Witam. Postanowiłam napisać, ponieważ martwi mnie sytuacja z moim partnerem. Ostatnio nie układało nam się najlepiej. On jest trudnym człowiekiem, zawsze ,gdy chcę z nim porozmawiać o nas to unika tematu na poważne rozmowy, zawsze ucieka. Kilka tygodni temu zażądałam szczerej rozmowy i powiedział... tłumaczył się tym,że jest taki ,że ucieka od problemów i czasami ma wątpliwości co do naszego związku , może to spowodowane zimową 'depresją' tak to tłumaczył. Mówił ,że nic mu się nie chce, nawet z domu wychodzić. Doszliśmy do wniosku że chcemy ratować nasz związek, i on jest pewny że chce ze mną być.I tego,że kocha. Teraz jednak sprawa się pogorszyła ,myślałam że wszystko będzie lepiej. Ale spotkał mnie nieszczęśliwy wypadek trafiłam do szpitala ,jednak on zamiast mnie wspierać odsunął się w tym momencie. Raz zadzwonił, na drugi dzień już nie chciał rozmawiać, bo powiedział ,ze nie ma ochoty ze mną rozmawiać. Powód: potrzebuje ciszy i spokoju. Nie rozumiem. Bardzo przykro mi się zrobiło i nie rozumiem jego zachowania,dlaczego tak zrobił. Wtedy gdy go potrzebowałam. zostałam sama.Wyciągnęłam od niego,że lepiej od siebie odpocząć, jak zapytałam na jak długo powiedział ze tydzien lub dłużej. Bo musi sobie poukładać w życiu przemyśleć, zmienić tryb życia gdyż teraz sie troszkę pogubił. Zrozumiałam to. Nie odzywamy się do siebie. Martwi mnie jednak to dlaczego tak postąpił. Czy jemu nie zależy? Mam wrażenie ,że ostatnio bardzo się narzuciłam jemu. Być może to go zmęczyło ?Coś musi być na rzeczy,zwłaszcza jeśli ostatnio miałam wypadek a on nie wykazał tym zainteresowania. Czuję się nie kochana, mimo że mówił ,że kocha. Proszę o odpowiedz, kocham go i jest mi ciężko
bo czuje sie winna przez te jego słowa
Czy jemu nie zależy?
nie
Mam wrażenie ,że ostatnio bardzo się narzuciłam jemu
słuszne wrażenie
Raczej nie ma wytłumaczenia dla takiego zachowania. Kocha? Skoro sie kogoś kocha nie zostawia się go w trudnych momentach...
Dziewczyno zasługujesz na coś więcej niż tylko na "związek" w którym on jest gdy ma na to ochotę. I powiem Ci szczerze, że byłam w podobnej sytuacji. Facet jak mu się chciało to był a jak nie to po prostu potrzeobował "ciszy" jak to twierdził. Widzę , że robisz jak ja, że zaczynasz siebie tłumaczyć ( "narzucam mu się").
Musisz spróbować na chwilę zapomnieć o uczuciach i przemyśleć jego zachowanie. Miłość tak nie wygląda
Ty w szpitalu autorko, a to ON musi odpocząć i mieć spokój? ![]()
Żałosny dupek..
Acha, "pogubiłem się" to eufemistyczne określenie na spotykam się/myślę o spotkaniach z kimś innym (to w wersji light - przed zdradą
)
Kończ tę farsę dziewczyno, facet ma Cię totalnie w 4 literach i jeśli cokolwiek robi, a raczej robiŁ w kierunku waszej relacji, to było to absolutne minimum konieczne do tego, byś 'nie odeszła' do innego, bo masz być kołem zapasowym, kandydatką na Tą Jedyną to Ty nie jesteś.
5 2015-01-04 14:32:11 Ostatnio edytowany przez zmartwiona123 (2015-01-04 14:33:11)
Ty w szpitalu autorko, a to ON musi odpocząć i mieć spokój?
Żałosny dupek..
Acha, "pogubiłem się" to eufemistyczne określenie na spotykam się/myślę o spotkaniach z kimś innym (to w wersji light - przed zdradą
)
Kończ tę farsę dziewczyno, facet ma Cię totalnie w 4 literach i jeśli cokolwiek robi, a raczej robiŁ w kierunku waszej relacji, to było to absolutne minimum konieczne do tego, byś 'nie odeszła' do innego, bo masz być kołem zapasowym, kandydatką na Tą Jedyną to Ty nie jesteś.
Jeśli chodzi o zdradę,to myslę ,że nie jest taki ,co by zdradził. Zapytałam ile on chce tego spokoju powiedział ,że tydzień lub dłużej. Ja nie wiem co mam o tym myśleć, zaproponowałam rozstanie,bo to już było przegiecie. On powiedział ,ze tylko chce spokoju,ciszy.
Mam wrażenie,że on przez całe swoje zachowanie chce mnie obarczyć winą za to co się stało?? To,że trafiłam do szpitala (wyszłam z niego,bo to nic poważnego) to ma być moja wina? Tego dnia próbowałam się z nim na siłę skontaktować... z 10 razy dzwoniłam nie odbierał,pisałam smsy... później oDzwonił tylko raz,tego następnego dnia po tym zajściu wtedy.Opowiedziałam mu całą sytuację co się stało... Pytałam ,czy kocha odpowiedział ,że tak. I to tak dziwnie powiedział. Mam wrażenie że bardzo mu się wtedy narzuciłam,jeszcze dzwoniłam przed tym trafieniem do szpitala płakałam bo byłam przerażona,chyba mu się na pocztę nagrałam z płaczem - wystraszył się??? Nie chcę dokładnie opisywać tej sytuacji. Ale staram znaleźć powód jego zachowania ![]()
Twój facet nie zdał najważniejszego testu w życiu. Nie potrafił, nie chciał Ci pomóc, gdy jesteś w trudnej sytuacji.
Moim zdaniem to jest koniec tej relacji.
Mój były gdy się rozstawalismy zaproponował separację - czyli ze nie będziemy razem, ale będzie mieć pewność, że nikogo innego nie znajdę, bo w końcu nadal jestem z nim. ???? Brzmi podobnie jak ten odpoczynek.
Ja postawiłam sprawcę jasno i powiedziałam mu "do widzenia ". Nie pozwalają sobie na takie zwodzenie i jasno mu przekaz, że to koniec.
Pamiętaj, że jak nie możesz liczyć na kogoś w poważnych sprawach, to nie jest on wart jakiegokolwiek poświęcenia z Twojej strony.
Chyba, że on chce zakończyć ten związek, tylko nie wie, jak to zrobić.
Chyba, że on chce zakończyć ten związek, tylko nie wie, jak to zrobić.
To jest jasne.
A nie zakańcza go definitywnie tylko dlatego, że widzi wiernopoddańczą postawę autorki, więc jakby co..w razie co -jak nie znajdzie kogoś ciekawszego to sobie pokorzysta. I to tyle ![]()
"Powiedział, że kocha"..nie bądź naiwna.
Mój były gdy się rozstawalismy zaproponował separację - czyli ze nie będziemy razem, ale będzie mieć pewność, że nikogo innego nie znajdę, bo w końcu nadal jestem z nim. ???? Brzmi podobnie jak ten odpoczynek.
Ja postawiłam sprawcę jasno i powiedziałam mu "do widzenia ". Nie pozwalają sobie na takie zwodzenie i jasno mu przekaz, że to koniec.Pamiętaj, że jak nie możesz liczyć na kogoś w poważnych sprawach, to nie jest on wart jakiegokolwiek poświęcenia z Twojej strony.
Chyba, że on chce zakończyć ten związek, tylko nie wie, jak to zrobić.
Propozycja tego odpoczynku padła z mojej strony. To ja zaproponowałam,bo już miałam dość, zaczęłam mieć wątpliwości,dlaczego tak się zachował. On na to przystał, mówiąc ,że mam rację. Powiedziałam,niech każde z nas sobie przemyśli a zwłaszcza on swoje zachowanie i to czy mnie kocha,bo ta sytuacja mi wiele pokazała.I nie miałam na myśli chwilowego rozstania,tylko bez kontaktu jakiś czas. Jak tak pisał o tym poukładaniu sobie życia,bo się pogubił pomyślałam ,że chce się rozstać, powiedziałam mu ,że możemy się rozstać jeśli tak bardzo on tego chce. Zaprzeczył, więc nie rozumiem. On się usprawiedlwia tym ,że chce ciszy i spokoju. Tak jakbym mu tą ciszę zakłócała. Nie wiem o co mu chodzi na prawdę. Zakończyłam z nim rozmowę słowem trzymaj się
odpisał trzymaj sie
no i na tyle , nie minęło kilka godzin i napisał mi dobranoc... Zdziwiło mnie to. Ale nie mam z nim kontaktu już drugi dzień i ja na pewno się nie odezwę.
Propozycja tego odpoczynku padła z mojej strony (...) On na to przystał, mówiąc ,że mam rację.
Hmm..Co to może oznaczać, zastanówmy się.. ![]()
On się usprawiedlwia tym ,że chce ciszy i spokoju. Tak jakbym mu tą ciszę zakłócała.
- Chce pobyć sam (mieć cisze i spokój).
-> Kochanie, czyżbym Ci się narzucała, słoneczko Ty moje??? Powiedz tylko słowo, a przestanę. Ale kochanie, kochasz mnie prawda? :* Do szpitala nie musisz przyjeżdżać. To ile tego spokoju potrzebujesz kochany mój: tydzień, dwa, pięć m-cy? Mów mi tu zaraz szybko, Perełko. <a titi>
- Tak. Dobranoc.
--> Ach, jednak kocha... ![]()
Przetłumaczyłam Ci wasze dialogi, ale pewnie jeszcze przez pół roku będziesz rozkminiała czy można kochać kobietę i zostawić ją sama w szpitalu, nie odbierać tel. wiedząc, że dzwoni, itp itd.
Zaraz pewnie zrobisz kolejne sprostowanie, że to nie on, to Ty..
Propozycja tego odpoczynku padła z mojej strony (...) On na to przystał, mówiąc ,że mam rację.
Hmm..Co to może oznaczać, zastanówmy się..
On się usprawiedlwia tym ,że chce ciszy i spokoju. Tak jakbym mu tą ciszę zakłócała.
- Chce pobyć sam (mieć cisze i spokój).
-> Kochanie, czyżbym Ci się narzucała, słoneczko Ty moje??? Powiedz tylko słowo, a przestanę. Ale kochanie, kochasz mnie prawda? :* Do szpitala nie musisz przyjeżdżać. To ile tego spokoju potrzebujesz kochany mój: tydzień, dwa, pięć m-cy? Mów mi tu zaraz szybko, Perełko. <a titi>
- Tak. Dobranoc.
--> Ach, jednak kocha...Przetłumaczyłam Ci wasze dialogi, ale pewnie jeszcze przez pół roku będziesz rozkminiała czy można kochać kobietę i zostawić ją sama w szpitalu, nie odbierać tel. wiedząc, że dzwoni, itp itd.
Zaraz pewnie zrobisz kolejne sprostowanie, że to nie on, to Ty..
źle zinterpretowałaś to co napisałam,nie było takiego dialogu między nami. Ja mu dosadnie powiedziałam,że jeszcze tydzien temu chciał związku,zmian ,ratować to a teraz? niech sie zastanowi czy kocha bo to mi dało do zrozumienia i ja muszę sobie to przemyśleć. to były moje ostatnie słowa. Ta sytuacja miała miejsce w Sylwestra. W środku nocy. Jak wróciłam do domu , bo trzymali mnie w tym szpitalu około 2 godzin zrobili podstawowe badania,opatrzyli mnie i wypuścili. Nie informowałam go . Dopiero rano próbowałam się dodzwonić około południa ,napisałam mu smsa ,co sie stało, dodałam ze jest juz w porządku. Nie mogłam jednak się dodzwonić. Żałuję że dzwoniłam,ale myślałąm ,że moge liczyc na niego. On wieczorem odzwonił do mnie dopiero , wytłumaczyłam mu wszystko co się stało. (problemy rodzinne) chyba nie potrzebnie bo od tamtej pory nie mial ochoty ze mną rozmawiać jakbym coś mu zrobiła,dlatego nie rozumiem tej całej sytuacji
12 2015-01-04 15:18:11 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-01-04 15:19:33)
Jasne, że nie jest to odwzorowanie waszego dialogu 1:1 , tylko ogólny wydźwięk.
On ma Cie w tyłku. Niezależnie ile jeszcze nieistotnych szczegółów przytoczysz.
Jasne, że nie jest to odwzorowanie waszego dialogu 1:1 , tylko ogólny wydźwięk.
On ma Cie w tyłku. Niezależnie ile jeszcze nieistotnych szczegółów przytoczysz.
nie,dzięki. nie mam zamiaru. Tą sytuacją ppokazał mi jaka ważna dla niego jestem, ile znaczę i ile znaczyły jego słowa. Nie chce faceta na którego nie mogę polegać w najsmutniejszych momentach życia. Właśnie takie sytuacje pokazują czy to miłość czy nie. LEpiej ze to teraz sie stalo niż mialabym tak w tym tkwić kolejne lata. Jest mi po prostu bardzo przykro ,bo ja bym tak nie postąpiła wobec kogoś
14 2015-01-04 15:38:07 Ostatnio edytowany przez redapples (2015-01-04 15:49:52)
Autorko, przypomina mi to sytuację jak zwykle podobną do rozpadu mojego związku. Primo też potrzebowałam pomocy ze strony ex'a(zabieg, podwózka do domu), nie odzywał się chyba z tydzień. Jak już się dobiłam, secundo on potrzebuje spokoju i ciszy i przerwy na dwa tyg. na co ja że chyba jest niepoważny(bo cel był mi nieznany), z perspektywy czasu jak na to patrzę miał zawsze swobodę na nic nie naciskałam, może na końcu jak się oddalał potrzebowałam wyjaśnień, sic! normalka jak ktoś od jakiegoś miesiąca Ciebie zlewa. U mojego ex'a była to ewidentna próba zrzucenia na mnie decyzji o zerwaniu, co też uczyniłam, bez drążenia tematu, też wysyłał mi dobranocki i tego typu pierdoły. Kontakt się urwał i tak 4 miesiące, spotkałam się z nim na kawie, okazało się że ma dziewczynę którą niby poznał 2tyg. po zerwaniu
, co nie przeszkadzało mu na podsycanie znajomości ze mną w sumie jest też trochę w tym mojej winy, nie będę się rozwodzić o motywacji. Poznałam innego faceta i powiem tak, facet któremu zależy nie ma fochów, tylko rozwiązuje problem. Dałaś mu wolną rękę, założę się że to było działanie pod jego wpływem, na które poszłaś by nie stracić tej miłości. Przykro mi, ale uwierz mi nie ma co się łamać i przejmować się ludźmi którzy nie mają dla Ciebie czasu, bez niego będzie Ci lżej, czułam się w związku bardziej samotna niż po zerwaniu, paradoks. Wiem że jest to ciężka dla Ciebie decyzja i nie jest łatwo się pozbierać i ją podjąć, jednak liczy się konsekwencja.
Trzymam kciuki za Ciebie
.
P.S Gdzie był mój były ex, jak nie odbierał telefonów ano dobrze się bawił, ja mu tylko przeszkadzałam. Słowa kocham, dobranoc to tylko po to by podtrzymać Twoje zainteresowania i wzbudzić nadzieję.
Dokładnie.
Jest zasadnicza różnica w zachowaniu faceta, któremu zależy, a takiego, który "nie chce Cię stracić".
Ten ostatni robi tylko absolutne minimum wystarczające by podtrzymać znajomość/zainteresowanie, ten pierwszy naprawdę się stara i robi więcej niż musi czy "wypada".
Czy pomyślałaś, jak wyglądałby Wasza wspólna przyszłość? Ludzie są ze sobą na dobre i na złe, przynajmniej tak powinno być.
Gdybyś związała się z nim i np mielibyście dziecko, lub zachorowałabyś, czy straciła pracę, jakie wsparcie dostaniesz od takiego gościa?
Wymówi się depresją zimową, trudnym charakterem? Ta sytuacja dobitnie pokazała, że on ma Cię gdzieś. Nawet, gdyby faktycznie zastanawiał się nad sensem trwania Waszego związku, to jednak szacunek do Ciebie choćby ze względu na to co Was do tej pory łączyło, nakazywałby troskę i zaangażowanie, gdy znalazłaś się w szpitalu. Tymczasem ten pan zdyskwalifikował się sam jako kandydat na partnera.
trafiłam do szpitala (wyszłam z niego,bo to nic poważnego)........ próbowałam się z nim na siłę skontaktować... z 10 razy dzwoniłam nie odbierał,pisałam smsy.........Ale staram znaleźć powód jego zachowania
Powód jego zachowania: ma dość upierdliwej histeryczki robiącej z igły widły:)
18 2015-01-04 16:35:17 Ostatnio edytowany przez redapples (2015-01-04 16:37:27)
Pitu Pitu, jaka histeria, jest Sylwester, kobieta w szpitalu, najlepiej ją olać. Wiadomo że poradzić sobie samemu można w wielu sytuacjach, więc rodzi się pytanie po co Nam ta druga osoba, nawet w prozaicznych momentach, ano do wsparcia, dobrego słowa, bliskości. Ważne jest poczucie bezpieczeństwa, bez tego poczucia nawet nie ma co zaczynać.
Jeżeli biedakowi ta owa histeria przeszkadzała mógł to zakończyć a nie tchórzyć i pisać jakieś pierdoły że kocha, że dobranoc, bokiem mi wychodzą tacy goście bez jaj, identycznych historii na forum jest sporo, jak to faceci nie potrafią wziąć odpowiedzialności za swoje decyzje, to na co można liczyć w sytuacjach kryzysowych przy takiej osobie, nawet szkoda komentować.
zmartwiona123 napisał/a:trafiłam do szpitala (wyszłam z niego,bo to nic poważnego)........ próbowałam się z nim na siłę skontaktować... z 10 razy dzwoniłam nie odbierał,pisałam smsy.........Ale staram znaleźć powód jego zachowania
Powód jego zachowania: ma dość upierdliwej histeryczki robiącej z igły widły:)
Pokazałeś tym wpisem po raz kolejny dobitnie, że słoma ci z butów wystaje w kwestii inteligencji emocjonalnej.
Pitu Pitu, jaka histeria, jest Sylwester, kobieta w szpitalu, najlepiej ją olać. Wiadomo że poradzić sobie samemu można w wielu sytuacjach, więc rodzi się pytanie po co Nam ta druga osoba, nawet w prozaicznych sytuacjach, ano do wsparcia, dobrego słowa, bliskości. Ważne jest poczucie bezpieczeństwa, bez tego poczucia nawet nie ma co zaczynać.
Jeżeli biedakowi ta owa histeria przeszkadzała mógł to zakończyć a nie tchórzyć i pisać jakieś pierdoły że kocha, że dobranoc, bokiem mi wychodzą tacy goście bez jaj, identycznych historii na forum jest sporo, jak to faceci nie potrafią wziąć odpowiedzialności, to na co można liczyć w sytuacjach kryzysowych przy takiej osobie, nawet szkoda komentować.
Może i spanikowałam. To była dramatyczna dla mnie sytuacja, może lepiej jak wam opiszę lepiej jak to wyglądało.
Podczas nocy sylwestrowej doszło do konfliktu, w efekcie zostałam... pobita, dość dotkliwie. Wybiegłam z telefonem z domu , zadzwoniłam do niego cała roztrzęsiona i wystraszona... zadzwoniłam do niego,bo jego numer znałam na pamięć, i nie miałam zbytnio czasu by zastanawiać się gdzie dzwonić, nie odbierał nagrałam mu się na pocztę z płaczem,nawet nie pamiętam co mówiłam ale byłam bardzo wystraszona... Później pogotowie, bo zasłabłam z nerwów, zabrali mnie na opatrzenie. Wróciłam do domu, próbowałam się z nim po południu dodzwonić, powiedziałam co się stało. Wydawało się ,że jest wszystko w porządku, opowiedziałam mu całą sytuację. Na drugi dzień on nie chciał ze mną wcale rozmawiać, i wyszło to że mamy od siebie odpocząć. Wiem,że mu się narzuciłam,ale co miałam zrobić? Normalne ,że człowiek w takich chwilach szuka wsparcia i bezpieczeństwa u bliskiej osoby, a mną kierowały emocje, byłam roztrzęsiona. On tego nie potrafi raczej zrozumieć,do dziś nie doszłam do siebie po całej tej sytuacji. Zawiodłam się na nim strasznie.
Co za pajac z tego Twojego chłopaczka..
Co za pajac z tego Twojego chłopaczka..
Powiedzcie mi... czy ja z siebie zrobiłam psychopatkę przed nim ? Byłam wystraszona, potrzebowałam pomocy,dzwoniłam do niego... pisałam... zbłaźniłam się? Nie chcę czuć się temu winna. Ale on swoim zachowaniem próbuje mi pokazać,że to moja wina.
Jeszcze wtedy jak dopiero pod wieczór zadzwonił do mnie , zapytałam się dlaczego nie reagował... powiedziałam,że załamałam się tym wszystkim opowiedziałam mu, on dziwny był w głosie jakiś taki no ciężko mi to powiedzieć. Powiedziałam,że myślałam ,że go nie obchodzę ze przykro mi było bo miałam wrażenie jakbym była mu już obojętna. a on powiedział,że jakbym była to by nie zadzwonił. Później coś tam powiedział,żebym się trzymała,uważała na siebie,powiedział że mu smutno i tyle. Pisał jeszcze na komunikatorze,żebym szła spać. Następnego dnia jakoś zaczęliśmy pisać dziwnie ze mną zapytałam o co chodzi jakby był jakiś zły na mnie nie rozumiem a on na to ,że nie i po prostu nie ma ochoty rozmawiać. ZApytalam dlaczego on powiedział ze nie musi co dzien rozmawiać jak nie ma o czym albo mu się nie chce... od słowa do słowa mu powiedziałam,że w tej sytuacji lepiej odpocząć on stwierdził ze teraz potrzebuje się wyciszyć poukładać przemyśleć,bo pogubił się. dziwne to wszystko...
I czy to ,że mam taką a nie inną rodzinę to moja wina? Raczej nie. Nie miałam wpływu na to co się stało.
No to ładnie... zostałaś pobita, a on zamiast na łeb na szyję lecieć i zobaczyć w jakim jesteś stanie to nie dość, że nie odbiera, oddzwania dopiero wieczorem to jeszcze Ci sugeruje, że mu się narzucasz z problemami.
Zawiódł to delikatne określenie..
Moim zdaniem zawiódł po całości i nie chciałabym z kimś takim być,bo w życiu są jeszcze trudniejsze sytuacje i co będzie wtedy???
A zwyczajnie podwinie ogon i ucieknie.
Faktycznie Cię kocha....
Nie zrobiłaś z siebie żadnej psychopatki! Zachowałaś się normalnie jak na taką sytuację.
Za to Twój facet to dupek i prostak. Uciekaj od niego, nawet się nie zastanawiaj.
27 2015-01-04 19:06:20 Ostatnio edytowany przez Aglaja (2015-01-04 19:57:30)
Dlaczego spędzaliście Sylwester oddzielnie? Może to miało jakiś wpływ? mimo wszystko chłopak zachował się jak skończony dupek
pitagoras napisał/a:zmartwiona123 napisał/a:trafiłam do szpitala (wyszłam z niego,bo to nic poważnego)........ próbowałam się z nim na siłę skontaktować... z 10 razy dzwoniłam nie odbierał,pisałam smsy.........Ale staram znaleźć powód jego zachowania
Powód jego zachowania: ma dość upierdliwej histeryczki robiącej z igły widły:)
Pokazałeś tym wpisem po raz kolejny dobitnie, że słoma ci z butów wystaje w kwestii inteligencji emocjonalnej.
Dziewczynka znów nie ma nic do napisania w temacie wątku, to se poubliża.Rozrywka niedzielna.
Na nudę polecam lekturę słownika ortograficznego- właściwa kolejność; dopiero potem ocenę cudzej inteligencji.
Elle88 napisał/a:pitagoras napisał/a:Powód jego zachowania: ma dość upierdliwej histeryczki robiącej z igły widły:)
Pokazałeś tym wpisem po raz kolejny dobitnie, że słoma ci z butów wystaje w kwestii inteligencji emocjonalnej.
Dziewczynka znów nie ma nic do napisania w temacie wątku, to se poubliża.Rozrywka niedzielna.
Na nudę polecam lekturę słownika ortograficznego- właściwa kolejność; dopiero potem ocenę cudzej inteligencji.
Przeginasz Pitagoras...
Elle ma sporo do powiedzenia/napisania i to własnie robi. Ty - nieświadomie? - trywializujesz problem Autorki wątku i piszesz językiem kogoś, kogo dobrze zobrazowała Elle. Nie wiem, robisz to nieswiadomie, czy piszesz by tylko cokolwiek napisać? I przy okazji zawrzeć jakieś obraźliwe słowa wobec Autorki watku? Jak na faceta ok. 30 wykazujesz się często - a tu to widać szczególnie - brakiem zrozumienia czyichś problemów i ...chyba mysląc, iz jesteś tak zajeb....cie dowcipny - posuwasz sie do chamskich tekstów. W tym wątku i wobec Autorki i wobec Elle... Masz czasami chwile autorefleksji?
Kosmiczny, mój Bodyguardzie :*:D (no, może nie 'body', ale coś blisko
) Nie ma co dyskutować z frustratem.
To jest taki maczo co jakbym z nim kilka słów na żywo zamieniła to uszy po sobie ![]()
pitagoras napisał/a:Elle88 napisał/a:Pokazałeś tym wpisem po raz kolejny dobitnie, że słoma ci z butów wystaje w kwestii inteligencji emocjonalnej.
Dziewczynka znów nie ma nic do napisania w temacie wątku, to se poubliża.Rozrywka niedzielna.
Na nudę polecam lekturę słownika ortograficznego- właściwa kolejność; dopiero potem ocenę cudzej inteligencji.Przeginasz Pitagoras...
Elle ma sporo do powiedzenia/napisania i to własnie robi. Ty - nieświadomie? - trywializujesz problem Autorki wątku i piszesz językiem kogoś, kogo dobrze zobrazowała Elle. Nie wiem, robisz to nieswiadomie, czy piszesz by tylko cokolwiek napisać? I przy okazji zawrzeć jakieś obraźliwe słowa wobec Autorki watku? Jak na faceta ok. 30 wykazujesz się często - a tu to widać szczególnie - brakiem zrozumienia czyichś problemów i ...chyba mysląc, iz jesteś tak zajeb....cie dowcipny - posuwasz sie do chamskich tekstów. W tym wątku i wobec Autorki i wobec Elle... Masz czasami chwile autorefleksji?
Jako JEDYNY w tym wątku odpowiedziałem na pytanie Autorki.Poklepywanie po główce i pisanie setny raz jaki chłopak jest 'be' nie leży w temacie wątku.
Chłopak ma jej po prostu dość.T o jest powód jego olewczego zachowania i to stanowi właściwą odpowiedź na post Autorki wątku.
W odróżnieniu od personalnych zaczepek zadufanego w sobie buractwa.
32 2015-01-04 21:14:15 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-01-04 21:17:22)
Jedynym cebulakiem w tym wątku jesteś ty. Twoje spostrzeżenie jest bardzo "odkrywcze", zwłaszcza, że niemal od początku wszyscy pisali jej mniej więcej to samo, tylko innymi słowami.
Jak zwykle gubisz się gdy rzecz zahacza o głębszy poziom- emocje i zaczynasz racjonalizować.
Można mieć kogoś dość i nie zachowywać się jak prostak. Szczególnie jeśli to osoba, z którą spędziło się trochę czasu i ma poważne kłopoty.
Nie wspominając już o tym, że to już zwykły ludzki odruch żeby nie przejść obok cudzej krzywdy obojętnie.
Zawsze mówię, że największym sk..wem jest obojętność.
Mentalność chłopaczków, którzy zaliczają "wpadkę" i w międzyczasie nudzą się zabawą w związek.
Jak zwykle gubisz się gdy rzecz zahacza o głębszy poziom-.
Rzecz zahacza o umiejętność czytania.''Nie mogę zrozumieć jego zachowania''- to jest rozważana kwestia.
Wytłumaczenie jego zachowania jest proste i je powyżej podałem.
Empatia, moralne oceny tegoż zachowania i rozczulanie z gatunku jaki on niedobry i jaka ona biedna to kwestie z wątkiem niezwiązane.
Tak samo jak analfabetyzm niektórych trolli szukających na siłę zaczepki.
Rzecz zahacza o umiejętność czytania.''Nie mogę zrozumieć jego zachowania''- to jest rozważana kwestia.
Wytłumaczenie jego zachowania jest proste i je powyżej podałem.
Empatia, moralne oceny tegoż zachowania i rozczulanie z gatunku jaki on niedobry i jaka ona biedna to kwestie z wątkiem niezwiązane.
Tak samo jak analfabetyzm niektórych trolli szukających na siłę zaczepki.
Łącze sie z Tobą w bólu.
Towarzystwo wzajemnej adoracji.
Dobrze napisałeś, krótko i treściwie. To dociera.