Rumpelstiltskin napisał/a:mcnt napisał/a:Jestem wegetarianką, staram się dobrze jeść
Brak hemowego żelaza w diecie, za mało białka, za mało tłuszczów nasyconych.
Objawy świadczą o skrajnie złym stanie organizmu. Skończyły mu się już pomysły jak ma się bronić przed niedoborami, restnteza ATP na poziomie umrzyka. Jeśli nie zaczniesz jeść produktów pochodzenia zwierzęcego to będzie już tylko gorzej.
Przecież napisała, że żelazo ma w normie i morfologię też. Czytaj, a nie od razu wyjeżdżaj ze stereotypami. Jestem roślinożerna od 12 lat i też mam w normie. A za mało białka to nikt na tej szerokości geograficznej w dzisiejszych czasach nie ma, bo białko wchodzi w skład wszystkiego, co jemy (np. brokuły mają więcej niż szynka). Takie rzeczy to w Burkina Faso. Generalnie problemem Europejczyków jest przebiałczenie raczej, większość ludzi dziś znacznie przekracza normy spożycia białka i wegetarian też to dotyczy. A tłuszcze nasycone są niezdrowe, podnoszą poziom cholesterolu, powodują miażdżycę i zawały, dlatego lekarze i dietetycy zabraniają ich jeść i każą zamienić je na nienasycone. Nie można mieć niedoboru tłuszczów nasyconych.
Boże, widzisz i nie grzmisz. Ciemnogród.
To, co naprawdę grozi weganom, to niedobory B12 i witaminy D. Wegetarianie mogą ich dostarczyć z jajkami i nabiałem. Bo może i organizm umie odróżnić składniki pochodzenia roślinnego i zwierzęcego, ale już czy coś pochodzi ze schabowego czy z jajecznicy nie odróżni. Dla układu trawiennego to jeden pies.
Mój mąż miał kiedyś chroniczne zmęczenie, w badaniach wyszła właśnie niska witamina D (choć jest wszystkożerny
, czasem to się zdarza, zwłaszcza po zimie. Sprawdzałaś tę witaminę? Jakie miałaś dokładnie badania krwi? Może coś pominięto? Sód? Potas? Magnez? Elektrolity też warto zbadać. Lekarzowi warto powiedzieć, że się jest roślinożernym, to ważne. Oczywiście pod warunkiem, że nie będzie takim "ekspertem" jak pan powyżej i najpierw zleci odpowiedni badania, a nie wyda wyrok tylko na dźwięk słowa wegetarianin. Ale z tego co piszesz, to akurat Twój lekarz ma Cię delikatnie gdzieś. Warto poszukać lepszego. Warto też sprawdzić najważniejsze hormony, a jakby coś tu było nie tak, to udać się do endokrynologa. A jak już kompletnie nic nie wyjdzie, to może rzeczywiście podłoże psychiczne? Masz ostatnio więcej stresu niż zwykle?