Cześć,
pisałam kiedyś do Was, to był temat "historia trudnej przyjaźni", po tych trzech latach próbuję żyć od nowa. Toksyczne relacje zmieniły się w samotność. Postanowiłam napisać do Was, dziewczyny, żeby jakoś przerwać ten ciąg samotności. Pokonwersować z kimś. Otworzyć się. Przerwać tę myśl "bezsensu się odzywać, wszystko jest bezsensu".
Ciężko mi ułożyć swoje życie. Nie pracuję i nie uczę się. Pół roku kończyłam kurs kpp, płetwonurkowe, sternikowe w ramach pewnego programu. A, że jestem dobrym pływakiem, dostałam się. Kurs się skończył, pracy brak. Siedzę w domu. Relacja z moim facetem też się skończyła. Nie wiem za co się złapać, jestem zdezorganizowana. Nie mam kasy.., boję się ludzi ich zdania. Udaję fajną i niewiadomo kogo ale pod tą przykrywką kryję się bardzo samotna dziewczyna, z mega problemami, która przestałą pokazywać siebie.
Nudzę się. Boję się nadchodzących świąt. Siedzenia w domu, boję się sylwestra. Nic z tych rzeczy nie spędzę tak jakbym chciała. Mam ogromy bałagan w moim pokoju. Mieszkam na górze sama... pół domu stoi wolne a rodzice nie pozowlą mi nawet nikogo przyprowadzić..
Jednocześnie staram się walczyć maluję. Nie wiem, kochane, co mam zrobić.. Jak sobie poradzić
Zacznij od porządku w swoim pokoju, jeśli się da to spróbuj lepiej ułożyć swoje relacje z rodzicami, rozmawiaj z nimi szczerze, bez udawania, być może podtrzymają Cię na duchu w trudnych chwilach. Rozumiem, że zerwałaś kontakt z tamtą ``przyjaciółką``, jeśli nie to zrób to definitywnie. Jesteś w takim okresie przejściowym: już nie studiujesz a jeszcze nie pracujesz, stąd taki psychiczny stan zawieszenia. Wykorzystaj to na własny rozwój, pomyśl o jakimś kursie, rozwijaj swój talent malarski. Myślę, że nie musisz udawać fajnej, bo po prostu jesteś: masz wykształcenie, talent do pływania, do malowania i pewnie inne też.
Dzięki za tę radę.
Wiesz, mój Tata ma problemy z alkoholem. Mimo, że nie awanturuję zdarzają się dość rzadko, moje relacje z rodzicami są dziwne. Mój dom jest zimny. Moje starsze rodzeństwo wyprowadziło się a ja błąkam się po nowym domu... Czuję, że nic nie mam do gadania tutaj.
Mama dziś wyjechała do mnie z tekstem, że chcę abym się usamodzielniła, że ma mnie dość. Ja bardzo ją kocham i chcę jak najszybciej się wyprowadzić.. bo nie zamierzam natręczać się swoją osoba moim rodzicom ludziom, którym bym nic odmówiła.
Jeżeli chodzi o mojego faceta nadal z nim utrzymuję ralacje mimo, że to jest chore. Prawda jest taka, że jest i mu i mi bardzo ciężko.
Po prostu staram się to wszystko jakoś przełamać, piszę próbuję znaleźć pracę.. odwrócić ten ciąg niepowodzeń... i nic
To bardzo przykre być odtrąconym przez własną matkę i nie mieć wsparcia w nikim. Współczuję Ci. Może spróbuj znaleźć jakąkolwiek pracę na początek tak żeby wyjść do ludzi nie siedzieć w domu i troszkę się usamodzielnić.