Witam. Kilka miesięcy temu straciłem przyjaciela z którym znałem się cały życie od małego dziecka. Od dłuższego czasu myślę o samobójstwie, raz chciałem to zrobić już oraz miałem kolejny zamiar, żeby o tym nie myśleć najczęściej uciekam na dno butelki, gdzie zaraz występują jeszcze większe wspomnienia. Występuje u mnie depresja dość silna, nie mam ochoty dosłownie na nic, jedyną rzeczą którą chce to odebrać Sobie życie... Dużo osób powie, żeby iść do psychologa lub psychiatry, chce się dowiedzieć czy obejdzie się bez tego( miałem rozmowę jedną po tym jak mi się kolega powiesił.) Jest mi ciężko o tym nie myśleć, nawet czasem gdybym chciał o tym zapomnieć to i tak nie dam rady bo to jest silniejsze ode mnie... Sam ze Sobą nie daję Sobie już rady, czuję już, że coś jest ze mną nie tak... Ogólnie jestem osobą zamkniętą dla innych ludzi lecz ostatni czas staram się rozmawiać z kimś na ten temat.
1 2015-03-01 09:50:52 Ostatnio edytowany przez Lenesins (2015-03-01 10:05:41)
Alkohol potęguje depresje jeszcze bardziej miałem to samo.Uratował mnie solidny wycisk fizyczny,trzeba się przełamać i coś trenować.
Na początku na pewno będzie trudno,ale koniecznie trzeba.
Może pozwól sobie na przeżywanie żałoby ? dlaczego boisz się iść po pomoc do specjalisty ?? Co innego myśleć o samobójstwie, a co innego planować je i próbować to zrobić. Do tego jeszcze alkohol, który może chwilowo Cię znieczuli, ale problem nie minie..
Masz przyjaciół, kogoś, komu możesz się wygadać, wypłakać ?? to daje ulgę.
Może pozwól sobie na przeżywanie żałoby ? dlaczego boisz się iść po pomoc do specjalisty ?? Co innego myśleć o samobójstwie, a co innego planować je i próbować to zrobić. Do tego jeszcze alkohol, który może chwilowo Cię znieczuli, ale problem nie minie..
Masz przyjaciół, kogoś, komu możesz się wygadać, wypłakać ?? to daje ulgę.
Chciałbym ale iść do specjalisty w moim przypadku nie jest tak łato ponieważ nie lubię mówić o Swoich problemach komuś, myślałem, i próbowałem ale nie wiem dlaczego się powstrzymywałem na samym końcu... To prawda na chwilkę zapominam o tym co się stało lecz to wraca wtedy jeszcze bardziej, ktoś by się na pewno znalazł ale czy ja tego chce? Sam nie wiem lecz wiem jedno, żeby mi przeszło to bo nie jest fajnie tak życz i o tym myśleć co dziennie, wykańcza to.
Kaja74 napisał/a:Może pozwól sobie na przeżywanie żałoby ? dlaczego boisz się iść po pomoc do specjalisty ?? Co innego myśleć o samobójstwie, a co innego planować je i próbować to zrobić. Do tego jeszcze alkohol, który może chwilowo Cię znieczuli, ale problem nie minie..
Masz przyjaciół, kogoś, komu możesz się wygadać, wypłakać ?? to daje ulgę.Chciałbym ale iść do specjalisty w moim przypadku nie jest tak łato ponieważ nie lubię mówić o Swoich problemach komuś, myślałem, i próbowałem ale nie wiem dlaczego się powstrzymywałem na samym końcu... To prawda na chwilkę zapominam o tym co się stało lecz to wraca wtedy jeszcze bardziej, ktoś by się na pewno znalazł ale czy ja tego chce? Sam nie wiem lecz wiem jedno, żeby mi przeszło to bo nie jest fajnie tak życz i o tym myśleć co dziennie, wykańcza to.
Och, znam to, jestem na takiej samej fazie w życiu jak Ty. Tylko ja poprosiłam o pomoc. Też nie lubię się nikomu zwierzać, zawsze byłam najsilniejsza psychicznie z rodziny, więc wszyscy swoimi problemami dzielili się ze mną, zawsze miałam zakodowane, że nie mogę okazywać słabości, nie mogę publicznie płakać, muszę trzymać wszystkie emocje w sobie. Potem umarł mój tata na nowotwór, zaczęły się problemy finansowe, dowiedziałam się, że mogę być obciążona rakiem i jeszcze doszły do tego problemy na uczelni. Byłam przygnębiona, przeświadczona o tym, że nic mi się nie uda, ale nadal ukrywałam swoje problemy przed innymi. Przywdziewałam uśmiech na twarz i udawałam, że wszystko jest ok. Potem nabawiłam się nerwicy lękowej. Każdego dnia bałam się wstać z łóżka i iść na uczelnię, bałam się ludzi, dostawałam ataków paniki, nerwobólów, ataków duszności. Aż wreszcie pojawiły się myśli samobójcze i zorientowałam się, że jedyne co trzyma mnie przy życiu to myśl, że może mi się nie udać i mnie odratują, albo że zostanę roślinką. Bo z moim ogarnięciem, to nawet zabić bym się nie umiała. I kiedy miałam "lepszy dzień", dzień kiedy uświadomiłam sobie, że za jakiś czas mogę się targnąć na życie zadzwoniłam do poradni zdrowia psychicznego i zarejestrowałam się. Czekam na pierwszą wizytę, bo chcę sobie pomóc i już nigdy więcej nie chcę się czuć tak jak teraz.