Walentynki kojarzą się z serduszkami, słodkimi miśkami, kolacją przy świecach i ogólnie pojętym romantyzmem.
Tylko że.... wydaje mi się, że to są wyobrażenia i marzenia głównie kobiece.
Czy mężczyźni również potrzebują tych czerwonych serduszek, płatków róż, światła świec dla intensywniejszego odczuwania miłości, czy zgadzają się na to, lub to inscenizują tylko żeby zadowolić swoje partnerki?
A czy może w ramach równouprawnienia kobieta powinna choć raz zaskoczyć swojego partnera walentynkami w postaci biletów na mecz i wieczoru przy piwie w pubie?
1 2015-02-09 17:14:42 Ostatnio edytowany przez bbasia (2015-02-09 21:15:17)
Ja jestem kobietą i też nie przepadam za serduszkami czy tego typu kiczem. No ale jeśli to już święto miłości, to chyba normalne, że spędza się je z drugą połówką a nie z kumplami na piwie czy meczu. Być może są kobiety ( ogólnie pary), które lubią spędzać czas w taki sposób i w walentynki idą do knajpy albo na mecz z chłopakiem czy mężem? Pewnie są też faceci, którzy lubią kolacje w restauracji czy oglądanie z kobietami komedii romantycznych... Każdy jest inny i to sprawa indywidualna jak się spędza czas.
Ja ze swoim ukochanym mam o tyle fajnie, że lubimy takie same filmy i ogólnie lubimy tak samo spędzać czas, więc wino, świece oraz jakaś ambitna produkcja to dla nas najlepsza opcja. I oboje naprawdę się w tym przypadku dogadujemy. ![]()
Mój facet w zeszłym roku bardzo sie postarał ![]()
Byla kolacja,deser - sam wszystko zrobił.
Kwiaty w wazonie, świeczki - nastrój romantyczny.
Szczerze nie spodziewałam sie ze tak sie postara. Chyba jemu tez bylo miło bo gdyby nie to by nic takiego nie robil.
A dwa lata temu bylismy w kinie - wybraliśmy film wspolnie.
Ja kiedyś się straszni wygłupiłam, jak poznałam mojego faceta nie byliśmy nawet na ,,ty'' tylko pan, pani. Uważałam, że kobieta nie powinna wychodzić pierwsza z inicjatywą. Ale nie wytrzymałam kupiłam w sklepie największego misia jak był, z serduchem w ręku na którym pisało ,,kocham Cię'' do tego walentynka z napisem ,,dla najwspanialszego faceta na świecie'' i wysłałam......byłam źle poinformowana i wysyłam do jego rodziców
porażka życia, zachowałam się ja idiotka, jak małoletnia głupia gówniara, jak do mnie dotarło jak strasznie się wygłupiłam pomyślałam, ze nigdy się nie przyznam do tego co zrobiłam. Ale niestety się wydało, co prawda nie od razu, wydało się jak już prawie byliśmy parą...ale jego ojciec do dziś ma z tego ubaw, bo już myślał, ze jemu się wielbicielka trafiła ![]()
Co za wstyd, ja rozumiem, ze dzieci się wygłupiaja, bawią, wysyłają ale ja???!!! Masakra!
Chyba ktoś tu się powinien zapoznać z definicją słowa "równouprawnienie", bo ja jakoś nie słyszałam, by polskie prawo zabraniało lub nakazywało którejś z płci robić coś w Walentynki.
A co do pytania, to powinno być wzajemne. Jeśli już jakaś para obchodzi Walentynki, to każdy powinien coś zrobić dla drugiej osoby. To nie dzień kobiet, ani mężczyzn, by działała tylko jedna strona.
Ja myślę, że to nie do końca tak. Tzn. jasne, jeśli kobieta marzy o obrzucaniu JEJ kwiatami, zaproszeniu JEJ na kolację, zrobieniu miliona innych rzeczy dla NIEJ, to jasne, jeśli facet się dostosuje, to dla raczej wyłącznie dla niej - nie mówię o samej kolacji, ale o podejściu na zasadzie "chcę, żeby facet zrobił to, to i to". Natomiast jeśli razem się zaplanuje czy facet sam z siebie zrobi kolację przy świecach czy zaprosi kobietę do restauracji, to nie demonizowałabym płci pięknej w tym wypadku. Przecież facet chyba też lubi zjeść kolację, nawet jeśli nie doceni do końca romantycznego nastroju.
Jakieś inne romantyczne cuda, typu kąpiel przy świecach też mogą być chyba miłe dla faceta, tyle że właśnie niekoniecznie musi on się zachwycać samymi świeczkami i atmosferą - może się bardziej skupić na tym, że ma nagą kobietę koło siebie.
Co do samych prezentów, to raczej sama staram się kupować je "komuś", a nie "z okazji" - czyli nie "misia, bo są walentynki", tylko super hiper grę na konsolę. No, chyba że jakiś wybitny romantyk by mi się trafił, to może zmieniłabym zdanie. ;p Zresztą sama wolałabym dostać fajną grę niż misia.
No ale właśnie jak jest miś, to też jestem zachwycona, bo słodkie, bo pomyślał, bo bla bla bla - może nie każdy, ale część facetów na pewno też umie tak na to spojrzeć. Nie na samą rzecz (bo komu potrzebna maskotka), ale na gest i na to, co ma symbolizować. Mimo to nie jestem za wyjściem na mecz czy gdzieś (chociaż sama na mecze i zawody sportowe lubię jeździć), jeśli to już mają być te Walentynki. Wolałabym znaleźć coś, co będzie odpowiadało dwóm osobom - niekoniecznie wersja w pełni romantyczna, ale np. kino i horror czy coś. Na mecz mogę zabrać faceta w jego urodziny. ![]()
7 2015-02-09 22:12:43 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-02-09 22:14:55)
Uważam że powinno być tak aby obie strony były zadowolone co może być dość trudne w związku w którym dla niego szczytem dobrego wieczoru jest piwo na kanapie, a dla niej kolacja z serduszkami
.
U nas nie ma takiego problemu, mamy podobne wizje na spędzanie razem czasu i żadnych serduszek nie będzie.
Nie wyobrażam sobie żebym miała nawet lubiąc serduszka i cały ten kicz, zmuszać do takiego świętowania kogoś kto tego kompletnie nie lubi, starałabym się znaleźć kompromis. Walentynki to przecież święto zakochanych, nie wiem czy wyrazem miłości jest robienie go w myśl "ma być tylko tak jak ja chce"
Prezenty sobie zrobimy, ale nie są ani trochę w walentynkowym klimacie ;P Mój dostanie wisior, który i tak chciałam mu kupić, śliczny, ręcznie robiony, a ja dostanę figurki do bitewniaka (pytał które mi się podobają stąd wiem).
Czy mężczyźni również potrzebują tych czerwonych serduszek, płatków róż, światła świec dla intensywniejszego odczuwania miłości, czy zgadzają się na to, lub to inscenizują tylko żeby zadowolić swoje partnerki?
A czy może w ramach równouprawnienia kobieta powinna choć raz zaskoczyć swojego partnera walentynkami w postaci biletów na mecz i wieczoru przy piwie w pubie?
Muszę przyznać, że pomysł z zamianą ról jest bardzo intrygujący. Znam wielu mężczyzn, którzy wręcz nie znoszą tego święta, ale pod presją swoich dam o nim pamiętają.
Gdyby oboje partnerów znalazło w walentynkowy święcie coś dla siebie, to byłoby ono znacznie przyjemniejsze.
Ciekawe, czy jest możliwe połączenie zainteresowań obydwu płci? Coś jak sensacyjna komedia romantyczna.
Przecież nigdzie nie jest zapisane, że Walentynki to kwiatki, czekoladki i romantyczny nastrój. Najważniejsze, żeby zakochani obchodzili ten dzień wspólnie i oboje czerpali z niego radość.
Powiem żartem:
i tak Grey najlepszy dla obu płci ![]()
Powiem żartem:
i tak Grey najlepszy dla obu płci
Pewnie by był, gdyby do fabuły dodać trochę pogoni samochodowych, strzelaniny i mordobicia
![]()
ewka3 ja myślę że wielu facetów nie znosi tego dnia po prostu dla tego, że wśród tych misiów, serduszek, tej całej czerwono-różowej atmosfery ciężko im się odnaleźć. Że pamiętają to dobrze, znaczy że zależy im na ich partnerkach. Tylko zauważcie, że to z ust facetów najczęściej płyną teksty typu: "Kolejny amerykański wymysł. Na co to komu? Przecież jak chcę pokazać połówce że ją kocham to od tego są inne okazje typu: miesięcznica, rocznica itp. itd." Myślę że gdyby wdrożyć do święta trochę harmonii to tak jak mówisz, wiele osób by się to tego dnia przekonało. Może nie komedia sensacyjno-romantyczna, ale tak.. Przydałoby się ![]()
12 2015-02-10 13:10:39 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-02-10 13:12:12)
Powiem żartem:
i tak Grey najlepszy dla obu płci
No szczerze watpię. To jest rowniez ksiazka typowo kobieca. Dla faceta Grey bedzie tak samo cenny jak dla astronoma obejrzenie "Gwiezdnych Wojen" ![]()
A u nas "dla każdego coś dobrego": najpierw obejrzymy wspólnie mecz, a później wyciągniemy winko, świece, włączymy nastrojową muzykę.... ![]()
Zdecydowanie wolę okazywanie uczuć spontanicznie, a nie wtedy, gdy jakieś święto "nakazuje".
Śmieszy mnie trochę ta cała komercja, wszędzie czerwono od serduszek i innych takich.
Zdecydowanie bardziej cenię sobie, gdy mój partner przyniesie mi kwiaty, bo ma ochotę, zaprosi do romantycznej kafejki, żeby miło ze mną spędzić czas. Zdecydowanie jestem na nie, jeśli chodzi o Walentynki.
A czy może w ramach równouprawnienia kobieta powinna choć raz zaskoczyć swojego partnera walentynkami w postaci biletów na mecz i wieczoru przy piwie w pubie?
Bilety na mecz? Wieczór przy piwie? Czemu nie, ale... Walentynki z założenia są romantyczne, więc czegoś mi tu jednak brakuje. Za to zawsze można (i chyba warto) swojego mężczyznę spróbować jakoś zaskoczyć. Ja na przykład lubię wychodzić z inicjatywą i nie wyobrażam sobie, że miałabym jak ta księżniczka czekać na propozycje, a potem tylko łaskawie z nich korzystać, niekoniecznie dając coś od siebie. W związku ważna jest wzajemność. Mężczyźnie też warto pokazać, że jest dla nas ważny oraz że chcemy po prostu sprawić mu przyjemność.
Przypuszczam zresztą, że większość mężczyzn Walentynki obchodzi jednak dla kobiet, bo to głównie one potrzebują całej tej walentynkowej aury, kwiatów, kolacji, romantycznych wyznań
. Panowie raczej cierpliwie to wszystko znoszą, chcąc swoim partnerkom sprawić przyjemność, a przy tym traktując jak wstęp do wyczekiwanego deseru
.
Z drugiej strony większość to jednak nie wszyscy - są i tacy, którzy chętnie 14 lutego świętują. Mój mąż na przykład nie ma na twarzy wymalowanego grymasu cierpienia
, a że lubi i kino, i wizyty w restauracjach, i domowe wieczory przy świecach, winku oraz dobrej muzyce, to każdy pretekst jest dobry.
ewka3 ja myślę że wielu facetów nie znosi tego dnia po prostu dla tego, że wśród tych misiów, serduszek, tej całej czerwono-różowej atmosfery ciężko im się odnaleźć. Że pamiętają to dobrze, znaczy że zależy im na ich partnerkach. Tylko zauważcie, że to z ust facetów najczęściej płyną teksty typu: "Kolejny amerykański wymysł. Na co to komu? Przecież jak chcę pokazać połówce że ją kocham to od tego są inne okazje typu: miesięcznica, rocznica itp. itd." Myślę że gdyby wdrożyć do święta trochę harmonii to tak jak mówisz, wiele osób by się to tego dnia przekonało. Może nie komedia sensacyjno-romantyczna, ale tak.. Przydałoby się
W moim otoczeniu znam zaledwie dwóch mężczyzn, którzy lubią to święto, deklaruje więcej, ale ci dosłownie na nie czekają. Cieszą się i znacznie wcześniej planują niespodzianki dla swoich partnerek. Zauważyłam, że ich panie nie pozostają im dłużne. Niekoniecznie na walentynki, ale np. na urodziny wymyślają wypad na mecz hokeja, wystawa motocykli, kręgle, bilard itp.
Wbrew pozorom nie tak trudno pogodzić zainteresowania pary, która dobrze się zna i rozumie.
kammiś napisał/a:Powiem żartem:
i tak Grey najlepszy dla obu płciPewnie by był, gdyby do fabuły dodać trochę pogoni samochodowych, strzelaniny i mordobicia
![]()
A ja uwielbiam ten dzień, to jedyna okazja w roku kiedy mogę wyciągnąć faceta na babski film lub sztukę. W ciągu całego roku razem oglądamy przeważnie to, co on preferuje.
W moim otoczeniu znam zaledwie dwóch mężczyzn, którzy lubią to święto, deklaruje więcej, ale ci dosłownie na nie czekają. Cieszą się i znacznie wcześniej planują niespodzianki dla swoich partnerek. Zauważyłam, że ich panie nie pozostają im dłużne. Niekoniecznie na walentynki, ale np. na urodziny wymyślają wypad na mecz hokeja, wystawa motocykli, kręgle, bilard itp.
I tak właśnie powinno być. Jak takie zachowanie mówiąc bardzo kolokwialnie "wejdzie w krew" to wtedy 14. luty stanie się kolejną fajną okazją do sprawienia połówce miłej niespodzianki, a nie smutnym corocznym obowiązkiem przypieczętowanym misiem z serduszkiem.
19 2015-02-10 19:57:21 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-02-10 20:00:09)
kammiś napisał/a:Powiem żartem:
i tak Grey najlepszy dla obu płciNo szczerze watpię. To jest rowniez ksiazka typowo kobieca. Dla faceta Grey bedzie tak samo cenny jak dla astronoma obejrzenie "Gwiezdnych Wojen"
Książka może i tak.
Ale film, który ma obrazki niekoniecznie.
Mam kolegów stroniących od babskiej literatury, ale Greya chcą zobaczyć - czytać nie, ale obejrzeć i owszem
Mimo że nie mają dziewczyny.
Ja swojego oduczyłam nienawiści do Greya zaznaczając cytaty kolorowymi karteczkami i zostawiając na biurku ![]()
No ale jak jedna znajoma pindzia zaczęła wzdychać jakie to słodkie i romantyczne, to nawet mi się rzygać chciało, więc w takich przypadkach się nie dziwię że i facetom się chce
Podejście dużo robi.
U mnie równouprawnienie wygląda tak ze on nawet chciałby a ja niekoniecznie. Jakoś nigdy nie krecilo mnie to serduszkowo-różowo-pluszaczkowe świętko. Nie czuję tego i już. Dla chłopaka to też bardziej naleciałości z dawnych dni.
Poza tym dostałam walentynkowy prezent od szefa -> dyżur w sobotę
A R w tym całym szaleństwie umówił się z chłopakami na piwo - o ile kobiety ich puszczą bo umawiajac się na sobotę nie połączyli za bardzo faktów ![]()
Rozumiem też, ze kogoś to kręci. Ba! Nawet zauważyłam, że znajomi faceci przescigaja się w pomysłach na niespodzianki dla swych wybranej i licytuja się który miał lepszy pomysł i bardziej zaskoczył luba. Takie Słodziaki ![]()
21 2015-02-10 22:03:14 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2015-02-10 22:08:32)
U mnie Walentynki, jak co roku, to okazja wyjścia na kolację, paru lampek wina i dania sobie prezentu. Ale nie jest to zdecydowanie święto cukrowych misiaczków i płatków róż
U nas to taka sama tradycja jak Tłusty Czwartek i Sledzik, które w tym roku są wszystkie w tym samym miesiącu ![]()
Ja tam bym chętnie kupiła bilety na jakąś galę MMA albo boksu
Facet by się ucieszył, ja chyba jeszcze bardziej
Muszę kiedyś ten pomysł zrealizować.
W ogóle nie kupuję tego całego serduszkowo-romantyczno-badziewnego walentynkowego klimatu, w zasadzie nie obchodzę jakoś szczególnie walentynek niezależnie od tego, czy kogoś mam, czy nie.
Ja nie potrzebuję Walentynek,nie obchodziłam ich zazwyczaj,ale mój ukochany chce. .. więc ja dla niego coś ugotuję, do tego butelka wina, ckliwy film i pewnie duuużo czułości... o ile uda mi się wyjść z tego zapalenia oskrzeli do soboty.. ????
Walentynki kojarzą się z serduszkami, słodkimi miśkami, kolacją przy świecach i ogólnie pojętym romantyzmem.
Tylko że.... wydaje mi się, że to są wyobrażenia i marzenia głównie kobiece.
Czy mężczyźni również potrzebują tych czerwonych serduszek, płatków róż, światła świec dla intensywniejszego odczuwania miłości, czy zgadzają się na to, lub to inscenizują tylko żeby zadowolić swoje partnerki?
A czy może w ramach równouprawnienia kobieta powinna choć raz zaskoczyć swojego partnera walentynkami w postaci biletów na mecz i wieczoru przy piwie w pubie?
Ja myślę, że nie warto robić z tych Walentynek nie wiadomo czego!
Bilet na mecz i piwo.... jest to jakiś pomysł, ale co to ma wspólnego z romantyzmem w miłości? A o to chyba w walentynkach chodzi
Każde święto ma swoje symbole- bez tego byłoby mało "świąteczne" ![]()
Catwoman, a tak dokładnie to co to jest romantyzm? Czyżby tylko to co kobiety chcą widzieć, o czym czytają w romansach i oglądają w komediach romantycznych?
Nie. To jest ten brakujący obecnie czynnik, który nadaje związkowi smak
Mężczyźni również są romantyczni- nie tylko dlatego, że kobiety tego oczekują. To taka....magia dwojga ludzi ![]()
Ja sama nie przepadam za tym całym "cukierkowym" klimatem walentynek, moim zdaniem jak się kogoś kocha, to nie potrzebny jest jakiś taki specjalny dzień, narzucony odgórnie, w którym powinniśmy sobie okazywać uczucia. Ale też nie mam nic przeciwko osobom, które chcą świętować ten dzień. Na szczęście każdy może robić to co chce:)
Też nie jestem entuzjastką czegoś takiego, jak antywalentynki, to już moim zdaniem trochę przesada. Jak ktoś nie chce świętować tego dnia, to po co robić anty-święto? Ja staram się traktować ten dzień jak każdy inny, bo jak będę chciała okazać swoje uczucia, to wszystko jedno jaki to będzie dzień, prawda? Ostatnio czytałam artykuł na temat właśnie oczekiwanych sposobów spędzania walentynek, jakieś badanie zostało zrobione, okazuje się, że większość osób jednak najchętniej spędzi ten dzień raczej zwyczajnie, w towarzystwie ukochanego, ale po prostu albo w domu albo w restauracji, bez żadnych udziwnień. Jakbyście chciały zobaczyć te badania, to są tutaj: www.netkobiety.pl/t81285.html. Dla mnie też wieczór w domu, z jakąś kolacją, fajnym filmem, przy winie i świecach, to idealny wieczór. Nie ma sensu chyba przesadzać z tym świętowaniem, dawaniem sobie niewiadomo jakich prezentów i wymyślaniem jak najbardziej romantycznych sposobów na spędzanie wieczoru. Ale jeśli komuś to jest potrzebne, to na szczęście ma w ten dzień wieeele możliwości, sporo atrakcji pojawia się dla zakochanych w ten dzień:) Jakieś seanse filmowe, sauny, baseny, imprezy dla zakochanych, jest w czym wybierać...:)
Bardzo dobre pytanie... czy Walentynki nie są tylko dla kobiet? Zależy od podejścia. W ubiegłym roku 14 lutego byłam za granicą bez chłopaka, Walentynki więc dla mnie nie istniały, natomiast mój chłopak cały dzień pisał mi miłe wiadomości, że żałuje, ze mnie z nim nie ma, że jest mu w tym dniu wyjątkowo smutno. Chyba każdy, niezależnie od płci, zachowuje się w tym dniu po swojemu ![]()
Nie przepadam za misiami i serduszkami, a na mecz chętnie bym poszła, gdyby akurat był jakiś interesujący, a to chyba trudno dopasować i ciężko o tego typu okazje. Nigdy nie podchodziłam do Walentynek w ten sposób, że są one dla mnie, a facet ma dać popis romantyzmu. Lubię spędzać Walentynki we dwoje, jednak to musi być coś, co NAM sprawia przyjemność.
Szczerze? Wolę mecz niż miliony serduszek, kolacji przy świecach, pluszowych misiów. Walentynki kojarzą mi się z tandetą i kiczem, wydaje mi się że tak namiętnie świętują je ci, którzy długo byli sami i marzyli o spędzeniu Walentynek z kimś. Sztuczne 'święto' mające na celu rozkręcić rynek, sprzedaż.
Może kiedyś wymyślą piwko w ksztalcie serca. Poki co to kobiece swieto tylko i wylacznie.
Przypuszczam zresztą, że większość mężczyzn Walentynki obchodzi jednak dla kobiet, bo to głównie one potrzebują całej tej walentynkowej aury, kwiatów, kolacji, romantycznych wyznań
. Panowie raczej cierpliwie to wszystko znoszą, chcąc swoim partnerkom sprawić przyjemność, a przy tym traktując jak wstęp do wyczekiwanego deseru
.
Otóż to. Tak do tego podchodzi mój mąż. Nie obchodzimy jakoś specjalnie tego święta. Mąż najbardziej ucieszyłby się z jakiegoś pikantnego wieczoru
. Wiem, że nic więcej nie chce, ale i tak zawsze mi i córce przynosi kwiaty, bo wie, że nam tym sprawi przyjemność. Kocha nas obie.
Może kiedyś wymyślą piwko w ksztalcie serca. Poki co to kobiece swieto tylko i wylacznie.
To z piwem mnie rozbawiło ;-)
Również uważam że to bardziej kobiece święto. I bardzo lubię zrobić wtedy niespodziankę swojemu partnerowi :-)
My walentynek nie obchodzimy. Jest to dla nas święto sztuczne. Nie potrzebujemy tego "szczególnego" dnia, żeby przygotować kolację. Dostaję kwiaty systematycznie, nie jestem przy tym bierna. Takie podejście pasuje mi najbardziej.