Witajcie.
Tydzień temu mój chłopak zerwał ze mną. Jestem w totalnej rozsypce, on ponoć też cierpi. Nasz związek był dość intensywny. Byliśmy razem prawie dwa lata na odległość, ale za rok on miał się przeprowadzić bliżej mnie. Zawsze mówiliśmy, że poznaliśmy się nieprzypadkowo. Mówiliśmy o sobie jako o ideałach dla siebie nawzajem. Uczucie jest ogromne. On jest wybuchowy, ja spokojna. Mieliśmy kryzysy, ale radziliśmy sobie z nimi.
Ostatnio był troszkę słabszy okres; on nie był pewny czy powinniśmy być razem z okazji naszych kłótni i postanowił zerwać półtora tygodnia temu. Lecz ja postanowiłam, to ratować. On uznał po kilku godzinach, że mam rację, bo nie jesteśmy dla siebie przypadkowi, te wspomnienia, miłość itd. I postanowiliśmy walczyć o siebie. Tydzień temu przez zupełną głupotę(którą ja powiedziałam) postanowił, że to koniec, że nie chce mnie w swoim życiu. Że to nie jest to, że chce być sam. Ja tłumaczyłam, żeby był spokojny, bo nic się nie stało. Niestety to nie pomogło. Przez kilka dni próbowałam delikatnie go nakłonić - na marne. Co jakiś czas pisze do mnie/zadzwoni by sprawdzić jak się miewam. Trzy dni temu zadzwonił do mnie, mnie poniosły emocje i zaczęłam mówić, że marzę o jego obecności. Popłakał się, i powiedział, że od czasu rozstania tego nie robił i, że jest mu bardzo ciężko. Ale że jego zdaniem była, to chyba dobra decyzja. Wczoraj i przedwczoraj odzywał się do mnie, że poza rozstaniem ma inne problemy i dodatkowy ból z tego powodu czuje(o czym mi mówi). Cały czas powtarza, że decyzja jest nieodwołalna. Dziś spytałam go, czy moglibyśmy spotkać się w ciągu najbliższych kilku tygodni i porozmawiać, a jeśli nie będzie chciał wrócić, to tak się nie stanie. Odpowiedział mi, że jeśli byśmy się spotkali, to skończyło by się powrotem do siebie i że spotkamy się dopiero wtedy gdy sobie wszystko "poukłada".
Nie wiem co robić... Cały czas stoję przy telefonie, i czekam na jakąś pozytywną wiadomość od niego. Nie potrafię odpuścić miłości z osobą, która tyle dla mnie znaczy, i dla której ja tyle znaczę. Widzę po prezentach od serca, które dostawałam od niego. Te słowa, które słyszałam. Ten wzrok i zachowanie względem mnie...
Mam mu dać trochę czasu, żeby sobie przemyślał to wszystko? Ile mam czekać?
Dziękuję bardzo z góry za wsparcie