że nie dogadujemy się, że jego mama mnie lubi... ale nie odpowiada jej moje podejście do życia... co kurfa... że nie jestem materialistką, że nie patrze na to zeby mieć podłoge w salonie za 8tys zł... bo na cholere mi taka, że mam psy... których ona nie lubi...
Że najlepiej będzie sie rozstać...nosz kurfa... rozwaliło mnie... jak juz nie raz składałam sie do kupy teraz nie wiem czy dam rade.
Jestem kompletnie załamana... bo kocham, bo sie zawsze starałam... prałam sprzatalam gotowalam... dbałam o to zeby byla jak najlepsza atmosfera...
To sie dowiedzialam ze jego mamusia stwierdzila ze za duzo prądu zuzywamy... i ze za duzo piorę... nosz fak.
Dzisiaj stwierdzil ze nie pasujemy do siebie...
Tak po 1,5 roku... zycia bez klotni... wspolnego cudownego spedzania czasu razem, po tym jak kazdy nam zazdroscil, że tworzymy świetny związek...