Zawalił mi się świat. Proszę o wsparcie, bo nie dam rady...
Ponad 3 lata.... Już od dłuższego czasu się psuło.... Czułam to.... Powiedział , że kocha mnie , ale nie całym sobą, coś się wypaliło....
To koniec.. pomóżcie ;((((
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » "Ciężko było tak po prostu przyjść i usłyszeć,że dla Ciebie umarłam.."
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Zawalił mi się świat. Proszę o wsparcie, bo nie dam rady...
Ponad 3 lata.... Już od dłuższego czasu się psuło.... Czułam to.... Powiedział , że kocha mnie , ale nie całym sobą, coś się wypaliło....
To koniec.. pomóżcie ;((((
Zawalił mi się świat. Proszę o wsparcie, bo nie dam rady...
Ponad 3 lata.... Już od dłuższego czasu się psuło.... Czułam to.... Powiedział , że kocha mnie , ale nie całym sobą, coś się wypaliło....
To koniec.. pomóżcie ;((((
Czyżbyś mu powiedziała tak jakiś czas temu?
Mycha91 napisał/a:Zawalił mi się świat. Proszę o wsparcie, bo nie dam rady...
Ponad 3 lata.... Już od dłuższego czasu się psuło.... Czułam to.... Powiedział , że kocha mnie , ale nie całym sobą, coś się wypaliło....
To koniec.. pomóżcie ;((((
Czyżbyś mu powiedziała tak jakiś czas temu?
Ja? nie.... On mi to powiedział dzisiaj ![]()
Napisz coś więcej o tym związku.
Czy to Twój pierwszy poważny?
Napisz coś więcej o tym związku.
Czy to Twój pierwszy poważny?
Był to mój trzeci dłuższy związek, ale wiązałam z tym facetem przyszłość, chciałąm mieć z nim dzieci, mieliśmy wspólne plany ![]()
Ogólnie ja jestem nerwowa, często wybuchałam ,ale to było kiedyś, zmieniłam się , było dobrze, tylko on po prostu przestał mnie kochać.... Najgorsaze jest to , że zachował się dojrzale, jest szczery , to najnbardziej boli , że świetny z niego facet i nie mogę pomyśleć, że dobrze , że tak się stało , bo to dupek..
Najgorsza jest ta pustka... Życie bez niego mnie przeraża... ![]()
Jesteś pewna, że to definitywny koniec? Rozstawaliście się już?
Jesteś pewna, że to definitywny koniec? Rozstawaliście się już?
Nie wiem czy definitywny , bo to zalezy tylko od Niego....
Nie rozstawaliśmy się nnigdy , właśnie dlatego mnie to tak przeraza ![]()
Co Ci dokładnie powiedział i kiedy to się wydarzyło? Kontaktujecie się? Głowa do góry może to nic straconego:)
Co Ci dokładnie powiedział i kiedy to się wydarzyło? Kontaktujecie się? Głowa do góry może to nic straconego:)
Jakiś czas temu już żauważyłam , ze zaczyna mniej pisac itp, już dawno nie słyszałam z jego ust "Kocham Cię", tylko jak spytałam , to potwierdzał , że kocha
Dzisiaj mi powiedział , że kocha , ale nie całym sobą, że coś w nim pękło i nie chce mnie dalej ranić, bo co to da jak będziemy dłużej razem , to później to będzie jeszcze bardziej mnie bolało..
Od tej rozmowy nie kontaktujemy się.... Ja oczywiście ryczałam i błagałam go , by mnie nie zostawiał to tylko mówił "Dziubek ja Cie tez prosze "a ja o co a on zebys przestała itp...
Nie wskazywało nic na to, że kogoś poznał? To jest bardzo świeża sprawa. Teraz jesteś w szoku i nie do końca pewnie wierzysz, że to koniec. Może warto poczekać, ale bez nękania go i zmieni zdanie?
Nie wskazywało nic na to, że kogoś poznał? To jest bardzo świeża sprawa. Teraz jesteś w szoku i nie do końca pewnie wierzysz, że to koniec. Może warto poczekać, ale bez nękania go i zmieni zdanie?
Właśnie z nim rozmawiałam przez tel. Mówił, że mu też bardzo ciężko , że płacze i się strasznie źle z tym czuje , ale nie potrafiłby mnie okłamywac i ranić bo nie jest taka osoba (to akurat prawda) , dziekowal ze przezyl ze mna cudowne chwile, cudowne wakacje, prezenty i w ogole wsdzystko, ze serce mu peka i w ogole , kazal podziekowac mamie , rozryczał sie , zmnowu przepraszal i cos jeszcze moiwl ale w tym momencie ja sie rozlaczylam..
Nie poznal na pewno nikogo, on nie jest taki (wiem, to brzmi banalnie). zostałam kiedys zdradzona przez byłego i wiem jakie sa symptomy zdrady.
On po prostu przestał mnie kochac.
Z tego co piszesz wynika, że rzeczywiście jest w porządku. Spróbuj się nie załamywać. Często jest tak, że po jakimś czasie druga strona jednak tak tęskni, że chce wrócić. Czasem potrzebna jest taka przerwa żeby zatęsknić za sobą:)
Z tego co piszesz wynika, że rzeczywiście jest w porządku. Spróbuj się nie załamywać. Często jest tak, że po jakimś czasie druga strona jednak tak tęskni, że chce wrócić. Czasem potrzebna jest taka przerwa żeby zatęsknić za sobą:)
Jest na prawde w porzadku i dlatego to tak bardzo boli.... wolalabytm zeby byl dupkiem... no nie wiem, wiadomo , ze mam caly czas nadzieje , ale jakos watpie, nawet gdyby stwierdzil ze teskni , watpie , ze bedzie chcial mi fundowac taka hustawke...
Trzymaj się dzielnie Myszko! Widocznie nie ten był Ci pisany. Wiem, że teraz wszystkie myśli krążą wokół niego. Daj sobie czas, a przejdzie. W życiu niestety często nie jest tak jak byśmy chcieli. Musimy akceptować to co jest nie tak i iść do przodu.
Wypłacz się ile możesz. Aż nie będziesz miała już siły płakać. Uwalniaj te emocje. Z czasem będzie lepiej, obiecuje!
Zawsze mnie rozwalał system, że osoba odchodząca, która niby przestała kochać, nie chce już z nami być- płacze, cierpi, rozpacza. Mój mąż zostawił mnie z dnia na dzień, a tez podobno cierpi i przeżywa...
Ja tego nie rozumiem. Jesteś ze mną nieszczęśliwy, nie kochasz mnie? To powinieneś czuć ulgę, że się ode mnie uwolniłeś. Może Ci być przykro, że mnie tak zostawiasz, bo przeżyliśmy razem sporo...ale nie rozpacz!! Dlaczego TY płaczesz??
Nie rozumiem...
Zawsze mnie rozwalał system, że osoba odchodząca, która niby przestała kochać, nie chce już z nami być- płacze, cierpi, rozpacza. Mój mąż zostawił mnie z dnia na dzień, a tez podobno cierpi i przeżywa...
Też się kiedyś nad tym zastanawiałem. Doszedłem do wniosku, że to jest tylko na pokaz ![]()
Dziękuję Wam za wsparcie, mam nadzieję , ze z tym forum i pomocą przyjaciółek przetrwam ten najgorszy dla mnie czas
(
Nie wiem czy na pokaz , wątpie... Kurcze , chciałabym żenby powiedział nie kocham Cię , a on tego ani razu nie powiedział... Nie wiem , może boi się , że bardziej zrani
Wybrał najgorszy czas- sesja, we wtorek najtrudniejszy egzamin a ja kompletnie nie mam głowy do nauki.. Dziś wychodzę z przyjaciółką , upije się, a co. Jutro chyba wrócę do rodzinnego miasta do mamy , bo tu jestem zupelłnie sama. A kiedyt mam się uczyć ? I jak , skoro moja głowa jest przepełniona tylko Nim.
Najgorsza jest ta świadomość , że nie ma z kim dzielić sukcesów , radości, nie ma do kogo się porzytulić po podłym dniu...
Excop napisał/a:Mycha91 napisał/a:Zawalił mi się świat. Proszę o wsparcie, bo nie dam rady...
Ponad 3 lata.... Już od dłuższego czasu się psuło.... Czułam to.... Powiedział , że kocha mnie , ale nie całym sobą, coś się wypaliło....
To koniec.. pomóżcie ;((((
Czyżbyś mu powiedziała tak jakiś czas temu?
Ja? nie.... On mi to powiedział dzisiaj
Wybacz, zmyliło mnie drugie "a" w ostatnim słowie cytatu, ale rozumiem, że jesteś roztrzęsiona.
Jeżeli to porządny gość, przy całym bólu odrzucenia, który teraz odczuwasz, nie możesz szukać w sobie winy lub osoby niegodnej miłości.
Tak czasem bywa, że ludzie odchodzą od siebie bo jedno, czy drugie myli zauroczenie z miłością, a gdy ono mija, niekiedy dochodzi do wniosku, że więcej go dzieli, niż łączy z partnerem i obojgu nie po drodze razem.
Dobrze zrobił, paradoksalnie, również dla Ciebie, że uczciwie postawił sprawę.
Udawaniem miłości wyrządziłby Tobie większą krzywdę.
Za jakiś czas, gdy rana się zagoi, docenisz jego postawę.
Ja doceniam jego postawę , podziękowałam mu , że tak się zachował
Przez to mnie jeszcze bardziej boli . rozumiem, że do miłości nikogo nie można zmusić.... rozrywa mnie od środka ;(
Ja doceniam jego postawę , podziękowałam mu , że tak się zachował
Przez to mnie jeszcze bardziej boli . rozumiem, że do miłości nikogo nie można zmusić.... rozrywa mnie od środka ;(
Niestety to "normalne" w takich sytuacjach. Ja po rozstaniu nie mogłam przez kilka dni jeść, spać... płakałam.. I też wyjechałam do rodziców, akurat były święta, więc się zdystansowałam, odcięłam od tego wszystkiego.
Upijania się z tego powodu generalnie nie radzę, bo wtedy zazwyczaj jeszcze więcej się myśli, przeżywa... a potem ma się ochotę coś napisać itp. A następnego dnia żałuje ![]()
Po już prawie 2 msc. te uczucia - jak to określiłaś rozrywania od środka - są już mi obce... Także czas, czas i jeszcze raz czas... Ci tylko pomoże. I tak jak ktoś wcześniej napisał - zero kontaktu. Ja poblokowałam wszystko. Nie wiem czy przestałam zupełnie kochać, ale ta osoba jest już mi coraz bardziej odległa, żalu też już coraz mniej - coraz bliżej obojętności.
Tak to chyba działa... nie tylko u mnie.
Obawiam się, że na takie momenty zawsze jest zły czas. To sesja, to święta, to wspólne wakacje czy majówka. Więc jak świat nam się wali to wtedy wszystko widzimy w tych najgorszych barwach. Świetnie rozumiem, że brakuje Ci tej osoby, której mówiłaś o wszystkim i nagle ta pustka. Tak będzie jakiś czas ale przechodzi:) Ja jestem miesiąc po rozstaniu i już są te lepsze dni. Mi do tej pory bardzo pomaga wygadywanie się o tym wszystkim. Jak wyrzucisz swoje myśli na głos a nie będziesz ich trzymać w głowie to troszkę ulży.
infinity napisał/a:Zawsze mnie rozwalał system, że osoba odchodząca, która niby przestała kochać, nie chce już z nami być- płacze, cierpi, rozpacza. Mój mąż zostawił mnie z dnia na dzień, a tez podobno cierpi i przeżywa...
Też się kiedyś nad tym zastanawiałem. Doszedłem do wniosku, że to jest tylko na pokaz
Nie zgadzam się. Te osoby też mają uczucia i przeżywają. Zresztą często osoba odchodzaca wcale nie przestaje kochać.
Witcher napisał/a:infinity napisał/a:Zawsze mnie rozwalał system, że osoba odchodząca, która niby przestała kochać, nie chce już z nami być- płacze, cierpi, rozpacza. Mój mąż zostawił mnie z dnia na dzień, a tez podobno cierpi i przeżywa...
Też się kiedyś nad tym zastanawiałem. Doszedłem do wniosku, że to jest tylko na pokaz
Nie zgadzam się. Te osoby też mają uczucia i przeżywają. Zresztą często osoba odchodzaca wcale nie przestaje kochać.
Ja też się nie zgadzam... często ludzie dają sobie szansę, bo kogoś lubią, szanują i widzą zainteresowanie, zaangażowanie drugiej osoby mając nadzieję, że to podstawa, że uczucie głębsze się zrodzi.. Łączy fascynacja, przyjaźń, ale nie ma tej miłości.. I kiedy zdajemy sobie sprawę, że "to nie to" to jest rozdarcie... bo tak naprawdę okłamujemy siebie i druga osobę która jest dla nas w sumie ważna, ale nie umiemy odwzajemnić uczuć, sprostać oczekiwaniom... I to boli ale dla własnego i często bardziej dla dobra 2 osoby którą szanujemy decydujemy się to skończyć i to łatwe nie jest, sam fakt że sprawiamy komuś przykrość...ale w gruncie rzeczy mamy na myli jej i nasze dobro...
Poprzednią dziewczynę porzucił po 5 latach jak mu się znudziła, z Tobą zrobił tak samo też po 5 latach, więc jak widać koleś nie potrafi dłużej być z jedną dziewczyną, bo mu się z nią już nudzi. Facet zwykłe zero jak dla mnie.
Wiecie co, nie karmcie dziewczyny pierdołami.
Chłopak nawet jeśli zorientował się, że to nie ta jedyna, nie odszedłby gdyby nie miał innej, albo innego.
Jestem pewna, że kogoś ma.
Mycha, ale to dla Ciebie niczego nie zmienia. Bądź twarda. Przezywaj stratę świadomie. Poczytaj o etapach "żałoby" po stracie. Wiem, że to teraz najtrudniejsza rzecz na świecie, ale postaraj się spojrzeć na to z dystansu.
Życie toczy się dalej i pamiętaj, że jest krótkie. Nie rozpaczaj za długo, tylko tyle ile trzeba ani minuty dłużej. Walcz o każdy dzień.
Ani się obejrzysz a zaczniesz się uśmiechać... żyj tak, żebyś nie musiała żałować czasu straconego na użalanie się nad sobą.
A co się stanie? Czy on zechce wrócić? Może zechce, wtedy zdecydujesz. Nie marnuj życia na rozpamiętywanie tego było.
Życie płata nam figle, są pary, które schodzą się po latach, którym były potrzebne inne doświadczenia. Kto wie...
ale nie trać czasu... żyj z tymi, którzy tego chcą
Zobaczysz, będzie dobrze. Mówię Ci to ja starsza pani
musisz mi uwierzyć, ja naprawdę jestem tego pewna. Już niedługo będziesz śmiała się w głos. Być może w ramionach kogoś, kto będzie Cię kochał tak mocno, że nigdy Cię z nich nie wypuści.
Wiecie co, nie karmcie dziewczyny pierdołami.
Chłopak nawet jeśli zorientował się, że to nie ta jedyna, nie odszedłby gdyby nie miał innej, albo innego.
Jestem pewna, że kogoś ma.
Niekoniecznie, ja kilka lat temu po rozstaniu miałam dobrego przyjaciela który wciąż mnie wspierał, zresztą on tez był po rozstaniu. Myślałam ze to tylko czysta przyjaźń, ale z czasem się zorientowałam że mu na mnie zależny 'inaczej'... zaczął mi to okazywać coraz śmielej... więc myślę, fajny chłopak, choć zupełnie nie w moim typie ale dobry człowiek... i się stara... co mi z jakiegoś lovelasa? Może dać temu szansę? W końcu nie wszystkie związki to miłości od pierwszego wejrzenia... dałam szansę, ale uważam to za największy błąd.. ja się nie potrafiłam zakochać.. a przyjaciela straciłam... Never ever! Miałam okropne wyrzuty sumienia i strasznie ciężko było powiedzieć "to nie to' ale uważam że gorsze by było udawanie... przez dłuższy czas nie mogłam mu spojrzeć w oczy i było mi źle.. a wcale nie zerwałam z nim bo miałam kogoś. Można powiedzieć że kochałam go ale jak przyjaciela, brata? Ale nie jak faceta...
Ja też się nie zgadzam... często ludzie dają sobie szansę, bo kogoś lubią, szanują i widzą zainteresowanie, zaangażowanie drugiej osoby mając nadzieję, że to podstawa, że uczucie głębsze się zrodzi.. Łączy fascynacja, przyjaźń, ale nie ma tej miłości.. I kiedy zdajemy sobie sprawę, że "to nie to" to jest rozdarcie... bo tak naprawdę okłamujemy siebie i druga osobę która jest dla nas w sumie ważna, ale nie umiemy odwzajemnić uczuć, sprostać oczekiwaniom... I to boli ale dla własnego i często bardziej dla dobra 2 osoby którą szanujemy decydujemy się to skończyć i to łatwe nie jest, sam fakt że sprawiamy komuś przykrość...ale w gruncie rzeczy mamy na myli jej i nasze dobro...
Tylko, że ja tu akurat nie mówię o takiej sytuacji, że ktoś dał szansę, myślał, że może z czasem pokocha etc. Ja mówię o sytuacjach, że się było z kimś długo, deklarowało wielką miłość, podjęło się poważne decyzje, jak zaręczyny czy ślub (tak jak u mnie), po czym z dnia na dzień się odchodzi bez konkretnego wyjaśnienia i robi z siebie ofiarę, że się to tak przeżywa i cierpi...
INKKA napisał/a:Ja też się nie zgadzam... często ludzie dają sobie szansę, bo kogoś lubią, szanują i widzą zainteresowanie, zaangażowanie drugiej osoby mając nadzieję, że to podstawa, że uczucie głębsze się zrodzi.. Łączy fascynacja, przyjaźń, ale nie ma tej miłości.. I kiedy zdajemy sobie sprawę, że "to nie to" to jest rozdarcie... bo tak naprawdę okłamujemy siebie i druga osobę która jest dla nas w sumie ważna, ale nie umiemy odwzajemnić uczuć, sprostać oczekiwaniom... I to boli ale dla własnego i często bardziej dla dobra 2 osoby którą szanujemy decydujemy się to skończyć i to łatwe nie jest, sam fakt że sprawiamy komuś przykrość...ale w gruncie rzeczy mamy na myli jej i nasze dobro...
Tylko, że ja tu akurat nie mówię o takiej sytuacji, że ktoś dał szansę, myślał, że może z czasem pokocha etc. Ja mówię o sytuacjach, że się było z kimś długo, deklarowało wielką miłość, podjęło się poważne decyzje, jak zaręczyny czy ślub (tak jak u mnie), po czym z dnia na dzień się odchodzi bez konkretnego wyjaśnienia i robi z siebie ofiarę, że się to tak przeżywa i cierpi...
To już są indywidualne sytuacje, powody bardziej złożone.. Mówię jednak że można z kimś zerwać nie mając nikogo a jednocześnie w pewien sposób kochać a przynajmniej darzyć tą osobę dużą sympatią.. Powiem szczerze że większość znajomych nie rozumiało wtedy mojej decyzji - przecież on taki porządny dobry itd. - wiem! Ale jak nie ma uczucia głębszego to to się nie uda! Braci mam 3 po co mi 4-ty? Ok, można powiedzieć - daj, dajcie sobie czas, uczucie przyjdzie w końcu świetnie się dogadujecie itp. - ale ile? Pól roku, kilka lat? A potem powstają takie sytuacje o jakich piszesz: "było z kimś długo, deklarowało wielką miłość, podjęło się poważne decyzje, jak zaręczyny czy ślub (tak jak u mnie), po czym z dnia na dzień się odchodzi bez konkretnego wyjaśnienia i robi z siebie ofiarę, że się to tak przeżywa i cierpi...". To jest dla mnie konsekwencja trwania w takich relacjach z nadzieją że będzie lepiej... Inna rzecz że to jednak raczej mniejszość - zwykle powodem jest trzecia osoba.
Absolutnie tak nie uważam, a jak osoba się zaręcza mimo, że nic nie czuje bo ma nadzieje, że się zakocha to jest skocznym kretynem, który nie powinien nigdy w żaden związek wchodzić. I jedyne co sobą reprezentuje to egoizm. Zaręczyny to nie próba- to dowód miłości tak jak ślub- mówią kocham Cię chcę spędzić z Tobą resztę życia. Więc błagam skończmy z tym, że porzucający ma tak ciężko jak porzucony. Rozumiem jest wiele powodów zerwania i tego nie osądzam, ale porzucający ma znacznie łatwiej o to chyba nie podlega dyskusji...(oczywiście nie chodzi mi o jakieś sytuacje typu odchodzę bo mnie zdradzasz, bijesz, nadużywasz alkoholu).
Poprzednią dziewczynę porzucił po 5 latach jak mu się znudziła, z Tobą zrobił tak samo też po 5 latach, więc jak widać koleś nie potrafi dłużej być z jedną dziewczyną, bo mu się z nią już nudzi. Facet zwykłe zero jak dla mnie.
Mówisz o moim byłym ? Jak tak to trochę sie myślisz bo to jego porzuciła dziewczyna a nie on ja.
Dziękuje za wszystkie odpowiedzi. Nie wiem czy kogoś poznał czy nie ale szczerze mówiąc chyba wolalabym zeby mnie zostawił dla innej.
Jest mi strasznie ciężko. Najgorzej jest jak się budze i uswiadamiam , ze jestem sama. Pustka nie do opisania.
Nie jest wtedy łatwiej uwierz mi:) Jak sobie uświadamiasz, że teraz innej mówi kocham, zabiera ją do znajomych czy do rodziny, że to ona teraz Ciebie zastępuje we wszystkim. Chyba jest nawet gorzej. Wiem, że Ci ciężko i to jeszcze będzie trwało jakiś czas. Pewne rzeczy dopiero z czasem też do Ciebie dotrą. Więc pierwszy miesiąc będzie chyba najgorszy a potem powolutku do przodu:)
nie mam siły w ogóle na nauke a mam teraz egzaminy , nie wiem jak sie pozbierac
nie mam siły w ogóle na nauke a mam teraz egzaminy , nie wiem jak sie pozbierac
Skup się na nauce a myśli o ex odganiaj jak najdalej ![]()
Mycha91 napisał/a:nie mam siły w ogóle na nauke a mam teraz egzaminy , nie wiem jak sie pozbierac
Skup się na nauce a myśli o ex odganiaj jak najdalej
Ciężko to wcielić w życie...
Ciężko to wcielić w życie...
Fakt, ciężko a tym bardziej jak nie ma się świadomości co się teraz dzieje w Twojej głowie. Bo to wszystko jest w głowie. Czasami taka świadomość pomaga, chociaż na chwilę. A Tobie teraz potrzebne są chociaż chwile spokoju na skupienie się na naukę. Przecież nie chcesz zawalić semestru, a i on pewnie też nie chciał by tego.
Stan zakochania jest niejako stanem zmienionej świadomości, poprzez endorfiny i dopaminy działające na mózg, jakie wywołuje widok, głos i zapach kochanej osoby. Stan taki najczęściej utrzymuje się przez okres dwóch do czterech lat. Oczywiście są wyjątki i może trwać krócej, lub dłużej. Dla każdego jest to cecha indywidualna, czasami wynikająca z dojrzałości emocjonalnej, a czasami z jej braku, co dzieje się pod koniec okresu zakochania. Dla jednych stan spadku hormonów szczęścia jest łagodnym przejściem do spokojnego dalszego wspólnego prowadzenia związku(długoletnie kochające się małżeństwa są tego doskonałym przykładem). Dla innych stan spadku hormonów powoduje efekt poszukiwania źródła powrotu do stanu haju. Dotychczasowy partner już nie wywołuje stanu , zaczyna mieć widoczne "niedoskonałości cery" - znak, że trzeba zacząć poszukiwanie innego "dilera"(charakterystyczne dla kończących związki). W Twoim przypadku nastąpił gwałtowny spadek poziomu dopamin i endorfin w mózgu spowodowany ucieczką "dilera". Jesteś teraz niczym narkoman na głodzie... Stąd Twój stan emocjonalny, ale jak łapiesz już o czym piszę, to zdajesz sobie również sprawę z tego, że z każdym dniem będzie lepiej.
Ja po pierwszy rozstaniu z moim byłym też przechodziłam sesję i egzaminy. Tak szczerze to wtedy nie miałam głowy do nauki i się nie uczyłam. nie wiem jakim cudem ale zdałam bez poprawek. Niestety nie ma recepty żeby wyrzucić go z głowy.
Mycha91 napisał/a:Ciężko to wcielić w życie...
Fakt, ciężko a tym bardziej jak nie ma się świadomości co się teraz dzieje w Twojej głowie. Bo to wszystko jest w głowie. Czasami taka świadomość pomaga, chociaż na chwilę. A Tobie teraz potrzebne są chociaż chwile spokoju na skupienie się na naukę. Przecież nie chcesz zawalić semestru, a i on pewnie też nie chciał by tego.
Stan zakochania jest niejako stanem zmienionej świadomości, poprzez endorfiny i dopaminy działające na mózg, jakie wywołuje widok, głos i zapach kochanej osoby. Stan taki najczęściej utrzymuje się przez okres dwóch do czterech lat. Oczywiście są wyjątki i może trwać krócej, lub dłużej. Dla każdego jest to cecha indywidualna, czasami wynikająca z dojrzałości emocjonalnej, a czasami z jej braku, co dzieje się pod koniec okresu zakochania. Dla jednych stan spadku hormonów szczęścia jest łagodnym przejściem do spokojnego dalszego wspólnego prowadzenia związku(długoletnie kochające się małżeństwa są tego doskonałym przykładem). Dla innych stan spadku hormonów powoduje efekt poszukiwania źródła powrotu do stanu haju. Dotychczasowy partner już nie wywołuje stanu , zaczyna mieć widoczne "niedoskonałości cery" - znak, że trzeba zacząć poszukiwanie innego "dilera"(charakterystyczne dla kończących związki). W Twoim przypadku nastąpił gwałtowny spadek poziomu dopamin i endorfin w mózgu spowodowany ucieczką "dilera". Jesteś teraz niczym narkoman na głodzie... Stąd Twój stan emocjonalny, ale jak łapiesz już o czym piszę, to zdajesz sobie również sprawę z tego, że z każdym dniem będzie lepiej.
Dziękuję Ci bardzo za te mądre słowa i przybliżenie mi tego mojego stanu z punktu fizjologii
pomaga mi teraz myśl, że mogę się tu wygadac i usłyszeć kilka ciepłych słów
Swoją drogą , jak tak o tym myślę, to wydaje mi się , że on cały czas coś czuje do swojej byłej , może jednak nie jest taki wspaniały jakim go maluje .... Chociaż nic nie wiem i raczej szybko się nie dowiem
Swoją drogą , jak tak o tym myślę, to wydaje mi się , że on cały czas coś czuje do swojej byłej , może jednak nie jest taki wspaniały jakim go maluje .... Chociaż nic nie wiem i raczej szybko się nie dowiem
Im mniej Będziesz sobie zaprzątać nim głowę, tym szybciej emocje opadną. Na razie polecam usuniecie z zasięgu wzroku wszystkiego, co się z nim kojarzy.
Ciężko mi , mam myśli typu czy ja jeszcze poznam kogoś tak wartościowego jak On , czy w ogole istnieją tacy faceci :-(
Istnieją
nawet lepsi niż on.
Wszędzie teraz sie słyszy o zdradach itp , on byl takim facetem któremu można było w tej kwestii zaufać , boje sie ze tracie na takiego któremu nie bedzie można ![]()
Uwierz mi, że jest bardzo dużo wartościowych facetów, którzy czekają na swoją księżniczkę ![]()
Raz mi lepiej na chwilę , a zaraz łapię wielkiego doła i ogarnia mnie wielka tęsknota ;((
Jak tam Mycha91 się trzymasz?
Jak tam Mycha91 się trzymasz?
dziękuję , że o mnie pomyslalas, milo mi ![]()
Ogólnie zadziwiająco dobrze. W piątek ze mną zerwał , poszlam na imprezę , wtedy pojechałam w sobotę do domu i dzięki rozmowie z mamą było lepiej
Napisałam mu w sobotę jeszcze sms , że go kocham i ma o tym pamiętać , bo miałam taki moment załamania. W niedzielę już było lepiej i teraz sama się dziwię ale jest na prawdę dobrze.
Więc ja go chyba tak na prawdę nie kochałam ? Bo skoro bym kochała , powinnam być załamana , a ja mam dobry humor. Momentami mam tylko chwile smutku, ale to chyba z powodu przyzwyczajenia i takiej świadomości , ze "nie ma nikogo". Chyba tęsknię bardziej za samym faktem posiadania kogoś bliskiego, a nie za jego osobą.
Wiem, że za tym wszystkim kryje się drugie dno. Myślę, że jest nim jego była dziewczyna. No cóż, w końcu może kiedyś się dowiem prawdy. Nie odezwę się do niego na razie, poczekam aż on napisze, a ja wtedy na pewno nie odpiszę od razu , dopiero za jakiś miesiąc. A spotkać się musimy , bo mamy dużo swoich rzeczy.
Najważniejsze to się nie załamywać, otworzyc na ludzi. Ja się teraz bawię i muszę sobie odbić wszystkie lata , w których byłam w zwiazku , bo to w sumie całe moje zycie , przed nim miałam dwóch i z każdym byłam po 2 lata. W sumie chodziłam ze związku w związek, więc teraz muszę wykorzystać to , że jestem sama ! ![]()
A najbardziej pomaga mi rodzina i przyjaciele, gdyby nie oni , to poewnie byłoby źle. No i zajęcia , siłownia, praca. Jest dobrze!
W końcu muszę się nauczyć cieszyć swoim towarzystwem , a nie uzależniać szczęscia od drugiej osoby.
(Sorki za chaotyczne napisanie , ale jeszcze mnie trzyma po wczorajszej imprezie
)
Bardzo mnie cieszy, że u Ciebie lepiej! Prawidłowe podejście!:) Mam nadzieje, że taki stan będzie u Ciebie już normą! Najważniejsze to mieć przy sobie życzliwych ludzi i wtedy jest zawsze łatwiej. A co do byłej dziewczyny może tak być. Często faceci rezygnując z tak długich związków mają już nowe gniazdko przygotowane.
Bardzo mnie cieszy, że u Ciebie lepiej! Prawidłowe podejście!:) Mam nadzieje, że taki stan będzie u Ciebie już normą! Najważniejsze to mieć przy sobie życzliwych ludzi i wtedy jest zawsze łatwiej. A co do byłej dziewczyny może tak być. Często faceci rezygnując z tak długich związków mają już nowe gniazdko przygotowane.
Tym bardziej, że zawsze czułam, że on ją kocha. No trudno , wierzyłam w to , że się mylę , drugi raz nie uwierzę i będę słuchać swojej intuicji.
Miło się czyta takie posty
oby tak dalej Myszko! ;-)
Miło się czyta takie posty
oby tak dalej Myszko! ;-)
Dziękuję!
Najważniejsze to się nie załamywać , wziąć się w garść , otworzyć na ludzi i słuchać tego, co mają do przekazania. Przyjaciółka bardzo mi pomogła, bo też niedawno się rozstala z chłopakiem, podesłała różne artykuły itp, które na prawde pomagają. To forum też mi dużo pomogło , dużo czytam. Nawet nie wiedziałam, że jestem taka silna. Do pełni szczęścia brakuje mi wyjaśnień z jego strony. Ale cóż, widać , że jaj nie ma , skoro skończył 3 letni związek przez telefon , 3 dni przed rocznicą , więc na dużo nie liczę ![]()
Często jest tak, że oni nie mają odwagi powiedzieć prawdy prosto w oczy. Ja od mojego usłyszałam prawdę jak miałam już wszystko czarne na białym do ostatniej chwili kłamał mi w żywe oczy. Więc też nie masz pewności czy byś nie usłyszała standardów typu "wypaliło się, zasługujesz na kogoś lepszego itd "czy prawdę:) Też dużo czytam i to naprawdę pomaga. Przerzuciłam się już z toksycznych związków, rozstań i jak sobie radzić na jak być szczęśliwym w pojedynkę i na tym się trzeba skupić. Na swoim szczęściu w pojedynkę!
Często jest tak, że oni nie mają odwagi powiedzieć prawdy prosto w oczy. Ja od mojego usłyszałam prawdę jak miałam już wszystko czarne na białym do ostatniej chwili kłamał mi w żywe oczy. Więc też nie masz pewności czy byś nie usłyszała standardów typu "wypaliło się, zasługujesz na kogoś lepszego itd "czy prawdę:) Też dużo czytam i to naprawdę pomaga. Przerzuciłam się już z toksycznych związków, rozstań i jak sobie radzić na jak być szczęśliwym w pojedynkę i na tym się trzeba skupić. Na swoim szczęściu w pojedynkę!
No właśnie przez tel powiedział że kocha ale sie wypalilo ze jestem wspaniała bla bla bla , czyli na zywo pewnie to samo bym uslyszala
ale mimo wszystko uwazam , ze po 3 latach razem powinien przyjechac i prosto w oczy zerwac. Ale cóż... ![]()
Ciesze sie ze u Ciebie juz tez lepiej
Tak , własnie trzeba umiec cieszyć się swoim towarzystwem :-)
Mycha ale fajnie czytać tak pozytywne zakończenia. Daj spokój z jego wyjasnieniami i tak prawdy nie usłyszysz, a po tym jak Cię potraktował nie zasługuje na możliwość wytłumaczenia.
Mycha ale fajnie czytać tak pozytywne zakończenia. Daj spokój z jego wyjasnieniami i tak prawdy nie usłyszysz, a po tym jak Cię potraktował nie zasługuje na możliwość wytłumaczenia.
No tak , racja...
Szkoda słów na prawdę, a zawsze uważałam , ze to faajny , dojrzały facet ! Prawie 30 lat , a taki dzieciak. Cieszę się, że to się stało teraz a nie np za kolejne 2 czy 3 lata ![]()
No widzisz nie Ty pierwsza i nie Ty ostatnia się tak zawiodłas na kimś. Witaj w klubie :-)
No niestety zawód boli najbardziej. A tłumaczenie nie ważne jakie i tak jest ciosem. Czy przestał kochać, czy zdradzał, czy nie wie czy to jest to, a jeszcze gorzej jak mówi że kocha ale póki co nie możecie być razem. Tak naprawdę każde z nich i tak zaboli bo oznacza koniec. Więc szybkie cięcie i do przodu. Niestety czasem przychodzą momenty, że ciężko jest się z tym pogodzić ale innego wyjścia nie ma.
Ja sama siebie zadzwiwiam, że tak szybko się otrzasnęłam. Dwa dni płaczu i do przodu!
Ale to chyba dlatego , że już od miesiąca się psuło i miesiąc wyglądał tak , że tlyko ja się starałam, on tylko odpisywał , niby mówił że kocha itp ale było to wszystko wymuszone , więc tak na prawdę ja już ten miesiąc wiedziałam, co się szykuje.
No właśnie przez tel powiedział że kocha ale sie wypalilo ze jestem wspaniała bla bla bla , czyli na zywo pewnie to samo bym uslyszala
ale mimo wszystko uwazam , ze po 3 latach razem powinien przyjechac i prosto w oczy zerwac. Ale cóż...
Mycha twoj chociaz powiedzial cos przez telefon a moj maz nie potrafil tego zrobic wcale p? 25 latach malzenstwa....
Bardzo dobre są takie dni przygotowujące bo potem łatwiej się pogodzić.
Mycha twoj chociaz powiedzial cos przez telefon a moj maz nie potrafil tego zrobic wcale p? 25 latach malzenstwa....
Ninka123 to ja Ci bardzo współczuję.
Pewnie zamienił na młodszy model.
Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
O tym pamiętaj.
Mam nadzieję, że za jakiś czas każdy z nas będzie mógł tu napisać jak mu się świetnie wszystko ułożyło i pośmiać się z tego co teraz się przeżywa:)
Ninka123 napisał/a:Mycha twoj chociaz powiedzial cos przez telefon a moj maz nie potrafil tego zrobic wcale p? 25 latach malzenstwa....
Ninka123 to ja Ci bardzo współczuję.
Pewnie zamienił na młodszy model.
Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
O tym pamiętaj.
Tak Lexpar, zamienil na mlodsza odemnie o 12 lat. rozbili 2 rodziny, u jedyny plus to ten ze nasz syn to juz dorosly facet, a u nich jest male dziecko.
Bardzo mi przykro... :-(
To co wam teraz napisze jest jak z jakiejs beznadziejnej telenoweli. On we wrześniu sie żeni ze swoja była dowiedziałam sie wczoraj os jego brata który mowil ze ja zawsze bedw jego bratowa ze się wyprowadza bo oni chcą gore remontowac juz a ona jest taka ze chce wszystko dla siebie eitp.napisał mi ze wszyscy sa zgruzgotani ta sytuacja i jego brat jest glupi itp... Kto mi odda moje zmarnowane trzy lata?!
Ciesz się, że tylko 3 lata.. mogłoby być znacznie gorzej.
Ciesz się, że tylko 3 lata.. mogłoby być znacznie gorzej.
Wiem , cieszę sie , ale jestem jeszcze w szoku jak kazdy
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » "Ciężko było tak po prostu przyjść i usłyszeć,że dla Ciebie umarłam.."
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024