Dowiedziałam się właśnie... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dowiedziałam się właśnie...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 49 ]

1

Temat: Dowiedziałam się właśnie...

że nie dogadujemy się, że jego mama mnie lubi... ale nie odpowiada jej moje podejście do życia... co kurfa... że nie jestem materialistką, że nie patrze na to zeby mieć podłoge w salonie za 8tys zł... bo na cholere mi taka, że mam psy... których ona nie lubi...
Że najlepiej będzie sie rozstać...nosz kurfa... rozwaliło mnie... jak juz nie raz składałam sie do kupy teraz nie wiem czy dam rade.

Jestem kompletnie załamana... bo kocham, bo sie zawsze starałam... prałam sprzatalam gotowalam... dbałam o to zeby byla jak najlepsza atmosfera...
To sie dowiedzialam ze jego mamusia stwierdzila ze za duzo prądu zuzywamy... i ze za duzo piorę... nosz fak.
Dzisiaj stwierdzil ze nie pasujemy do siebie...
Tak po 1,5 roku... zycia bez klotni... wspolnego cudownego spedzania czasu razem, po tym jak kazdy nam zazdroscil, że tworzymy świetny związek...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

owacje na stojąco dla osoby, która na 1,5 roku związała się z kolesiem i kobietą jego życia - jego starą big_smile odnoszę wrażenie, że to jego stara Cię rzuciła i że to chodzi o to, że się ze starą nie dogadujecie, bo Twoje psy czochrają pchły na jej parkiet za osiem kafli.

3

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

Może i świetny.
Ale 3 osobowy. Ty, on i mamunia.
I w ten sposób proporcje zostały zachwiane.
W związku jest przestrzeń dla dwojga, bo troje to już duchota i tłok.

4

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

panibaronowa kiedys to był jej parkiet... ale teraz nie mieszka w tym mieszkaniu bo se nowe kupila...

IsaBella77 wiem... tym bardziej ze jest jedynakiem wychowywanym przez mame... jego ojciec jest zupelnie inny...


Nie ogarniam tego wszystkiego... po prostu

5

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

Jestem pewna że dasz radę to przetrwać. Teraz jesteś roztrzęsiona, bo emocje wzięły górę. Tak wyrzuć z siebie tą swoją złość i ból, to ci pomoże...
On chyba nie jest z tobą do końca szczery, prawdopodobnie oszukuje ciebie, przykre to. To zwykły tchórz.

6

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

Jak to nie ogarniasz? Ja nie ogarniam, że Ty nie ogarniasz, że powinna Ci się zapalić czerwona lampka, włączyć alarm, szalupy ratunkowe się powinny zrzucić, jak tylko się dowiedziałaś, że to synalek mamuśki, powinnaś wskakiwać do szalupy i wiosłować w nieznanym kierunku! Sama tego chciałaś. Było pastować parkiecik... wazeliną. wink

7

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

Iwona dziękuje.
Ja juz tyle razy dostawałam w zyciu po dupie... myslalam ze znalazłam szczescie...
Wyremontowalismy mieszkanie od podstaw, stworzylismy wlasny kat... dbalam zeby byl sliczny... uwielbiam kwiaty... jest ich mnostwo... bo chcialam zeby bylo slicznie... teraz mam ochote odslonic okna i wszystkie te doniczki wypierdzielic... a te najwieksze zrzucic na jego samochod stojacy pod oknem...

8

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

panibaronowa za pozno sie widocznie dowiedzialam

9

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

Co Ty. Nie jest za późno.
Nie wachasz kwiatków od spodu, ani trumny nie obstalowujesz.
Jesteś młodą, pełną życia troskliwą dziewczyną, która przekonała się, że potrafi dużo DAWAĆ.

10

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

Isa jestem po 30stce... mam za soba nieudane malzenstwo...
Chcialam po prostu byc szczesliwa... i bylam. Myslalam ze tak juz zostanie...
Najgorsze jest to ze jest to dla mnie jakbym dostała siekiera w łeb... z dnia na dzien...

Odp: Dowiedziałam się właśnie...
Alaya napisał/a:

Isa jestem po 30stce... mam za soba nieudane malzenstwo...
Chcialam po prostu byc szczesliwa... i bylam. Myslalam ze tak juz zostanie...
Najgorsze jest to ze jest to dla mnie jakbym dostała siekiera w łeb... z dnia na dzien...

Szczerze wspóczuję.
Wygląda na to, że wasz związek był od zawsze sterowany jego mamą.
Mieszkacie w tym samym domu?
Nie pozostanie nic innego jak dać mu wybór - albo mama albo Ty. Chyba, że ona już zdecydowała za niego.

12

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

No kuTwa, ja tam jestem po 40-tce i jeszcze z trójką dzieciaków, a to chyba coś gorszego niż czochrajace się psy wink
A nijak nie czuje że mam bardziej siekierę w głowie niż Ty.
Wiele jest kwestią postrzegania, myślenia ...

13

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

Pachnacypodroznik dziekuje.
Nie... nie mieszkamy razem. W tym samym miescie ma ona swoje mieszkanie. Ale mieszka poza Polską... i wpada tutaj od czasu do czasu.
On juz wybrał... i ona zapewne mu w tym pomogła

14

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

Isa wink a dzieciaczków zazdroszcze:)
wiesz zalezy kto co ceni w zyciu... niestety ja jestem nauczona ze dom ma byc domem... a nie muzeum. A Ona ma chyba inne zdanie...
Coz ja bylam wychowywana w biedzie... i dla mnie najwiekszą wartoscia było ciepło rodzinne... a nie najlepsze sprzety...
Ostatnio kupila se patelnie... za 150 zł... dała ja nam mowiac "kupilam taka droga patelnie a ona nie nadaje sie na indukcje... dam ja wam ale uwazajcie i ostroznie korzystajcie bo ona byla taka droga"
Nie uzylam tej patelni ani razu...

Odp: Dowiedziałam się właśnie...
Alaya napisał/a:

On juz wybrał... i ona zapewne mu w tym pomogła

Wiem, że może to nie mieć takiego znaczenia na tym etapie, jednak ciekawi mnie czy przez cały ten czas jak jesteście razem on nie dawał do zrozumienia, że podejmowanie decyzji to nie jego mocna strona i przez to strategiczne decyzje musiał konsultować z mamą?

Moi znajomi mieli dokładnie taką samą sytuację i ona (obecnie małżonka kolegi) stwierdziła, że albo on chce nadal mieszkać z mamą, albo z nią. W tym przypadku oni byli ze sobą od około roku. Nadal są razem, a mineło już z 15 lat i kontakty z jego mamą się ustabilizowały po spotkaniu 'na ostrzu noża' wiele lat temu.

16

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

Nie no coś Ty.
Powinnas tą swiatobliwa patelnie pod szkło i nad kominek pierdyknac wink

A tak poważnie ... Wyjdziesz z tego.
Tylko porozmawiaj z nim najpierw, bo coś mi nie wygląda że maminsynek ma świadomość konsekwencji ...

17

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

pachnacypodroznik tak... na początku tak... ale pozniej go delikatnie buntowałam... i wydawało mi sie ze jest coraz lepiej... do teraz. Do jej kolejnych odwiedzin...

Isa... zrobilabym tak ale nie mam kominka wink
Rozmawialam... pytałam... powiedzial, że kocha, że pewnie bedzie cieprial... ze to nie łatwa decyzja... ale ze sie roznimy w podejsciu do zycia i tak bedzie lepiej... nie rozumiem... tym bardziej, ze na prawde zylismy spokojnie i szczesliwie.

18

Odp: Dowiedziałam się właśnie...
Alaya napisał/a:

Isa wink a dzieciaczków zazdroszcze:)
wiesz zalezy kto co ceni w zyciu... niestety ja jestem nauczona ze dom ma byc domem... a nie muzeum. A Ona ma chyba inne zdanie...
Coz ja bylam wychowywana w biedzie... i dla mnie najwiekszą wartoscia było ciepło rodzinne... a nie najlepsze sprzety...
Ostatnio kupila se patelnie... za 150 zł... dała ja nam mowiac "kupilam taka droga patelnie a ona nie nadaje sie na indukcje... dam ja wam ale uwazajcie i ostroznie korzystajcie bo ona byla taka droga"
Nie uzylam tej patelni ani razu...

Wiesz moja ex tez byla podatna na to co kto mowi, ona im narzekala ze ja taki czy taki choc sie staralem jak moglem a one ja podkrecily bym dzis zostal singlem. Ona nie podjela tego sama w 100% ale glupia ze slucha innych.Dlatego cie rozumiem ze koles buc bo zamiast sam decydowac o swoim zyciu jest pod wladaniem mamusi. Nienawidze tego i osob trzecich takze rozumiem twoj ból. Wytrwalosci życze.

19

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

borussia dziękuje.
staram sie jakos uspokajac... ale najchetniej wzielabym siekiere i rozwalila całe to mieszkanie ktore wspolnie urzadzalismy... dla nas..
Musze sie jak najszybciej wyprowadzic...
Jeszcze mi wypomnial ze mieszkam u niego... no chyba czasami jest tak w zwiazku ze jedno ma mieszkanie a drugie nie... nie wydalam... na prawde

20

Odp: Dowiedziałam się właśnie...
Alaya napisał/a:

borussia dziękuje.
staram sie jakos uspokajac... ale najchetniej wzielabym siekiere i rozwalila całe to mieszkanie ktore wspolnie urzadzalismy... dla nas..
Musze sie jak najszybciej wyprowadzic...
Jeszcze mi wypomnial ze mieszkam u niego... no chyba czasami jest tak w zwiazku ze jedno ma mieszkanie a drugie nie... nie wydalam... na prawde

Ja tez mam zlosc ale marze by za miesiac moja glowa byla obojetna od tych zakichanych wspomnien. Tylko o tym marze a ona niech sobie życie po swojemu, szkoda wiadomo ale nic na sile.

21

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

I tego Ci życze...
Przykre jest to, że człowiek chce dobrze dla drugiego a pozniej dostaje kopa w dupe...

22

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

Alaya, ja też jestem jedynakiem i jak jedynak Ci podpowiem . Usiądź z nim i szczerze porozmawiaj z kim chce żyć? Z Tobą czy ze swoją mamą. On jest dorosły facet i powinien nauczyć się myśleć samodzielnie. Potrafić rozgraniczyć uczucie do Ciebie i do matki, ze wskazaniem na Ciebie. Jeśli tego nie pojmuje i nie potrafi otrząsnąć się z wpływu matki to daj sobie z tym człowiekiem spokój, bo ta kobieta będzie się zawsze wtrącać w wasze życie. Ja bym tak nie potrafił żyć, gdyby moja mama czy teściowa wchodziła mi w życie z butami. Nie po to odchodzimy z rodzinnego domu jako dorośli ludzie aby być pod wpływem rodziców.

23

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

Piotr dziękuje za rade.
Moze jutro spróbuje... tylko nie wiem czy to cos da...
I nie wiem juz sama czy ja chce zeby cos dało... bo nie zasłuzyłam na takie traktowanie przez niego. Czuje sie jak zbedna rzecz której mozna sie ot tak pozbyc.

24

Odp: Dowiedziałam się właśnie...
Alaya napisał/a:

I tego Ci życze...
Przykre jest to, że człowiek chce dobrze dla drugiego a pozniej dostaje kopa w dupe...

Wiem ze Ci ciezko bo mi tez jest.zawiodlem sie jak cholera i kochalem jak glupek. Nie mam z nia kontaktu bo skoro chciala odpoczac to nie moge nalegac. Chce tylko jak najszybciej zapomniec.

25

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

najgorsze jest to, że trudno zapomniec...

26

Odp: Dowiedziałam się właśnie...
Alaya napisał/a:

najgorsze jest to, że trudno zapomniec...

Wiem i to boli najbardziej. Zajalem sie soba i każdy maly sukces sprawia mi radoche.

27

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

o dobrze. Bo walczysz o siebie i o swoje szczescie

Odp: Dowiedziałam się właśnie...
Alaya napisał/a:

I tego Ci życze...
Przykre jest to, że człowiek chce dobrze dla drugiego a pozniej dostaje kopa w dupe...

Wiesz, że mam podobnie, choć nieco inaczej. Podobnie w tym sensie, że dowiedziałem się, że ma luba nie chce być ze mną. A inaczej, dlatego że nie ma jasnych powodów.

29

Odp: Dowiedziałam się właśnie...
Alaya napisał/a:

o dobrze. Bo walczysz o siebie i o swoje szczescie

Tu masz racje ;-)
Tobie tego tez życze :-)

30

Odp: Dowiedziałam się właśnie...
pachnacypodroznik napisał/a:
Alaya napisał/a:

I tego Ci życze...
Przykre jest to, że człowiek chce dobrze dla drugiego a pozniej dostaje kopa w dupe...

Wiesz, że mam podobnie, choć nieco inaczej. Podobnie w tym sensie, że dowiedziałem się, że ma luba nie chce być ze mną. A inaczej, dlatego że nie ma jasnych powodów.

Wspolczuje z całego serca. Domyslam sie co czujesz.
Ja jestem niesamowicie rozdarta... bo sie nie spodziewałam. Chciałabym zasnac i obudzic sie jutro i zeby okazało sie to złym snem.
Nie wiem jak sobie poradze... co dalej... mam pustke w glowie a z drugiej strony natłok mysli...

31

Odp: Dowiedziałam się właśnie...
borussia napisał/a:
Alaya napisał/a:

o dobrze. Bo walczysz o siebie i o swoje szczescie

Tu masz racje ;-)
Tobie tego tez życze :-)

smile
Ja juz chyba nie mam siły

32

Odp: Dowiedziałam się właśnie...
Alaya napisał/a:

Piotr dziękuje za rade.
Moze jutro spróbuje... tylko nie wiem czy to cos da...
I nie wiem juz sama czy ja chce zeby cos dało... bo nie zasłuzyłam na takie traktowanie przez niego. Czuje sie jak zbedna rzecz której mozna sie ot tak pozbyc.

Posłuchaj, Ty nie możesz czuć się jak rzecz. Ty w tym związku masz się czuć jak unikat, skarb, ktoś kto jest najważniejszy. Takie poczucie ma Ci dać Twój facet, jeśli tego nie czujesz, a widzisz, że on tak traktuje swoją matkę to uciekaj jak najdalej, bo szczęścia w tym związku nie zaznasz. Ile on ma lat? Był kiedyś w jakimś poważniejszym związku z kobietą?

33

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

Czułam sie tak bardzo długi czas...
jest mlodszy ode mnie 4 lata, ma 27 lat.
Byl 4 lata z kobieta... ale na zasadzie "randkowania". Nigdy z nia nie mieszkał.
Jestem pierwsza z którą stworzył prawdziwy dom

34

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

Daj spokój i nie wracaj do żadnej rozmowy z nim, bo skoro tak Cie potraktował to nie ma sensu do niego wracać, nie jest Ciebie wart! Widać, że jesteś fajną, normalną dziewczyną, a on to zwykły rozpieszczony dupek, skoro rezygnuje z Ciebie na rzecz mamusi bez żadnych powodów i jeszcze wypomina takie rzeczy jak mieszkanie.
Teraz będzie ciężko, ale nie bez powodu mówi się, że czas leczy rany. Dasz radę! Powodzenia smile

35

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

an_hedonic dziekuje...
ja juz sama nie wiem co robic. Bo bardzo go kochaam...
Ale tak jak piszesz... nie wiem czy jest tego wart.
Dziekuje za cieple słowa... tak wlasnie jestem normalna dziewczyna... nie materialistką... i chyba to mnie zgubilo

Odp: Dowiedziałam się właśnie...
Alaya napisał/a:
pachnacypodroznik napisał/a:
Alaya napisał/a:

I tego Ci życze...
Przykre jest to, że człowiek chce dobrze dla drugiego a pozniej dostaje kopa w dupe...

Wiesz, że mam podobnie, choć nieco inaczej. Podobnie w tym sensie, że dowiedziałem się, że ma luba nie chce być ze mną. A inaczej, dlatego że nie ma jasnych powodów.

Wspolczuje z całego serca. Domyslam sie co czujesz.
Ja jestem niesamowicie rozdarta... bo sie nie spodziewałam. Chciałabym zasnac i obudzic sie jutro i zeby okazało sie to złym snem.
Nie wiem jak sobie poradze... co dalej... mam pustke w glowie a z drugiej strony natłok mysli...

Nie będę się licytował. Niestety z doświadczenia wiem, że potrzebujesz czasu dla siebie i tylko dla siebie.
Przewartościowanie całego Twojego świata będzie Cię kosztować, lecz długofalowo to naprawdę będzie korzystne dla Ciebie.

37

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

Dzieki... mam nadzieje ze jakos stane na nogi...

38

Odp: Dowiedziałam się właśnie...
Alaya napisał/a:

Czułam sie tak bardzo długi czas...
jest mlodszy ode mnie 4 lata, ma 27 lat.
Byl 4 lata z kobieta... ale na zasadzie "randkowania". Nigdy z nia nie mieszkał.
Jestem pierwsza z którą stworzył prawdziwy dom

Ja miałem tyle lat jak brałem ślub z dziewczyną, która znałem pół roku, fakt teraz rozwaliło się nasze małżeństwo, ale 14 lat żyliśmy szczęśliwie i mam nadzieję, że to nie jest jeszcze koniec. Jeśli go kochasz, ale tak naprawdę a nie z wątpliwościami to walcz, wyrwij go z ramion matki. On musi zrozumieć, że dzieciństwo się skończyło i kobietą która powinna być dla niego na pierwszym miejscu jesteś Ty. Dopóki tego nie zrozumie to nie ma szans na wasz szczęśliwy związek. Jak masz możliwość to może wyprowadź się od niego na jakiś czas, żeby zrozumiał co może stracić.

39

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

Piotr... no właśnie są watpliwosci... bo skoro sie zdarzyło... moze sie znowu zdarzyć.
Chociaz chciałabym walczyc... lko ze to nie   
Wyprowadzic sie musze... tylko to skomplikowane... przeprowadzilam sie do niego na drugi koniec polski...

40 Ostatnio edytowany przez Piotr74 (2015-03-04 02:26:27)

Odp: Dowiedziałam się właśnie...
Alaya napisał/a:

Piotr... no właśnie są watpliwosci... bo skoro sie zdarzyło... moze sie znowu zdarzyć.
Chociaz chciałabym walczyc... lko ze to nie   
Wyprowadzic sie musze... tylko to skomplikowane... przeprowadzilam sie do niego na drugi koniec polski...

Jeśli zrozumie na czym polega życie dorosłego człowieka, że nie ma w nim miejsca na mamusie tylko na kochaną kobietę, to się nie powtórzy. Ale to Ty go znasz najlepiej i tylko Ty możesz podjąć odpowiednią decyzję. Gratuluję odwagi, że potrafiłaś się przeprowadzić do faceta na drugi koniec Polski smile. Nie masz tam teraz żadnych znajomych, którzy mogliby Ci pomóc? Pracujesz? Wynajmij sobie jakieś lokum, daj mu poczuć, że może coś stracić. Coś co może mu się nigdy w życiu więcej nie przytrafić. On musi to poczuć, że nie jesteś mu przypisana na wieczność tak jak jego matka.

41

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

Piotr... mam pare znajomych... ale nie sa w stanie mi pomoc.
Prace stracilam... jutro mialam isc na rozmowe... ale on powiedzial zebym szla na rozmowe juz u siebie w miescie...
Musze jak najszybciej stad wyjechac...
Piszesz bardzo madrze... i dziekuje Ci za to.

42

Odp: Dowiedziałam się właśnie...
Alaya napisał/a:

Piotr... mam pare znajomych... ale nie sa w stanie mi pomoc.
Prace stracilam... jutro mialam isc na rozmowe... ale on powiedzial zebym szla na rozmowe juz u siebie w miescie...
Musze jak najszybciej stad wyjechac...
Piszesz bardzo madrze... i dziekuje Ci za to.

Nie ma za co. Skoro on sam Cię wygania, to szkoda Twojego czasu na niego, niech sobie dalej życie układa z mamusią, życz mu powodzenia. To nie jest facet. Jedź do domu, znajdź pracę a przede wszystkim mężczyznę a nie dziecko do dalszego życia. Dobrze, że nie macie dzieci, wiec bilans startowy nadal masz zerowy. A doświadczenie ze swoim obecnym partnerem potraktuj jako nauczkę, aby drugi raz nie wpuścić się w taki kanał.

43

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

Tylko cały czas pozostaje kwestia tego, że ja go bardzo kocham.
Ale wiem, że musze odejsc...  serce karze walczyc... a rozum isc w swoja strone...

44

Odp: Dowiedziałam się właśnie...
Alaya napisał/a:

Piotr dziękuje za rade.
Moze jutro spróbuje... tylko nie wiem czy to cos da...
I nie wiem juz sama czy ja chce zeby cos dało... bo nie zasłuzyłam na takie traktowanie przez niego. Czuje sie jak zbedna rzecz której mozna sie ot tak pozbyc.

Może kochasz, a może Ci się wydaje, że kochasz bo boisz się jak będzie wyglądał następny dzień bez niego. Ja myślę, że to raczej to drugie. Nie można kochać człowieka, który na każdym kroku Cię poniża i pokazuje, że to nie ty jesteś dla niego najważniejsza. Alaya pakuj swoje bagaże i jedź do domu, jeśli on faktycznie Cię kocha to pojedzie za Tobą, ale nie pozwól mu nigdy na to, abyś ty była na drugim miejscu za jego matką. Mówię Ci to jako jedynak, który miał bardzo silną więź ze swoją matką. Dla mnie nigdy moja mama nie była ważniejsza od mojej żony.

45

Odp: Dowiedziałam się właśnie...
Piotr74 napisał/a:

Może kochasz, a może Ci się wydaje, że kochasz bo boisz się jak będzie wyglądał następny dzień bez niego. Ja myślę, że to raczej to drugie. Nie można kochać człowieka, który na każdym kroku Cię poniża i pokazuje, że to nie ty jesteś dla niego najważniejsza. Alaya pakuj swoje bagaże i jedź do domu, jeśli on faktycznie Cię kocha to pojedzie za Tobą, ale nie pozwól mu nigdy na to, abyś ty była na drugim miejscu za jego matką. Mówię Ci to jako jedynak, który miał bardzo silną więź ze swoją matką. Dla mnie nigdy moja mama nie była ważniejsza od mojej żony.

Podpisuje sie pod tymi słowami...
Niestety, ale "syndrom nieodciętej pępowiny" często staje się przyczyna rozpadu związków. Na swoim własnym przykładzie to mogę też stwierdzić. Autorko, mimo wszystko spróbuj odnaleźć pozytywne strony całego zajścia: jesteś osoba młodą, nie związałas sie małżeństwem z tym człowiekiem i nie macie dzieci. To bardzo ważne i dodajace wiary w przyszłość.
Uważam, ze żadne rozmowy wyjasniajace i próby "rozdzielenia" tu nie mają sensu, bo to nierealne skłonić kogoś takiego do myślenia "swoim rozumem" i stworzenia własnych zasad związku. Ten człowiek nie ma takich umiejetności i wszelkimi jego poczynaniami kieruje jego matka. Znam to juz dobrze... Jakiekolwiek próby uzmysłowienia mu tego skończą sie tylko oskarżaniami pod Twoim adresem, że zazdrościsz takiej zażyłości i takiej więzi. I oczywiście mniej wiesz o życiu i wszystkim niż jego matka.

46

Odp: Dowiedziałam się właśnie...
Alaya napisał/a:

Tylko cały czas pozostaje kwestia tego, że ja go bardzo kocham.
Ale wiem, że musze odejsc...  serce karze walczyc... a rozum isc w swoja strone...

No wlasnie.Prosby, rozmowy - to walka  o naprawe zwiazku.Ale pogodzenie sie z rozstaniem, to tez walka.Ja bym dzisiaj na Twoim miejscu do niego zadzwonila, powiedziala, ze akceptujesz jego decyzje bym sie pozegnala i zyczyla szczescia z mamusia.A, i patelnie oddaj..
Jak mamusia wyjedzie, zostanie sam na tej podlodze za 8 tys zl, to bedzie mial czas na przemyslenia.Na 99 % bedzie chcial wrocic.A Ty wowczas spokojnie sie zastanow, czy zgodzic sie na jego powrot.

47

Odp: Dowiedziałam się właśnie...
Alaya napisał/a:
pachnacypodroznik napisał/a:
Alaya napisał/a:

I tego Ci życze...
Przykre jest to, że człowiek chce dobrze dla drugiego a pozniej dostaje kopa w dupe...

Wiesz, że mam podobnie, choć nieco inaczej. Podobnie w tym sensie, że dowiedziałem się, że ma luba nie chce być ze mną. A inaczej, dlatego że nie ma jasnych powodów.

Wspolczuje z całego serca. Domyslam sie co czujesz.
Ja jestem niesamowicie rozdarta... bo sie nie spodziewałam. Chciałabym zasnac i obudzic sie jutro i zeby okazało sie to złym snem.
Nie wiem jak sobie poradze... co dalej... mam pustke w glowie a z drugiej strony natłok mysli...

Wiesz, mialam calkiem podobnie, tyle, ze ona mi nie wypominal, ze mieszkamy w jednym domu, Sama sie wyprowadzilam. Myslalam, ze uczucie wygaslo, tez chcialam zeby to byl zly sen...
Kiedy juz doszlam do siebie w pewnym sesie...zupelnym przypadniem, po kilku miesiacach okazalo sie, ze to nie do konca samo sie wypalilo, ze byla inna...wiec moze to nie do konca mamusia...to moze byc tylko wymowka...moj zwiazek tez wyddawal sie idealny, zadnych sporow...wasni, przepychanek, sielanka...

48

Odp: Dowiedziałam się właśnie...

Koniec końców, jaki powód by nie był, powinnaś go zostawić i nie wracać nawet jeśli on nagle oprzytomnieje. Uważam, że jak ktoś raz tak Cię potraktował (zupełny brak szacunku i zero zaangażowania) to już się nie zmieni. Są ludzie którzy z natury są egoistami, więc jeśli nie byłaś tą dla której mógł "rzucić wszystko" to wydaje mi się że nigdy nie będziesz. Wiem, że to boli i nie chcę być niedelikatna, ale teraz powinnaś zawalczyć o siebie mimo wszystko, mimo tego wszystkiego co Cię przytłacza i pokazać mu że sobie poradzisz bez niego. Po prostu zwyczajnie unieść się dumą, zacisnąć zęby i nie pokazać mu jak Ci ciężko.

49

Odp: Dowiedziałam się właśnie...
Alaya napisał/a:

że nie dogadujemy się, że jego mama mnie lubi... ale nie odpowiada jej moje podejście do życia... co kurfa... że nie jestem materialistką, że nie patrze na to zeby mieć podłoge w salonie za 8tys zł... bo na cholere mi taka, że mam psy... których ona nie lubi...
Że najlepiej będzie sie rozstać...nosz kurfa... rozwaliło mnie... jak juz nie raz składałam sie do kupy teraz nie wiem czy dam rade.

Jestem kompletnie załamana... bo kocham, bo sie zawsze starałam... prałam sprzatalam gotowalam... dbałam o to zeby byla jak najlepsza atmosfera...
To sie dowiedzialam ze jego mamusia stwierdzila ze za duzo prądu zuzywamy... i ze za duzo piorę... nosz fak.
Dzisiaj stwierdzil ze nie pasujemy do siebie...
Tak po 1,5 roku... zycia bez klotni... wspolnego cudownego spedzania czasu razem, po tym jak kazdy nam zazdroscil, że tworzymy świetny związek...

Czytam i tak sobie myślę, że... wielkie i silne musiało być to jego uczucie do Ciebie... nie ma co. Wystarczyło wyższe zużycie prądu i  niezadowolenie mamusi, a miłość wyparowała niczym kamfora.  Facet kompletnie bez charakteru i nawet normalnie rozstać się nie potrafi, tylko mamusią się zasłania. To dopiero obciach. Przestań szukać winy  w niedoszłej teściowej, bo nie w niej problem leży.

Posty [ 49 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Dowiedziałam się właśnie...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024