Witam,
Jestem facetem i mam 24 lata, dziewczyna o której napiszę, jest o rok młodsza. Nie chcę się rozpisywać, ale w skrócie spotykaliśmy się przez ponad półtora roku od czasu do czasu. Z mojej strony było zaangażowanie, a Ona to wykorzystywała i bardzo sprytnie wodziła mnie za nos i zachowywała się jak przysłowiowy "pies ogrodnika". Doszło do rozmowy między nami. Twierdzi, że cały czas traktowała mnie jak kolegę, ale ja bez żadnego nacisku ani gniewu z mojej strony przyznałem się do uczuć i powiedziałem (podając konkretne przykłady), że bawiła się mną. Nie umiała dobrze z tego wyjść i odpowiedzieć mądrze, gubiła się w swoich zeznaniach. Mimo wszystko zaproponowałem znajomość koleżeńską, ale ona powiedziała, że dobrze będzie żeby najpierw opadły moje uczucia i emocje. Dodam, że ta dziewczyna niestety nie grzeszy "samokrytyką". Ale mimo wszystko zakochałem się z niej i darzę ją szczerym uczuciem, dlatego doprowadziłem do tej szczerej rozmowy o wszystkim, przynajmniej ja się otworzyłem przed nią w pełni. Po kilku dniach od czasu rozmowy zablokowała mnie na facebooku (może obawia się że śledzę każdy jej ruch), ale jej zachowanie wygląda na to, że po "wygarnięciu jej" (zwykła rozmowa, bez wyrzutów z mojej strony, a jedynie przedstawienie jak ja to wszystko widzę i co czuję, na spokojnie, bez emocji) zaczęła traktować mnie jak wroga. Teraz zastanawiam się czy napisać jej życzenia na Dzień Kobiet czy lepiej odpuścić? Wiem, że jest jeszcze trochę czasu, ale ciągle głowię się co zrobić. Skoro zadeklarowałem się co do koleżeństwa, głupio byłoby nie napisać, ale z drugiej strony przez jej nieszczerość zastanawiam się czy warto.
Nie chcę tego kończyć w ten sposób, chcę być do końca w porządku w stosunku do niej. Może kiedyś przemyśli to jak się zachowywała w stosunku do mnie, a gdy poczuje że mnie traci, to ją ruszy. A patrząc na to, że nie jest zbyt wylewna w samokrytyce, gdybym nie napisał życzeń, to sama z siebie może już się więcej nie odezwać, dlatego też chciałbym wyciągnąć do niej rękę.