Jesteśmy razem 1,5 roku i już jakies pół roku temu pojawil sie w mojej głowie pomysl wspolnego mieszkania. Zaproponowałam to mojemu chlopakowi...Poczatkowo twierdzil, że to jest nawet dobry pomysl,ale tematu nie ciagnal. Jak to ja,co jakis czas jednak temat poruszalam i w koncu powiedzial wprost, ze narazie NIE. Byla nawet kiedys taka sytuacja, ze mialam problem z moim wynajmowanym mieszkaniem i "grozil" mi powrot do domu (z miasta na wies) i kiedys twierdzil, ze w takiej sytuacji nie pozwoliłby mi wrocic do domu,bo wiązałoby sie to z rozłąką.... jednak kiedy taka sytuacja rzeczywiscie miala miejsce,nagle zapomnial o swojej propozycji i pocieszal mnie,ze bedziemy sie widziec przeciez "czesto". W kocu i tak zostalam w miescie. Co jakis czas moj charakterek kazal mi sie przypominac w tej sprawie. Oczywiscie pare razy konczylo sie mini-kłótnia, bo tych wielkich na szczescie jeszcze nie przerabialismy. Kilka razy prosilam o wyjasnienia i za kazdym razem slyszalam inne.... Najpierw,ze poprostu nie jest gotowy,ze nie chce mi chrapac itd. Potem,ze ciezko zostawic rodzicow,bo jest jedynakiem, a poza tym jego tata duzo pracuje i mama czesto siedzi sama w domu. Potem twierdzil,ze jest tak wychowany,ze najpierw woli sie zareczyc, a potem zamieszkac razem..... Jakis czas temu powiedzial mi ze zamieszkamy w przyszlym roku, kiedy on skonczy szkole.... I rzeczywiscie, czasem w rozmowach nadal wspomina o tym. Przyznaje,ze chcialabym o tym mieszkaniu tak intensywnie nie myslec,ale nic nie moge na to poradzic. Teraz mieszkam z praktycznie obcymi mi osobami..i gdy zostaje bez niego w mieszkaniu,to nie mam sie do kogo odezwac... Nocuje u mnie czasem,ale wiadomo,ze to nie to samo.... Pomóżcie jakos przetrwac do wakacji...mam nadzieje, że wakacji 2010 ![]()
Ile macie lat?
Wiesz, ze wspólnym zamieszkaniem czasami nie warto się śpieszyć. Do tego trzeba dojrzeć, żeby to wspólne życie nie zamieniło się w rozstanie...
My stanowczo za szybko zamieszkalismy razem i zaluje, ze sie do niego wprowadzilam tak szybko. Nie spiesz sie i nie pospieszaj go. Dobry moment sam nadejdzie.
Nie naciskaj na niego zbytnio.Może rzeczywiście ma rację,że to trochę za wcześnie.Jeszcze zdążycie się soba nacieszyć i nie psuj tego co jest między wami.Uwierz...że wspólne mieszkanie wiąże się z pewnymi problemami,które niekiedy kończą się poważną kłótnią a tego pewnie nie chcesz.Więc bądz cierpliwa.
on chyba nie jest na to gotowy.... wiec tym bardziej nie naciskaj..
W takim razie chyba macie racje... A co do wieku, to ja mam 22,a on 24. Tylko,ze ciezko jest o tym nie myslec. Ale bede sie starac:) Przeciez go kocham, a to nie powinno wiazac sie ze zmuszaniem do czegokolwiek...
hehehe jakbym czytała swoją historie z przed roku:) na początku powiedział ze sie zastanowi potem nie było tematu....a potem przyznał ze na razie nie chce ze dobrze mu tak jak jest i nie jest gotowy...
ze straciłby swoją przestrzeń itp....byłam zrozpaczona! ale zaakceptowałam to.... no i pół roku później nie bylismy juz para...
nie naciskaj...bo tylko gorzej na tym wyjdziesz.
może rzeczywiście chłopak chce jeszcze mieszkać z rodzicami, chocby dlatego, że ma posprzątane, poprane idt. a na wspólnym ,,swoim,, trzeba już coś robić
może nie jest gotowy, może w tym przypadku także kasa odgrywać dużą rolę, może chce jeszcze mieć swobodę
po prostu nie jest gotowy, a nie chce ci tego powiedzieć wprost
myslę, że powinnaś na jakiś czas odpuscic, bo to i tak nic nie zmieni
jesli już by się zgodził pod przymusem na wspólne mieszkanie, to wcale nie byłoby tak fajnie
widzisz ja mam odwrotną sytuację. Mój chłopak chce ze mną zamieszkać, a ja na razie nie chcę, na pewno nie w tym roku akademickim. Poza tym, tak naprawdę to nie znamy się zbyt dobrze, nie jesteśmy długo razem, i jest to związek na odległość. mieszkamy ponad 200km od siebie. a on chce żebym się przeprowadziła do niego, do miasta gdzie nikogo nie znam, gdzie nie bedzie znajomych rodziny. Nie zaryzykuje kiedy nie jestem tego pewna. poza tym w tym roku mam obrone pracy licencjackiej nie rzucę 2 lat studiów , zmarnowałabym te 2 lata a tego nie chcę. Poza tym reakcja moich rodziców... nie spodobałoby im się to. więc ja to odwlekam... na pewno na rok, potem zobaczymy jak będzie między nami.
Myślę że lepiej poczekać dłużej, nie naciskać, bo to jest męczące i denerwujące. Nie lubie kiedy mój chłopak gada o tym w kółko. Nic na szybko.