Co ze mną nie tak? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Co ze mną nie tak?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

Temat: Co ze mną nie tak?

Witam wszystkich. Znalazłam to forum przez przypadek szukając odpowiedzi .... i czytając tematy i posty tu zamieszczone pomyślałam że w końcu chyba znalazłam grupę ludzi z podobnymi problemami.
Od kilku już miesięcy nie mogę pozbierać się do kupy.
Życie nigdy mnie nie oszczędzało ojciec alkoholik (nie żyje) brat alkoholik(nie żyje) matka wampir energetyczny żerujący na mojej psychice. Nigdy rzeczy oczywiste nie były dla mnie oczywiste. Zawsze więcej dawałam niż brałam zawsze chciałam szklanką wody napoić pół świata.
Jakoś dawałam rade. Założyłam rodzinę mam dwoje dzieci i dobrego męża ale nikt nigdy nie rozumiał mnie do końca. Zycie nie jest łatwe ciągle brakuje pieniędzy ( nie miałam szczęścia do zatrudnienia i pracodawców) kiepska praca kiepska płaca mąż również żadna rewelacja. Życie zwykłego Kowalskiego.
Mam problemy z kręgosłupem od marca przebywam na zwolnieniu i teraz na zasiłku oczekuje na tel. ze szpitala (zabieg) trwa to już tak długo że nie wiem czy w ogóle dojdzie do skutku. boje się że mnie olali. Nie wiem co dalej ... nie długo muszę znów składać papiery do ZUS boje się przez 8 miesięcy nie wiele się zmieniło sprawności w ręce nie odzyskałam do lekarza chodziłam prywatnie więc żadnej nowej dokumentacji nie mam co jak mi nie przyznają tych paru groszy ..... co dalej ze zdrowiem...po operacji jest szansa ze wrócę do pracy, ale jakiej jak z końcem roku dostanę wymówienie bo nie ma ze mnie żadnego pożytku a składki trzeba płacić więc najlepiej pozbyć się takiego pracownika.(w tej prac dźwignęłam i pogorszył się mój stan ale czy to ważne?)
Do tego gdy czułam się w miarę i pracowałam jako tako funkcjonowałam w otoczeniu teraz jak nie ma ze mnie żadnego pożytku i nie jestem wstanie pomagać nie można korzystać z moich usług nie ma przy mnie nikogo pies z kulawą nogą nie zapyta czy chcę pogadać czy wypić ze mną kawę...to boli bardzo boli. (a nie daj boże poproszę o pomoc???) czemu tak jest????
Niby w domu mąż i dzieci rozumieją moją sytuację ale człowiek zostaje sam ze sobą (w śród ludzi a sam)
Bierność rodziny mnie dobija
Nie mam już siły jestem stale zmęczona obolała i bez chęci do życia. Po co się starać jak i tak efektów nie ma. Chyba nawet już mi się nie chce całe życie walka o byt o rodzinę o godne życie i co nic kompletnie nic. Jestem bezużyteczna nic nie umiem. Nie ogarniam nawet własnego zdrowia . Nic w życiu nie osiągnęłam niczego się nie dorobiłam i teraz jeszcze wszyscy mają mnie gdzieś.
Czy ja już nigdy się nie ogarnę co dalej????

Odp: Co ze mną nie tak?

po operacji jest szansa ze wrócę do pracy,


                        Słucham? zapomnij, po operacji są marne szanse na powrót do pracy, znam to a autopsji.

3

Odp: Co ze mną nie tak?

Jola czy ty też jesteś po operacji kręgosłupa??
Czemu tak twierdzisz? Jak sobie radziłaś z tym stresem przed i po ???

4

Odp: Co ze mną nie tak?

Tez jestem po operacji ale nie kręgosłupa, doskonale wiem co przezywasz, ja tez zostalam sama, znajomi odeszli w ciezkich dla mnie chwilach, tez myslalam ze szybko sie pozbieram po, ale troche sie przeciaga , z kazdym dniem bedzie lepiej,  ja mam jeszcze male dziecko to tym ciezej. Ze znajomymi to tak jest ze jak ci dobrze to nagle sobie przypomną, a jak zle to kazdy ma swoje zycie.

5

Odp: Co ze mną nie tak?

Jak radzić sobie z tym wszystkim? jestem coraz bardziej zmęczona. Siedzę nocami i płacze wtedy nikt nie widzi nie pyta, bo co powiem że mam dość takiego życia że nic nie potrafię zrobić, że człowiek jest ograniczony w słowach i czynach i nie potrafi nawet ogarnąć tyłka i wżąć się w garść.Nawet nie jestem wstanie się zmobilizować by pójść do lekarza po leki
ciężko naprawdę ciężko.
Piszesz że masz małe dziecko ja właśnie zostałam babcią i nawet nie mogę dziecka ululać (ręce mi na to nie pozwalają po 5 min. ból i drętwienie) szlak mnie trafia i do czego ja teraz się nadaje
do niczego nie daję rady już z tym wszystkim.

6

Odp: Co ze mną nie tak?

Boże ile tu cierpienia,myślałam ,że tylko ja mam takie pojechane życie. U mnie z kolei mąż ma ciągłe problemy ze zdrowiem.
A z tymi znajomymi to rzeczywiście się odsuwają jak są jakieś niepowodzenia,jakby człowiek był trędowaty.
Ale Ty się Mysza nie martw na zapas,rozumiem że dzieci masz już duże,a operacja napewno się uda.Nie jesteś przyzwyczajona do bezczynności i do tego żeby się ktoś o Ciebie zatroszczył.Dlatego tak się beznadziejnie czujesz.Wykorzystaj ten czas na odpoczynek,poczytaj trochę ,wnusię polulaj we wózeczku i powtarzaj sobie że będzie lepiej.Życzę Ci tego z całego serca w tym Nowym Roku.

7

Odp: Co ze mną nie tak?

hej jestem tu nowa a bardzo potrzebuje porady pomozecie?

8

Odp: Co ze mną nie tak?

Zulka
Dziękuję za życzenia również wszystkiego naj dla Ciebie dużo spokoju i samych pozytywnych dni
Wiem że nie powinnam zamartwiać się i wyluzować ale jak? kiedy myśli wciąż w głowie stale myslę analizuje tylko nie wiem po co?
Sama się nakręcam i sama się dręczę .
Zazdroszczę tym którzy potrafią podejść do problemów jak do bułki z masłem i nieć wywalone na wszystko będzie co będzie ja tak nie umiem.
Zaczynam łapać się na tym że małe głupoty potrafią urosnąć do olbrzymich rozmiarów.
Zaraz mam gotowy scenariusz i już jestem w trakcie kręcenia filmu.
Myślę że ja to jestem tylko dobra w zadręczaniu się i sianiu niepokoju wokół siebie (to chore)
Nie umiem rozmawiać z innymi nie potrafię egzekwować tego co mi się należy stale mam wrażenie ze ludzie są lepsi od mnie mądrzejsi boje się nawet głupiej rozmowy z lekarzem wydaje mi się że zajmuje mu czas,że to co ja mówię nie warte jest uwagi (takie przepraszam że przeszkadzam) a naj zabawniejsze jest to że gdyby przyszła koleżanka do mnie z takimi dylematami to ja bym jej doradziła co może zrobić
Moi najbliżsi nie rozumieją mnie każdy zajęty sobą i wydaje im się ze jak zwykle przesadzam i czepiam się.
Znajomi ...... nie wiem na pewno przyjdzie taki czas że zapukają do drzwi jak się zachowam nie wiem.....

9

Odp: Co ze mną nie tak?

Sharon29,a jakiej porady potrzebujesz-pisz,jesli potrafimy to pomożemy.

Mysza-jak czytam twój post to tak jakbym o sobie czytała.Też się do ludzi nie garnę,przepraszałabym za to że żyję itd.

Nie wiem z kąd to się bierze-chyba z tych nieustających problemów.Ale trzeba z tym walczyć,bo taka apatia może się przerodzić w nerwicę lub depresję.U mnie tak było,najpierw były problemy ze snem,potem zaczęłam mdleć nawet na ulicy,no i wreszcie musiałam pójść do psychiatry.I Bogu dzięki,bo pewnie by mnie ta nerwica wykończyła.A też podobnie jak Ty cały czas myślałam co to się złego jeszcze wydarzy.Pani doktor mi powiedziała,że muszę zmienić myślenie,zrobić coś dla siebie,a przede wszystkim skupić się na dniu dzisiejszym.Bez leków też się nie obeszło-ale to nie są psychotropy-bo też się bałam uzależnienia-bo my w Polsce to tak się jeszcze boimy psychiatry,ja też się do nich zaliczałam.

Tak że Mysza Nowy Rok się zaczął dobry moment ,żeby sobie pomóc.A na bliskich nie licz,bo człowiek,który sam nie doświadczył takich przeżyć to tak jak w tym przysłowiu że syty głodnego nie zrozumie.

10

Odp: Co ze mną nie tak?

W stu procentach masz racje ZULKA ktoś kto nie doświadczył (nie wie z czy to się je )
Ciężko ogarnąć tyłek. Też mam nadzieje że nowy rok przyniesie więcej pozytywnej energii. Najgorzej to jak słyszysz (weź zrób tak, albo tak , a ja to bym tak zrobił) gdyby to było takie proste to nikt z nas nie tkwiłby w tej matni.....

11 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2015-01-04 11:11:15)

Odp: Co ze mną nie tak?
mysza1611 napisał/a:

Najgorzej to jak słyszysz (weź zrób tak, albo tak , a ja to bym tak zrobił) gdyby to było takie proste to nikt z nas nie tkwiłby w tej matni.....

Chyba JEDNAK nie najgorzej, skoro wychodzisz JUŻ nawet na SZEROKIE forum publiczne, sama się o TO prosząc?!

mysza1611 napisał/a:

...
Sama się nakręcam i sama się dręczę .
Zazdroszczę tym którzy potrafią podejść do problemów
jak do bułki z masłem i nieć wywalone na wszystko będzie co będzie ja tak nie umiem.
Zaczynam łapać się na tym że małe głupoty potrafią urosnąć do olbrzymich rozmiarów.
Zaraz mam gotowy scenariusz i już jestem w trakcie kręcenia filmu.
Myślę że ja to jestem tylko dobra w zadręczaniu się i sianiu niepokoju wokół siebie (to chore)
Nie umiem rozmawiać z innymi nie potrafię egzekwować tego co mi się należy stale mam wrażenie ze ludzie są lepsi od mnie mądrzejsi boje się nawet głupiej rozmowy z lekarzem wydaje mi się że zajmuje mu czas,że to co ja mówię nie warte jest uwagi (takie przepraszam że przeszkadzam) a naj zabawniejsze jest to że gdyby przyszła koleżanka do mnie z takimi dylematami to ja bym jej doradziła co może zrobić
Moi najbliżsi nie rozumieją mnie każdy zajęty sobą i wydaje im się ze jak zwykle przesadzam i czepiam się.

A najbliższych TWOJE skupienie bezgraniczne na samej sobie i MONOTEMATYZM zwyczajnie wykończył...
Myszo - oczy masz i widzisz co się dzieje.
To nie "zły świat się na Ciebie uwziął" - TO SIĘ dzieje w TWOJEJ głowie.
KARMISZ się tymi emocjami osobiście! Nawet gdybyś była, jak SAMA piszesz "głupsza" to JAK to zmienia fakt, iż pacjent DLA zdrowia do lekarza przychodzi ... a nie na egzamin IQ?
PRZESTAŃ się dręczyć!
Chyba dostrzegasz, że DOBRZE na tym nie wychodzisz?

Sharon29 - załóż może własny wątek?

12

Odp: Co ze mną nie tak?

Mysza,Twoi bliscy nie dlatego Cię nie rozumieją,bo tak im się podoba,bo mają Ciebie gdzieś,nie o to mi chodziło.
Ja przed moimi problemami,nie mogłam się nadziwić,jak słyszałam,że ktoś nie ma siły żyć,że robi problem z prostej ''dla mnie ''rzeczy.
Ja cieszyłam się z najdrobniejszej rzeczy,nie miałam wygórowanych pragnień,potrzeb,aż życie tak mi dokopało,że się załamałam
I teraz rozumiem o co chodzi,bo sama tego doświadczyłam.
Musisz sama się za siebie wziąć.Jak sama nie dajesz rady poszukaj dobrego lekarza-psychiatry-ja to sobie tak myślałam-,a po co mi lekarz? przecież on nie zdejmie ze mnie moich ciężarów.No i nie zrobił tego,ale leki i rozmowa sprawiły,że mam siłę zmagać się z nimi.
Życzę powodzenia.



I

13

Odp: Co ze mną nie tak?

Zulka dzięki za słowa otuchy. Zawsze starałam się sama ogarnąć. Miałam już styczność z lekami i antydepresantami jak i psychotropami korzystałam też z porad psychologa na długo to nie pomogło. aczkolwiek zawsze z lekami czy bez dawałam jakoś radę.
Teraz jednak czuje że to nie takie proste będzie. Czuję.
Jest mi to ciężko wytłumaczyć ale lęk przed jutrem i przed tym co może się stać dosłownie momentami paraliżuje mnie
ścisk ból kaszel i potworny strach do tego ogromny żal do ludzi i świata
dlaczego ja????

14

Odp: Co ze mną nie tak?

Anhedonia
Masz racje sama podkładam się do bicia a potem płaczę.
Nie patrzyłam na to z tej strony chyba.
A co do mojej rodziny to chyba też masz  rację
Oni są już tym zmęczeni.

15

Odp: Co ze mną nie tak?

Mysza,nie poddawaj się.Poproś lekarza,żeby Ci leki zmienił,albo zmień lekarza.Ratuj się dziewczyno,bo warto.
Życzę Ci siły i wytrwałości.

16

Odp: Co ze mną nie tak?

Sama już nie wiem czy to coś da.
Każdego dnia dręczą mnie pytania....
Nie wiem co dalej robić?? Czekam na tel. ze szpitala (nie dzwonią)
Straciłam prace. Nie śpię nocami. mam nerwy na wszystko.
Nie mam szczęścia do niczego.
Dzień w dzień ból i problemy z nim związane
naprawdę mam już dość.
Mam wrażenie że lekarz mnie olał nie mam kasy na drugiego
czekam już prawie rok by mnie zoperowano czeka mnie w przyszłości jeszcze jeden zabieg ale przy moim szczęściu to pewnie do końca życia będę się zmagać z chorobą.
Inni jakoś potrafią ogarnąć wszystko w miarę szybko a ja?????
Chciałabym jechać do tego lekarza ale czy mnie wysłucha??? wątpię ( nie jestem sama)
a jeśli już to jak z nim rozmawiać co powiedzieć i jak to powiedzieć
a jak mnie zignoruję jak się zachować ???
jestem załamana.
A tak myślałam że szybko pójdzie i wrócę do pracy teraz już nie mam dokąd wracać.
Co dalej???

17

Odp: Co ze mną nie tak?

Mysza,Mysza-muszę Tobą potrząsnąć .Oczywiście,że da,chyba,że sama sobie poradzisz.Miałaś ciężkie dzieciństwo i teraz problemy ze zdrowiem,ale piszesz,że masz dobrego męża i dorosłe dzieci.Powiem Ci,że mnie nie stać na takie luksusowe problemy,ale rozumiem też,że każdemu się wydaje,że jego problem jest największy.Głodna chyba nie jesteś,mąż pracuje,dzieci na swoim,popatrz ile dobrego Ci życie przyniosło.
Ja wiem,że cudze problemy nikomu nie poprawą nastroju,ale może spróbuj pomyśleć o tych,którzy mają jeszcze gorzej.Mnie pomaga.
Ja nie zaznałam normalności w życiu.Od kiedy pamiętam tylko choroby i problemy.Kiedyś to się nawet zastanawiałam,czy to nie jakieś fatum.Ojciec zmarł na zawał serca w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia,jak miałam 13 lat.5 lat póżniej mama zachorowała na raka i zmarła rok pózniej.Potem życie na emigracji,też lekko nie było,zamiast się uczyć,studiować trzeba było tyrać-też mam problemy z kręgosłupem.
I wreszcie jakaś zmiana.Poznałam męża,myślałam,że żle to już było,teraz tylko sielanka.Pobraliśmy się,wróciliśmy do Polski i ledwo minął rok,mąż zaczął mieć problemy ze wzrokiem.Zaczęły się wizyty po lekarzach,szukanie przyczyny,niepewność co dalej,wreszcie diagnoza;oponiaki na nerwach wzrokowych,potrzebne dwie operacje mózgu.Nie będę pisać,co wtedy przeżyłam.Po drugiej operacji,wzrok się jeszcze bardziej pogorszył.Mąż nie mógł prowadzić samochodu,pisać,ale udało nam się wyjść na prostą.Mąż zrobił odpowiednie kursy masażu,bo swojego zawodu nie mógł uprawiać,cały czas lekarze nas zapewniali,że będzie lepiej,urodziłam synka,poszłam na studia,kupiliśmy mieszkanie,bo z teściami ciężko się mieszkało,urodziłam córeczkę,nic więcej do szczęścia nie było mi potrzebne.

No i się zaczęło.Mąż dostał udaru mózgu,lewostronne porażenie i ślepota zupełna.Synek miał 2 latka,a córeczka 10 miesięcy.
Udało się męża jakoś postawić na nogi,ale lewej ręki i wzroku nie udało się''naprawić''.
No i jak żyć?Tym bardziej,że teściowie nigdy za mną nie przepadali,a siostra wyjechała do Włoch,no i mąż się bardzo zmienił,tylko to się liczyło co powiedziała mama,a mama uwielbia rządzić wszystkim i wszystkimi.Najgorsze było to,że ona nie była zadowolona,że urodziłam drugie dziecko,bo u nich w rodzinie panuje moda na jedno dziecko.Nigdy nie wzięła córki na ręce,syn dostawał wszystko co chciał,a córka jakieś ochłapy,zresztą do dziś tak jest.
Cięzko mi było okropnie,nie mogłam się nikomu poskarżyć,bo współczucie jest zarezerwowane dla męża,a skoro on nie narzeka,to o co mi chodzi.Wszystko było i jest na mojej glowie,jeden raz poskarżyłam się teściowej to mi powiedziała,żebym nie była cierpiętnicą,tylko się brała za życie.I tak zaczęły się migreny,bezsenność,lęki co się stanie z dziećmi,jak np.ja zachoruję,jakieś zawroty,duszności,omdlenia i brak perspektyw i sensu życia,tylko dzieci trzymały mnie przy życiu.
Ale o nerwicy nie chcę pisać,bo ona to mój najmniejszy problem,tym bardziej,że mąż jest jak magnes,przyciąga choroby.Co jakiś czas coś go dopada.Najpierw była kolagenoza,potem cukrzyca,nadciśnienie,a ostatnio zapalenie kłębuszków nerkowych.
Trzeba z nim jeżdżić na rózne badania i jeszcze,żeby nie było tak''fajnie moja młodsza ukochana siostra w wieku 22 lat zachorowała na schizofrenię.I jak tu się nie załamać.

Wydawało mi się,że za chwile mi,lub moim dzieciom coś złego się przydarzy,bo wszystkie ukochane i bliskie mi osoby,albo odeszły,albo zachorowały.

MYSZA,idż do psychiatry,powiedz,że nie możesz spac,masz lęki,nie widzisz sensu,żeby walczyć,wspomnij o alkoholizmie w rodzinie,a lekarz będzie wiedział co robić.Dlaczego miałby Cię nie wysłuchać,czy zignorować,no i zajmij się czymś,może poucz się języka niemieckiego,lub angielskiego i jak stracisz pracę,a trochę cię podreperują,mogłabyś pomyśleć o jakiejś pracy za granicą,np.jako opiekunka osób starszych w ich domu.Sama do takiej pojadę po maturze córki,też mam problemy z kręgosłupem,ale dowiedziałam się,że w tej pracy nie wolno dzwigać,tak jest np.w Anglii.W każdym razie nie siedż bezczynnie,bo nabawisz się depresji,jeśli już jej nie masz.Nie piszę tego wszystkiego,żeby się żalić,tylko,żeby Ci pokazać,że człowiek to taka mocna istota,wiele potrafi pokonać.
Ty też jesteś silna i poradzisz sobie,tylko w to uwierz.Czego Ci życzę z całego serca.

18 Ostatnio edytowany przez mysza1611 (2015-01-10 23:48:44)

Odp: Co ze mną nie tak?

Zulka
Rzeczywiście wiele w swoim życiu przeszłaś i jak widzę bardzo dobrze radzisz sobie z tym wszystkim mogę tylko zazdrościć że potrafisz w mirę możliwości ogarnąć to wszystko. Masz na pewno rację jak mówisz że trzeba mną potrząsnąć czasem każdemu z nas przydaje się taki prysznic.
U mnie stwierdzono nerwice lękową już w 13 roku życia od 12 cierpię na uporczywe bóle głowy.Palpitacje serca i kluch w gardle ciężar na piersiach nie opuszczają mnie od lat.
Tak jak ty w swoim życiu zmagasz się z chorobami tak ja zmagałam się z alkoholizmem
dwie walki przegrałam (ojciec i brat) dwie wygrałam (mąż córka) z córką o tyle było łatwo ze dopiero zaczynała 1,5 roku przechodziłam piekło psychiczne i fizyczne
przeszłam prawdziwy mobig w pracy zaliczyłam dwa ciężkie doły z lekami włącznie .
Dzieciństwo (lepiej żebym go nie pamiętała) koszmar
cierpie na kompleks niższości jestem mało pewna siebie boię się reakcji otoczenia
Jestem dumna z tego co osiągnęłam do tej pory (sama)
ale wszystko zaczęło się gdy moje problemy ze zdrowiem zaczęły doskwierać mi bardziej.
Gdy ręce zaczęły drętwieć gdy ból zaczął mnie ograniczać w życiu codziennym. Najpierw zmagałam się z ironią otoczenia i rodziny no jak to taka młoda i narzeka a co będzie jak będziesz miała 50 lat.
Brak zrozumienia najbliższych mnie dobijał. teraz czasem też tak się czuję aczkolwiek jest już inaczej widzą i czują mój ból.
rzeczywiście mam dobrego męża od lat jesteśmy razem(30) kocha mnie i szanuje ale jest całe życie bierny (nie zaszkodzi ale też nie pomaga) czyli i ja wszystko muszę ogarniać sama.
Nie chcę iść do lekarza nie chcę brać już leków wierzę że i tym razem sobie poradzę tylko nie wiem jeszcze kiedy.
Myślę ze wszyscy mamy jakiś bagaż który dźwigamy od nas zależy czy spakowaliśmy niezbędne rzeczy czy też wiele niepotrzebnych. My nerwuski tylko co jakiś czas musimy go przepakować.
Zulka jesteś twardą babką mimo wszystko. Dziękuję Ci bardzo chyba mną naprawdę  potrząsnęłaś .
Nie wiem co dalej ale myślę że za chwilę jakoś się będę musiała pozbierać.
Czytając to forum myślę że ile ludzi tyle charakterów i tyle samo sposobów na radzenie sobie z własnymi lękami stresami trzeba tylko poszukać tego właściwego.
Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję. Chyba naprawdę muszę rozejrzeć się dookoła.

19 Ostatnio edytowany przez zulka66 (2015-01-11 16:40:49)

Odp: Co ze mną nie tak?

Witaj Mysza.
Ty też masz cięzko,nie rozumiem tylko,dlaczego nie chcesz iść po pomoc do lekarza.On Twoich problemów nie załatwi,ale poradzi,a jak trzeba to leki zapisze,żebyś miała siłę zająć się swoim życiem.Mnie to by już nie było,gdyby nie psychiatra.
Ja to w zasadzie nie rozumiem ludzi,którzy nie idą do lekarza,po co do licha tak się męczyć.No ale każdy robi po swojemu.
Trzymaj się Mysza i BIERZ SIĘ ZA SIEBIE.Bezczynność,nic tu nie pomoże.
A silna to jestem,bo nie mam innego wyjścia.Ja to już zapomniałam,jak to jest mieć męża,bo mój to jest jak trzecie dziecko.Trzeba mu we wszystkim pomóc,no i takie męskie sprawy jak samochód,remonty,malowanie ścian,wszystko na mojej głowie.
Jak Ci będzie smutno,to skrobnij tu kilka słów,a ja albo Cię objadę,albo utulę,a może Myszko taka sytuacja Ci odpowiada,lubisz narzekać?

20

Odp: Co ze mną nie tak?

Są momenty że narzekam. Muszę czasem z siebie co nie co wylać jak długo milczę to ściska mnie w żołądku i w gardle zle się czuje i kręci mi się w głowie.
Do lekarza nie chcę iść ponieważ .....sama nie wiem, myślę ze i tak często jestem na (haju) po środkach przeciwbólowych ze chyba na razie wystarczy.
Chciałabym najpierw zrobić porządek ze zdrowiem po części
Ciesze się że mogę na ciebie liczyć.Byłabym bardzo wdzięczna za każde słowo.
Będę starała się ogarnąć przecież jest dla kogo.
dziękuję.
TY też się trzymaj i napisz coś czasem.

21

Odp: Co ze mną nie tak?

Witaj Myszo,przytoczę tutaj kilka mądrych słów,które znalazłam na ''nerwicowym forum''.Po prostu cudne.
''Boże daj mi cierpliwość bym pogodził się z tym,czego zmienić nie jestem w stanie.Daj mi siłę bym zmienił to co zmienić mogę.
I daj mi mądrość,bym odróżnił jedno od drugiego''.
Napisz sobie na kartce i zerknij od czasu do czasu-naprawdę pomaga.
A na mnie możesz liczyć,bo wiem,że czasem trzeba się wygadać.Ja,niby uchodzę za ''silną'',ale czasem,też mnie smutki nachodzą,to i ja się czasem poskarżę.Ja też miałam kompleksy,ale jak sobie uświadomiłam,jakie ciężkie jest moje życie,to sobie powiedziałam,że mam prawo być taką''kaczką dziwaczką'',nie zawsze z rogalem na gębie.I mówię sobie,jaka jestem dzielna i na razie jest ''dobrze''.

22

Odp: Co ze mną nie tak?

Witaj Mysza,jak będziesz miała ochotę pogadać,to zapraszam do-grupy wparcia dla osób,które mają pod górkę-
Odświeżyłam wątek,może się rozkręci.
Pozdrowionka.

23

Odp: Co ze mną nie tak?

Witaj Zulka. Dziekuje za zaproszenie chętnie czasem się wypłaczę
który to wątek???

24 Ostatnio edytowany przez zulka66 (2015-01-14 12:43:32)

Odp: Co ze mną nie tak?

To wątek w Naszej społeczności.Grupa wsparcia-dla osób,które miały, lub mają w życiu pod górkę-założony przez Wielkopolaninkę.
Można tam porozmawiać na różne tematy,nie tylko nerwicowe.
Pozdrawiam Cię i czekam,skrobnij coś wieczorkiem,albo wcześniej.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Co ze mną nie tak?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024