Hej, na początku grudnia miałem ciężką próbę samobójczą, a przynajmniej tak twierdzili lekarze. Powód? od paru tygodni nie byłem sobą, miałem wrażenie jakbym słyszał jakieś nakazujące głosy jakkolwiek to nie brzmi, wolałem nie żyć niż cały czas walczyć ze samym sobą, miałem nawet wrażenie jakbym nie był sobą bo nigdy nie miałem myśli samobójczych a w tamtej chwili miałem wrażenie jakbym po prostu nie był sobą. Najpierw wylądowałem na oddziale toksykologicznym, stamtąd przewieziono mnie na psychiatrie z podejrzeniem psychozy bliżej nie określonej. Po dosłownie parunastu minutach w tym szpitalu miałem ochotę stamtąd uciec, wszystko co mnie tam spotkało po prostu mnie przerażało, ludzie, wygląd tego szpitala, chciałem wiec jak najszybciej opuścić to miejsce. Już na pierwszej rozmowie z ordynator zacząłem negować występowanie jakichkolwiek halucynacji, po prostu się tego wyparłem i zarzekałem się, że jestem osobą zdrową. Zgodziłem się nawet na psychotest który robiłem mniej więcej 3-4 godziny ponieważ mam problem z koncentracją. Miałem podwyższoną skale kliniczną przy schizofrenii i psychopatii. Psycholog powiedział, że to niczego nie potwierdza ale i niczemu nie przeczy. Po pięciu dniach chodzenia uśmiechniętym po korytarzu i sprawiając wrażenie osoby bez żadnych problemów, wśród pacjentów starałem się zachowywać normalnie (zazwyczaj gdy jestem sam lubie mówić do siebie, zachowywać się dziwnie i czasami mam wrażenie jakbym słyszał jakieś głosy) , po piątym dniu obserwacji wypisałem się na żądanie, nie robili żadnych problemów, a na karcie wypisu wpisali jedynie zaburzenia adaptacyjne I psychoza bliżej nie określona zdiagnozowana negatywnie. Czasami myślę, że popełniłem ogromny błąd aczkolwiek wolałem już walczenie z samym sobą niż pobyt w tamtym strasznym miejscu. Tutaj nasuwa się moje pytanie czy gdybym udał się do psychiatry prywatnie i był z nimkompletnie szczery to czy znowu wysłanoby mnie na obserwacje psychiatryczną I czy on w ogole ma takie prawo. W szpitalu ostrzegano mnie, że nie leczone jakiekolwiek zaburzenia mogą skończyć się tragicznie. Moglibyście mi coś poradzić bo już sam nie wiem co robić, byłbym bardzo wdzięczny I dziekuje za odpowiedzi.
Nikt cię nie może zamknąć w szpitalu psychiatrycznym wbrew twojej woli póki nie jesteś niebezpieczny dla otoczenia albo dla siebie. Lekarz psychiatra może zalecać obserwację na oddziale psychiatrycznym, ale nie może cię do niej zmusić. Pod tym względem możesz być zupełnie spokojny.
Jeżeli nie chcesz przebywać na oddziale psychiatrycznym możesz zapytać o możliwość pobytu dziennego - wtedy przychodziłbys na dzień do szpitala, ale wieczorem wracałbyś do domu.
Mój dziadek miał po zawałach problemy psychiczne, które zdarzają się przecież często. Były różne sytuacje groźne dla rodziny, domu i jego samego. Chcieliśmy dać go do szpitala, bo baliśmy się o jego życie. Okazało się, że to wcale nie takie proste, bo aby tam trafił musi wyrazić na to zgodę. Trochę to chore, bo człowiek, który prawie nie kontaktował, po czym w napadach stawał na nogi i był silny, widział i słyszał rzeczy które nie miały miejsca, myślał, że to rodzina wmawia mu chorobę miałby zgodzić się na leczenie? Jedynym sposobem o jakim nam powiedziano było ubezwłasnowolnienie przed sądem. Nie wiem nic więcej, ale prosto to tam nie jest się w stanie trafić.
Witaj, objawy, które opisałeś są dość niepojące, próba samobójcza to już zagrożenie życia. Kontakt z psychiatrą i szczera rozmowa to konieczność w Twoim przypadku. Nie zawsze niezbędny jest pobyt w szpitalu, często wystarczy stosować się do zaleceń lekarza i brać regularnie leki. Życzę powodzenia!
Koniecznie idź do psychiatry. Nie musisz prywatnie, przyjmą Cię w każdej poradni zdrowia psychicznego (nie trzeba skierowania). I powiedz lekarzowi jak jest naprawdę, dla swojego dobra. Dziś są naprawdę dobre, nowoczesne leki, które Ci pomogą.
twoja sytuacja wymaga pomocy specjalistycznej i fachowej ...
idź do psychiatry, zdecydowanie
rozmowa z lekarzem zawsze powinna być szczera inaczej nie ma sensu, bo przecież, to nie lekarz potrzebuje pomocy, tylko TY
Powiem Ci z własnej obserwacji. Mój chłopak próbował się zabić, na szczęście odpowiednio zareagowałam. Na SOR'ze porozmawiał z dyżurnym psychologiem, gdzie sam zdecydował że chcę się leczyć. W jego przypadku musieli tam poczekać aż wytrzeźwieje i dopiero przenieść na oddział psychiatryczny. W sobotę w nocy przenieśli go na oddział gdzie przebywają pacjenci z nerwicami itp.
Był tam może 2 dni, i przenieśli go na oddział gdzie ludzie mają depresję i myśli samobójcze czy jakiegoś rodzaju głosy. Pierwszy tydzień to była masakra dla niego, musiał być w sali monitorowanej. Do tego doszły namowy,żeby chodził na terapię grupową itp.
Plus przyjmowanie lekarstw które troszkę Cię otumaniały. Jak do niego przychodziłam, z jego stanem psychicznym bywało różne.Raz rozmowny, innym razem nie podchodź nawet. Tam miał terapię grupową 3 razy w tygodniu i 3 razy rozmowy z psychologiem. Był z tego całkiem zadowolony. Wyszedł po 1,5 miesiącu z wypisem: zaburzenia osobowości i adaptacyjne. Gdzie to po części było racją. Po wyjściu przyznał się,że nie przyjmował lekarstw i robił wszystko żeby szybko go wypisali z oddziału. Ale jakby na 200% chciał się leczyć, to tylko w tamtym miejscu. Niestety on przegrał walkę z chorobą i popełnił samobójstwo tylko na innym oddziale psychiatrycznym 2 miesiące temu.
Nie piszę tego,żeby Cię przestrzec tylko uświadomić,że warto walczyć dla samego siebie czy rodziny. I jeśli chcesz fachowej pomocy to psycholog czy psychiatra to konieczność. Jak nie oddział stacjonarny ,to zawsze są też te dzienne. Gdzie zajęcia z tego co słyszałam odbywają się od rana do popołudnia.
Jak odwiedzałam go na dwóch oddziałach , różni ludzie się przewijali. Jedni z głosami, inni z problemem picia alkoholu czy też tacy którzy mieli schizofrenię dwubiegunową. Każdy z nich był normalny dla mnie, wiem że każdy ma prawo decydować za siebie. Ale jak widzisz problem i chcesz coś zmienić to rób coś z tym ![]()
Oczywiście, że iść do lekarza. W tym wypadku psychiatry - psychiatra to lekarz, leczy lekami i ew. zaleca terapię. To nie terapeuta z kozetką itp., który będzie wyciągał z Ciebie traumy dzieciństwa i wszystkiego innego. Twój mózg potrzebuje leczenia, więc go lecz, tak jak leczyłbyś nerki, serce czy cokolwiek.