Cześć wszystkim. Na początku grudnia poznałem atrakcyjną dziewczynę (19 lat, ja 21) na jednym z portali społecznościowych. Pisaliśmy ze sobą w zasadzie codziennie przez jakiś tydzień może trochę więcej i w końcu umówiliśmy się na spotkanie tzn. odwiedziłem ją w pracy na 5minut, żeby zamienić kilka słów. Po jakimś czasie umówiliśmy się po raz kolejny. Spotkanie przebiegło znakomicie, tematy nam się nie kończyły i chyba przegadaliśmy koło 5 godzin. Po dwóch dniach umówiliśmy się na kolejną randkę, która też była udana. Wtedy nastała przerwa świąteczna i wyjechałem do swojej rodziny. Na święta zrobiłem jej prezent i wysłałem jej kwiaty, była zachwycona. Dalej codziennie ze sobą pisaliśmy. Flirtowałem, adorowałem i była bardzo zadowolona. Po świętach przyjechałem jak najszybciej żeby się z nią zobaczyć i od razu tego samego dnia się spotkaliśmy. Kiedy mieliśmy rozejść się do domów to była już późna pora więc pojechałem z nią, żeby dotarła bezpiecznie do domu. Zaprosiła mnie na herbatę do domu, ponieważ następny autobus jechał za godzinę. Zbliżał się sylwester i przygotowania do niego więc nie było czasu na kolejne spotkanie. Wtedy już czułem, że darzę ją jakimś mocnym uczuciem. Nie było chwili, żebym o niej nie myślał. Po sylwestrze spotkaliśmy się na godzinny spacer i postanowiłem, że muszę wykonać ruch i pocałować ją i powiedzieć co czuję(do tej pory tylko buziaki w policzek). Z racji tego, że jestem nieśmiały, ciężko mi się rozmawia o uczuciach to niestety ani jej nic nie powiedziałem ani nie pocałowałem no i rozjechaliśmy się do domów. Miałem wrócić następnego dnia do rodzinnego domu i byśmy nie widzieli się tydzień więc postanowiłem, że pojadę do niej i zrobię to co miałem zrobić. Ogólnie ma ona wielu adoratorów i czułem oddech na plecach. Kiedy dojechałem na miejsce ~1h drogi ode mnie, zadzwoniłem przez telefon lecz nie odbierała. Wszedłem szybko na fejsa i pytałem się czy jest w domu bo chciałem się z nią zobaczyć na chwilkę ale ona odpowiedziała, że nie ma jej i czy nie mogę jej napisać. Ja mówię, że to musi być rozmowa w cztery oczy no i wtedy zaczęła się lekka sprzeczka, że nie uprzedziłem jej, przyjechałem i nie chce powiedzieć o co chodzi. Nie chcąc się kłócić napisałem jej, że jestem zauroczony, jest wyjątkowa i nie ma chwili żebym o niej nie myślał. Ja byłem przekonany, że wszystko jest dobrze i za jakiś czas będziemy ze sobą. Niestety odpowiedź od niej mnie załamała. Napisała, że dziękuje za wszystko co robię ale żebym się tak nie angażował, ponieważ ona nic do mnie czuje i traktuje mnie jak kolegę. Możemy być znajomymi i nic więcej. Może z czasem coś się pojawi. Strasznie mnie to zabolało i nie mogłem przestać o tym myśleć. Napisałem jej dosyć długą wiadomość, dlaczego stało się tak a nie inaczej i od tego czasu zero kontaktu. Nie dobierała telefonów, na smsy nie odpisywała, nawet wyłączyła czat na fejsie heh. Spamowałem, spamowałem aż w końcu odpisała po kilku dniach, że nie chce mieć ze mną kontaktu i to, że przyjechałem bez zapowiedzi to było za dużo. W życiu nie zależało mi na żadnej kobiecie tak jak na niej. Co o tym myślicie? Byłem zbyt nachalny? Zbyt szybko na takie deklaracje? Wystraszyła się? Czy to, że pojechałem bez zapowiedzi w celu wyznania uczuć było błędem?
Ja tez przezywalem takie okresy, po prostu albo ja poprzedni partner skrzywdzil i nie chce nowego zwiazku bo sie nie wyleczyla, albo ma kogos innego na oku, a Ty byles tylko kolega. Odpusc po prostu znajdziesz nastepna dziewczyne. Nie obwiniaj sie tak nie zawsze wszystko musi byc po mysli. Tego kwiatu jest pol swiatu ![]()
Ogólnie ma ona wielu adoratorów i czułem oddech na plecach.
No i właśnie chyba o to chodziło. Ty po prostu zachowywałeś się jak reszta tych adoratorów. Coś czuję, że na początku tak nie przesadzałeś, ale im dalej w las stawałeś się coraz bardziej nachalny i przestała zauważać różnicę pomiędzy Tobą, a Nimi.
Co o tym myślicie? Byłem zbyt nachalny? Zbyt szybko na takie deklaracje? Wystraszyła się? Czy to, że pojechałem bez zapowiedzi w celu wyznania uczuć było błędem?
Dla mnie byłoby za szybko. Praktycznie miesiąc znajomości i niby mężczyzna kocha mnie za wnętrze (za mało czasu na poznanie w pełni charakteru partnera, jego poglądów na życie itp.), a nie za wygląd?
4 2015-01-08 22:19:39 Ostatnio edytowany przez artek0192 (2015-01-08 22:24:38)
Nie powiedziałem jej, że ją kocham tylko, że jestem zauroczony. Dla mnie jest trochę różnica chociaż to i tak już poważna deklaracja. Po moich osobistych przemyśleniach sądzę, że jednak za szybko to powiedziałem. Naprawdę czułem presję bo masa facetów się nią interesuje. Też tak zrobiłem, ponieważ nie byłem w związku od jakiś 6 lat i zawsze sobie plułem w twarz, że nie zagadałem, czy nie wykonałem jakiegoś kroku. Teraz jednak pospieszyłem się.
Ona powiedziała, że nie chce utrzymywać kontaktu przez to, że przyjechałem bez uprzedzenia. Raczej dziwny powód jak i tak byłem u niej w domu wcześniej. Nie uważacie również, że wyłączenie czatu na fejsie czy odlajkowanie zdjęć to trochę dziecinada?
Chciałbym mieć z nią chociaż jakiś kontakt, napisać parę smsów od czasu do czasu czy skoczyć na piwo ale nie ma szans już.
Ona powiedziała, że nie chce utrzymywać kontaktu przez to, że przyjechałem bez uprzedzenia. Raczej dziwny powód jak i tak byłem u niej w domu wcześniej. Nie uważacie również, że wyłączenie czatu na fejsie czy odlajkowanie zdjęć to trochę dziecinada?
.
To nie dziecinada, to profilaktyka.Skoro na wstępie zachowałeś się jak stalker, to dziewczyna słusznie się przestraszyła: przecież jak się wkręcisz mocno- a to tylko kwestia czasu- to jej nie dasz spokoju i będziesz zmęczać miesiącami.Z jej strony gra nie warta świeczki- zważywszy że nikim szczególnym dla niej nie jesteś.
1. Za szybko. Zdecydowanie ZA SZYBKO.
2. Nie odróżniałeś się od innych.
3. Brak Ci jakiejś cechy, której ona szuka.
Zapomnij o niej i szukaj innej ![]()
Dzięki bardzo za odpowiedzi. Już wiem gdzie popełniłem błąd. Jeden impuls, jedna chwila i tak łatwo wszystko zepsuć.
Nie powiedziałem jej, że ją kocham tylko, że jestem zauroczony. Dla mnie jest trochę różnica chociaż to i tak już poważna deklaracja. Po moich osobistych przemyśleniach sądzę, że jednak za szybko to powiedziałem.
No to źle zinterpretowałam. Czyli mam rozumieć, że dosłownie to napisałeś: "napisałem jej, że jestem zauroczony, jest wyjątkowa i nie ma chwili żebym o niej nie myślał. Ja byłem przekonany, że wszystko jest dobrze i za jakiś czas będziemy ze sobą."
Naprawdę czułem presję bo masa facetów się nią interesuje. Też tak zrobiłem, ponieważ nie byłem w związku od jakiś 6 lat i zawsze sobie plułem w twarz, że nie zagadałem, czy nie wykonałem jakiegoś kroku. Teraz jednak pospieszyłem się.
No właśnie pośpieszyłeś się za bardzo. Nie mówię, że do końca to Twoja wina (no uczucia silnie wpływają na nasze zachowanie), ale co się stało to się nie odstanie.
Ona powiedziała, że nie chce utrzymywać kontaktu przez to, że przyjechałem bez uprzedzenia. Raczej dziwny powód jak i tak byłem u niej w domu wcześniej. Nie uważacie również, że wyłączenie czatu na fejsie czy odlajkowanie zdjęć to trochę dziecinada?
Chciałbym mieć z nią chociaż jakiś kontakt, napisać parę smsów od czasu do czasu czy skoczyć na piwo ale nie ma szans już.
Może poczuła, że zrobiłeś się ZBYT nachalny i przestraszyła się? Albo po prostu przez Twoje włażenie na głowę straciła zainteresowanie. Bała się, że możesz coś więcej wywinąć np. czekać w wannie (potraktuj przykład jako żart).
Moim zdaniem powinieneś spróbować napisać do Niej za parę tygodni (max), może zmieni zdanie. ALE nie nastawiaj się, że tak się stanie.
Moim zdaniem powinieneś spróbować napisać do Niej za parę tygodni (max), może zmieni zdanie. ALE nie nastawiaj się, że tak się stanie.
Myślę, że jednak nie ma co pisać. Przez ten miesiąc znajomości zauważyłem, że jest bardzo stanowcza w swoich decyzjach. Może kiedyś natkniemy się na siebie na mieście czy na imprezie jakiejś, wtedy spróbuję krótkiej rozmowy i może jakoś wrócimy do normalnych relacji. Popełniłem błąd i muszę się z tym pogodzić. Mam nauczkę, że trzeba panować nad uczuciami i nad wyznaniami.
Nektarynka53 napisał/a:Moim zdaniem powinieneś spróbować napisać do Niej za parę tygodni (max), może zmieni zdanie. ALE nie nastawiaj się, że tak się stanie.
Myślę, że jednak nie ma co pisać. Przez ten miesiąc znajomości zauważyłem, że jest bardzo stanowcza w swoich decyzjach. Może kiedyś natkniemy się na siebie na mieście czy na imprezie jakiejś, wtedy spróbuję krótkiej rozmowy i może jakoś wrócimy do normalnych relacji. Popełniłem błąd i muszę się z tym pogodzić. Mam nauczkę, że trzeba panować nad uczuciami i nad wyznaniami.
No na pewno lepiej Ją znasz, więc może to podziała
. Raczej lepiej się upewnić, czy druga strona odwzajemnia nasze uczucia (wolniej mogły się u Niej rozwijać). Co nagle to po diable
.
Żadnych wyznań dopóki dziewczyna sama ich wyraźnie nie oczekuje. Taki nachalny desperat obnoszący się ze swoimi uczuciami jest odstręczający. Sama kiedyś byłam w takiej sytuacji i to jest niefajne.
Poza tym widać,że dziewczyna ma duże powodzenie i dla Ciebie za wysokie progi na ten moment skoro nie umiesz postępować z kobietami. Poszukaj sobie jakieś szarej myszki, to będzie dużo łatwiej i większa szansa na wzajemność.
Spotkanie przebiegło znakomicie, tematy nam się nie kończyły i chyba przegadaliśmy koło 5 godzin. Po dwóch dniach umówiliśmy się na kolejną randkę, która też była udana. Wtedy nastała przerwa świąteczna i wyjechałem do swojej rodziny. Na święta zrobiłem jej prezent i wysłałem jej kwiaty, była zachwycona.
A po czym wnioskujesz, że to była "udana randka"? Bo się spotkaliście i miło gadaliście? Dla ciebie to było coś szczególnego, bo ci się bardzo podobała, ale czym ty się wyrózniłeś na tle innych na tym spotkaniu?
Nie sądzę, że była zachwycona tymi kwiatami, raczej podziękowała kurtuazyjnie, co ty zinterpretowałeś po swojemu.
Popełniłeś ten sam błąd, który sam popełniłem lata temu.
Zakochałem się jak głupi w młodziutkiej dziewczynie i zbyt wcześnie zdecydowałem się na wyznanie. Dostałem kosza.
W odróżnieniu od Ciebie nie żądałem od niej uzasadnienia. Podziękowałem za uwagę i odszedłem.
Ponowiłem próbę po kilku latach, gdy była już nastolatką "z przeszłością" i tym razem udało mi się. Została moją żoną.
Moim zdaniem, za bardzo przejąłeś się jej powodzeniem.
Pospieszyłeś się, by któryś z "kogutów" nie sprzątnął Ci jej sprzed nosa.
Coś w tym jest, że atrakcyjne kobiety mają kłopoty z odczytywaniem zamiarów zalotników.
Nie zastanowiło Cię to, że taaka dziewczyna jest sama przy tłumie absztyfikantów?
Widocznie przechodziła to samo, co z Tobą, już wcześniej więc odebrała Twoje starania za natarczywość.
Stąd zaliczyła Cię w poczet "kolegów".
Czy próbować za jakiś czas?
Myślę, że lepiej będzie gdy odpuścisz i pozostawisz sprawę własnemu biegowi.
A nuż, kiedyś...
Desperacja nie jest sexy. Nikt nie lubi być osaczany.
Nie zrobiłeś nic złego, zachowywałes się jak wymarzony mężczyzna każdej kobiety. Myślę iż ona nie jest gotowa na związek lub jeśli ma adoratorow jak wyżej napisałeś to ma duży wybór i jej to schlebia i woli się pobawić niż wiązać z kimś. Więc nie ma co się dołowac, bo skoro jesteś taki jak opisywałes to znajdziesz pewnie kobietę swoich marzeń, a o niej zapomnij, bo nie warto ![]()
A ja uważam, ze nigdzie nie popełniłeś błędu. Po prostu trafiłeś na taką osobę, która lubi flirtować a nie chce stałego związku. Tylko byś się męczył, takie "laseczki" są na raz, wybzykać i asta lavista.
Popełniłeś ten sam błąd, który sam popełniłem lata temu.
Zakochałem się jak głupi w młodziutkiej dziewczynie i zbyt wcześnie zdecydowałem się na wyznanie. Dostałem kosza.
W odróżnieniu od Ciebie nie żądałem od niej uzasadnienia. Podziękowałem za uwagę i odszedłem.
Ponowiłem próbę po kilku latach, gdy była już nastolatką "z przeszłością" i tym razem udało mi się. Została moją żoną.Moim zdaniem, za bardzo przejąłeś się jej powodzeniem.
Pospieszyłeś się, by któryś z "kogutów" nie sprzątnął Ci jej sprzed nosa.
Coś w tym jest, że atrakcyjne kobiety mają kłopoty z odczytywaniem zamiarów zalotników.
Nie zastanowiło Cię to, że taaka dziewczyna jest sama przy tłumie absztyfikantów?
Widocznie przechodziła to samo, co z Tobą, już wcześniej więc odebrała Twoje starania za natarczywość.
Stąd zaliczyła Cię w poczet "kolegów".
Czy próbować za jakiś czas?
Myślę, że lepiej będzie gdy odpuścisz i pozostawisz sprawę własnemu biegowi.
A nuż, kiedyś...
Tylko czemu ludzie tak nie mysla? Bo narzucaja swoje oczekiwanai innym? Bo nowe pokolenie jest wychowane do konsumpcji? Bo
musi byc teraz, tak jak ja to sobie w tej chwili wybrazam?
Drogi ludzi do siebie sa czesto takie jak Excopa. W pewnym wieku nie mozna zalozyc trwalej rodziny, tak samo jak 12 latek nie idzie na studia. Dojrzalosc
przychodzi z czasem. Jest cecha ktora powstaje z wiekiem. Idac dalej, dojrzalosc oznacza mozliwosc stworzenai czegos trwalego a niedojrzalosc rozterki i
niestalosc. To tak samo jak niesmakuje nam kwasne jablko (chyba ze ktos lubi takie) a smakuje soczyste, dojrzale, slodkie.
Tego procesu nie da sie wymusic ani przyspieszyc.
Są różne typy kobiet. Jednej by nie przeszkadzało, że tak szybko się ujawniłem i przyjechałem specjalnie po to, żeby o tym powiedzieć no a drugiej w tym wypadku jej, przeszkadzało. Wystraszyła się i koniec znajomości. Po wielu przemyśleniach wiem, że popełniłem błąd. Mogłem zostać w domu i czekać tydzień na kolejne spotkanie i ochłonąć ale to była chwila, jakiś impuls. Za bardzo mi zależało, za bardzo się wkręciłem. Niepotrzebny był ten pośpiech.
19 2015-01-13 01:24:21 Ostatnio edytowany przez enya (2015-01-13 01:37:13)
A ja zaś nie rozumiem dlaczego przyjechanie do niej bez zapowiedzi jest taką straszną wtopą? Sorry ale kiedyś nie było telefonów, pisania sms, jak się kogoś znało i się chciało odwiedzć to się do kogoś przychodziło, najwyżej usłyszało się: "nie mam czasu na pogaduchy, mam inne plany" itp. Jeżeli już się znaliście, było parę spotkań to byłeś przynajmniej jej kolegą, zatem nie widzę nic złego, że kolega może po prostu do mnie przyjść bo np. był w okolicy i chciał mnie odwiedzić. Szczególnie, ze jednak mimio wszystko Ty zadzwoniłeś do niej zanim zacząłeś dobijać się do drzwi.
Ja w takich nieprzewidzianych wizytach nie lubię tego, że mogę totalnie nie być gotowa na odwiedziny i to wówczas jest krępujące. Dlatego skoro teraz są telefony to warto wcześniej wysłać sms z info, "że się jest w okolicy czy można przyjśc na chwilę..."
Jak dla mnie panna od początku traktowała Cię jak kumpla, a Ty się nie zorientowałeś. Może ta Twoja powściągliwosc wobec niej, brak jakiś fizycznych gestów świadczących o Twoim zainteresowaniu spowodowała, że ona Twoje zachowanie faktycznie odbierała czysto koleżeńsko. Twój tekst, że się zauroczyłeś też nie jest jakiś bardzo nachalny, czy desperacji - mówiąc prostym językiem można to zinterpretować jako, że "wpadła Ci w oko, spodobała Ci się, że zainteresowałeś się nią itp."
Jak dla mnie powód jaki podała dla zerwania kontaktu, czyli to, że niby przegiołeś z tą niezapowiedzianą wizytą - to zwykła wymówka. W zasadzie to jej nie rozumiem, tej dziewczyny bo zachowywała się przecież tak jakby pasowało jej, że się z nią umawiasz, że zabiegasz o częsty kontaktt, a tu nagle taki ostry zwrot akcji. Skoro jednak nie odpowiadało jej Twoje zachowanie to czemu w między czasie nie przystopowała tej waszej relacji, nie zdystansowała się itp. Przecież nie musiała za każdym razem zgadzać się na spotkanie z Tobą, przychylnie reagować na Twoje propozycje skoro w ogóle nie była zainteresowana nimi, skoro czuła się osaczona...
edit:
Nie zauważyłam, że wcześniej pisałeś o wysłaniu jej kwiatów... I tak jej nie rozumiem. Jezeli ja czuję się osaczona przez faceta, uważam, że za bardzo jest nachalny, chce coś za szybko to zwyczajnie zaczynam się dystansować - jest to nieplanowana reakcja z mojej strony podyktowana danymi odczuciami. Czyli w takich sytuacjach zaczynam odpisywać na sms po dłuższym czasie, sama nie inicjuję kontaktu. Co do spotkań to myślę, że zgodziłabym się ale zaznaczając, że spotkamy się nie od razu tylko za jakiś czas itp. Tak aby nieco spowolić rozwój zdarzeń, mieć czas aby to przemyśleć aby nie czuć osaczenia.
No właśnie dlatego mam mętlik w głowie. Ciągle zastanawiam się czy popełniłem błąd czy nie. Wkręciłem się w tą znajomość niesamowicie ale nie czułem, że się narzucam. Nie spławiła mnie ani razu. Na spotkania też się umawialiśmy bez problemu. Czasem to ja rozmowy, czy smsy kończyłem bo naprawdę długo potrafiliśmy pisać. Pojechałem tam, ponieważ uważam, że takie rozmowy przeprowadza się w cztery oczy. Zaraz jak wysiadłem to zadzwoniłem lecz nie odebrała więc napisałem na fejsie. Nawet do jej domu się nie zbliżyłem. Czy przez takie zdarzenie można już mówić, że jestem nachalny? Jeśli od początku traktowała mnie jako kolegę i nie myślała o niczym więcej no trudno, nie można nikogo zmusić żeby pojawiły się uczucia ale dlaczego nie możemy kontynuować tej znajomości? Jestem człowiekiem, który unika jakichkolwiek kłótni i staram się utrzymywać dobre relacje z każdym znajomym. Cieszyłbym się z tego, że mam dobrą koleżankę, że mogę z nią porozmawiać i czasem wyskoczyć na spacer.
Niestety okazało się, że znalazła sobie innego i jest wielce zakochana. Dlaczego więc robiła mi nadzieje? Skoro już tak się stało to nie mogła powiedzieć, że poznała kogoś innego i musimy ograniczyć kontakt? Jesteśmy dorośli, zrozumiałbym to. Nie można nikogo zmusić do tego żeby pojawiły się uczucia. Moglibyśmy żyć w normalnych relacjach, porozmawiać raz na jakiś czas. Moje starania poszły na marne, w ramach wdzięczności zero kontaktu i czuję, że potraktowała mnie jak zabawkę. Mam wrażenie, że ta sytuacja była jej na rękę i uciekła po prostu.
Żeby uniknąć takich sytuacji pozostało mi jedynie czekać na kobietę życia ![]()