nie wiem jak sobie poradzić ze swoim problemem . Żyjemy na odległość ... dzieli nas 400km widujemy sie co weekend badz dwa potrafie kazda chwile poświecic na kontakt z moim partnerem jednakze gdy przychodzi weekend odczuwam straszny lek i niepokoj ze znowu bedzie tak samo . No i stało sie kiedy porywa go melanz zapomina o tym ze ma telefon i że jest cos takiego jak sms chociaz by głowie dwa slowa "mam sie dobrze ... wracam do domu itp" a kiedy juz uda mi sie z nim skontaktowac po dobie gdzie nadal imprezuje jego jedynem argumentem za pomoca ktorego chce załagodzic sprawe sa slowa kocham cie ... mało mnie to przekonuje bo sam sobie zaprzecza mowi jedno robi drugie obiecuje ze napisze nie robi tego . Nie sprawdzam go ufam mu całkowicie nie chce tez go trzymac w zlotej klatce ale wkurza mnie to niesamowicie ze nie potrafi sobie odmowic i juz nie wiem jakich argumentow mam uzywac jak mu ostatnio powiedziałam ze ostatni imprezuje w miejscu w ktorym wlasnie zazwyczaj traci glowe i ze w innym wypadku ma sobie poszukac dziewczyny ktora to zaakceptuje to mnie zbeształ ze chyba sama nie slysze co wlasnie powiedziałam i jak moglo mi to przejsc przez mysl...
co mam zrobic? jak mam sobie poradzic z chlopakiem ktory spedza po imprezie 24 kolejne godziny bedac na niej i mało tego według niego to nic zlego ... prosze poradzcie mi cos bo trace głowe i juz nie wiem co mam ze soba zrobic i jakich argumentow uzywac zeby zrozumial ze to co robi nie jest fajne .