Od połowy września opiekuję się córką mojej siostry. Nie mam żadnego dokumentu ani wyroku sądowego-mała jest u mnie ot tak, na przysłowiową gębę. Chodzi do szkoły...wszystko jest ok, choć nie było. Mała gdy do mnie trafiła miała wszy i nie lubiła się myć. Nie wiedziała też, że ten ból brzuszka to nic innego jak głód. Siostra ma jeszcze jedną córkę ale na wniosek ojca dziewczynki została pozbawiona praw rodzicielskich. Z kolei jeśli chodzi o ojca tej która jest u mnie spr wygląda tak, że to on nie ma praw rodzicielskich. W dniu rozprawy w sądzie siostra spotkała się z ojcem młodszej u notariusza. Spisali dokument przekazujący opiekę nad moją podopieczną właśnie jemu. On chciał by dziewczyny mieszkały razem, siostra nie miała nic przeciwko a mi się wydawało, że tak będzie najlepiej bo malutka strasznie tęskniła.... Wszystko szło dobrze, aż nagle otrzymałam telefon, że nic z tego nie będzie, nie weźmie jej ,bo nie da rady. Rozczarował mnie(mógł nie iść do notariusza) ale nie o to chodzi-mała mi nie przeszkadza ale przeszkadza mi strach. Boję się, że mi ją zabiorą do domu dziecka lub rodziny zastępczej. Mogłabym walczyć w sądzie ale moje warunki mieszkaniowe się poprawią za ok dwa lata. Teraz jest ciasno, za ciasno jak na wymogi które musiałabym spełnić. Powrót do matki też nie wchodzi w grę. Mała nie tęskni i nie chce do niej wracać a ona zachowuje się tak jakby nie chciała jej odzyskać. W sumie z młodszej też zrezygnowała jakoś tak bez żalu. Nie wiem co mam zrobić...
Isc do prawnika i go o to zapytac
zgadzam się, na pewno wizyta u prawnika albo jakas porada online jeśli boisz sie iść oosbiście.
Wiesz co nieraz relacja dziecka z
opiekunem jest ważniejsza niż warunki lokalowe.
Dziecko jest z Tobą już pół roku. Nic mu nie brakuje. Nie jest zaniedbane. To wszystko z pewnością działa na Twoją korzyść.
Jak radzą poprzednicy idź po porade, bo być może niepotrzebnie się aż tak martwisz.
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.
LeeBee, to nie takie proste... Znam przypadek rodziny która dosłownie stawała na głowie, by zatrzymać swojego podopiecznego, i nikogo nie obchodziło, że dziecko było z nimi od urodzenia. Poza tym " mamusia" się obudziła i chce małą zabrać do siebie. Na ten czas nie mam prawa jej tego dziecka nie oddać.