Cześć! Nie wiem z kim jest większy problem? Czy ze mną ze względu na to, że o seksie móglbym nie przestawać myśleć czy z żoną, która słowo seks wymazała ze słownika. Na początek trochę danych
Mamy po 29 lat, z 10lat razem a 4 po ślubie. Dzieci nie mamy i nie planujemy. Mamy pasje które nas "pochłaniają" i odpowiada nam takie życie. Problem tylko pojawia sie w kwestii seksu. Odnoszę wrażenie, że jej to w ogóle nie jest do niczego potrzebne natomiast ja móglbym bez przerwy. Z początku jakoś mi to nie przeszkadzało ale od paru lat problem rośnie. Jakiś czas temu (3-4 lata) stwierdziłem, że dam jej spokój bo ciągle ja inicjowałem zbliżenia i zacząłem się bardzo głupio czuć jak jakis zboczeniec.
Niby próbowała zainicjować coś raz na jakiś czas ale było to ... "nieudolne", było widać, że robi to bo musi (takie wrażanie odnoszę). Rozmawialiśmy, mówiłem co mi się podoba ( czy raczej co facetów kręci ), jak to powinno wyglądać. Po czasie to o czym rozmawialiśmy stało się bez emocjonalną kalką moich słów. każda sytacja wygladała tak samo zazwyczaj ograniczała sie do położenia do łozka odbycia stosunku i tyle. Doszlo do tego ze jak zona bierze prysznic o nietypowej godzinie to wiem,że rozpoczął się rytuał i ostatnio juz nawet mi przechodzi ochota
Pomyślałem, że może problem jest we mnie, wziąłem się za siebie (miałem lekką nadwagę) po pół roku jak nowy
lepsze samopoczucie 17kg mniej i jest naprawde dobrze ale nie w łóżku. Co do seksu mogę powiedzieć jeszcze, że ona zawsze była dla mnie na pierwszym miejscu, jesli ona doszła to wtedy ja albo razem , często nie było to nawet zbyt przyjemne takie przedłużanie ale chciałem żeby było jej dobrze. Żonie przeszkadzały gumki więc szybko zaczęła brać tabletki ( z 9 lat już będzie) jakieś niby dobre, bynajmniej "drogie "
do tego pali (bleeeh). Proszę co jakis czas żeby zrobiła przerwę (no i rzuciła fajki) ale ma to gdzieś. Jakiś czas temu kupiłem dobre wino, mial być wieczór z jakimś lekkim filmem ( w sumie u nas nowość bo tv to oglądamy dosłownie od "święta"). Pomyślałem wypije lampkę, dwie, rozluźni się ... nic bardziej mylnego. W ciągu pół godziny zdołała wziąć łyka i zasnąć zostawiając mnie z jakimś romantycznym chłamem. Pomyślałem o sexshopie, niestety dildo i inne gadzety leżą bezużytecznie w szufladzie, zero zainteresowania. Najgorsze dlamnie jest to, że sam już się w tym wszystkim zakręciłem, niby chce ale ona chyba przestała mnie pociagąć (żeby nie było z jej fizycznością nie ma to nic wspólnego bo jest piekną kobietą). Za kazdym razem kiedy ona próbuje sie zbliżyć (bardzo rzadko) to widząc jej zaangażowanie, przechodzi mi ochota. Hmmm to chyba narazie wszystko, trochę chaotycznie wyszło. Poradźcie coś
Pozdrawiam
tak było od zawsze lub tylko na początku? jeśli tak to ona cie nie kocha.
3 2015-01-04 21:47:10 Ostatnio edytowany przez Wruce.Billis (2015-01-04 21:48:13)
hmm raczej nigdy nie była zbyt namiętna
albo trwa to tak długo, że nie pamiętam jak było kiedyś ![]()
jak wyglądały wasze początki? przekonywałeś ją do siebie, starałeś się i na koncu po długim czasie uległa? czy od początku u niej iskrzyło?
musisz sobie przypomniec. prawdopodobnie jest z tobą bo jest. jestes pewnie dobrym typem faceta i to nie kręci jej namiętności.
5 2015-01-04 21:51:54 Ostatnio edytowany przez Wruce.Billis (2015-01-04 22:31:06)
poczatki w łózku czy ogólnie znajomości? Jeśli znajmości to fakt na początku chyba u niej nie iskrzyło, było trochę "biegania" ![]()
A może to od tabletek?
też o tym myslałem i w sumie mam nadzieję tylko, że ona nie chce ich odstawić
Sporo kobiet od tabletek traci ochotę, może uda Ci się ją namówić. Mnie to wygląda na problem z libido. Kocha, chciałaby dobrze dla Ciebie, ale zmuszanie się jej nie kręci, i Tobie też radości nie da. Zabawki są dobre, ale nie rozbudzą ognia, jeśli nie ma żaru. Taki typ po prostu. Uwodź, rozpalaj tym, co lubi, może masaż?
Najgorsze jest to, że ja nie wiem co ona lubi. Odnoszę wrażenie ze nic. Rozmawialiśmy nie raz o tym i niczego się nie dowiedziałem. Staje się mało rozmowna i kończy sie na tym ze to co jest to jej wystarcza. Może też nam jakiś problem z komunikacją i nie podchodzę właściwie do tego typu rozmów. Tak więc nie wiem co ja kręci.
A jak wygląda wasze codzienne współżycie (nie seksualne)? Wychodzicie gdzieś razem, często rozmawiacie? Czy każdy sobie?
Bardzo często jest tak, że po pracy każdy "robi swoje", jednak wychodzimy często razem do znajomych, czasami spacer, zawsze razem jemy. Rozmawiamy o pracy, zainteresowaniach, hmmm ... w sumie to o wszystkim rozmawiamy oprócz seksu
fakt kiedyś było inaczej, przypominam sobie, że kiedyś rozmawiało się swobodniej, bardziej jak z przyjacielem.
No to moim zdaniem ogólnie popadliście w rutynę. To... normalne w długoletnich związkach. Często też przedkłada się to na seks. Może porozmawiajcie ogólnie o tym co byście zmieniliśmy, co wam nie odpowiada itd. Nam to pomaga.
13 2015-01-06 09:13:52 Ostatnio edytowany przez starlet007 (2015-01-06 12:11:35)
Rutyna byłaby najszczesliwszym, bo odwracalnym powodem problemu. Jednak mnie się wydaje, że w tytule zawarłes sedno sprawy - ogromną różnicę temperamentow. Cholerne przysłowiowe przyciąganie przeciwieństw ;-) W większości przypadków ogromny problem.
Możesz wyznać żonie szczerze, że to dla Ciebie trudne, potrzebujesz więcej , a wiedząc o jej niechęci odpuszczasz, co nie znaczy, że zaakceptujesz życie bez seksu lub małą jego ilością. Należałoby znaleźć rozsądny kompromis. Można sobie radzić samemu, ale dorosłemu w związku należy się w życiu więcej przyjemności.
Jesteście od 10lat parą, a nie umiecie rozmawiać o swoich potrzebach. Piszesz, że nie wiesz co Ją kręci. W sumie to bardzo smutne i zaczęłabym od tego. Nie wiem jak było na początku, czy była między Wami chemia, iskrzenie, motylki i to wszystko co powoduje, że nie chce się wychodzić z łóżka
Jeśli to było, a teraz nie ma, być może zjadła was rutyna..
Z drugiej strony Twoja kobieta mówi,że jej to wystarcza, więc zakładając, że faktycznie tak jest, to zapewne skończy się to tym, że prędzej czy później zaczniesz szukać poza związkiem..a ciąg dalszy możesz sobie wyobrazić ![]()
Zróbcie dziecko i nie będzie rutyny przez długi czas, może ona tego pragnie?
@Kaja74 no niestety, jestem świadomy problemu, może źle sie zabieram za rozmowy ale nie udało mi się uzyskać takich informacji ![]()
@Roz nie chcemy dzieci ![]()
Ogólnie chciałbym powiedzieć, że temat się troszkę ruszył. Zrobiłem sobie trochę wolnego od "swoich zajęć", pogadaliśmy, wyjaśniliśmy sobie nasze "wątpliwości". Jestem zadowolony, chyba idziemy w dobrym kierunku ![]()