Od razu zastrzegam, że chodzi mi tu wyłącznie o bakterie chorobotwórcze, a nie takie, które mogą być użyteczne dla ludzi. Istnieje kilka miejsc, które można nazwać ulubionymi przez te bakterie, prawie ?małe ojczyzny?, więc niełatwo się ich stamtąd pozbyć.
Według pani domu największe skupiska tych bakterii znajdują się: w obuwiu, okryciach wierzchnich, w łazience ?to okolice muszli klozetowej, a w kuchni ? są nimi deski do krojenia i ściereczki kuchenne - główne siedliska bakterii coli. Amerykański naukowiec Kelly Reynolds z Uniwersytetu w Arizonie udowadnia, że największym siedliskiem bakterii jest, między innymi, zlewozmywak w kuchni, a także laptop, telefon komórkowy, nasze własne torebki oraz buty, na podeszwach których wnosimy istne bakteryjne bomby. Ciekawa jestem czy pamiętacie o czyszczeniu tych właśnie przybytków.Przyznam się, że o ile pamiętam o kuchni czy łazience, to własnej torebki, którą regularnie czyszczę, nie utożsamiam z wielkim skupiskiem bakterii.
Idąc tą drogą do listy można dołożyć wszelkiego rodzaju klamki i uchwyty, które dotyka się często, ale nie zawsze czystymi rękoma.
W domu oczywiście dbam o czystość, ale nie mam obsesji na punkcie pozbywania się wszelkiego rodzaju bakterii. Jak dotąd nikt na tym nie ucierpiał.
3 2014-11-27 03:41:47 Ostatnio edytowany przez Summerka (2014-11-27 10:07:27)
Chyba nie da rady za każdym razem pilnować tych klamek i uchwytów?
Wystarczy, że wrócę z przychodni od lekarza to zabieram ze sobą zarazki. Musiałabym od razu uprać odzież, w której byłam i zdezynfekować buty i torebkę.:)
Deski, zlew, gąbki, buty, klawiatury, telefony, toaleta, szczotka do toalety, ściany w toalecie (podobno bakterie podczas spłukiwania lecą nawet kilka metrów do góry), blat kuchenny jeśli jest pozacinany, mop do podłogi, śmietnik jeśli go nie myjemy, lodówka jeśli nie dbamy o nią na codzień pilnując by wszystko było odpowiednio przechowywane.
Był taki fajny program niestety nie pamiętam tytułu, dwie przemiłe babeczki mówiły właśnie o bakteriach ![]()
Wystarczy, że wrócę z przychodni od lekarza to zabieram ze sobą zarazki. Musiałabym od razu uprać odzież, w której byłam i zdezynfekować buty i torebkę.:)
Wydaje mi się, że w przychodni jest mniej zarazków niż u mnie w domu. Tam jest regularnie sprzątane z użyciem środków dezynfekujących - nie wątpię, że wszystkich bakterii to nie wytłucze, ale w domu nie używam takich środków w ogóle, więc wszelkie bakterie mogą się radośnie rozwijać ![]()
Natomiast po przejażdżce komunikacją miejską mam poczucie, że jestem transporterem bakterii i wnoszę je do mieszkania.
Pieniądze mogą być równiez siedliskiem bakterii - przechodzą z łapki do łapki. Widziałam kiedyś Pogromców Mitów - przetestowali, że deska klozetowa jest bezpieczniejsza pod tym względem, niż gąbka do naczyń.
Zdecydowanie higienę należy zachować, ale ja bym jednak nie przesadzała z tą sterylnością, bo sobie zafundujecie alergie. Indianie w dżungli, czy dzieci na wsi dawniej nie miały alergii, bo ich system immunologiczny radził sobie z takimi zarazkami.
nie miały alergii, bo ich system immunologiczny radził sobie z takimi zarazkami.
Nie bardzo rozumiem do końca Twoją wypowiedź. Nie było alergii bo ludzie radzili sobie z takimi zarazkami? Ale alergia to nie jest reakcja organizmu na zarazki tylko na alergeny.