Witajcie Kobiety ![]()
Grzebiąc w internetach znalazłem Wasze forum i natknąłem się na tematy z kategorii, która aktualnie mnie bardzo interesuje
Czyli, czy da się to jeszcze uratować ![]()
Do rzeczy.
Poznałem na "super portalu" (tak, kolejny temat tego rodzaju) Kobitę, zaczęło się od pisania dużej ilości wiadomości. Potem przejście na maila. Podałem nr telefonu, zadzwoniła i od tego czasu bardzo dużo rozmawialiśmy. W ciągu dnia i często do późnej nocy. Było niespokojne sprawdzanie poczty, telefonu itp. Oboje tak mieliśmy.
Trwało to 2 tygodnie w takcie których zaprosiłem ją na rond de vu, które chyba spieprzyłem. Przede wszystkim ubrałem się tak, że mnie wyśmiała (jest bezpośrednia). Mimo, tego przegadaliśmy 6-7h i sama była pod wrażeniem.
Rozeszliśmy się, ale byłem tak zakręcony, że nie spytałem, czy ma ochotę na kolejną randkę.
No, ale katastrofa nastąpiła później. Dojechałem do domu i puściłem bombę w sms, że jest super itp itd. Czyli jak to mówią internetowi spece od podrywu - odkryłem karty. Natomiast ona prawdopodobnie nie była pod takim wrażeniem. Następnego dnia i w trakcie kolejnych tygodni jeszcze pisaliśmy. Ale przestawała zawsze odbierać telefony i sama przestawała dzwonić, co raz mniej pisała. W zeszłym tygodniu po wyświadczeniu jej pewnej bezinteresownej przysługi, po weekendzie sama pierwsza napisała. Ale na tym koniec.
W trakcie tych tygodni czasem odebrała telefon i jak proponowałem spotkanie to zawsze miała coś innego do roboty. Raz udało mi się ją wyciągnąć to miała godzinę przerwy po pracy, bo leciała do kolejnej. Oczywiście spieprzyłem, bo nie odprowadziłem jej na tramwaj, bo akurat w ten dzień musiało mi coś innego wypaść i nie mogłem z nią iść.
W zeszłym tygodniu zapraszałem ją 2 razy (desperat), akurat w dni, które była zajęta (czwartek urodziny/imieniny koleżanki), a w niedzielę wypad do innego miasta do znajomych. W trakcie weekendu napisałem 2 krótkie maile, takie żeby podtrzymać kontakt i tak jak często bywało to wcześniej nie odpowiedziała. No więc w poniedziałek już nie pisałem, wczoraj zadzwoniłem, ale nie odebrała, pora chyba nie za dobra była. Dzisiaj już nie dzwoniłem.
No i pytanie, dać jej jakiś dłuższy czas? Krótszy? Odpuścić? Da się to jakoś ratować? Przyznam szczerze, że ma pewne cechy charakteru, które bardzo mi odpowiadają. No, ale trzeźwe spojrzenie jest mi w tej chwili potrzebne ![]()
PS Cały akcja trwała trochę ponad 1.5 miesiąca. Emocjonującego dla mnie miesiąca.
PPS Na drugim spotkaniu zaczęła mówić, że jej były z którym była bardzo długo postawił bardzo wysoko poprzeczkę. Zbiło mnie to trochę z tropu, ale ja znam swoją wartość i nie odpuściłem.
Pozdrawiam,
M