Witam,
Zaczęło się od tego, że jakiś czas temu zostawiła mnie dziewczyna (znalazła innego). Po krótkim czasie straciłem pracę, w tej chwili nastąpił nawrót choroby więc czuje się źle również fizycznie, przyjaciele i znajomi zerwali ze mną kontakt, a na dobitkę wykluł się konflikt z ojcem i rodzeństwem. Uważałem się za dość silną osobę ale teraz już nie wytrzymuje tego...
Wiem, że muszę się pozbierać ale nie wiem jak...
Z góry dziękuje wszystkim, którzy poważnie podeszli do mojej sprawy.
Moze zamiast pic skupisz sie i opiszesz swoje problem. Na co chorujesz i dlaczego przyjaciele odeszli? Bo z problemami to jest tak ze lub sie pojawiac tasmowo a przynajmniej parami ale juz rozwiazywac trzeba je osobno.
Współczuję Ci, bardzo.. Najgorzej się załamać. Może spróbuj pójść do psychologa? Wygadanie jemu da Ci ulgę. Praca.. Trzeba podnieść głowę i szukać nowej, choć teraz łatwo nie jest, ale da się żyć.
Jaki nawrót choroby?
maniek_z_maniek, nie pije. Nie wiem dlaczego przyjaciele odeszli, zawsze słyszę, że nie mają czasu, a ostatnio nie mam żadnego już kontaktu z nimi.
BlackAngel, w mojej niewielkiej miejscowości oraz okolicy nie ma psychologa ![]()
Hm.. a gdzieś dalej? Wiem, że mogą to być ogromne kilometry, ale zapewne warto, by się nie załamać. Ciężko jest jak na człowieka spada wszystko, wali się jak domino.
Spróbuje szukać, bardzo ciężko, dziękuje za wsparcie ![]()
choruje na RZS
Możesz przybliżyć co to za choroba? Bo nie bardzo się znam.. Jak chcesz to napisz na mojego meila, zawsze to jakaś pomoc, niestety nic innego nie mogę zaoferować.
http://reumatologia.mp.pl/choroby/show.html?id=63732
maniek_z_maniek, nie pije. Nie wiem dlaczego przyjaciele odeszli, zawsze słyszę, że nie mają czasu, a ostatnio nie mam żadnego już kontaktu z nimi.
BlackAngel, w mojej niewielkiej miejscowości oraz okolicy nie ma psychologa
W innym watku piles po rozstaniu z dziewczyna wiec sie zapytalem. Co do rpzyjaciol to moze nimi nie byli? Moze to nie bylo nagle a moze to byl jakis proces? Moze byli ale dawno temu. Wiesz w tej sprawie to sie czesto zmienia. Pamietam swoich z okresu po szkole i studiach. Dzis juz nie utrzymuja kontaktu z zadnym z nich, choc jeszcze 2 lata temu spotkalismy sie wszyscy na urodzinach u jednego. Dzis mam nowych. Bo takie jest zycie. Na wsi, w malym miejscie jest gorzej.
Moze poszukaj przyjaciol przez internet.
Analizowanie tego, czy byli, czy nie byli prawdziwymi przyjaciółmi i dlaczego się odwrócili raczej mi w niczym nie pomoże ale dzięki, że w ogóle chcecie pomóc. Myślę, że mam problem teraz ze sobą bo nie mam pomysłu co robić. Powiem jeszcze o konflikcie z moim ojcem, który uważa, że przez moje ograniczenia związane z chorobą jestem dosłownie nikim. Próbuje rozmawiać z nim na spokojnie, ale zawsze gdy zaczynam mówić o tym dlaczego tak uważa odkłada słuchawkę lub wychodzi. ehhh...
12 2014-12-04 11:33:30 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2014-12-04 11:39:59)
Nie rozumiesz. Kazdy z problemow trzeba rozwiazac. Piszesz, zalisz sie na przyjaciol i nagle nie jest to problem (bo moim pytaniu). To moze sie zastanow czego wlasciwie sam chcesz? Bo mnie sie wydaje nie prowadzace do niczego wrzucanie wszystkiego do jednego worka. Kazda rzecz trzeba rozwarzyc oddzielnie, mimo ze pojawily sie "w tym samym czasie". Np. piszesz teraz o ojcu. Ok. to oczywiste ze sie zle zachowal. Ale dlaczego? Jakie byly wasze relacje wczesniej? Jaki to typ czlowieka? Jakie srodowisko. I na kazda taka "rzecz" mozna zalozyc oddzielny temat, rozwazac niezaleznie. Inaczej powstanie wezel gordyjski nie do rozwiazania. Czasami jest tak ze nagle psuje sie samochod. Kilka rzeczy na raz. Pewnie ze mozna kopnac go w maske, psioczyc na caly swiat, ale mozna rowniez zabrac sie do roboty wymienic akumulator, olej w silniku, pasek klinowy oraz swiecie, przy okazji naprawic wadliwa istalacje LPG. Bo to byly zaniedbania, ktora nagle wyszly w momencie wlasnie kiedy samochod byl potrzebny. Mysle ze u Ciebie jest podobnie. Byc moze poznasz jeszcze ludzi, ktorzy w tej samej chorobie lepiej Cie zrozumieja, lepiej zbudujecie relacje miedzy wami. Natomiast mysle ze obecne relacje, sa efektem wczesniejszych relacji i Twoja choroba, z jednej strony moze przerazac ale moze wcale nie ma tutaj zwiazku z Twoimi relacjami z innymi ludzmi. To tak samo jak to ze samochod nie jedzie bo niesprawny jest akumulator i pasek klinowy, ale inne rzeczy tez nie dzialaly.
13 2014-12-04 12:01:55 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-12-04 12:04:26)
genralnei musisz, popracować nad sobą
nad spokojem, wewnętrzym,
nie wychodź do przodu z problemami, na które i tak nie masz w pływu
nie zatrzymasz partnerki na siłę, nie podtrzymasz znajomości, jeśli druga strona się nie przyłoży w stopniu min takim jak ty
i spokoj moze ci z chorobą pomoże, może relacje z wcześniej w dawnych czasów, wpływają
wplynęły na Ciebie, że teraz ponosisz tego skutki
musisz, z kims pogadać,
krok po kroku, problem za problemem
bo się skończysz siedząc w tym z takim nastawieniem
alkohol nie pomaga, tylko przesuwa w czasie sprawy ktore i tak się nei rozwiązały same
i uderzając do twojej stopki
zmień podejście, zniknąć nie znikniesz, ucieczka tez nie wskazana, musisz stawicz czoło, z podniesionym wzrokiem
inaczej to będzie wracać,
tenniedobry2, partnerki nie zatrzymuje bo nie mam, znajomych tez nie zatrzymuje na siłę, jestem spokojny, z chorobą się pogodziłem, jedyne co to ból i straty finansowe bo leki kosztują. pogadać nie mam z kim, nie pije. stawić czoło? stawiam czoło bólowi, czemu jeszcze stawiać czoło? wiem, że muszę wszystko poukładać, po prostu chyba nie mam siły już na to. Wiem, że wszystko będzie dobrze, ale nie mam siły czekać