jestem tolerancyjna i staram się nie podejmować trudnych tematów gdy wiem że jest zmęczony, wtedy się usuwam i staram nie przeszkadzać, ale po tygodniu od trudniejszego dnia w pracy, chyba nie powinien mówić, że jest zmęczony skoro na telefony i bieganie ma siłę.

Moje poczucie wartości nie jest spowodowane tylko i wyłącznie brakiem pożądania przez mojego męża. Czuję, że jestem mu potrzebna tylko do tego, żeby ktoś posprzątał, zrobił pranie, opłacił rachunki itp.

Dawno przestałam się czuć wyjątkowa, no i niby dlaczego mam się taka czuć, skoro nawet w urodziny czy inne święta, gdy ktoś składa mi życzenia on sobie nagle przypomina i rzuca "no wszystkiego najlepszego".

Gdy patrzę w lustro widzę bladą twarz z pierwszymi oznakami starości, kiedyś podobały mi się moje oczy, ale teraz widzę że są szare, smutne, takie bez wyrazu.

Jak siebie oceniam? Jestem przeciętna, nie ma we mnie nic ciekawego, taka nudna i nieatrakcyjna. Może nie jestem brzydka, ale ładna też nie. Dbam o siebie, żeby nie było, że się po ślubie zapuściłam czy coś. Zawsze uczesana, umalowana, nawet schudłam 5 kilo choć zawsze miałam wagę w normie.

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.

Smutny wpis. Cóż wiem co to znaczy tkwić w próżni, nie mieć dzieci. Ale ja już nie wyjdę ze swojej sytuacji Ty możesz o siebie walczyć.
Więc walcz.

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.

Zatem sprawy łóżkowe sa tylko naturalna konsekwencją waszego życia codziennego. Czy istnieje szansa na polepszenie waszych relacji? Rozmowa o przyszlosci oczekiwaniach rozwodzie pomocy psychologów?

8

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.

Ja w Waszej ''relacji'' miłości nie widzę.
Skąd wiesz, że mąż jest aseksualny, może on po prostu Cię nie kocha i naturalną konsekwencją jest brak seksu?

Próbowałaś z nim rozmawiać, mówić mu o tym, jak się czujesz?

I ostatnie pytanie - po co w ogóle z nim jesteś, skoro, jak twierdzisz, nic Was nie łączy?

9

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.

Mąż mnie kocha, wiem to, mówi to często. Problemy łóżkowe zaczęły się wcześniej niż przed ślubem, ale wtedy miał różne wymówki. Jestem z nim, bo mam nadzieję na poprawę wszystkich relacji, ale na to musi już spojrzeć osoba "trzecia" - terapeuta. Namawiam go na terapię małżeńską, tylko muszę znaleźć dobrego psychologa. Rozmów z nim przeprowadzałam wiele, mówiłam jak się czuję, on mi mówił jak on się czuje, rozmawialiśmy o przyszłości razem, ale też o rozwodzie (ten temat występował w skrajnych emocjach), ale ja nie chcę się rozwodzić teraz, bez walki, to byłoby nie fair wobec niego i moim zdaniem najłatwiej jest uciec nie próbując niczego polepszyć, a z charakteru jestem waleczną osobą.

We mnie coś po prostu pękło ostatnimi czasy i wiem, że nie mogę tego tak zostawić jak jest teraz bo oszaleć można, ale zanim wybierzemy się na terapię wspólną, chyba muszę najpierw uporać się z własnymi demonami - dziś postanowiłam, że najpierw muszę popracować nad własną samooceną i zachowaniem, muszę iść do psychologa, im szybciej tym lepiej, zanim zniknę.

10

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.

Ja tylko się odniosłam do tego, co napisałaś. Nie rozmawiacie ze sobą, nie okazujecie sobie uczuć, nie ma czułości. To na czym opiera się Wasz związek? To już trwa 7 lat i poprawy nie ma. Co jeszcze chcesz zrobić?

11

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.
Cynicznahipo napisał/a:

Ja tylko się odniosłam do tego, co napisałaś. Nie rozmawiacie ze sobą, nie okazujecie sobie uczuć, nie ma czułości. To na czym opiera się Wasz związek? To już trwa 7 lat i poprawy nie ma. Co jeszcze chcesz zrobić?

Po raz pierwszy zabrakło mi słów...
Chyba przede wszystkim muszę się dowiedzieć sama kim jestem i kim jeszcze mogę być. Później spróbujemy terapii małżeńskiej, bo się na nią zgodził. Nie wiem, czy to przyniesie jakieś efekty, pożyjemy, zobaczymy...
Co do okazywania sobie uczuć, czasami się przytulimy, pocałunek w czoło, ale to trochę na wzór relacji rodzicielskich, lub przyjacielskich. 
Nie wiem na czym opiera się mój związek z mężem, chyba na nadziei, że jeszcze może być normalnie, że uczucia i relacje da się jeszcze odbudować.
Poczułam ogromna pustkę w tym momencie.
Im dłużej się na tym zastanawiam, to dochodzę do wniosku, że to ja jestem jakaś dziwna. Chyba naprawdę potrzebuję fachowej pomocy, sama sobie nie poradzę. Dziękuje wszystkim za odpowiedzi. Jestem naprawdę wdzięczna za otworzenie mi umysłu.

12

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.

Sorry ale terapie bedziesz miala wasza wspolna tylko wtedy gdy maz bedzie chetny do naprawiania waszych stosunkow. Tak, to sobie tylko zyczyc mozesz.

Mnie wogole powala jak mozna taka koegzystencje okreslac jako zwiazek. Maz Cie kocha?- Ty chyba zartujesz. Maz co najwyzej jest do Ciebie przyzwyczajony a tak generalnie to Cie ma w odwloku. Nie jest sztuka wyrecytowac "kocham Cie" co pare tygodni, ale to wcale milosci nie pokazuje. Zainteresowanie, czulosc, staranie sie- to sa objawy milosci. A tych u Ciebie w domu nie ma.

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.

A ja twierdze ze na tym forum zdecydowanie za duzo szybkich rad typu rzuc go bo jest beznadziejny. A coz prostszego? Pakujeszwalizke i wychodzisz. Skoro do tej pory nie bylo leczenia to i nie bylo poprawy. Jesli facet godzi sie na terapie czemu autorka nie mialaby sprobowac Tym bardziej ze tego chce. Ja trzymam kciuki za qniq i jej partnera choc nie wiem jak to sie skonczy.

14

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.

Strasznie to przypomina moj zwiazek z ex.... Brrrrrrr....

Na tej podstawie domniemuje, ze moze ty jrstes inicjatorem w zwiazku- wszystko, nawet terapia wychodzi od Ciebie?
Brak jego inicjatywy- z dowolnych przyczyn wymudza inicjatywe na Tobie- ty sie starasz bardziej, on olewa bardziej....powoli on przestaje byc partnetem, a zwiazek zwiazkiem....

Tobie spada samoocena- bo JESTES FACETEM w tym ukladzie- i kobiecosc lezy.
On nie docenia twojej kobiecosci, tylko dokrecony zawor pod zlewem- bo nie musi go dokrecac....
On nie " zabiega o Ciebie" bo nie musi- Ty zabiegasz o wszystko...

Ja to pisze tylko przez porownanie do mojego zwiazku....( 10 lat), ciekawa jestem, czy terapia pomoze...
Serio- u mnie bylo po prostu rozstanie.

15

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.
qniq napisał/a:

Mąż mnie kocha, wiem to, mówi to często...

Mawiają że liczą się czyny, a nie słowa.
Z tego co piszesz to nie ma z Jego strony żadnych czynów, które to świadczyłyby o tym, że kocha...wiedz że mówić można wiele, nawet dla świętego spokoju, ale to jakim się jest dla drugiej osoby, dbanie o siebie, wspieranie, wspólne spędzanie czasu, wspólne cele, marzenia, dzielenie się obowiązkami, troska, gesty, obopólna akceptacja, rozmowa, uczucie które wiesz że jest---> to jest miłość.

Po tym co zostało tutaj przez Ciebie napisane, to Wy żyjecie, ale obok siebie.
Nie ma Was, Jesteś Ty i jest On.
To związek na zasadzie lokatorskim a nie partnerskim.

Przykro mi, ale tak to wygląda...i wcale nie dziwię się, że nie czujesz się z ową sytuacją komfortowo.
Nie takie są Twoje oczekiwania, co do związku.

Tylko wiesz, zastanawia mnie jedno, jeśli było też tak przez wstąpieniem w związek małżeński co kierowało Tobą, aby dalej w to brnąć.
Może warto przyjrzeć się sobie.

16 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-03-16 13:52:40)

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.
Piotr Introwertyk napisał/a:

A ja twierdze ze na tym forum zdecydowanie za duzo szybkich rad typu rzuc go bo jest beznadziejny. A coz prostszego? Pakujeszwalizke i wychodzisz. Skoro do tej pory nie bylo leczenia to i nie bylo poprawy. Jesli facet godzi sie na terapie czemu autorka nie mialaby sprobowac Tym bardziej ze tego chce. Ja trzymam kciuki za qniq i jej partnera choc nie wiem jak to sie skonczy.

Ja to marnie widze, bo on sam problemu nie dostrzega. To Autorka chce go namawiac na psychologa, on sam z siebie nawet na powazniejszy temat rozmawiac w domu nie chce.

No, ma oprane, posprzatane, uprasowane, nawet naprawy w domu jego zona robi, to mu wisi. Fajnie miec gospodynie za darmo. A burknac "kocham Cie" i pocalowac w czolko raz na ruski rok to nie jest zadne wyrzeczenie. Facet, jak dla mnie, jest rozbestwionym chamem. I zeby nie bylo, ze najezdzam na niego, to zona go skutecznie tak rozbestwila.

17

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.
Beyondblackie napisał/a:
Piotr Introwertyk napisał/a:

A ja twierdze ze na tym forum zdecydowanie za duzo szybkich rad typu rzuc go bo jest beznadziejny. A coz prostszego? Pakujeszwalizke i wychodzisz. Skoro do tej pory nie bylo leczenia to i nie bylo poprawy. Jesli facet godzi sie na terapie czemu autorka nie mialaby sprobowac Tym bardziej ze tego chce. Ja trzymam kciuki za qniq i jej partnera choc nie wiem jak to sie skonczy.

Ja to marnie widze, bo on sam problemu nie dostrzega. To Autorka chce go namawiac na psychologa, on sam z siebie nawet na powazniejszy temat rozmawiac w domu nie chce.

No, ma oprane, posprzatane, uprasowane, nawet naprawy w domu jego zona robi, to mu wisi. Fajnie miec gospodynie za darmo. A burknac "kocham Cie" i pocalowac w czolko raz na ruski rok to nie jest zadne wyrzeczenie. Facet, jak dla mnie, jest rozbestwionym chamem. I zeby nie bylo, ze najezdzam na niego, to zona go skutecznie tak rozbestwila.

Prawda! Prawda! Swiete slowa!!!!

U mnie bylo tak samo....
Ja oczekiwalam ze pomoze w domu( przy meskich zadaniach) on vzekal, az ja zrobie- potem przytulal, calowal, pocieszal( bo kobieta musi sie wygadac)
Ja dzwigalam, harowalam- on unikal pomocy przytulal, pocieszal...
Ja plakalam- on dawal sie wyplakac
Ja szukalam pomocy( terapi, psychologa) on mowil, ze jak JA tego potrzebuje, to se moge chodzic...

Teraz mowie- polowa winy byla po mojej stronie- bo pozwolilam na to!

Trwalo to za dlugo, moja samoocena siegnela dna. Jego olewactwo siegnelo zenitu. Nie wiem, czy kiedys sie odwaze na zwiazek....
Teraz jak ktos jest obojetny, postrzegam go jak bylego, jak ktos jest zbyt troskliwy, wesze oblude....moze sobie kiedys poukladam.

Pytasz, czemu sie jest w tym tak dlugo?
Bo to dziala powoli, i przez caly czas szuka sie winy w sobie. Zawsze odpowiedzialnosc jest ( powolutku) spychana na kobiete, to ona ma problem, to ona narzeka, to ona potrzebuje pomocy, on jest cacy, on jest zadowolony, jemu pasuje. On nie jest przemocowy, nie pije, nie bije, nie gwalci, - no cud malina....
Otoczenie tez krytykuje kobiete" czego ty sie czepiasz?" " o co ci chodzi?",  " nie umiecie sie dogadac?"

U mnie byl moment, kiedy jego koledzy zaczeli pytac czemu z nim jestem, ale ja " lojalna" bylam....

18

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.
oldorando napisał/a:

On nie jest przemocowy, nie pije, nie bije, nie gwalci, - no cud malina....
Otoczenie tez krytykuje kobiete" czego ty sie czepiasz?" " o co ci chodzi?",  " nie umiecie sie dogadac?"

Boże tyle razy to słyszałam i jeszcze: "co ty chcesz, kasę do domu przynosi, na baby nie chodzi, czepiasz się po prostu, poszukaj sobie poważniejszych problemów"

Na terapię się zgodził, ale też najpierw ja mam sama iść do psychologa bo mam problemy (i to akurat prawda, pójdę i zrobię ze swoimi myślami porządek, popracuję nad swoją samooceną).

Boję się, że jeśli nam się nawet nie ułoży, to nikt mnie już nie pokocha, nie uszanuje, będę zawsze miała łatkę rozwódki, bo przecież tyle ładnych kobiet chodzi po ulicach, dobrych, mądrych i samych, to czemu ktoś miałby zwrócić uwagę na mnie, towar używany. Co jeśli nikt na mnie nie czeka tam w przyszłości?

19 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-03-17 00:10:41)

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.
qniq napisał/a:
oldorando napisał/a:

On nie jest przemocowy, nie pije, nie bije, nie gwalci, - no cud malina....
Otoczenie tez krytykuje kobiete" czego ty sie czepiasz?" " o co ci chodzi?",  " nie umiecie sie dogadac?"

Boże tyle razy to słyszałam i jeszcze: "co ty chcesz, kasę do domu przynosi, na baby nie chodzi, czepiasz się po prostu, poszukaj sobie poważniejszych problemów"

Na terapię się zgodził, ale też najpierw ja mam sama iść do psychologa bo mam problemy (i to akurat prawda, pójdę i zrobię ze swoimi myślami porządek, popracuję nad swoją samooceną).

Boję się, że jeśli nam się nawet nie ułoży, to nikt mnie już nie pokocha, nie uszanuje, będę zawsze miała łatkę rozwódki, bo przecież tyle ładnych kobiet chodzi po ulicach, dobrych, mądrych i samych, to czemu ktoś miałby zwrócić uwagę na mnie, towar używany. Co jeśli nikt na mnie nie czeka tam w przyszłości?

Bozeeeeee- jak bym siebie slyszala...!!!

Powiem tak:
Jak sie rozstalismy czulam ulge, powoli odzyskiwalam siebie, sporo mi zajelo....
Ale dominowala ulga- i zajecie sie soba...

A wiesz, co w tym najgorsze?
Ze on taki wrazliwy, kochajacy, wspierajacy, niezrozumiany- a ty zla kobieta jestes!

Poczytaj sobie ksiazke " kobiety sa z wenus , mezczyzni z marsa"
Ja po lekturze doszlam do wniosku, ze zylam 10 lat z kobieta....

20 Ostatnio edytowany przez qniq (2015-03-17 00:23:14)

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.
oldorando napisał/a:

Bozeeeeee- jak bym siebie slyszala...!!!

Powiem tak:
Jak sie rozstalismy czulam ulge, powoli odzyskiwalam siebie, sporo mi zajelo....
Ale dominowala ulga- i zajecie sie soba...

Ja chyba jednak jeszcze mam jakąś znikomą nadzieję (ot wieczna romantyczka, może młoda i głupia, ale nadziei trzymająca się jak tonący brzytwy), że się ułoży i choć spróbuję naprawić te relacje. Co z tego wyjdzie, zobaczymy... Mam już taki mętlik w głowie...

oldorando napisał/a:

A wiesz, co w tym najgorsze?
Ze on taki wrazliwy, kochajacy, wspierajacy, niezrozumiany- a ty zla kobieta jestes!

No tak właśnie się czuję. Jakbym miała rozdwojenie jaźni, z jednej strony jestem złą kobietą, bo się czepiam o takie rzeczy, a z drugiej może to w cale nie moja wina? Ja sama już nie wiem co mam myśleć. Ciężko mi i źle bardzo. Załamałam się. Jutro muszę koniecznie znaleźć dla siebie pomoc, bo tak dalej nie dam rady żyć. Z tego smutku i przytłoczenia od stycznia (bo wtedy "pękłam") schudłam już 8kg, nie śpię normalnie, 4 noce nie mogę spać, 5 padam na pysk i tak od nowa. Nawet nie wiem kiedy minęły mi 2 miesiące...

21 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-03-17 00:26:39)

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.
qniq napisał/a:
oldorando napisał/a:

Bozeeeeee- jak bym siebie slyszala...!!!

Powiem tak:
Jak sie rozstalismy czulam ulge, powoli odzyskiwalam siebie, sporo mi zajelo....
Ale dominowala ulga- i zajecie sie soba...

Ja chyba jednak jeszcze mam jakąś znikomą nadzieję (ot wieczna romantyczka, może młoda i głupia, ale nadziei trzymająca się jak tonący brzytwy), że się ułoży i choć spróbuję naprawić te relacje. Co z tego wyjdzie, zobaczymy... Mam już taki mętlik w głowie...

Masz takie wyjscia:

-byc potulna " matka polka"
-rozstac sie, i zobaczyc jak on zareaguje- czy bedzie cos od siebie dawal...( liczac sie z tym i zakladajac ze nie, ale nadzieja umiera ostatnia)
-zaczac konsekwentnie , asertwnie i stanowczo domagac sie jego staran( wtedy sam zniknie- musisz sie z tym liczyc)

Nikt na swiecie, zaden terapeuta, cudotworca nie spowoduje, ze zacznie mu zalezec, jesli olewa.
Nikt- zadna wrozka nie znajdzie innego wyjscia...



Taka postawa, ze ty walczysz, ze ty lagodzisz, ze ty sie starasz, ze ty szukasz pomocy- pokazxujesz, ze to Tobie zalezy, ze on nic nie musi. To tobie zalezy- tak bardzo, ze nic nie trzeba dodawac. A przeciez chodzi ci o jego gest, o jego inicjatywe, o to, zeby on pokazal, ze mu zalezy...

22

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.

Może i terapia coś tu da, ale skłaniam się jednoznacznie w stronę słowa "może". Twój mąż gra na czas, wysyłając Cię samą i w ten sposób komunikując, że tak naprawdę nie jest częścią problemu.

Tu nie o to chodzi, że on jest jakiś zbabiały, ale, że notorycznie, od lat CIE OLEWA. Nie mam nic przeciwko panom co kranu naprawić nie potrafią, bo nie w tym rzecz- partner za to powinien okazywać czułość, szacunek, opiekę. Niestety, u Ciebie to nie jest partner, a jakiś obcy facet, któremu gacie pierzesz, obiadki podstawiasz (PO CO???), a on sobie znika do własnego świata i ma Cię w czterech literach. Naprawdę chcesz walczyć o takiego bubka, takie egoistycznie chamskie zero?

23

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.
oldorando napisał/a:

Strasznie to przypomina moj zwiazek z ex.... Brrrrrrr....

Na tej podstawie domniemuje, ze moze ty jrstes inicjatorem w zwiazku- wszystko, nawet terapia wychodzi od Ciebie?
Brak jego inicjatywy- z dowolnych przyczyn wymudza inicjatywe na Tobie- ty sie starasz bardziej, on olewa bardziej....powoli on przestaje byc partnetem, a zwiazek zwiazkiem....

Tobie spada samoocena- bo JESTES FACETEM w tym ukladzie- i kobiecosc lezy.
On nie docenia twojej kobiecosci, tylko dokrecony zawor pod zlewem- bo nie musi go dokrecac....
On nie " zabiega o Ciebie" bo nie musi- Ty zabiegasz o wszystko...

Ja to pisze tylko przez porownanie do mojego zwiazku....( 10 lat), ciekawa jestem, czy terapia pomoze...
Serio- u mnie bylo po prostu rozstanie.

Identico!:) tez 10 lat i tez z takim typem i tez na szczescie rozstanie. No, jedynie z seksem nie bylo problemu, poza tym to klon.

Sorry, jak dla mnie to ja tu widze 2 opcje: albo terapia wstrzasowa - od dzis sam rekawki zakasujesz i zone szanujesz, albo ciao!

Nie ma sensu zadne lazenie po terapeutach, lezenie na kozetce i przerabianie prawd oczywistych, takich, ze w malzenstwie panukje rownosc, partnerstwo, milosc, czulosc i takie tam. Dla jednych oczywiste, dla niektorych jak widac obce.

Ja sie samotnosci po rozstaniu z eksem nie balam, ja sie balam, ze sie z nim i przy nim w ekspresowym tempie zestarzeje. Odzylam i odzyskalam wigor i radosc zycia w dniu, kiedy sie wyprowadzil.

Dziewczyno - bierz byka za rogi. Krotkimi zolnierskimi slowami przekaz mezowi, co Ci nie pasuje i co przy jego udziale chcesz i musisz dla waszego dobra zmienic. A jak nie, to uciekaj od niego, zanim obudzisz sie z 37 na karku i kupa zmarszczek na buzi.

24

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.

Idę jutro do psychologa, popracować nad sobą. Mi to nie zaszkodzi, a jestem pewna, że tylko może pomóc. Nawet, żeby "wziąć byka za rogi" i móc powiedzieć w żołnierskich słowach czego chce, albo by przekonać się, że to wszystko nie ma sensu. Muszę nauczyć się też asertywności. Zobaczymy co mi z tego wszystkiego wyjdzie.


Beyondblackie napisał/a:

Może i terapia coś tu da, ale skłaniam się jednoznacznie w stronę słowa "może". Twój mąż gra na czas, wysyłając Cię samą i w ten sposób komunikując, że tak naprawdę nie jest częścią problemu.

Tu nie o to chodzi, że on jest jakiś zbabiały, ale, że notorycznie, od lat CIE OLEWA. Nie mam nic przeciwko panom co kranu naprawić nie potrafią, bo nie w tym rzecz- partner za to powinien okazywać czułość, szacunek, opiekę. Niestety, u Ciebie to nie jest partner, a jakiś obcy facet, któremu gacie pierzesz, obiadki podstawiasz (PO CO???), a on sobie znika do własnego świata i ma Cię w czterech literach. Naprawdę chcesz walczyć o takiego bubka, takie egoistycznie chamskie zero?

Prawda to wszystko co napisałaś, a na walkę coraz mnie sił mi zostaje, ale z drugiej strony to mój mąż, z jakiegoś powodu wyszłam za niego, fajnie by było poczuć z powrotem to szczęście jakie mi wtedy towarzyszyło.

25 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-03-17 22:13:11)

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.

Wiesz, to co bylo kiedys NIE JEST dzisiaj. Jak za bylego meza wyszlam to tez byly swiece, obiadki, calusy i uwielbianie. Po dwoch latach, rzygac mi sie chcialo jak do domu mialam isc. Tylko, ze ja nie mialam watpliwosci- zostawilam toksyka.

Kobieto, ratuj sie, bo ta relacja Cie rujnuje. Ty juz teraz wierzysz, ze nikogo lepszego nie znajdziesz, bo tak Cie ten facet stlamsil. Poczekaj nastepny rok, a bedziesz sie czula jak smiec.

26

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.

A może powinnaś zadac sobie pytanie, czy Ty kochasz męża, czy jesteś z nim, bo obawiasz się "łatki rozwódki: i tego, że już nikt Cie nie zechce. Radziłbym może pierwsze kroki skierować do seksuologa. Jeżeli mąż jest oziębły to z tego prawdopodobnie wynikają tez pozostałe Wasze problemy. Doskonale rozumiem, że jako kobieta masz niską samoocenę w związku z długotrwałym brakiem zainteresowania, pożądania ze strony męża. Kobieta kochana przez mężczyznę kwitnie, nie kochana - więdnie, dużo w tym prawdy.

27

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.
zaman napisał/a:

A może powinnaś zadac sobie pytanie, czy Ty kochasz męża, czy jesteś z nim, bo obawiasz się "łatki rozwódki: i tego, że już nikt Cie nie zechce. Radziłbym może pierwsze kroki skierować do seksuologa. Jeżeli mąż jest oziębły to z tego prawdopodobnie wynikają tez pozostałe Wasze problemy. Doskonale rozumiem, że jako kobieta masz niską samoocenę w związku z długotrwałym brakiem zainteresowania, pożądania ze strony męża. Kobieta kochana przez mężczyznę kwitnie, nie kochana - więdnie, dużo w tym prawdy.

Byłam wczoraj u psychologa. Trochę mi naświetlił całą sytuację. Trafiłam na bardzo mądrego człowieka i wiem, że mi pomoże. Uświadomiłam sobie również wczoraj w trakcie rozmowy w wyżej wymienionym, że męża nadal kocham (wcześniej też tak myślałam, ale wczoraj to poczułam z nową "mocą"), dlatego z nim jeszcze jestem. Zobaczymy co przyniesie przyszłość. Póki co czeka mnie ciężki czas, ale mam nadzieję, że wszystko się ułoży: w jedną lub drugą stronę...

28

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.

Na pewno wszystko się ułoży. Oby w tę dobrą stronę dla Was obojga smile

29

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.
zaman napisał/a:

Na pewno wszystko się ułoży. Oby w tę dobrą stronę dla Was obojga smile

Czasami najlepszym wyjściem dla obojga jest rozstanie.

Póki co czekam na następną wizytę solo, a później psycholog będzie chciał zobaczyć się z moim mężem i ze mną razem, żeby sprawdzić, czy to co podejrzewa odnośnie jego osobowości jest prawdą i czy będę miała jakąkolwiek nadzieję na zmiany.

Na razie nie wygląda to zbyt różowo

30

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.

Bo nie jest to rozowe. Kilka lat spedzasz z czlowiekiem ktoremu wisisz.

Zapytalabym siebie dlaczego godzisz sie na bycie z kims komu na Tobie nie zalezy.

31

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.
Beyondblackie napisał/a:

Bo nie jest to rozowe. Kilka lat spedzasz z czlowiekiem ktoremu wisisz.

Zapytalabym siebie dlaczego godzisz sie na bycie z kims komu na Tobie nie zalezy.

No właśnie codziennie pytam siebie, po co się na to godzę... Jemu na mnie zależy ale w taki "nietypowy" sposób, w sensie, gdy byłam w szpitalu bardzo się o mnie bał i był cholernie czuły, nie to co mój poprzedni partner.

Psycholog świetnie mi to wczoraj wytłumaczył. Jeśli to jest ten typ osobowości (pewność będziemy mieli po ich spotkaniu na terapii) to taki człowiek po prostu kocha na swój sposób, nie wie i nie odczuwa, że coś robi źle. Nie jest to spowodowane "buractwem i chamstwem" tylko wynika z odczuć, w sensie, że praca lub jakaś pasja przesłania cały świat, w zasadzie to tacy ludzie tworzą swój świat i w nim tylko się odnajdują. Jest to dość często spotykane u osób o wybitnej inteligencji, którzy są doskonali w jakieś dziedzinie naukowej. Są też np. kobiety, którym życie z takim człowiekiem odpowiada, ale ja niestety nie należę do takich osób. Jeśli wstępna diagnoza się potwierdzi to nie mam co liczyć na zmianę zachowania męża, może na miesiąc lub dwa zmieni się trochę, ale później wszystko wróci do "normy". Jeśli zostanie potwierdzony ten typ osobowości mojego męża to odchodzę, bo nie godzę się na takie życie, jeśli okaże się, że to jednak nie to, to będziemy próbować coś polepszyć dzięki terapii.

Trafiłam całe szczęście na psychologa, który nie wyłudza pieniędzy i ma naprawdę ogromne doświadczenie. Ze mną będzie miał tylko trochę pracy, głównie abym mogła znowu normalnie spać, myślę, że do następnej wizyty będzie już z tym ok, dzięki kilku ćwiczeniom smile Na razie robimy pewne testy, tylko po to by mój mąż nie mógł zakwestionować dalszej terapii.

Pierwsze zdanie psychologa na mój wywód: "To nie Pani ma problem, ale Pani mąż" - no cóż spodobało mi się to big_smile

32

Odp: Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.

Bardzo jestem ciekawa, jak wam sie ulozy....

Wiesz, jak ja sie zmagalam, nie bylo netu. A wielu psychologow/terapeutow tez uwazalo, ze jak nie pije i nie bije, to wymyslam problem. Dopiero pozniej przyszla " moda na depresje" , wczesniej nikt o takich fanaberiach nie gadal.

Ciekawa jestem, i zycze ci najlepszego:-) :-) :-)

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Niska samoocena kobiety żyjącej z aseksualnym mężczyzną.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024