Witam. Poszukuje pomocy, wsparcia czy czegokolwiek....
Mam 23 lata mialam chłopaka od 8 lat, po tylu latach byl to bardzo poważny związek. Rozmowy o ślubie, wspólnym zyciu itd. Nie byl to idealny związek, raczej normalny troche kłótni, godzenia sie itd. Jakies sprzeczki, wymiany zdań podejrzewam ze każdy tak ma. Studiowalismy od 3 lat w inny cv miastach, dużo rozmawialismy Skype,sms, telefon. Spotykaliśmy sie kiedy tylko mogliśmy u mnie, u niego i w rodzinnym mieście. Wszystko bylo normalnie dużo miłości, staraliśmy sie obydwoje. Zawsze powtarzam ze bardzo mnie kocha i nigdy mnie nie zostawi bo nie da sobie beze mnie rady, powiedzial nawet ze zdradę by mi wybaczyl bo nie da sobie beze mnie rady. Az tu nagle trach... Sen i marzenia legly w gruzach...
Pewnego ranka rozmawialismy przez telefon i byl jakiś taki smutny potem napisałam mu sms vo soe stalo a on napisal mi ze to koniec. Pojechalam do niego niestety nie wpuscil mnie do domu wyszedł tylko do mnie i powoedzial ze to koniec, ze juz mnie nie kocha, ze mu przeszlo i to juz nie dziala i zostawil mnie zaplakana przed bramą... Minely juz prawie 2 tygodnie oczywiście nie utrzymuje ze mna żadnego kontaktu, wiem od jego znajomych ze nie ma nowej dziewczyny i oni tez sa w szoku. Nie potrafię sobie poradzić z ta sytuacja, nie potrafię sie skupić na niczym, caly czas placze, wyglądam koszmarnie, nic niw moge jeść bo wymiotuje. Caly czas śpię na tabletkach nasennych bo inaczej nie śpię, budzę sie z płaczem. Pomocy, jak poradzić sobie z taka sytuacja?
generalnie swinia że tak Cie zostawił, przez telefon, gnojek i to po tylu latach, to chyba można porozmwaić normalnie...
kochana jesteś jeszcze taka młodziutka. wiem że nadal go kochasz i jeszcze troche pocierpisz zanim wszystko Ci przejdzie ale swiat na jednym facecie sie nie kończy. poznasz nastpengo ale teraz musisz odbyć swoją zalobę.
ja rozstalam sie po 5 latach i tez bylo mega ciężko, tym bardziej że wchodzila w grę inna...
będziesz palakala i zle sie czula przez jakiś czas bo to musi minąć, aż w koncu znudzi Ci sie to plakanie
wstaniesz pewnego ranka i powiesz- po co ja marnuje kolejny dzień swojego życia... i tak będzie. musisz w to uwierzyć.
skup sie na sobie, zrób co kochasz co lubisz, nie przejmuj sie narazie facetami, nie szukaj nikogo tylko bądz sama dla siebie, zrob cos dla siebie co sprawia Ci przyjemność. nie przejmuj sie nim to dupek i to juz koniec. Ty dasz sobie radę. my kobietki jesteśmy silne ![]()
generalnie swinia że tak Cie zostawił, przez telefon, gnojek i to po tylu latach, to chyba można porozmwaić normalnie...
kochana jesteś jeszcze taka młodziutka. wiem że nadal go kochasz i jeszcze troche pocierpisz zanim wszystko Ci przejdzie ale swiat na jednym facecie sie nie kończy. poznasz nastpengo ale teraz musisz odbyć swoją zalobę.
ja rozstalam sie po 5 latach i tez bylo mega ciężko, tym bardziej że wchodzila w grę inna...
będziesz palakala i zle sie czula przez jakiś czas bo to musi minąć, aż w koncu znudzi Ci sie to plakaniewstaniesz pewnego ranka i powiesz- po co ja marnuje kolejny dzień swojego życia... i tak będzie. musisz w to uwierzyć.
skup sie na sobie, zrób co kochasz co lubisz, nie przejmuj sie narazie facetami, nie szukaj nikogo tylko bądz sama dla siebie, zrob cos dla siebie co sprawia Ci przyjemność. nie przejmuj sie nim to dupek i to juz koniec. Ty dasz sobie radę. my kobietki jesteśmy silne
Posluchaj koleżanki, bo dobrze pisze, zachowal sie jak dzieciak, olej go, nie jest Ciebie wart.
Staram się caly czas myslec ze to swinia i mimo tego ze to on zawsze zachowywał sie jak dorosły, czasem az za dorosły, to każdego dnia wstaje z mysla ze to juz koniec ze sie juz uspokoilam i chwile później jednak nie pomaga. Trudno mi strasznie a każdy dzien niestety jest coraz gorszy. Juz nawet zastanawiałam się nad rezygnacja ze studiów i wyjechaniem gdzies jak najdalej ale co to da...
Staram się caly czas myslec ze to swinia i mimo tego ze to on zawsze zachowywał sie jak dorosły, czasem az za dorosły, to każdego dnia wstaje z mysla ze to juz koniec ze sie juz uspokoilam i chwile później jednak nie pomaga. Trudno mi strasznie a każdy dzien niestety jest coraz gorszy. Juz nawet zastanawiałam się nad rezygnacja ze studiów i wyjechaniem gdzies jak najdalej ale co to da...
studiów nie rzucaj, nie pozwól mu zniszczyć wszystkiego..
Będzie lepiej, nie dziś, nie jutro..za kilka miesięcy, przeżyłam, wiem.
A czy pomoga jakies antydepresanty? Oczywiście myslalam o samobójstwie bo pierwsze chwile byly raczej na " nie dam rady bez niego żyć ". Zbliża sie sesja na niczym nie potrafię się skupić, nie moge spać. Mówią ze czas leczy rany, a każdy poranek jest coraz gorszy...
darusia1909 napisał/a:Staram się caly czas myslec ze to swinia i mimo tego ze to on zawsze zachowywał sie jak dorosły, czasem az za dorosły, to każdego dnia wstaje z mysla ze to juz koniec ze sie juz uspokoilam i chwile później jednak nie pomaga. Trudno mi strasznie a każdy dzien niestety jest coraz gorszy. Juz nawet zastanawiałam się nad rezygnacja ze studiów i wyjechaniem gdzies jak najdalej ale co to da...
studiów nie rzucaj, nie pozwól mu zniszczyć wszystkiego..
Będzie lepiej, nie dziś, nie jutro..za kilka miesięcy, przeżyłam, wiem.
Nie wierzę, że rzucił Cię ot, tak, bo się "wypalił".
Moim zdaniem, poznał kogoś, zaś znajomi, w poczuciu fałszywie pojmowanego współczucia, nie powiedzieli Ci prawdy, by Cię nie dobijać, bądź po prostu nie wiedzą o tym.
Dlaczego Cię nie wpuścił, gdy do niego pojechałaś?
Byś nie spotkała jego nowej miłości.
Nikt, kto ma odrobinę empatii, nie potrafiłby w tak okrutny sposób porzucić bliskiej osoby bez dania racji.
Jednego jednak musisz być pewna.
Że nie wolo pozwolić, by ten gnojek po raz kolejny mógł namieszać Ci w życiu, gdy już, po okresie "żałoby" ułożysz sobie życie z kimś wartym Twojej miłości.
Zgadzam się z Excop, nawet jeśli uczucie się wypali to można o tym porozmawiać, powiedzieć to normalnie (a nie SMSem, a potem przed domem
) choćby ze względu na tyle lat spędzonych razem i szacunek do drugiej osoby. Mógł Cię zaprosić do środka, a nie potraktować jak kogoś obcego i rozmawiać przez bramę. Widać Twój były już partner ma coś do ukrycia, i podejrzewam że najpóźniej za kilka tygodni dowiesz się o jego nowym związku. Przykro mi ![]()
A ze swojej strony przesyłam Ci uśmiech, Lily Allen - "Smile":
www.youtube.com/watch?v=0WxDrVUrSvI
Ta piosenka zawsze sprawiała, że czułam się lepiej w takich sytuacjach ![]()
Byc moze kogoś ma. Ja niestety nie mam nawet przyjaciol bo wszyscy moi przyjaciele byli tez po części jego znajomymi i tak Np moja przyjaciółka jest z jego przyjacielem. Niestety mój byly jest bardzo skryty i z nikim o nas nie rozmawia. Znajomym mówi ze sie rozstaliśmy i wszystko sobie wyjaśniliśmy. Klamca ! Wiem od jego koleżanki z roku ze on chce sie ze mną spotkać jak będzie okazja bo chce mi oddać moje rzeczy... Powinnam sir z nim wogole spotkać?
Może to co powiem Ci trochę pomorze. Miałam tak samo.
Zostawił mnie po 3 latach nie będę opowiadała o szczegółach bo to nie ważne. Ważna jesteś teraz Ty.
Po 1 nie siedź sama w domu, pójdź do przyjaciółki, siostry, brata znajomej. Studiujesz w innym mieści niż on więc masz na pewno bliskie osoby tylko moja rada nie przytłocz ich swoimi problemami tzn nie opowiadaj wszystkiego tak jakby oni mieli wrażenie, że przyszłaś tylko dlatego, żeby się wyżalić. Pójdz np. się pouczyć z kolezanka do sesji może to banał ale zawsze nie będziesz sama siedzieć i rozmyślać. Ja siedziałam sama i mnie to dobijało, miałam depresje, życie tez chciałam skończyć.
Po 2 ( mi to bardzo pomogło) zacznij się modlić. Ja zaczęłam się modlic chodziłam do kościoła codziennie do komuni codziennie, chodziłam siadałam płakałam i rozmawiałam z Bogiem i wychodziłam silniejsza bo to w nim znalazłam przyjaciela. Normalnie w myślach mu opowiadałam co czuje, jak mi źle, że sobie nie radze itd. Spróbuj może to pomoże.
Po 3 nie rezygnuj pod żadnym pozorem ze studiów nie dość, że zniszczył wasz związek, Twoją miłośc Ciebie to chcesz, aby jeszcze studia Ci zniszczył. Nie pozwól na to.
Zapytałaś czy się spotkać. Powiem Ci, że ja wiem co będzie jak się spotkasz. Rozwali Cie to jeszcze bardziej jak go zobaczysz, będziesz prosiła żeby wrócił itd. Pomyśl czy jesteś znowu gotowa na to?
Po 4 nie szukaj nikogo na siłę. Jeśli jesteś mądrą, ładną, inteligentną, uczciwa i wierna dziewczyna i ani go nie zdradziłaś ani nic z tych rzeczy 9 a wierze, że taka jesteś) to znajdziesz kogoś kto Ci podziekuje za to, że jesteś przy nim. Wiem teraz myślisz, że nikogo nie pokochasz, że on jest jedyny. Ja nadal tak myśle ale proszę codziennie Boga, żebym już nie cierpiała.
I najważniejsze nie wiem czy to robisz czy nie( ja to robiłam) nie sprawdzaj na Fb czy wśród znajomych czy ma dziewczyne czy nie teraz nic Ci to nie da a bardziej może dobić.
Powodzenia, wierze w Ciebie ![]()
Zgadzam się w pełni z m.struss, to są najlepsze rzeczy jakie teraz możesz zrobić dla SIEBIE, nie możesz w tych chwilach być sama, rodzina, znajomi to oni pomogą Ci przez to przejść, ja jestem jakieś 4 miesiące po rozstaniu i w dalszym ciągu nie "wyleczylam się" w 100%, też nie widziałam sensu życia, przez pierwsze miesiące ryczałam ryczałam i ryczałam... Później tak jak koleżanka zaczęłam się modlić, to naprawdę pomaga! znalałam w sobie siłe żeby się odciąć od tego, i Ty też znajdziesz! Ale potrzebujesz czasu, "głupie" powiedzenie czas leczy rany, ale tak jest. Co do spotkania to odradzałabym to jest za świeże rozsypiesz się jeszcze bardziej. Pamiętaj nikt nikogo nie powinien traktować w taki sposób.Zobaczysz, że z czasem sobie uświadomisz, że nie był wart ani jednej Twojej łzy. Głowa do góry ![]()
Nie rob z tego tragedii. Moze nie wybral dobrego sposobu, ale wlasciwie zrobil ci przysluge. Skoro sie zwiazek wypalil to nie ma znaczenia z jakiego powodu. To dobrze, ze nie chcial z toba rozmawiac - takie zwiazki trzeba konczyc szybko, wtedy boli bardziej, ale krocej. Gdybyscie zaczeli rozmawiac skonczyloby sie na lzach, prosbach, szantazach i rozpaczy. W koncu moze nawet by ci ulegl i wrocilibyscie do siebie. Ale przeciez on by sie w tobie nie zakochal od nowa. I mielibyscie spieprzone kolejne pol roku, po ktorym bylabys psychicznym wrakiem.
To nie ma znaczenia dlaczego odszedl. Jestescie razem od 8 lat, a to znaczy, ze byliscie niemal dziecmi jeszcze kiedy sie w sobie zakochaliscie. Moze on sam jeszcze nie wie dlaczego nie chce spedzic z toba reszty zycia? Ale juz wiedzial, ze tego nie chce.
Masz 23 lata. Masz czas i duzo mozliwosci przed soba. Nie odwalaj dramatycznych scen -masz prawo plakac i rozpaczac, ale rzucanie studiow to juz przesada.
Dzieki za rady, staram się być silna i nie plakac. Mam tylko sporo mlodsze rodzeństwo widza ze cos się dzieje i obydwoje śpią ze mna w pokoju. Cala rodzina codziennie dzwoni pytać jak ske czuje. Nigdy wczesniej nie mielinpowodu do zmartwień z mojego powodu a tu takie zmiany
wszystkim ciężko bo odkąd zaczelam dorastać mialam juz chłopaka, w liceum koleżanki szalaly i bawily sie a ja nadal mialam tego jedynego. To samo bylo na studiach... Nie wiem co zrobić z wszystkim co mam w domu bo większość rzeczy jest od niego, albo kupionych z nim badz za jego porada. Nie moge wyrzucić wszystkiego i zostac nagle z niczym. Staram się być zla i wsciekla za to jak mnie potraktował ale to trwa tylko chwile i nadal rozpacz ![]()
to nie żadna miłość tylko przyzwyczajenie, by nie powiedzieć nawyk z dzieciństwa.
Za kilka miechów zakosztujesz nowości i Ci szczenna opadnie jak sobie uświadomisz ile straciłaś do tej pory.
to nie żadna miłość tylko przyzwyczajenie, by nie powiedzieć nawyk z dzieciństwa.
Za kilka miechów zakosztujesz nowości i Ci szczenna opadnie jak sobie uświadomisz ile straciłaś do tej pory.
Jakiś czas temu mialam taki kryzys ze to chyba juz tylko przyzwyczajenie i nic więcej, sama rutyna ale w jeden miesiąc udowodnił mi ze strasznie się kochaliśmy a następny miesiac później juz mu przeszlo. I chyba ten nagle brak wyjaśnień boli najbardziej. Bo jesli faktycznie mu przeszlo to nie z dnia na dzień ...
Musiał Ci wcześniej jakieś znaki dawać, tyle że Ty ich pewnie nie chcialaś widzieć.
8 lat to dużo czasu, ale ja wierzę w to, że sobie poradzisz
bądź silna!
Gdyby dawal znaki to nie zabrał by mnie na rodzinny obiad, nie kochal sie ze mną przeciez. Jeszcze tak sie cieszył tydzień wczesniej ze sie w końcu zobaczymy... To wszystko mnie tak zmylilo. Bo znaki dawal owszem ale ze mnie kocha, az czasem zastanawiałam się czy to niema jakas obsesja. A tu taka zalamka.
Niemożliwe jest tak zakończyć 8 lat w jeden dzień. Chyba, że w grę wchodzi inna?
Jak tak czytam to wszystko co napisałaś to tak jak bym widziała siebie. Jestem w twoim wieku, mój chłopak rok starszy i też jesteśmy razem ponad 7 lat i bywało miedzy nami różnie, podobnie jak pisałaś. Bywały czasem wredne sytuacje. Nie wiem co jemu w głowie siedziało ale wiem że po takim okresie czasu tymbardziej jak człowiek zna się w zasadzie od dzieciństwa i całą swoją dorosłość budował wspólnie napewno nie zrywa całkowicie bez przyczyny tak ot tak. Należą Ci się jakieś wyjaśnienia bo jeśli to nie jest tylko jego zwykły wybryk (nie chcialabym Ci robic falszywej nadziei bo nie chce Cię dobijać) to jeśli nie porozmawia z Tobą to nie bedziesz mogła zamknąć tego rozdziału i próbować dalej życ bo gdzieś w głowie będzie Ci siedziało pytanie dlaczego tak postąpił. Najlepsza jest najgorsza prawda od nieświadomości. Tymbardziej w takim przypadku kiedy byliście w tego typu związku który rózni się od tych klasycznych "znajomości" dość popularnych w dzisiejszych czasach. Nikt kto nie był w takiej sytuacji nie będzie w stanie zrozumieć co się wtedy czuje. Coś na ten temat wiem bo bywało też różnie miedzy nami i zdarzyło mi się raz mieć strasznego doła mysląc że to koniec. Musisz sie z nim spotkać ten ostatni raz i porozmawiać bo nie bedziesz mogła dalej funkcjonowac i zawalisz inne ważne sprawy które masz teraz na głowie. Zaboli raz ale potem będzie Ci dużo łatwiej niż bez takiej rozmowy.
Niemożliwe jest tak zakończyć 8 lat w jeden dzień. Chyba, że w grę wchodzi inna?
To bylo moje pierwsze podejrzenie. Jednak znajoma ktoś mieszka z nim w jednym akademiku upewnila mnie ze nie możliwe zeby prowadził 2 zwiazki jednoczsnie. Chyba ze kogoś poznal i chcial miec czyste konto. Normalnie przeciez powiedzialby ze ma kogoś i dalabym mu juz spokój. Kocham go i chce jego szczęścia. Wlasnie ta nie wiedza co się wydarzyło pogarsza moja sytuacje. Jedyne co mogloby byc znakiem to tonze od drugiego dnia swiat byl markotny, ale miał 40st gorączki, kaszel i spuchnięte az od bólu gardło, caly czas przy nim siedzialam i gonprzytulalam. W sobotę czul sie troche lepiej, zabawilismy sie jeszcze z rana i odwiózł mnie do domu. A na drugi dzień ....
Jak tak czytam to wszystko co napisałaś to tak jak bym widziała siebie. Jestem w twoim wieku, mój chłopak rok starszy i też jesteśmy razem ponad 7 lat i bywało miedzy nami różnie, podobnie jak pisałaś. Bywały czasem wredne sytuacje. Nie wiem co jemu w głowie siedziało ale wiem że po takim okresie czasu tymbardziej jak człowiek zna się w zasadzie od dzieciństwa i całą swoją dorosłość budował wspólnie napewno nie zrywa całkowicie bez przyczyny tak ot tak. Należą Ci się jakieś wyjaśnienia bo jeśli to nie jest tylko jego zwykły wybryk (nie chcialabym Ci robic falszywej nadziei bo nie chce Cię dobijać) to jeśli nie porozmawia z Tobą to nie bedziesz mogła zamknąć tego rozdziału i próbować dalej życ bo gdzieś w głowie będzie Ci siedziało pytanie dlaczego tak postąpił. Najlepsza jest najgorsza prawda od nieświadomości. Tymbardziej w takim przypadku kiedy byliście w tego typu związku który rózni się od tych klasycznych "znajomości" dość popularnych w dzisiejszych czasach. Nikt kto nie był w takiej sytuacji nie będzie w stanie zrozumieć co się wtedy czuje. Coś na ten temat wiem bo bywało też różnie miedzy nami i zdarzyło mi się raz mieć strasznego doła mysląc że to koniec. Musisz sie z nim spotkać ten ostatni raz i porozmawiać bo nie bedziesz mogła dalej funkcjonowac i zawalisz inne ważne sprawy które masz teraz na głowie. Zaboli raz ale potem będzie Ci dużo łatwiej niż bez takiej rozmowy.
Dokladnie to jest problemem bo z dziewczynki stawalam sie kobieta wlasnie przy nim... Niestety on nie odbiera ode mnie telefonów na sms tez nie odpisywal. Wiem tylko tyle ze dzien po zerwaniu spakowal się i wyjechał do akademika mówiąc rodzinie ze musi pomyslec. Jedna z jego znajomych dala mi tylko dzis znac ze mam być cierpliwa bo on będzie chcial sie ze mną spotkac. Domyslalam ze tego ponieważ pól szafy i kosmetyczki zostalo u niego, notatki do sesji. Drugi dom praktycznie. Niestety obawiam sie ze jak on juz zbierze sie na rozmowę to będzie za późno. Dużo osób odradza mi rezygnacje ze studiów. Niestety bardzo ciężko jest funkcjonowac w sytuacji gdzie wszystko gobprzypomina. Psycholog radzi zmienić otoczenie. Niestety każde otoczenie mam zbudowane na bazie naszego związku. Będę musiała wyjechać z kraju bo mam taka możliwość chociaz na rok dziekanki zeby ochlonac....
Co do pewnych rad psychologów się nie wypowiem.. sama konczylam roczną szkolę psychologiczna i wiem doskonale że psycholog jest takim samym czlowiekiem jak każdy inny który potrafi mądrze doradzic i pocieszyć - nic poza tym. A jak się czegoś nie przeżyło to nie można uważać sie za encyklopedie wiedzy ludzkiej natury. Mój chłopak ma dość specyficzny charakter i wielokrotnie z tego powodu bywało miedzy nami różnie ale moje uczucie jest na tyle silne bo własnie budowane od dziecinstwa i od podstaw relacje tworzą osobowość emocjonalna na całe życie. Człowiek nie wie jak to jest z kimś innym i nawet nie chce wiedzieć i nie wyobraża sobie innego życia bo całe plany już zbudował. Ze mną jest o tyle inaczej że nie żyjemy i nigdy nie żyliśmy oddzielnie bo nie było żadnych studiów daleko od siebie, uczyliśmy się w tym samym mieście. Mnie się osobiście wydaje że ta wasza rozłąka ma jakiś udział w jego decyzji. Może sie pogubił. Bo nie wierzę że facet który stał się facetem tak naprawdę dzięki Tobie nagle ubzdurzył sobie że będzie sobie żył dla samego siebie. Albo się zafascynował kimś innym i nie myśli na chłodno a jak go kopnie tamta w tyłek to zacznie myśleć albo po prostu pogubił sie bo nie dojrzał do poważnego związku na który Ty byłas gotowa i stchórzył. Ja osobiście nie wykluczam że będzie błagał na kolanach jeszcze. Ale mniejsza o to. Postaraj się skupić na czymkolwiek co lubisz i co musisz robić, jeśli macie tylko wspólnych przyjaciół i oni będą Ci o nim przypominac to nie widuj sie z nimi. Obejrzyj coś w tv, poczytaj, idź sobie kupić jakiś fajny kosmetyk tylko dla siebie i spróbuj narazie nie mysleć. A jeśli porozmawiacie to jak te emocje pierwsze troche opadną bo teraz faktycznie nie jest to odpowiednia chwila gdy jesteś w takim stanie. I pamiętaj że Ty jesteś najważniejsza i nie możesz dać mu satysfakcji że zniszczył Ci życie.
Nie chce mi się wierzyć w to, że skończył z Tobą, bo tak, bo mu się nagle odwidziało, tak całkiem z dnia na dzień.
A może on jest chory?
Ewentualnie zdradził i czuje się z tym fatalnie. Nie wiem, ale jakiś powód MUSI być.
Sama szukam caly czas powodu. Obwinialam sie caly czas ze to moja wina, moze za dużo wymagalam, moze konflikt charakterów ? On zawsze byl spokojny i opanowany a ja impulsywna i nerwowa ale oboje byliśmy strasznie uparci. Zawsze gdy mialam jakies wątpliwości udowadnial mi ze strasznie się kochamy. Wiem, ze nie dam ruszyć dalej bez żadnych wyjaśnień z jego strony ale tez nie moge go zmusić skoro nie mam z nim juz żadnego kontaktu. Nasi znajomi sa w kropce bo to jego znajomi z dzieciństwa ale traktujemy sie jak rodzeństwo, nawet z jednymi mieszkałam na studiach. Nienwiedza co robic bo on im mówi ze się rozstaliśmy a ja ze mnie rzucił. Wiem ze zmienił sie strasznie i jak go znajoma zapytala co sie stalo to odpowiedział ze wrócił do tego jaki byl wczesniej. A jaki mogl byc mając 15 lat, gowniarzem który widział sens zycia w grach i wypiciu piwa w tajemnicy przed rodzicami? Na wszelkie sposoby probuje zrozumieć co nim kierowalo. Poklocilismy się wczesniej o jednego z jego " przyjaciol" ponieważ umowil sie ze mną na dana godzinę a mial zamiar pojawić sie 2 h później bo przyjaciel chcial poderwać jedna z jego znajomych, byla afera i w koncu nie przyjechał, jeden dzien jeszcze sie gniewalam i koniec. Ale nigdy nie potrafiłam sie na niego gniewać dluzej.
Moim zdaniem on po prostu przemyślał sprawę i chciał to zakończyć (może sobie uświadomił, że praktycznie całe życie spędzi z jedną dziewczyną i to go przestraszyło).
Zerwał w najgorszy możliwy sposób, ale chyba też najskuteczniejszy.
Znienawidzisz go i już nie od niego nie będziesz chciała.
Znajomi są w trudnej sytuacji bo oboje jesteście im bliscy i nie wiedzą jak mają się zachowac i za kim mają byc i tu sie im nawet nie ma co dziwić. Napisałaś że teraz z nim nie pogadasz bo się nie chce odezwać i tym lepiej bo masz czas ochłonąć. A on jak pobedzie sam ze swoimi myślami to jemu to akurat zrobi wiele dobrego bo też ochłonie, pożyje bez Ciebie i zobaczy jak to jest i albo mu sie odmieni albo i nie ale przynajmniej jak się już zobaczycie to nie bedzie takiej szarpaniny jakby była teraz. Na moje oko minimum 2-3tyg na ochłonięcie. Może nawet sam sie skontaktuje jak bedzie gotowy na to.
nie możesz teraz caly czas sie zadreczeczać i szukac odpowieddzi na pytanie- dlaczego. tego możesz sie nigdy nawet nie dowiedzieć. życie jest brutalne czasem da nam kopniaka w tylek żebyśmy mogli sie podnieść i być sielnijeszymi osobami. i wiem że jego slad zostanie na zawsze w Tobie i że będziesz jeszcze troche cierpieć, ale uwierz że poznasz w koncu kogoś kogo pokochasz jak jego.
teraz możesz tylko zajać sie SOBĄ. to jest twoje zycie ono trwa! nie zatrzymalo sie bo on odszedł. zostaw to za soba... placz jesli chcesz czasem, bądz smutna ale dąż do tego aby kazdy dzien był lepszy i azbys kazdego dnia byla silniejsza
wiem co mowie kochana, ja przeszz miesiąc wracalam z pracy i pilam cale wino, szlam szybko spac o 20:00 i rano wstawalam szlam do pracy, do domu i znow to wino zeby tlyko zasnac i nie czuc
az pewnego dnia wstalam i przestalam, usmiechenlam sie i życie toczylo sie dalej ![]()
duzo rzeczy jeszcze w twoim życiu sie wydarzy ktorych nie przewidzisz, z których nawet sobie nie zdajesz sprway. Wiele przed Toba i zlego i dobrego. życzę Ci aby tego dobrego bylo znacznie więcej ![]()
28 2015-01-08 23:14:37 Ostatnio edytowany przez Hekaterine (2015-01-08 23:18:41)
Moim zdaniem on po prostu przemyślał sprawę i chciał to zakończyć (może sobie uświadomił, że praktycznie całe życie spędzi z jedną dziewczyną i to go przestraszyło).
Zerwał w najgorszy możliwy sposób, ale chyba też najskuteczniejszy.
Znienawidzisz go i już nie od niego nie będziesz chciała.
Jak się szczerze kocha, to nie da się znienawidzić. ;p
Negatywne emocje będą albo dopiero się pojawią, ale nie sama nienawiść. To już prędzej "od nienawiści do miłości jeden krok". ![]()
"Wiem, ze nie dam ruszyć dalej bez żadnych wyjaśnień z jego strony ale tez nie moge go zmusić skoro nie mam z nim juz żadnego kontaktu".
Znajdź jakiś sposób, żeby się skontaktować, nie możesz zwyczajnie odpuścić. Przynajmniej jakieś wyjaśnienia należą Ci się po tylu latach.
Poczekaj trochę, może sam się jeszcze odezwie.
Jak zacząć nienawidzić? Jak uspokoić myśli i sen?
Jak zacząć nienawidzić? Jak uspokoić myśli i sen?
Dowiedzieć się prawdy.
Jak szukac prawdy? Wydzwaniać, pisac mimo ze od tygodnia nic nie dawalo? Rozmawialam z jego znajomymi mówią tylko o czasie i o tym zze narazie nikogo nie ma. Zreszta wiem ze gdyby zostawil mnie dla innej dalabym mu spokój bo kocham go i chce jego szczęścia i on tez o tym wiedział.
Staram się chwilowo skupić na czymś innym ,ale nie da sie. Wracają setki wspomnień zlych i dobrych ibwspanialych.... Pamiętam jego spojrzenia na mnie z miłością i porzadaniem. Da siebtak poprostu o tym zapomnieć wyrzucić z myśli? Przeciez on ma dokladnie te same wspomnienia. Jak on sobie z tym radzi?
On ma te same myśli, ale pewnie podchodzi do nich całkiem inaczej niż Ty. Bez emocji, z większą obojętnością..
Osobom, które zrywają jest z reguły łatwiej. Mogli się wcześniej mentalnie przygotować na rozstanie.
Jak okropna osoba trzeba być, zeby traktować kogoś normalnie okazywać mu uczucia i na drugi dzień juz ich nie miec. Caly czas jak przypominam sobie ten moment serce mi pęka, ale mam wrażenie ze jemu tez bylo ciężko dlatego właśnie zrobil to jak zrobil w jakims celu. Wiem ze miał naprawde bardzo dużo pracy na studia, taki wybrał kierunek i namnozylo mu się tyle ze wiem ze nie wyrobił sie wciąż ze wszystkim. Ale czy to byl powód? Brak czasu?
Jak okropna osoba trzeba być, zeby traktować kogoś normalnie okazywać mu uczucia i na drugi dzień juz ich nie miec. Caly czas jak przypominam sobie ten moment serce mi pęka, ale mam wrażenie ze jemu tez bylo ciężko dlatego właśnie zrobil to jak zrobil w jakims celu. Wiem ze miał naprawde bardzo dużo pracy na studia, taki wybrał kierunek i namnozylo mu się tyle ze wiem ze nie wyrobił sie wciąż ze wszystkim. Ale czy to byl powód? Brak czasu?
Dla takiego postępowania nie ma wytłumaczenia, Darusiu.
Co by na niego nie spadło, byłaś (przynajmniej w Twoim odczuciu) najbliższą mu osobą, która miała prawo oczekiwać od niego szacunku i zaufania w każdej sprawie.
Swoim postępowaniem zaprzeczył temu.
Okazał się tchórzem niezależnie od powodu porzucenia Ciebie.
Usiłujesz znaleźć uzasadnienie dla świństwa, a tu nie ma czego uzasadniać.
W Tobie powinien być gniew i solennie przyrzec sobie powinnaś, że dla Ciebie on już nie istnieje, bo nie zasługuje na choćby jedną Twoją łzę za jego sprawą wylaną.
Jestem w takiej samej sytuacji, zerwał ze mną przez telefon po 7 latach związku... Wiem jak się czujesz... Serce czasami tak ściśnie że myślisz że już nigdy nie zabije. Najgorsze są noce gdy nagle się obudzisz i zaczniesz myśleć i wspominać... Chcesz się zerwać do walki i nie odpuścić... poniżyć się i zadzwonić, prosić o wyjaśnienie i próbować naprawić. Dwa tygodnie... kiedy przyjdzie ukojenie??
Wiem, ze nie zawsze bylam dla niego dobra i taka jak chcial. Czasem moze za dużo od niego wymagalam, nie potrzebnie sie denerwowalam. Ale nienzaleznie od tego jaka bylam, byliśmy dla siebie wazni a on chyba chcial mnie zranić.
Dzis napisal mi ze spotkamy sie zeby oddal mi to co moje, ze da mi znać. Podejrzewam ze rozmowy nie będzie. Musze zastanowić sie jak dalej żyć.
Darusia, z tego co piszesz widzę, że szukasz winy w sobie, bo nie byłaś idealna. A kto z nas jest? Jakby Twój były Cię kochał to by z Tobą szczerze porozmawiał i powiedział co mu nie pasuje. A co on zrobił? Odszedł bez wyjaśnień.
Jak ludziom na sobie zależy to ze sobą rozmawiają i mówią sobie nawzajem co im nie pasuje. Razem dochodzą do konsensusu i żyją dalej długo i szczęśliwie.
A rozmowa by Ci się przydała. Powiedz mu, że chcesz znać prawdziwe przyczyny jego odejścia, bez owijania w bawełnę. Jak dalej nie będzie chciał powiedzieć, to jest zwykłym tchórzem.
musisz być silna! Jak się z nim spotkasz miej kamienną twarz, jeżeli jesteś w stanie uśmiechnij się, życz mu szczęścia. Nie płacz, nie nalegaj na rozmowę, nie proś, bądź tajemnicza... zobaczysz że się jeszcze odezwie...
poczytaj sobie na forum o prawie przyciągania, dało mi do myślenia i pozwoliło przetrwać pierwsze dni
Zapomnij o idiocie najlepiej przy pomocy innego faceta, poderwij sobie kogoś... Nikt i nic Ci nie pomoże jeżeli sama sobie nie poradzisz. Po prostu musisz zapomnieć i nie mów, że to trudne bo większość z Nas to wie. Taka jest kolej rzeczy.
Ja bym narazie nie radziła sobie nikogo podrywać tylko po to by przed samą sobą zrobić mu na złość. Jeśli dane jest nam spotkać nową miłość to nie na siłę, absolutnie nie. Nie zgadzam się absolutnie z przedmówcą. To czas w którym powinna się otrząsnąć a jeśli pozna kogoś to świetnie ale takie sytuacje mogą doprowadzić do jeszcze gorszego zawodu i tragedii. Życie pisze różne scenariusze ale moim zdaniem w takich momentach nie należy mu w tym pomagać.
Znam go najlepiej ze wszystkich ludzi na świecie. Napisałam mu dzis ze życzę mu szczęścia z ta druga a on napisal mi " nie mam nikogo,przeciez wiesz". Nie robię sobie nadzieje bo cos się w jego zyciubstalo czego nie chce mibpowoedziec. Ja nadal go kocham i będę sobie rozpaczać jeszcze pewnie dlugo. Szukac kogoś na sile tez nie chce bo to nic nie da. Każdego będę porównywać...
Dostałam propozycje wyjazdu na stale do USA, czy korzystać? Uciec?
a co ze studiami?
Myslalam nad rezygnacja z magisterki. Mam juz licencjat, zreszta w tej chwili juz nawet nie wiem czy chce pracować w swoim zawodzie. Mam ciągle mętlik w glowie. Czasem mysle ze chce do niego wrócić mimo wszystko, czasem, ze przeciez jest okropnym człowiekiem bo nie zostawia sie tak kogoś z kim bylo soe tyle lat. Zachowal sie jak gowniaz z gimnazjum.
Myslalam nad rezygnacja z magisterki. Mam juz licencjat, zreszta w tej chwili juz nawet nie wiem czy chce pracować w swoim zawodzie. Mam ciągle mętlik w glowie. Czasem mysle ze chce do niego wrócić mimo wszystko, czasem, ze przeciez jest okropnym człowiekiem bo nie zostawia sie tak kogoś z kim bylo soe tyle lat. Zachowal sie jak gowniaz z gimnazjum.
Nawet nie myśl o rzuceniu studiów.
O to właśnie chodzi, byś tym intensywniej zajęła się nauką.
Nie niszcz sobie przyszłości przez kogoś, kto ma to gdzieś.
Znam go najlepiej ze wszystkich ludzi na świecie. Napisałam mu dzis ze życzę mu szczęścia z ta druga a on napisal mi " nie mam nikogo,przeciez wiesz". Nie robię sobie nadzieje bo cos się w jego zyciubstalo czego nie chce mibpowoedziec. Ja nadal go kocham i będę sobie rozpaczać jeszcze pewnie dlugo. Szukac kogoś na sile tez nie chce bo to nic nie da. Każdego będę porównywać...
Dostałam propozycje wyjazdu na stale do USA, czy korzystać? Uciec?
Jeśli to jest dobra dla Ciebie propozycja, to dlaczego nie. Dobry zwrot teraz w Twoim życiu by Ci się przydał. W tej chwili jedyne co możesz zrobić, to zadbać o siebie. Pewnie kiedyś się spotkacie i powie Ci dlaczego tak zrobił - wyjaśnienia Ci się po prostu należą. Pomyśli też - do czego chciałabyś wrócić? To jego postępowanie świadczy tylko o tym, że od dawna się na to przygotowywał, nie był z Tobą szczery.
Rozmawialam dzis z jego koleżanka ze studiów. Zapytałam sie jej jak mu idzie bo wiem ze miał troche problemów. Oczywiście ona tez jest pewna ze polubownie sie rozstaliśmy bo wszystko sobie wyjaśniliśmy. Juz zastanawiałam się czy cholera jestem normalna. Przysnilo mi sie tylko ze to on mnie zostawił? On kompletnie nic o mnie nie mówi znajomym no bo przeciez sadza ze sie rozstaliśmy a nie ja zostałam rzucona. Wszyscy sa w szoku i pytają kto zawinil a on mówi ze nikt takbwyszlo. To nie jest fair. Nadal strasznie go kocham ale juz zaczyna mnie to wkurzać. Mam ochote poprostu mubstrzelic w twarz. Gdyby chcial wrócić pewnie bym sie zgodzila ale czy będzie tak samo?
Czy istnieje szansa ze kiedys przemysli i wróci? Wiem ze tez szuka ucieczki, zupełnie przez przypadek zalogowalam sie na pewne forum na ktorym mieliśmy wspólne konto ibokazalo soe ze szuka pracy w Szwajcari od czerwca do października. Przeciez ktos kto juz nie kocha i nie obchodzi go los drugiej osoby nie powinien uciekać.
A co do tego ze to planowal. Zastanawiałam soe nad tym, ale aktor z niego naprawde kiepski. A cale święta opowiadal o tym co musimy zrobić, zobaczyć bylo tak jak normalnie, dzien przed rozstaniem smial sie jeszcze ze musi "naszemu" pieskowi budę zbudowac bo ciągle sie w koce zakopuje, w niedziele rano umawial sie na kolacje a kilka godzin później zostawil. Noe staram się go usprawiedliwiać tylko zrozumieć co sie stalo. Czy ktos cos mu powiedzial ze zmienił zdanie?
W końcu ostatnie moje przemyślenie. Spotkamy się za jakiś czas na wymianę rzeczami. Powinnam zaprosić go do domu, do pokoju, czy wyjsc na spacer czy może spotkać sie w kawiarni/barze, jwchac do niego czy czekać co on zaproponuje? Nalegać na wyjaśnienia czy poczekać aż sam zacznie rozmawiać?
51 2015-01-09 18:05:47 Ostatnio edytowany przez Prawy (2015-01-09 18:07:06)
Dziołcha, zrób dokładnie to na co masz ochote! Facet to tylko jakaś drobna część babskiego żywota, a nie całość! Rób tak, żeby Tobie było dobrze, myśl o sobie, spełniaj swoje zachcianki, swoje marzenia, znajdź sobie zajecie, które oderwie Cie od myślenia o przeszłości.
Chcesz wyjechać do usa- spoko. Zmiana otoczenia zawsze dobrze wpływa na człowieka, ale czy siedzisz na dupie i płaczesz do poduchy w pl, czy za granicą to jeden pies. Się weź za siebie, a przynajmniej próbuj. Nie od razu Kraków zbudowano.
edit:
o nic nie pytaj, nic nie proponuj, zabierz swoje rzeczy, grzecznie podziękuj i rusz dumnie w kierunku wschodzącego słońca
Mam mętlik w glowie i natlok myśli. Co robic? Uciec? Czy zyc gdyby nigdy nic, starać się przełamać i zacząć od nowa, nie szukac kogoś na sile tylko byc sobą?
Prawda jest taka ze mam kilka dobrych koleżanek,moze nawet przyjaciółek ale one uważają ze dobrze się stalo, bo po 8 latach sie nie oświadczy dla nich zle bylo ze juz po 4 sie nie oświadczył. Dla mnie to nie bylo ważne, ale po tylu latach wmawiania przez nie boje sie ze wywieralam na nim za duza presje. Moze się wystraszył? Kilka dni po poważnej sprzeczce podjął taka decyzje i udaje wśród znajomych ze nic się nie stalo, moze chce dać mi nauczkę?
Jak byś teraz wyjechała to tam będziesz sie jeszcze bardziej zastanawiała co by było gdybyś została. Jak nie zakonczysz sprawy to lepiej nie jedź nigdzie a pozatym wyjazd może poczekac i nieważne czy chcesz pracować w swoim zawodzie czy nie. Studia powinnaś skończyc bo nawet jeśli teraz wydaje Ci sie inaczej to za kilka albo kilkadziesiąt lat możesz pluc sobie w brode ze przez takiego gnojka zmarnowalas szanse.
Mysle ze na pewno skończę ten rok. Zobacze jak będę sobie radzić z samotnością, na chwile obecna nie chce chyba nikogo szukac. Szuka sie w ogóle miłości? Nie znam żadnego zycia poza moim byłym ktoregobpoznalam przez przypadek. Chyba wlasnie takie uczucie sie liczy?
Poznać kogoś kto będzie wart Twojej uwagi możesz jeszcze wiele razy i też przez przypadek i nie trzeba się szczególnie rozglądać. Tylko nic na siłę. Mimo, że on odcisnął takie piętno na Twoim życiu postaraj się pomyśleć, że to było w jakimś celu, może dzięki temu na przyszłość będziesz silniejsza i wbrew pozorom za parę lat dzięki temu zbudujesz sobie wieksze poczucie własnej wartości bo jeśli coś takiego co się stało Cię nie złamie to z każdą inną złą rzecz jaka Cię jeszcze spotka będziesz umiała olać i iść dalej z podniesioną głową. A jak będziesz czuła, że masz doła, zawsze możesz tutaj o tym napisać:) Trzymaj się jakoś.
Staram się być silna, naprawde. Ale caly czas analizuje sytuacjie, czytam sms od niego ze sie wypalil,Ze nie może i nie chce się zmuszać do bycia ze mna , ze nie ma juz faceta w ktorym się zakochałam ibto koniec. Liczę chyba na tonze wróci do mnie ale wiem ze tak nie będzie.
Mam takie przeczucie ze nigdy nie rusze do przodu, nigdy nikogo nie pokocham, a nawet jeśli z kimś bym sie spotykala to będę myślała o bylym. Każdy dzień jest coraz gorszy, coraz wieksza pustka i osamotnienie, jak sobie z tym radzić, jak spróbować ograniczyć myśli skoro kazda sprowadza sie do jednego?
Moja koleżanka na takie myślenie powiedziała mi: po najgorszej burzy ZAWSZE wychodzi słońce. Wiem że teraz nie przyjmujesz tego do wiadomości ale uwierz mi powolutku będzie lepiej... u mnie minęło 12 dni... i jest lepiej... niewiele ale jest...
U mnie dzis mijają 2 tygodnie. Było lepiej przez kilka dni ale dzis to juz jest tragedia. Nie potrafię sobie z niczym poradzić, mam ochote zapasc sie pod ziemie, zasnąć i obudzić sie jak będzie lepiej.
Powinnam go nienawidzić, wściec sie i zezloscic, ze potraktował mnie jak najgorszego śmiecia. Przez 8 lat mnie oklamywal ze kocha? Czy kocha ale mu się odechciało. Ciągle mysle o tym co robi, co zjadl na obiad itd. Caly czas placze. Każdy mówi ze to minke ze kiedys kogoś poznam. Nie moge wyobrazić sobie dotyku innego faceta.... Zalamana jestem kompletnie.
61 2015-01-12 01:49:15 Ostatnio edytowany przez darek90 (2015-01-12 01:54:31)
Chciałbym żebyś przeczytała mój post z uwagą. Jak będziesz go czytać przestań myśleć o nim, że sobie nie poradzisz, że po rozstaniu nie ma życia. Miałem identyczną sytuację jak Ty. Związek 9 letni, miłość w młodym wieku zaczeliśmy w gimnazjum, razem mieszkaliśmy przez rok na studiach, kłótnie, godzenie się, cały mój świat opierał się na niej, po zerwaniu uświadomiłem sobie że poza nią nie miałem nikogo itd.. Teraz się zastanawiasz co było przyczyną, miałem podobnie bo nie otrzymałem jednoznacznej odpowiedzi. Z doświadczenia wiem że takie związki nie kończą sie happy endem. 8 lat to kupa czasu, przychodzi przyzwyczajenie, całe swoje najlepsze lata byliście razem i nie "szaleliście". Można pisać o tym dużo zresztą osoby będące w wieloletnich związkach wiedzą o co chodzi ale nie o tym chciałem napisać. Meritum sprawy. Ja tak miałem i Ty widzę masz podobnie że chcesz wiedzieć dlaczego tak się stało i męczy Cie to bo cały czas się zastanawiasz o co poszło. Jedź do niego i jeżeli sytuacja będzie wyglądać że już nie jesteście razem to musi Ci podać powód bo sobie z tym nie radzisz. Po drugie nie rezygnuj z studiów z planów jakie miałaś. Teraz nie widzisz sensu ale w przyszłości możesz żałować podjętych teraz decyzji. Ktoś mi kiedyś napisał na tym portalu że w trakcie rozstania im bardziej walczy się o miłość tym gorzej się na tym wychodzi. Muszę przyznać że tak jest. Dopiero minęły dwa tygodnie i powiem Ci szczerze że przez najbliższy czas nie będzie lepiej, ale w pewnym momencie się z tym pogodzisz i ten wewnętrzny ból zniknie. Musisz dać sobie czas. Jesteś młoda masz przed sobą najlepsze lata, skorzystaj z nich. Im szybciej się pogodzisz z tą myślą tym szybciej zaczniesz żyć swoim nowym lepszym życiem. Ciężko jest zapomnieć o tej drugiej osobie, w sumie się nie zapomina jeżeli się kochało ja po 2 latach od rozstania dalej myślę o tym co było, ale tylko myślę nie czuję tego co Ty teraz, tego wewnętrznego rozdarcia. Będzie dobrze, musisz w to uwierzyć świat nie kończy się w tym momencie masz całe życie przed sobą. Trzymaj się ![]()
PS: "Jeżeli potrzebujesz się wygadać, możesz podać jakiś kontakt do siebie, wiem że jest Ci ciężko, bo sam przez to przechodziłem".
Zgadzam sie z darek90 we wszystkim poza jednym. Daj sobie spokoj z wyciaganiem na sile od niego powodu zakonczenia zwiazku, bo i tak nie dostaniesz zapewne prawdziwego.
Wczoraj w końcu mi odpisał. Napisal ze to oczywiście nie moja wina. Ze on chyba nie wie co to milosc ale ze czul się szczęśliwy i wogole wiec myślał ze to milosc. Napisal co mu się we mnie nie podobało k ze wie ze on tez ma wady i ze życzy mi znalezienia lepszego następcy.
Chciałbym żebyś przeczytała mój post z uwagą. Jak będziesz go czytać przestań myśleć o nim, że sobie nie poradzisz, że po rozstaniu nie ma życia. Miałem identyczną sytuację jak Ty. Związek 9 letni, miłość w młodym wieku zaczeliśmy w gimnazjum, razem mieszkaliśmy przez rok na studiach, kłótnie, godzenie się, cały mój świat opierał się na niej, po zerwaniu uświadomiłem sobie że poza nią nie miałem nikogo itd.. Teraz się zastanawiasz co było przyczyną, miałem podobnie bo nie otrzymałem jednoznacznej odpowiedzi. Z doświadczenia wiem że takie związki nie kończą sie happy endem. 8 lat to kupa czasu, przychodzi przyzwyczajenie, całe swoje najlepsze lata byliście razem i nie "szaleliście".
Pisałeś też:
"Powodem było to że przestałem się starać i z biegiem czasu przestała mnie kochać. Mówiła o tym kilka razy, że nie interesuję się nią, że mało czasu spędzamy razem ale nie docierało to do mnie".
I wielce zdziwiony, że Cię laska rzuciła?
Zwyczajnie się rozleniwiłeś, byłeś nudziarzem, który myślał, że złapał swoją rybkę i na tym koniec, więcej nic nie musi robić, dlatego skończyła z Tobą. Wcale jej się nie dziwię. To Tobie przestało najpierw na niej zależeć. Pewnie parę lat jeszcze tkwiła w tym "związku", może myślała, że coś się zmieni, ale jak poznała kogoś ciekawego, to w końcu odważyła się i odeszła.
Ty doznałeś szoku, że "jak tak w ogóle można? Po tylu latach?" Ano można, całkiem normalnie. Można nawet po 10 latach i więcej, jeśli coś komuś bardzo nie pasuje.
Najzabawniejsze jest to, że ona Ci mówiła, co ją boli, a Ty ją zlewałeś. Raniłeś, raniłeś, aż w końcu wszystko w niej umarło. Na dodatek wchodzisz na forum i zgrywasz wielce poszkodowanego, który "stracił najlepsze lata". Bekę mam, typie.
"Że on chyba nie wie co to milosc ale ze czul się szczęśliwy i wogole wiec myślał ze to milosc".
To ciekawe...
Nie pisz już do niego i nie dzwoń, odetnij się, popłacz też sobie, bo on jest na etapie, gdzie nie wie, czego chce od życia, ale pokazuje wszystkim (w tym sobie), że wie.
Rozumiem, co czujesz, ale jeśli szczerze go kochasz, to pozwolisz mu odejść i nie będziesz go zamęczała. Niech idzie swoją drogą i poczuje się wolny, bo może przestał się tak czuć... dusił się.
65 2015-01-12 21:46:29 Ostatnio edytowany przez darek90 (2015-01-12 21:52:48)
@ Hekaterine
Po pierwsze po co piszesz tą obszerną wiadomość w tym topicu, skoro tyczy się mnie? Po drugie wtf ? Napisałem tutaj dziewczynie jak ja to przeżyłem i z doświadczenia wiem jak się teraz czuje a Ty wyjeżdżasz z analizą mojego wątku o którym pisałem 2 lata temu. Jak już do doczytaj cały mój wątek a potem wyciągaj wnioski ok? Przez pół roki nie potrafiła się określić czy to koniec i mnie to bolało, tak samo pewnie czuje się darusia1909 bo zapewne lepiej było by jej zaakceptować że np jej chłopak ma jakąś inną wtedy poprostu się z tym pogodzi, zaakceputje to i ruszy dalej, a tak to domyśla się o co chodzi. Ja powiązałem niezdecydowanie mojej byłem (bo jaka przyczyna rozpadu była to dobrze wiem i pisałem o tym) z sytuacją w jakiej teraz jest autorka topicu, czyli z przyczyną rozpadu jej związku. Jeżeli chcesz swoje wnioski i przemyślenia na temat mojego topicu to pisz w nim albo pisz do mnie na pw, bo to co zrobiłaś jest bezsensu. Wnioskuję , że masz ból tego na czym siedzisz skoro przeczytałaś mój wątek, dlaczego? to nie wiem ale cieszę się i zapraszam to rozmowy jeżeli jesteś tak zainteresowana. Pozdrawiam.