Witajcie. Opiszę krotko i zwiezle swoj problem. Na niczym innym nie potrafię się skupić.. tylko o tym myślę. Otóż jestem ze swoim chłopakiem od dwóch miesięcy. Ja mam 19 lat a on ma 24. Jest to mój drugi poważny związek. Nie jestem doświadczona jak postępować ze starszymi facetami, a to jednak jest to 5 lat różnicy. On jest wyjątkowo trudnym egzemplarzem:P Jak juz sie na cos uprze to nie ma bata. Mój problem polega na tym, że ja daje od siebie 100% a on 10. Czuję , że nie angażuje się tak w nasz związek jak ja. A na dodatek nie odzywa się do mnie z szacunkiem , raz "wyrwalo" mu się "szmaciura" niby zarty, powiedział przepraszam ale zapamiętać zapamiętałam. Ostatnio przylapal mnie na paleniu papierosów. Wiem, że tego nie lubi. Wytłumaczyłam mu co i jak, ze nie pale nałogowo (nie wiem w sumie czemu tak się tłumaczyłam) a on do mnie "Skoncz". No to skonczylam i nie odpisałam juz nic (rozmowa nie odbywała się na zywo). A teraz od dwóch dni cisza grobowa. To już nie jest pierwszy raz, oczywiście zawsze ja pierwsza wyciągałam reke na zgodę. Chce żeby trochę się postarał o mnie. Tak szczerze to ja starałam się o wszystko od początku i juz mam tego dość. A facet z tego co wiem nie był jeszcze w poważnym związku właśnie dlatego, ze ma trudny charakter.
Co o tym wszystkim sądzicie dziewczyny? Odezwać się pierwsza? Czy czekać? I jak długo czekać? Nie wiem co taki 24 latek ma w głowie i jak postępować.