Zacznę od tego że mam 21 lat, studiuję. Właściwie to nigdy nie miałam jeszcze chłopaka, może dlatego aż tak o o to nie zabiegałam i zwykle trafiałam na tych zajętych lub niezainteresowanych choć z wyglądu nie uważam się za osobę brzydką a wiele osób uważa że mam oryginalną nieprzeciętną urodę, oczywiście kiedyś z tą akceptacją swojego wyglądu było u mnie znacznie gorzej i nie raz zazdrościłam tym bardziej przebojowym dziewczynom ja jestem raczej osobą spokojną ale w zaufanym towarzystwie jak się rozlużnię to potrafię być bardzo otwarta i dobrze się bawić. Tyle że z natury zawsze byłam domatorką, owszem lubie czasem z koleżanką wyjść na miasto czy podróżować zwłaszcza do innych krajów. Ale najlepiej sie czuje w zaciszu domowym a jak jestem sama to nigdy mi sie nie nudzi bo zawsze sobie jakieś zajęcie znajde, obejrze np. dobry film czy poczytam ciekawą książkę. W czasach szkolnych nigdy nie miałam szczęścia do klas, inne dziewczyny miały już jakiś chłopaków a ja jednie różne miłości platoniczne a nic tego nigdy nie wyvhodziło, głównie przez moją przeklętą nieśmiałość, zresztą trafiały sie też i chamy które zauważyły że jestem słaba i wrażliwa i sie zwyczajnie ze mnie nabijali nawet nie można było z nimi normalnie pogadać. W gimnazjum miałam takiego dobrego kolegę, (wreszcie jakiegoś normalnego) w którym sie przez pewien czas kochałam, póżniej jak sie okazało on we mnie też jednak przez naszą wstydliwość nic z tego wyszło.Póżniej była nieudana znajomość internetowa z kolesiem który na początku mnie adorował,zwierzał mi się a póżniej z czasem przestał do mnie pisać bo znalazł sobie dziewczynę Dopiero na studiach poznałam starszego ode mnie chłopaka który zwrócił na mnie uwagę i od razu poczułam się tak jakbym znała od zawsze, a on na początku był bardzo bezpośredni nawet troche ze mną flirtował a ja może całkiem niepotrzebnie pomyślałam sobie że wreszcie znalazłam kogoś więcej niż bratnią duszę że może coś z tego będzie. Ale póżniej zaczął ni stąd ni zowąd sie oddalać żeby nie było nie narzucałam mu się. A mi wtedy zaczęło coraz bardziej na nim zależeć. Póżniej znów pare razy sie spotkaliśmy, on obiecał że znów sie zobaczymy i kontakt sie urwał. A ja znów poczułam sie jak naiwna idiotka która wyobrażała sobie nie wiadomo co, i w sumie to prawda tyle że teraz przez swoją łatwowierność i głupie marzycielstwo, a w tym to ja miałam zawsze talent, płacę do dzisiaj chwilami czuje złość głównie do samej siebie, a przez to że nadal mam jakąś nadzieję- jak osoba kompletnie pozbawiona godności, choć nic więcej między nami nie było, a potym jak się przestał odzywać jego numer skasowałam by nie kusiło mnie żeby się odezwać bo kolejnego tym razem wyrażnego odrzucenia bym nie zdzierżyła. Ale jak wspominam teraz te momenty z nim to nadal czuje ten sentyment choć pewnie niektórym osobom które zapewne były już w związkach coś takiego wyda sie raczej błache i śmieszne w końcu jak można tęsknić za kimś z kim sie nawet nie było, otóż można i czasem sobie myślę w chwilach kryzysu, że wolałabym coś przeżyć może wtedy mimo pewnie większego cierpienia przynajmniej miałabym piękne wspomnienia i to że choć przez chwile czułam się szczęśliwa i kochana a tak skończyło się jak zwykle na głupich mżonkach oraz cichym żalu i wstydzie. Nie życze nikomu czegoś takiego, tej cholernej frustracji i niespełnienia. Bo nic tak nie boli jak spaść z różowych obłoków na ziemię. Jednak najgorsza jest ta nadzieja nie potrafie sie w żaden sposób jej pozbyć, czasem przypływie dobrego humoru wydaje mi sie to tak absurdalne że aż sie śmieje z własnej głupoty i mam świadomość że żyje wspomnieniami. A innym razem jak natknę się na jakiś film o miłości czy widze zakochane pary to mimo wszystko w gardle mnie ściska i musze sie nieżle opanować by nie zamienić się w fontanne i nie zrobić z siebie histeryczki oraz idiotki bo już zaraz ktoś troskliwy zapytałby "A co sie pani stało?" A co ja miałabym odpowiedzieć, że kolejna platoniczna miłość poszła za przeproszeniem w pizdu a ja znów dostałam kubeł wody z kostami lodu?? Więc żyje dalej tylko jak ktoś znów mnie zapyta jak tam sprawy sercowe to aż szlak mnie trafia tak jakby to było w życiu najważniejsze jak na razie staram sie to olewać i robić swoje w końcu w Polsce zawsze presja była i będzie. A i tak ludzie mają dużo gorsze problemy. Aktualnie jest u mnie stabilnie, ide do przodu dalej choć nadal podświadomie nie potrafie sie z tym do końca pogodzić. Spotykałam sie nawet od czasu do czasu po przyjacielsku z jednym kolegą który wyznał że mu sie podobam i chciałby ze mną być, jednak ja kompletnie nic do niego nie czuje i nawet na filrt z kimkolwiek nie mam jak na razie ochoty nie mówiąc już o związku. Po tym wszystkim nie potrafie sie do żadnego chłopaka zbliżyć,Zresztą na tym kierunku co studiuje na szczęście jest ich bardzo mało, a jak z którymś rozmawiam to zachowuje już zawsze dystans nawet jeśli koleś jest w moim typie, co jak co ale kolejny raz nie chce ryzykować powtórki. A jeśli już bym miała z którymś pójść do kina czy na kawę to tylko z tymi kompletnie nie w moim guście bo wiadomo że w takich sie nie zakocham. Więc póki co kontempluje w spokoju moją wolność i na pewno nie pozwole by ktoś po raz kolejny wtargnął sie do mojego życia a póżniej odszedł zostawiając bałagan i zgliszcza...
1 2014-12-31 20:19:23 Ostatnio edytowany przez Lara200 (2014-12-31 20:29:08)
Nie wygląda to raczej na bycie singielką z wyboru. Raczej z konieczności. To bardziej reakcja obronna na Twoje niespełnione oczekiwania. Taka dobra rada. Nie staraj się do tego przyzwyczaić gdyż potem powrót "do normalności" może być w zasadzie niemożliwy, a Ty mimo tego iż nie odczuwasz już bólu samotności ani też tego spowodowanego kolejną porażką, mimo wszystko brakuje Ci tego czegoś. I to uczucie staje się potem zbyt przytłaczające.
Nie wygląda to raczej na bycie singielką z wyboru. Raczej z konieczności. To bardziej reakcja obronna na Twoje niespełnione oczekiwania. Taka dobra rada. Nie staraj się do tego przyzwyczaić gdyż potem powrót "do normalności" może być w zasadzie niemożliwy, a Ty mimo tego iż nie odczuwasz już bólu samotności ani też tego spowodowanego kolejną porażką, mimo wszystko brakuje Ci tego czegoś. I to uczucie staje się potem zbyt przytłaczające.
Myśle że bardziej mi chodzi o tego kogoś, jak już wcześniej wspomniałam ciągle mam nadzieję że kiedyś go zobacze, i nie potrafie raz na zawsze o nim zapomnieć, on ciągla do mnie wraca, mam go w środku, w sercu.
hmm szczerze mówiąc w zasadzie nie opisałaś jak Wasza wspólna relacja wyglądała. Opis, który przedstawiłaś jest dość lakoniczny jeśli chodzi o konkrety. Sprawia to wszystko wrażenie jakby na dobrą sprawę faktycznie nic nie było, że zarówno wtedy jak i teraz główną rolę w Twoim wyidealizowanym obrazie tego "związku" gra bardziej Twoja nadzieja na coś fajnego jak rzeczywistość.
hmm szczerze mówiąc w zasadzie nie opisałaś jak Wasza wspólna relacja wyglądała. Opis, który przedstawiłaś jest dość lakoniczny jeśli chodzi o konkrety. Sprawia to wszystko wrażenie jakby na dobrą sprawę faktycznie nic nie było, że zarówno wtedy jak i teraz główną rolę w Twoim wyidealizowanym obrazie tego "związku" gra bardziej Twoja nadzieja na coś fajnego jak rzeczywistość.
Po prostu jak na razie nie chce tego opisywać szczegółowo, a nasza relacja wyglądała tak, że on na początku sam zabiegał o naszą znajomość nawet dawał różne sygnały że jest mną zainteresowany, a póżniej ni stąd ni zowąd sie zaczął odsuwać. A póżniej znów wszystko było jak przedtem, zresztą mówił mi że ja mu sie podobam ja również mu to wyznałam tyle że dalej z tym nic nie zrobił pomimo tego ja póżniej jakieś małe kroki w tej relacji zrobiłam, nawet flirtowalimy, ale póżniej nie wiadomo dlaczego przestał pisać i tak sie skończyło;p
i tyle ? Kurcze, nawet dla mnie zdarza się flirtować w robocie a Ty ten niewinny obrazek oprawiłaś w ramki, powiesiłaś na ścianie i ustawiłaś tam kapliczkę przed którą codziennie klękasz
.
i tyle ? Kurcze, nawet dla mnie zdarza się flirtować w robocie a Ty ten niewinny obrazek oprawiłaś w ramki, powiesiłaś na ścianie i ustawiłaś tam kapliczkę przed którą codziennie klękasz
.
Wiesz co może dla ciebie coś takiego nie ma żadnego znaczenia, ale ja w przeciwieństwie do niektórych ludzi jestem dosyć wrażliwą i sentymentalną osobą a to że nie miałam jeszcze nikogo nie świadczy o tym że nie potrafie naprawde do kogoś coś poczuć, nawet jeśli nic więcej sie nie wydarzyło, nie słyszałeś o czymś takim jak nieszczęśliwe zakochanie? To co dla innych osób jest bez znaczenia dla pozostałych ma dużą wagę, a małe pozornie błache chwile są dla nich na wagę złota, gdyż nie mogą dostać więcej więc cieszą sie tym co mają. Jak bardzo sprawdza się życiowa prawda że najmocniej kochają ci, którzy są zmuszeni kochać z daleka, zaś ci co mają to na tacy zwykle nie potrafią tego należycie docenić.
8 2015-01-01 10:36:05 Ostatnio edytowany przez siwek (2015-01-01 10:41:48)
odezwij się na ciagleszukam@onet.pl myślę że nam tak będzie łatwiej.
Lara200 za bardzo moim zdaniem sie uzalasz nad soba, po co Tobie ten dystans, czemu nie kirujesz sie instynktem i sercem?? Co masz do tracenia jak facet sie zainteresuje a pozniej odmowi albo odwrotnie, jest mnostwo innych facetow!!! Dla mnie to co robisz jest bardzo desperackim podejsciem do sprawy i glupie tez, bo Ty teraz odrzucasz od siebie mysl bycia z kims na sile, po mimo ze w glebi duszy chcesz z kims byc. Sama siebie oszukujesz!! Posluchaj tego co teraz Tobie powiem, bo to jest wazne... wiesz ze jak pokazujesz do faceta swoj dystans to on od samego poczatku sie Toa nie zainteresuje ? Pierwsza mysl jaka mu przyjdzie na glowe to bedzie stwierdzenie ze jestes nie normalna... a facet ktory widzi ze dziewczyna jest otwarta na nowe kontakty bardziej sie stara zeby darzyc do celu i nie rezygnuje na pogodna i pelna dobrego nastroju dziewczyne
A jak boisz sie zainicjowac milosc i sie wstydzisz to nie zastanawiaj sie tylko policz 1,2,3 i idz do niego!! Co bedzie to bedzie ![]()
Lara200 za bardzo moim zdaniem sie uzalasz nad soba, po co Tobie ten dystans, czemu nie kirujesz sie instynktem i sercem?? Co masz do tracenia jak facet sie zainteresuje a pozniej odmowi albo odwrotnie, jest mnostwo innych facetow!!! Dla mnie to co robisz jest bardzo desperackim podejsciem do sprawy i glupie tez, bo Ty teraz odrzucasz od siebie mysl bycia z kims na sile, po mimo ze w glebi duszy chcesz z kims byc. Sama siebie oszukujesz!! Posluchaj tego co teraz Tobie powiem, bo to jest wazne... wiesz ze jak pokazujesz do faceta swoj dystans to on od samego poczatku sie Toa nie zainteresuje ? Pierwsza mysl jaka mu przyjdzie na glowe to bedzie stwierdzenie ze jestes nie normalna... a facet ktory widzi ze dziewczyna jest otwarta na nowe kontakty bardziej sie stara zeby darzyc do celu i nie rezygnuje na pogodna i pelna dobrego nastroju dziewczyne
A jak boisz sie zainicjowac milosc i sie wstydzisz to nie zastanawiaj sie tylko policz 1,2,3 i idz do niego!! Co bedzie to bedzie
Właśnie o to chodzi że ja na początku kierowałam się właśnie sercem i instynktem, tyle że po raz kolejny dobrze na tym nie wyszłam, a jedynie nabawiłam się frustracji i po prostu sie pogubiłam, więc teraz chce mieć po prostu święty spokój, nie chce po raz kolejny przeżywać tego samego.
Chlopak159 napisał/a:Lara200 za bardzo moim zdaniem sie uzalasz nad soba, po co Tobie ten dystans, czemu nie kirujesz sie instynktem i sercem?? Co masz do tracenia jak facet sie zainteresuje a pozniej odmowi albo odwrotnie, jest mnostwo innych facetow!!! Dla mnie to co robisz jest bardzo desperackim podejsciem do sprawy i glupie tez, bo Ty teraz odrzucasz od siebie mysl bycia z kims na sile, po mimo ze w glebi duszy chcesz z kims byc. Sama siebie oszukujesz!! Posluchaj tego co teraz Tobie powiem, bo to jest wazne... wiesz ze jak pokazujesz do faceta swoj dystans to on od samego poczatku sie Toa nie zainteresuje ? Pierwsza mysl jaka mu przyjdzie na glowe to bedzie stwierdzenie ze jestes nie normalna... a facet ktory widzi ze dziewczyna jest otwarta na nowe kontakty bardziej sie stara zeby darzyc do celu i nie rezygnuje na pogodna i pelna dobrego nastroju dziewczyne
A jak boisz sie zainicjowac milosc i sie wstydzisz to nie zastanawiaj sie tylko policz 1,2,3 i idz do niego!! Co bedzie to bedzie
Właśnie o to chodzi że ja na początku kierowałam się właśnie sercem i instynktem, tyle że po raz kolejny dobrze na tym nie wyszłam, a jedynie nabawiłam się frustracji i po prostu sie pogubiłam, więc teraz chce mieć po prostu święty spokój, nie chce po raz kolejny przeżywać tego samego.
Ale po co Tobie jest takie blokowanie sie ? Przeciez nic nie tracisz jak sie umowisz z chlopakiem
A co zrobisz jak naprzyklad tak zignorujesz ktoregos dnia swoja milosc zycia ?
to jest bez sensu co Ty wyprawiasz bo nie na tym polegaja relacje damsko-meskie ![]()
Lara200 napisał/a:Chlopak159 napisał/a:Lara200 za bardzo moim zdaniem sie uzalasz nad soba, po co Tobie ten dystans, czemu nie kirujesz sie instynktem i sercem?? Co masz do tracenia jak facet sie zainteresuje a pozniej odmowi albo odwrotnie, jest mnostwo innych facetow!!! Dla mnie to co robisz jest bardzo desperackim podejsciem do sprawy i glupie tez, bo Ty teraz odrzucasz od siebie mysl bycia z kims na sile, po mimo ze w glebi duszy chcesz z kims byc. Sama siebie oszukujesz!! Posluchaj tego co teraz Tobie powiem, bo to jest wazne... wiesz ze jak pokazujesz do faceta swoj dystans to on od samego poczatku sie Toa nie zainteresuje ? Pierwsza mysl jaka mu przyjdzie na glowe to bedzie stwierdzenie ze jestes nie normalna... a facet ktory widzi ze dziewczyna jest otwarta na nowe kontakty bardziej sie stara zeby darzyc do celu i nie rezygnuje na pogodna i pelna dobrego nastroju dziewczyne
A jak boisz sie zainicjowac milosc i sie wstydzisz to nie zastanawiaj sie tylko policz 1,2,3 i idz do niego!! Co bedzie to bedzie
Właśnie o to chodzi że ja na początku kierowałam się właśnie sercem i instynktem, tyle że po raz kolejny dobrze na tym nie wyszłam, a jedynie nabawiłam się frustracji i po prostu sie pogubiłam, więc teraz chce mieć po prostu święty spokój, nie chce po raz kolejny przeżywać tego samego.
Ale po co Tobie jest takie blokowanie sie ? Przeciez nic nie tracisz jak sie umowisz z chlopakiem
A co zrobisz jak naprzyklad tak zignorujesz ktoregos dnia swoja milosc zycia ?
to jest bez sensu co Ty wyprawiasz bo nie na tym polegaja relacje damsko-meskie
Już czasem dochodze do wniosku że prawdziwej miłości nie ma,jest tylko pożądanie,fascynacja a póżniej przywiązanie, a taka miłość istnieje tylko w Harlequinach i filmach romantycznych, zwłaszcza tych amerykańskich gdzie wszystko kończy się dobrze.
Już czasem dochodze do wniosku że prawdziwej miłości nie ma,jest tylko pożądanie,fascynacja a póżniej przywiązanie, a taka miłość istnieje tylko w Harlequinach i filmach romantycznych, zwłaszcza tych amerykańskich gdzie wszystko kończy się dobrze.
To sie nazywa dojrzewanie. Realia, a nie fikcja. Filmy trwają 1-2h po to by, wzbudzić różne miłe i niemiłe uczucia. W romantyzmie jest tez duzo cierpienia. Kobiety uczone na filmach tego chcą w zyciu i co sie dzieje jak myslisz?
Tyle że zdarzają się czasem wielkie miłości ale jak widać nie wszystkim są dane. Inni zmuszeni są albo iść przez życie samotnie albo porzucić mżonki o prawdziwym uczuciu i kierować się przede wszystkim rozsądkiem bo zawsze sie mówi że uczucie przyjdzie z czasem;p.
Hej jeśli masz ochotę to napisz do mnie lukasz51237@o2.pl
Problem w tym, że Ty nie chcesz być sama. Wiem, boisz się odrzucenia, jeżeli raz to się zdarzyło może drugi, powiem Ci więcej może trzeci, czwarty, piąty itd... I Twoja reakcja jest reakcją obronną - lepiej nie próbować, być samemu i nie cierpieć. Owszem jest to jakieś rozwiązanie, ale jak to mówią kto nie ryzykuje ten nie ma. Ja też często mam takie myśli, że może to nie dla mnie, może lepiej być samemu i nie narażać się kolejny raz na cierpienia? Tylko czy wtedy cokolwiek się zmieni w moim życiu? Jeżeli chcesz, żeby coś sie zmieniło musisz spróbować. Niestety nikt Ci nie da gwarancji, że to się uda. Jeżeli nie spróbujesz nigdy się nie dowiesz czy było warto zaryzykować.