waleczna95 napisał/a:truskaweczka19 napisał/a:To czy wydarzenia sprzed roku miały wpływ to zależy jakie to były krzywdy. Ciężko bez tego coś powiedzieć. Jednak ja może dopytam: nie czujesz nic podczas seksu, zero przyjemności czy po prostu nie masz orgazmu? Pytam, bo jednak dla wielu kobiet nie musi być orgazm, by było przyjemnie. No chyba, że wcale nie czujesz przyjemności, to inna sprawa. Od kiedy tak jest? Wiesz, różne rzeczy mogą mieć wpływ poprzez krzywdy, ale całkiem zwykłe też najczęściej sprawy jak antykoncepcja czy rozpraszanie się podczas seksu czy jakieś problemy w związku lub problemy życiowe, które nie pozwalają się całkiem cieszyć zbliżeniem. Nie jest to też sytuacja, żeby od razu się przejmować czy żeby partner przez to nie wierzył w siebie i rezygnował ze zbliżenia, chociaż wiadomo, czasem się tak dzieje. Najlepiej uporządkować jakieś problemy, które może zaprzątają głowę, w czasie seksu staraj się wyluzować, można też lampkę wina na rozluźnienie i po prostu starać cieszyć się chwilą. Nie ma sensu skupiać się na orgazmie, bo wtedy cała przyjemność uleci.
Dziękuję za odpowiedź 
Czuje przyjemność, ale nie mogę dojść i po tem zaczyna się frustracja. Czemu tak długo? Stosowalismy juz różne techniki na marne.
Zaczęło się to od miesiąca, gdzieś tak.
Nie biorę antykoncepcji (tabletek) za dużo się na słuchałam, że są szkodliwe itd...
Jeśli się kochamy to spontanicznie, alkohol wiadomo zawsze rozluźnia nie jestem pewna.
Porozmawiam z nim jeśli kolejny raz nam nie wyjdzie.
To trochę dla mnie dziwne jeśli wcześniej oboje szczytowalismy w tym samym czasie a teraz ja nie mogę dojść.
Rozumiem. Skoro od miesiąca to wcale nie tak długo. Owszem, skoro do tej pory dochodziłaś to może być dla Ciebie dziwne, że teraz nie możesz. Pewnie, że jak jest to jest miłe zwieńczenie, zwłaszcza jak oboje naraz, co jest chyba rzadkie wręcz
Jednak i bez tego współżycie może być fajne i warto to sobie uświadomić. Teraz nakładacie na siebie presję, pewnie przed każdym seksem odczuwacie jakiś tam stres. Winicie się jak orgazmu nie było, a nie tędy droga. Ja raz mam orgazm Ci powiem, raz nie, niezależnie od tego jest fajnie i nikt z nas się nie wini. Człowiek to nie maszyna, czasem nie wyjdzie, ale i tak jest fajnie
Czasem nawet zmęczenie może sprawić, że nie może się no i mówię np "Skarbie, chyba nie dojdę dziś, jestem zmęczona" no i koniec, nie ma tematu i tak jesteśmy zadowoleni. Bywa, normalna sprawa
Jak trwa miesiąc cały czas, to też uważam, że to nie takie dziwne, nawet jak wcześniej dochodziłaś. Właśnie myślę, że jak przestaniecie tak dużo myśleć czy będzie czy nie, to po prostu dużo to pomoże. W końcu przyjdzie, rozluźnisz się i będzie. A wcześniej po prostu będziecie cieszyć się sobą i skoro jest przyjemność to fajnie
U kobiety psychika gra dużą rolę, dlatego nie ma co nastawiać się, myśleć. Może to być chwilowe. Może też wkradła się Wam jakaś rutyna. Na początku wiadomo, że jest intensywnie, potem czasem lekko ostyga. Tzn nie mam na myśli rutyny jak po wielu latach razem, ale takiej po prostu delikatnej, że to nie jest już ten efekt miodowego miesiąca tak to chyba się mówi. Może też nakładasz na siebie presję nie tylko, by dochodzić, ale też w tym czasie co on, jak wcześniej. Tymczasem nie ma to sensu, bo u nas te kwestie są bardziej złożone i wtedy tak dochodziłaś, ale to nie znaczy, że zawsze tak będzie 