Cześć,
lubię niestety sobie wkręcać różne rzeczy. Szczególnie relacje d-m. Jest to problem, z którym borykam się od dawna. Ale miała na to wpływ jedna sytuacja. Nie była ona klarowna i obecnie nie mam odskoczni, aby się zorientować czy ja mam rację czy ktoś inny...
Mam taką dziwną zależnośc, że kiedy z kimś po jakimś dla mnie traumatycznym zdarzeniu zerwę kontakt- ta osoba po miesiącach, albo latach nadal się dziwi dlaczego tak się stało i dlaczego nie mamy kontaktu. Może przyczyną jest brak asertywności i komunikacji z mojej strony. Opisze krótko 3 sytuacje ( te niezwiązkowe, ale które sobie wkręcałam/wkręcam ) i proszę o opinię czy to ja stoję za wszytskim czy te osoby?
1. W liceum i na początku studiów latałam za jednym kolegą. On dawał mi do zrozumienia, że mnie lubi, że chce ze mną spędzać czas. Pisałam do niego często.Dziwił się kiedy nie pisałam. Chciał mieć ze mną kontakt. Jednak jest osobą ( nadal) chyba nieogarniętą w sprawach d-m, może nieśmiałą, miał kiedyś krótko 1 dziewczynę na pocz liceum. Kiedyś w jakiejś sprzeczce uderzył mnie w twarz- zerwałam kontakt. Nie kontaktuję się z nim do dzisiaj, czasem spotkamy się na jakiejś imprezie. On wtedy lata za mną, chce pogadać o dupie maryni, a ja ciągle pamiętam, że mnie uderzył.
2. Miałam na studiach przyjaciela, który w pewnym momencie zaczął wykazywać mi zainteresowanie. Nie chciałam sobie go wkręcić, bo byłam po związku. Ale jednak chyba nie dałam rady. Chodziliśmy na spotkania, ludzie myśleli, że jesteśmy parą. Mówił, że mam mu wykazywać większe zainteresowanie jako mężczyzna a nie jak kolega. Prosił o spotkania. Nie mógł wytrzymać dnia bede mnie.Pisał mi bardzo intymne rzeczy, mówił jaka to ja nie jestem, nazywał mnie jedną z kilku najwaznijeszych osób w jego życiu. Niestety dałam się nabrać bo okazało się to typowym friendzone. Zerwałam kontakt. Obecnie on tak samo lata za mną jak ten poprzedni, nie wie czemu się nie kontaktuje. Sam nie napisze ale jak się widzimy zawsze pierwszy podejdzie, zagada, znowu chce robić rzeczy razem.
A myślałam, że jednak przyjaciele zachowują się inaczej
Od tego momentu nie mogę rozgryźć zachowań męskich. Wiem, że nie powinnam patrzeć na nich z perspektywy tego chłopaka ale on namieszał w moim życiu i boję się, że nigdy nie będę wiedziała kiedy ktoś wysyła mi jakiś sygnał- bo automatycznie go oleję aby nie być znowu zranioną ![]()
3. Kilka miesięcy temu poznałam kolegę. Nie mieliśmy wspólnych znajomych. Pisaliśmy czasem na fb raczej z jego inicjatywy, mimo, że on nie jest typem social media, facebook. Nie przesiaduje na nim i nie rozmawia np jak studenci ze sobą. Jest po studiach, w miarę ogarnięty życiowo, robi swoje i nie używa tyle komputera ile np ja i moi znajomi. Jego telefon to nie smartfon - to się chwali więc też fb nie ma. Ale problemem jest to, że czasem nie mogłam/nie mogę się z nim skomunikować. Odpisuje po kilku dniach, albo po pół dnia. Mówiąc, że jest zajęty, robił coś, byłu rodziców. W porządku. Ale sam z siebie nie zagda. Spotkaliśmy się kilka razy. Zwykle inicjatywa wychodziła z obu stron- może częściej z mojej. Czasem nawet widywaliśmy się między naszymi jakimiś zajęciami- w środku dnia na 2-3h. On zwykle stawiał mi jedzenie, picie, spacerowaliśmy, rozmawialiśmy i to wszystko. Chcieliśmy się poznać. Raz spotkał mnie ze znajomą na mieście i dziwnie się zachował. Spytał czemu nie powiedziałam mu,że akurat wychodzę na miasto. A sam był z jakąś koleżanką. Od tej pory kontakt zelżał. Nie mogliśmy się od tej pory sptkać, bo każemu coś wypadało. On czasem pisał mi na fejsie, ja wtedy nie mogłam. Byłam naprawdę zajęta. W końcu spotkaliśmy się ostatni, raz znowu, tym bardziej w takiej luzackiej atmosferze. Wydawało mi się, że jest ok. Miał się odezwać później. Nie odezwał się. Od tej pory minęło kilka tygodni.
I moje pytanie jest takie. Napisać do niego ? Nie wiem dlaczego mi nie napisał. Wg mnie nic się nie wydarzyło strasznego, nic mu nie zrobiłam, on mnie też nic nie zrobił. Sam mi mówił, że jest mega zajęty, usprawiedliwiał się. Ja też wtedy byłam strasznie zajęta. Mineło już tyle czasu i nie wiem o co chodzi. Nie wiem czy teraz sobie znowu wkręcam. Po prostu ten kontakt się urwał mimo, że na początku naszej znajomości mówiliśmy sobie o niezrywaniu kontaktu z byle przyczyny.
Szczególnie on mi to mówił. Czuję że coś źle zrobiłam, a z drugiej strony boję się że on mnie olał.
Nie chcę powtórki z poprzednich znajomości kiedy po latach okazuje się, że on nie wie o co chodzi ( mimo, że głupio się zachował ). Tutaj nawet nie czułam nic, napięcia. Normalne spotkania. Może też zabardzo się napaliłam, może on to widział. Może się wycofał.
Tych może, może być wiele. Po prostu nie wiem dlaczego kontakty mi się urywają...
Nie chcę popełnić błędu którego będę żalować.
Pozdrawiam,,
X