Skromne przemyślenia na temat miłości.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Skromne przemyślenia na temat miłości....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

Temat: Skromne przemyślenia na temat miłości....

Drogie Forumowiczki i Forumowicze

Zadam proste pytanie - co jest z nami nie tak, że nie potrafimy kochać miłością czystą, pełną, prawdziwą, bez udawania. Czy na miłość trzeba zasłużyć ? Głupio to brzmi ale czasami odnoszę wrażenie, że tak właśnie jest.  Czasami pragniemy tego uczucia tak bardzo, że ładujemy się w coś co sprawia nam potem ból i kolejny raz wylewamy morze łez. Wystarczy popatrzeć na wątki z forum ? zostałam/em zdradzona(y), porzucona(y), zraniona(y), nie wiem co zrobić bo zostawił mnie facet, dziewczyna, nie chce mi się żyć. Dlaczego nie potrafimy być wobec siebie szczerzy tylko mydlimy oczy drugiej stronie, zdradzamy a potem zostawiamy ją bez słowa ? a niech się domyśla dlaczego została sama. Dlaczego tak wiele osób będących w związkach pisze jak bardzo są w nich nieszczęśliwi ? Czasami nie ogarniam tego wszystkiego. Doszłam do wniosku, że w dzisiejszych czasach nie warto być dobrym i okazywać swoich uczuć bo zostanie się wykorzystanym i zdeptanym. Czy to jest normalne ? Pisząc ? okazywanie uczuć ? nie miałam na myśli zaborczej miłości czy chorej zazdrości ale zwykłego bycia razem, wspierania się, rozmawiania z sobą. Bo po co jesteśmy z drugą osobą  - dla kasy, żeby z kimś być bo tak wypada ? . Ten emocjonalny wątek powstał pod wpływem moich własnych doświadczeń ale do napisania go zainspirowała mnie 60 rocznica ślubu dziadków mojej koleżanki,  wspaniałych ludzi którzy zapytani o receptę na tak długi związek odpowiedzieli zgodnie ? miłość, szacunek, wsparcie, zrozumienie. Ich wspólne życie nie było łatwe ? były chwile dobre i złe ale nie poddawali się i walczyli o wspólną przyszłość. Ile związków zawartych dziś będzie mogło się poszczycić takim stażem ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Skromne przemyślenia na temat miłości....
Poziomka79 napisał/a:

Czasami pragniemy tego uczucia tak bardzo, że ładujemy się w coś co sprawia nam potem ból i kolejny raz wylewamy morze łez. Wystarczy popatrzeć na wątki z forum ? zostałam/em zdradzona(y), porzucona(y), zraniona(y), nie wiem co zrobić bo zostawił mnie facet, dziewczyna, nie chce mi się żyć.

Na to pytanie sama sobie odpowiedziałaś. Czasem za bardzo pragniemy miłości, za długo jestesmy sami i zaczynamy myśleć, że może coś z nami jest nie tak, że zostaniemy sami do końca życia. Nie tędy droga. Takie ślepe pragnienie bycia z kimś prowadzi do pakowania sie w związki bez przyszłości.

Dlaczego nie potrafimy być wobec siebie szczerzy tylko mydlimy oczy drugiej stronie, zdradzamy a potem zostawiamy ją bez słowa ? a niech się domyśla dlaczego została sama.

Tego nie ogarniam i nie rozumiem. Sama zostałam kiedyś zdradzona. I nie usprawiedliwiam sie wcale, że byłam cudowna, a on był beeeee. Ale moim zdaniem, jeżeli juz nie czujesz ze dany zwiazek ci odpowiada, że to TO, to powiedz o tym partnerce/partnerowi uczciwie i sie rozstańcie, a potem szukaj kogoś innego.

Znak czasów? Kiedyś ludzie chyba inaczej podchodzili do związków.

3 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-11-23 13:09:43)

Odp: Skromne przemyślenia na temat miłości....
Poziomka79 napisał/a:

Drogie Forumowiczki i Forumowicze

Zadam proste pytanie - co jest z nami nie tak, że nie potrafimy kochać miłością czystą, pełną, prawdziwą, bez udawania. Czy na miłość trzeba zasłużyć ? Głupio to brzmi ale czasami odnoszę wrażenie, że tak właśnie jest.  Czasami pragniemy tego uczucia tak bardzo, że ładujemy się w coś co sprawia nam potem ból i kolejny raz wylewamy morze łez. Wystarczy popatrzeć na wątki z forum ? zostałam/em zdradzona(y), porzucona(y), zraniona(y), nie wiem co zrobić bo zostawił mnie facet, dziewczyna, nie chce mi się żyć. Dlaczego nie potrafimy być wobec siebie szczerzy tylko mydlimy oczy drugiej stronie, zdradzamy a potem zostawiamy ją bez słowa ? a niech się domyśla dlaczego została sama. Dlaczego tak wiele osób będących w związkach pisze jak bardzo są w nich nieszczęśliwi ? Czasami nie ogarniam tego wszystkiego. Doszłam do wniosku, że w dzisiejszych czasach nie warto być dobrym i okazywać swoich uczuć bo zostanie się wykorzystanym i zdeptanym. Czy to jest normalne ? Pisząc ? okazywanie uczuć ? nie miałam na myśli zaborczej miłości czy chorej zazdrości ale zwykłego bycia razem, wspierania się, rozmawiania z sobą. Bo po co jesteśmy z drugą osobą  - dla kasy, żeby z kimś być bo tak wypada ? . Ten emocjonalny wątek powstał pod wpływem moich własnych doświadczeń ale do napisania go zainspirowała mnie 60 rocznica ślubu dziadków mojej koleżanki,  wspaniałych ludzi którzy zapytani o receptę na tak długi związek odpowiedzieli zgodnie ? miłość, szacunek, wsparcie, zrozumienie. Ich wspólne życie nie było łatwe ? były chwile dobre i złe ale nie poddawali się i walczyli o wspólną przyszłość. Ile związków zawartych dziś będzie mogło się poszczycić takim stażem ?

Był już, co prawda, podobny temat, zainicjowany przez MissyLady, ale nieco inaczej ujęła ona to zagadnienie.
Dlaczego tak bywa, pytasz?
To tak złożone, że nikt nie da jasnej odpowiedzi.
Bo ile jest związków, tyle jest problemów, pomnożonych przez dwie osoby. Dwie indywidualności, które często, wchodzą w związek z mylnym przekonaniem, że partnerowi odpowiada wizja związku drugiego z partnerów.
Czyli brak komunikacji werbalnej przede wszystkim.
Dużą rolę odgrywa stopień dojrzałości emocjonalnej, wychowanie i poczucie odpowiedzialności za pomyślność związku.
Mówię oczywiście o związkach, które oparte są lub były na miłości.
Pomijam te, tzw. "z rozsądku", zawierane pod presją rodziny, z powodu niechcianej ciąży, kalkulacji i wyrachowania, bo tu przyczyny znane są od początku (przynajmniej jednemu z partnerów).

Pozdrawiam.

4

Odp: Skromne przemyślenia na temat miłości....

Czy w taki bądź razie szukanie miłości, czekanie na nią ma sens ? Czasami odnoszę wrażenie, że nie. Patrzę na moich znajomych - coraz więcej z nich decyduje się na rozwód lub separację która i tak wiadomo czym się skończy. Zgadzam się z tym co napisała DuRiechstSoGut " Znak czasów? Kiedyś ludzie chyba inaczej podchodzili do związków.". A ja próbuję zrozumieć dlaczego dziś jest inaczej ? Ok wszystko się zmieniło, żyjemy szybciej ale kurcze nie powiecie mi, że nie można w tak zagonionym świecie zbudować czegoś fajnego, stabilnego do czego będzie się chciało wracać po ciężkim dniu pracy ? Zastanawia mnie to dlaczego ludzie tak łatwo się poddają, nie potrafią z sobą rozmawiać i wolą odejść.  Czy to jest takie trudne ??

5

Odp: Skromne przemyślenia na temat miłości....

Ależ potrafimy, tylko wygodni jesteśmy. Zawsze łatwiej przemilczeć, skłamać, działać na niedowmówieniach, oczekiwać ale tych oczekiwań, w obawie straty, nie wyrażać, zapominając, że właśnie brak komunikacji, spowoduje stratę. Nie chcemy poznawać siebie samych, boimy się zmian, choć mamy świadomość, że życie to ciągła zmiana, że naszym obowiązkiem jest nasza zmiana, szukanie miłości w sobie samym. Zapominamy, opierając nasze życie na innych, że to my jedteśmy źródłem miłości, że możemy dać tylko to co mamy teraz, ani więcej ani mniej. Łatwiej jest zmienić obiekt niż siebie samego i pozostawć z tymi samymi oczekiwaniam wobec drugiej osoby. Kochamy często wyobrażenie o kimś a nie jego/ją samych, a to zawsze kończy się rozczarowaniem. Kiedyś przeczytałem mądre słowa: " każdy z nas śni swój sen i nigdy nie mamy wpływu, co śni druga osoba, nie mamy dostępu do tego snu" ważne czy my sami chcemy dzielić sie tym co śnimy i czy druga osoba chce w tym uczestniczyć. Mamy w sobie Miłość i umiemy kochać. Wszystkie religie powtażają, że miłość jest pdstawą egzystencji ludzkiej bo Miłość to życie. My spłyciliśmy ją i trochę zdewaluowaliśmy jej boskie znaczenie jako proces stawania sie samymi sobą, do roli zalepiacza naszych słabości, pocieszycielki w czasie smutku, sposobu na ucieczkę przed wlasnym ja, do garści emocji, ktore rządzą nami samymi....
Jeszcze jeden cytat, który moim zdaniem syntetyzuje i definijuje miłość : " być może miłość polega na tym, że prowadzę Cie delikatnie  z powrotem ku Tobie"....

6

Odp: Skromne przemyślenia na temat miłości....
Poziomka79 napisał/a:

Drogie Forumowiczki i Forumowicze

Zadam proste pytanie - co jest z nami nie tak, że nie potrafimy kochać miłością czystą, pełną, prawdziwą, bez udawania. Czy na miłość trzeba zasłużyć ? Głupio to brzmi ale czasami odnoszę wrażenie, że tak właśnie jest.  Czasami pragniemy tego uczucia tak bardzo, że ładujemy się w coś co sprawia nam potem ból i kolejny raz wylewamy morze łez. Wystarczy popatrzeć na wątki z forum ? zostałam/em zdradzona(y), porzucona(y), zraniona(y), nie wiem co zrobić bo zostawił mnie facet, dziewczyna, nie chce mi się żyć. Dlaczego nie potrafimy być wobec siebie szczerzy tylko mydlimy oczy drugiej stronie, zdradzamy a potem zostawiamy ją bez słowa ? a niech się domyśla dlaczego została sama. Dlaczego tak wiele osób będących w związkach pisze jak bardzo są w nich nieszczęśliwi ? Czasami nie ogarniam tego wszystkiego. Doszłam do wniosku, że w dzisiejszych czasach nie warto być dobrym i okazywać swoich uczuć bo zostanie się wykorzystanym i zdeptanym. Czy to jest normalne ? Pisząc ? okazywanie uczuć ? nie miałam na myśli zaborczej miłości czy chorej zazdrości ale zwykłego bycia razem, wspierania się, rozmawiania z sobą. Bo po co jesteśmy z drugą osobą  - dla kasy, żeby z kimś być bo tak wypada ? . Ten emocjonalny wątek powstał pod wpływem moich własnych doświadczeń ale do napisania go zainspirowała mnie 60 rocznica ślubu dziadków mojej koleżanki,  wspaniałych ludzi którzy zapytani o receptę na tak długi związek odpowiedzieli zgodnie ? miłość, szacunek, wsparcie, zrozumienie. Ich wspólne życie nie było łatwe ? były chwile dobre i złe ale nie poddawali się i walczyli o wspólną przyszłość. Ile związków zawartych dziś będzie mogło się poszczycić takim stażem ?

moi rodzice są ze sobą już 27 lat więc też piekny staż, sam chciałbym tyle przeżyć z jedną kobietą i kiedyś sam zapytałem sie ich jaka jest recepta. Bynajmniej u nich jak u dziadków twojej koleżanki jest to samo miłość szacunek, wsparcie, zrozumienie. Czemu teraz taj nie jest? Sam nawet nie potrafie powiedzieć czemu tak jest a nie inaczej ale wiem że jeśli ktoś nie jest dla siebie nie warto brnąć w to dalej i marnować sobie życia.

7

Odp: Skromne przemyślenia na temat miłości....

Zgadzam się z Tobą marios34 - nie warto marnować życia dla kogoś kto nie jest tego wart. Ale jak zostaliśmy kiedyś potraktowani jak to się teraz mówi " z buta " to ciężko jest ponownie komuś zaufać. Dla mnie największym tchórzostwem jest odejście bez słowa wyjaśnienia. I chyba jest tak jak napisałeś - ciężko zdefiniować dlaczego tak się dzieje.

8 Ostatnio edytowany przez marios34 (2014-11-23 14:04:45)

Odp: Skromne przemyślenia na temat miłości....
Poziomka79 napisał/a:

Zgadzam się z Tobą marios34 - nie warto marnować życia dla kogoś kto nie jest tego wart. Ale jak zostaliśmy kiedyś potraktowani jak to się teraz mówi " z buta " to ciężko jest ponownie komuś zaufać. Dla mnie największym tchórzostwem jest odejście bez słowa wyjaśnienia. I chyba jest tak jak napisałeś - ciężko zdefiniować dlaczego tak się dzieje.

powiem ci tak tchórzostwo to także zakończenie związku smsem, za pośrednictwem fb, nk czy innego komunikatora internetowego. Zwykle człowiek chce zakończyć to dojrzale spotkać się pogadać i po prostu podziękować mimo to za wszystko i pójść w swoją stronę jednak dzisiejsza technologia całkowicie nam przesłania wszystko. Smsy, rozmowy telefoniczne fb wyczerpują w nas chęci do rozmów w cztery oczy bo wystarczy nie wychodzić w domu usiąść przed kompem i tak dalej kontynuujemy nasz związek. Gdy nie widzimy sie długo piszemy i szafa gra ale co z tego? w związek trzeba włożyć sporo sił, obie strony muszą chcieć się zaangażować, poświęcić, wspierać gdy jest zle a teraz? wystarczy sms i obecność drugiej osoby w chwilach gdy partner potrzebuje tego nie jest wskazana albo lepiej druga osoba nie chce aby tak osoba byla obok a jednak to tez jest ważne bliskość, świadomość tego że nie jesteśmy bierni.

Odp: Skromne przemyślenia na temat miłości....

Myślę, że duży wpływ ma na to ciągle rozwijający się świat. Po co mamy naprawiać związek, który się sypie, przecież to ciężka praca nad sobą. Czasami wymagająca zmian naszych dotychczasowych przyzwyczajeń. A przecież wystarczy, że wejdę w internet popiszę z kimś i hop za chwilę kogoś sobie znajdę będzie łatwo, lekko i przyjemnie, więc po co się męczyć.

Kiedyś rodzina była podstawowym fundamentem. Dziś już tak nie jest bo sens życia możemy upatrzyć sobie w czym innym, więc ludziom łatwiej zrezygnować.

Związki na odległość. Mężczyźni siedzieli w wojsku albo gdzieś za pracą. Nie było internetu, skype, czy telefonu komórkowego. - a mimo to miłość kwitła i nie malała. A teraz ludzie rzucają slangami - moja miłość wygasał, nie umiem rozwijać jej przez telefon/ internet potrzebuje bliskości.

Ciężko jest zaufać to fakt, ale pomyślmy inaczej kogo ukarzemy, gdy ze strachu nie wejdziemy już w nowy związek? Byłego? Nie siebie.

10 Ostatnio edytowany przez Poziomka79 (2014-11-23 14:26:18)

Odp: Skromne przemyślenia na temat miłości....

Masz rację marios34- w pełni się z Tobą zgadzam I to jest poniekąd odpowiedź na moje pytania. Coraz częściej ludzie rozmawiają z sobą przy pomocy różnego rodzaju komunikatorów, przez sms i wydaje im się, że coś budują. Nie trzeba się wysilać - wystarczy posłać buźkę lub jakiś inny obrazek i jest ok. Chyba się za późno urodziłam bo dla mnie taka , zbyt częsta forma kontaktu - w związku - nie ma sensu. Przekonałam się niestety na własnej skórze jak różne są te dwa światy - wirtualny i realny. Zauważyłeś, że wśród ludzi zanika umiejętność rozmowy w cztery oczy ? W wirtualnym świecie mają tyle do powiedzenia a w realnym - cisza. Ja się do tego nie nadaję - potrzebuję bliskości drugiej osoby. Korzystam z gg i skype'a - nie powiem, że nie. Drugi komunikator jest mi niezbędny w pracy ale nie wyobrażam sobie związku opartego głównie na wirtualnej rozmowie. I naprawdę jestem pełna podziwu dla trwałych związków na odległość - kolejnego, powszechnego zjawiska naszych czasów.

11 Ostatnio edytowany przez marios34 (2014-11-23 14:36:11)

Odp: Skromne przemyślenia na temat miłości....
Poziomka79 napisał/a:

Masz rację marios34- w pełni się z Tobą zgadzam I to jest poniekąd odpowiedź na moje pytania. Coraz częściej ludzie rozmawiają z sobą przy pomocy różnego rodzaju komunikatorów, przez sms i wydaje im się, że coś budują. Nie trzeba się wysilać - wystarczy posłać buźkę lub jakiś inny obrazek i jest ok. Chyba się za późno urodziłam bo dla mnie taka , zbyt częsta forma kontaktu - w związku - nie ma sensu. Przekonałam się niestety na własnej skórze jak różne są te dwa światy - wirtualny i realny. Zauważyłeś, że wśród ludzi zanika umiejętność rozmowy w cztery oczy ? W wirtualnym świecie mają tyle do powiedzenia a w realnym - cisza. Ja się do tego nie nadaję - potrzebuję bliskości drugiej osoby. Korzystam z gg i skype'a - nie powiem, że nie. Drugi komunikator jest mi niezbędny w pracy ale nie wyobrażam sobie związku opartego głównie na wirtualnej rozmowie. I naprawdę jestem pełna podziwu dla trwałych związków na odległość - kolejnego, powszechnego zjawiska naszych czasów.

powiem ci tak sam zlikwidowałem fb, nk, gg i inne komunikatory. Teraz często chodzę na siłownie, crossfit gdzie poznaje wielu ludzi:) i szczerze trochę dziwnie mi się rozmawia po tym jak człowiek był uzależniony od komunikatorów ale powoli zmieniam nastawienie i powoli wychodzi to na zdrowie:) smsów tez powoli unikam, jedynie do ustalenia spotkania a i rozmowy wtedy są non stop:) bo jest o czym:) tak niestety jest ze na necie ludzie o wszystkim gadają a w realnym cisza sam wiem po swoich związkach które miałem. Moi rodzice poznali się gdy nie było komputerów, neta itd. Ustawili się w miejscu ale nie dogadali do końca jednak przeczucie ich poniosło i spotkali się w trakcie drogi i do dzisiaj są:) każdy potrzebuje bliskości, rozmowy itd jednak czasy się zmieniają, kiedyś zbierało się w 20 osób leciało na boisko i grało do wieczora i nie trzeba było telefonów, fb itd biegało się od domu do domu zbierało ekipę a teraz? rozmowa fb, nk, gg i heja jest super a tak naprawdę jest inaczej

12

Odp: Skromne przemyślenia na temat miłości....

Wiesz ja jestem ciut lepsza bo nigdy nie miałam konta na NK, FB  - Netkobiety to moje pierwsze , wirtualne konto smile. GG używam do kontaktu z znajomymi którzy wyjechali za granicę, skype - niestety - niezbędny jest mi w pracy. Ale też jestem zwolennikiem poznawania ludzi w realu. Chodzę na tae-bo, basen gdzie poznaję ludzi i świetnie mi się z nimi gada ale najwięcej osób poznałam odkąd mam psa smile. Codzienne 1,5 godzinne spacery to już mój  - nie nasz czyli mój i sierściucha smile rytuał. A najfajniejsze jest to, że dzięki tym spacerom znam całą masę ludzi o tak odmiennych poglądach, wieku, charakterach i mimo to zawsze się dogadujemy smile. Fajnie, że są jeszcze tacy ludzie jak Ty czy ja - to dobry znak. No i gratulacje dla rodziców smile.

Odp: Skromne przemyślenia na temat miłości....

Chyba sporo racji jest w tym co piszecie. Związki opierają się teraz na łączach. Nie tylko związki, ale też przyjaźnie czy zwykłe znajomości. Jakby się tak zastanowić to tylko z kilkoma osobami rozmawiam na żywo, a z dużą ilością osób tylko przez komunikatory.
Przez to tracimy umiejętność rozmawiania twarzą w twarz, ale takie mamy czasy niestety. Jakiś czas temu nawet tutaj na forum był wątek o tym, że pewien chłopak (młody po 20) nie miał telefonu i dziewczyna nie umiała się z tym pogodzić, a on nie widział potrzeby zaopatrywania się w ten sprzęt.

14

Odp: Skromne przemyślenia na temat miłości....

tak, nasi rodzice, dziadkowie mają długie staże małżeńskie, no ale .. niestety, kiedyś były inne czasy. Nie było tego co teraz mamy.
Nie było komórek, ludzie nie siedzieli wiecznie przed komputerem,nie grali w gry komputerowe, nie szperali w necie, nie było portali społecznościowych, randkowych, inaczej spędzali czas wolny. Inne mieli priorytety, niż teraz młodzi ludzie.
jak się pytam swojej mamy, o imprezy w jej czasach, to odpowiada, że chodziła "na potańcówki", nawet w wieku 25 lat, ale alkoholu nie było nigdzie. lub gdy chłopak chciał ja zaprosić na randkę, to od razu musiał najpierw przyjść do jej domu, pokazać się rodzicom, zapoznać się, i wtedy dopiero mógł zaprosić dziewczynę.

wystarczy spojrzeć, jak zachowują sie obecnie młodzi ludzie w szkołach. jakie jest tam wychowanie, i z jakim wychowaniem taka osoba wkracza w dorosłe życie. narkotyki, alkohol, seks, pornografia, także przemoc. często młodzi czują się bezkarni, a rodzice zastanawiają się skąd takie zachowanie, często obwiniając za to nie siebie, tylko krąg znajomych swoich dzieci, ich towarzystwo.
Ile razy wymija się młodzież na ulicy, i co drugie słowo to przekleństwo. 

niestety to kim człowiek jest w przyszłości, kim się stanie, jakie będzie mieć wartości, ma swoje źródło już parę lat wstecz.
dziewczyny tracą dziewictwo jako 15 latki, zachodzą w ciąże także w przed 18-stym rokiem życia. potem nagle mają pretensje do wszystkich, oprócz siebie.
słuszne jest tu przysłowie; "czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci "

zazdroszczę właśnie tym ludziom, którzy wychowywali się w tych czasach, gdzie szacunek był do każdego, nawet nauczyciela w szkole, każdej osoby spotkanej w życiu. bez względu an to, kim ta osoba była, czy majętna, czy biedna. Niestety nie da się cofnąć czasu, gdyż nasza codzienność ewoluuje, niestety na gorsze, w złym kierunku. Zatracając przy tym właśnie te wartości o które teraz my, za wszelką cenę walczymy.

15 Ostatnio edytowany przez Zbyś (2014-11-23 21:37:44)

Odp: Skromne przemyślenia na temat miłości....

Dziadziuś robił porządki na strychu znalazł flaszeczkę przetarł trochę etykietkę i czyta( KON JAK) babcia koniak znalazłem na strychu,
wieczorem sobie po dwie lampeczki wypili troszkę dziwnie smakował pewnie był bardzo stary.
Rano babcia się zalotnie przeciąga dziadek co to było dzisiejszej nocy takiego seksu i bzykania to nawet po ślubie nie mieliśmy może to ten koniak,W końcu założył okulary przetarł flaszkę i czyta( KOŃ JAK NIE MOŻE--STOSOWAĆ PARĘ KROPLI NA WIADERKO WODY).   

                                 Aby żyć musimy się posilać spać pracować.
Miłość także potrzebuje jedzonka. Motyle w brzuszku pozdychały, może ktoś je na czas nie nakarmił,
to nie jest samochód który stoi na parkingu ani żadna inna rzecz,
Ona jest w nas i wymaga codziennej opieki i starań z obu stron, jak jedna połowa dorzuca patyczki do ogniska aby był piękny płomień miłości a druga mokre liście i gasi wodą nic nie robi to za chiny ludowe tak się nie da żyć.

Miłość to jest ziarenko z którego wyrasta piękne drzewo naszego życia składa się ze,szczerości, uczucia, szczęścia, radości, szacunku czasami dając owoce.
Należy ziarenko posadzić na dobrej ziemi nie jakimś piachu(właściwy partner) i dbać jak o żywą roślinę (może nie będzie tyle motyli co na początku) ale trzeba je karmić codziennie i wierzcie mi że warto coś zrobić.(dziesiąty temat w moim poście),
Dbać o drugą połowę naszego jabłka bardziej jak o siebie przytulać się całować okazywać sobie uczucia aby ta osoba czuła że jest bardzo kochana i najważniejsza w naszym życiu i nie ważne że jesteśmy tydzień rok czy dwadzieścia lat razem,

Za pomocą telefonu  komputera też możemy przekazać że kogoś kochamy,Te cuda techniki mogą nam pozytywnie służyć, korzystając z nich niewłaściwie bardzo zaszkodzić,
Zwykły nóż kuchenny może nam służyć do przygotowania posiłku, niewłaściwie wykorzystany zranić lub zabić,
Tak samo nasze życie może być bardzo wartościowe w każdej chwili  lub bezwartościowe szare smutne to od nas zależy jakie będzie

    Nawet w obecnych czasach czy to bardzo młodzi lub wapniaki mogą bardzo kochać i cieszyć się codziennym życiem i szczęściem.

               No to co kochani karmcie motylki codziennie.                      Zbyś.

                  Ferenc Lehár - Grażyna Brodzińska i Bogusław Morka - wesoła wdówka - usta milczą, dusza śpiewa

16

Odp: Skromne przemyślenia na temat miłości....

Bo ludzie są słabi i pakują się właśnie w związki, które nie są satysfakcjonujące z bardzo różnych powodów. Wiekszosc budowana na strachu przed samotnoscią, utratą - czegokolwiek, samooceny także. Nie wiedzą czego chcą i szukają tego w człowieku, ze on pokaże drogę i w takiej sie zostanie, bo wreszcie wygodnie będzie. Godzenia się od początku na partnera, który ma inne oczekiwania, ale ważne że chemia jest i nadzieja na zmiany (a nuz zmieni stosunek do dzieci, a nuz przestanie imprezować...). Gadanie o staraniu, naprawianiu a nie wyrzucaniu... mozna w bajki wlozyc, bo kazdy jakos chce, ale nie kazdy potrafi. Pozniej nie umieją skonczyc trudnej relacji, bo co ludzie powiedzą, jak ktoś sam/singiel to gorszy, wybrakowany. Bo uświadamia sobie, że bez milosci jest nikim, nigdy nie bedzie szczęśliwy, a szczeście i przyjemnosc ma dawać związek/partner. Łatwiejsze rozwiązania stosują słabi lub cwani ludzie. Najczesciej kosztem innych. Cwani nie cierpią, bo są wyrachowani. Słabi - ranią siebie i innych po drodze. Niczego to nie uczy, a musi, bo dalej nie będzie nic wychodziło. Plus oczywiscie złe wychowanie rodziców, metodą kar i nagród, w poczuciu braku akceptacji i tego że nie można kochać samego siebie. Dobre dla rozwoju wymuszonego, ale pozniej wzorzec należałoby zmienić, bo sie bedzie kochało za dwie osoby, albo bedzie wymagało kochania za dwie osoby. Nie kazdemu się chce zmieniać, iść w górę, więc tkwi w czymś bardzo przeciętnym, a nawet takim, że spełnia zadowolenie tylko w jednej sferze na tysiąc - np sam seks, sama kasa, sam lęk przed samotnością, sama powierzchownosc (wygląd, inni mają to ja tez mam, a w srodku płacz) itd. Młodzi szczegolnie są przekonani, że miłość to tylko ten haj, nie wiedzą że każdy związek przeradza sie w bardziej przyjacielski jesli wlasnie partnerzy są dla siebie otwarci, szczerzy, dostępni, starają się zrozumieć, dogodzić i nie obwiniać. I wtedy następuje koniec. Albo wątek obok - jest niby chemia, a nawet nie rozmawiają ze sobą, nie ma seksu. Co to za chemia? I to ileś lat! Zycie wyobrażeniem. Teraz jak ktos może to zmienia i nie liczy się z innym, bo łatwiej jest zmienić partnera, łatwiej poflirtować z innym niz swoje wady wyeliminować. Bo po co? I zeby oddalic problem od sedna powie ze nie planowali tego, ze sie samo stało. To jest główny problem. Egoizm i niedojrzałość. Brak zasad, wartości, albo toksyczne wzorce, z których nie chce się wybic. Ba, w ogole nie jest tego swiadomym, bo zycie ma wiele sfer, a na rozmyslanie o miłosnych rozterkach nie ma czasu - chyba ze krotko po utracie jej. W naszym smutnym kraju jest to częste, bo poziom satysfakcji zyciowej opiera się na podstawach podstaw i nie czuje, ze moze sie rozwijać, ma wpojoną "dodupowatość", takze przez rodzicow nieudaczników, lub zbyt wymagających. Napięcie i stres od małego.
Poza tym na milosc sie nie czeka. Milosci sie nie oczekuje. Milosc mozna dawać. To nasza decyzja. Wbrew pozorom o gromach z jasnego nieba.
Poza tym jak widzisz - jesli ktos długo jest sam, nie udaje mu się, to programuje w sobie niską wartość (nie wszyscy, ale mysle ze kobiety bardziej/częściej). Juz na start zamiast przyciagnac kogos lepszego, po ostatnich doswiadczeniach i wypracowaniu wiedzy np o szczęściu wewnątrz, a nie zewnątrz - mają coś gorszego. I też dlatego, że CHCĄ! Z racji, że gorzej siebie uważają, że idą z prądem dziwnych przekonan. Jak toksyczny związek to uzależnia, by emocje mowiły "kocham i potrzebuje", mimo 99% nieszczęścia. Jak siebie nie lubimy i nie reperujemy własnego zycia, czy samooceny to i życiowo (np mieszkanie, a nie ma gdzie sie odejść). Ciężej sie rozstać, bo nie chce sie uniknąć bólu samotnosci, który juz sie przechodziło jak wartość spadała. Tego co sie przechodziło będąc samemu i w jeszcze gorszym stopniu (bo np wiek goni, bo juz w tym wieku zycie ulozone powinno byc, slowoklucz POWINNO, bo tak ktos powiedział). Dlatego tez latwiej zdradzic, latwiej plynnie przejsc w związku w związek, zmienić gałąź. Niepoważnym by było powiedzieć, że wszyscy źli tylko my dobrzy i to nie popłaca. Nie. Inni niech sobie będą. Nie ma po co sie z nimi wiązać, jeśli są tacy źli, nie umieją rozwiązywac problemów, mowic o potrzebach, czy nawet ich nie znają. Zawsze warto sie zastanowic w czym naprawde tkwi problem. Czasem przeciez w niczym, w ogole nie ma naszej winy, ale jesli jest to regularne? We wszystkim mamy wybór i decyzyjność, a w uczuciach tak naprawde największą. Niestety lepiej powiedziec, ze jestesmy bezwolni.

17

Odp: Skromne przemyślenia na temat miłości....

Myślę, że dzisiejszy świat zbytnio skupia się na pozorach. Za dużo udajemy, za dużo chcemy odgrywać niż w rzeczywistości doświadczać. Za dużo wzorców czerpiemy z tego co nas otacza, z tego co i jak robią inni, a już w najgorszym przypadku w ulubionych filmach, serialach itp. Ludzie tworzą przez to różne projekcje i wyobrażenia o tym jak powinno wyglądać życie, jak powinna wyglądać miłość. Uważają, że niezbyt satysfakcjonujące było życie rodziców - takie zwykłe, szare i nudne. A tutaj w filmach pokazują piękną, pełną namiętności miłość. Skoro pokazują to pewnie tak powinno być. I kobieta lub też mężczyzna napatrzą się, potem przychodzi szara rzeczywistość, gdzie wszystko wygląda inaczej i klęska gotowa. Ludzie zaczynają obwiniać się wzajemnie, doszukiwać się wad. Ty nie robisz tak jak Antonio, a Ty nie jesteś tak piękna jak Esmeralda. To jest moim zdaniem najgorsze. Życie w przeświadczeniu, że miłość to samo piękno i same korzyści. Skupianie się na tym co może dać nam druga osoba, czego nie daje. Wiadomo, że jeżeli nie ma pociągu fizycznego, albo jeżeli druga osoba nas krzywdzi, traktując źle to takie związki nie mają sensu. Są rzeczy, których nie da się przeskoczyć i kiedyś ludzie też mieli różne dylematy. Jednak za dużo bajania, za dużo oczekiwań sprawia, że gubimy się w tym wszystkim. Mam kilka koleżanek, które pomimo wieku odpowiedniego by urodzić co najmniej 2 dziecko, motają się nie mogąc znaleźć tego wymarzonego, cudownego co spełni wszystkie potrzeby i zachcianki. Siedzą oglądając romantyczne komedie i komentują jacy to faceci nie są źli. Z męskiej strony to też wygląda nieciekawie. Znam dużo osób, które chciałby kobietę idealną. Taką, która jak ich matka będzie świetną gospodynią, a jednocześnie seksbombą. Nie wystarczy normalna kobieta, która chociaż próbuje być taką gospodynią. To straszne, ale sam łapie się na tym, że moje wyobrażenie miłości i życia jest nierealne i to, że nie mam jeszcze żony zawdzięczam głównie temu jaką stawiam poprzeczkę.

18

Odp: Skromne przemyślenia na temat miłości....
hubert88 napisał/a:

Myślę, że dzisiejszy świat zbytnio skupia się na pozorach. Za dużo udajemy, za dużo chcemy odgrywać niż w rzeczywistości doświadczać. Za dużo wzorców czerpiemy z tego co nas otacza, z tego co i jak robią inni, a już w najgorszym przypadku w ulubionych filmach, serialach itp. Ludzie tworzą przez to różne projekcje i wyobrażenia o tym jak powinno wyglądać życie, jak powinna wyglądać miłość. Uważają, że niezbyt satysfakcjonujące było życie rodziców - takie zwykłe, szare i nudne. A tutaj w filmach pokazują piękną, pełną namiętności miłość. Skoro pokazują to pewnie tak powinno być. I kobieta lub też mężczyzna napatrzą się, potem przychodzi szara rzeczywistość, gdzie wszystko wygląda inaczej i klęska gotowa. Ludzie zaczynają obwiniać się wzajemnie, doszukiwać się wad. Ty nie robisz tak jak Antonio, a Ty nie jesteś tak piękna jak Esmeralda. To jest moim zdaniem najgorsze. Życie w przeświadczeniu, że miłość to samo piękno i same korzyści. Skupianie się na tym co może dać nam druga osoba, czego nie daje. Wiadomo, że jeżeli nie ma pociągu fizycznego, albo jeżeli druga osoba nas krzywdzi, traktując źle to takie związki nie mają sensu. Są rzeczy, których nie da się przeskoczyć i kiedyś ludzie też mieli różne dylematy. Jednak za dużo bajania, za dużo oczekiwań sprawia, że gubimy się w tym wszystkim. Mam kilka koleżanek, które pomimo wieku odpowiedniego by urodzić co najmniej 2 dziecko, motają się nie mogąc znaleźć tego wymarzonego, cudownego co spełni wszystkie potrzeby i zachcianki. Siedzą oglądając romantyczne komedie i komentują jacy to faceci nie są źli. Z męskiej strony to też wygląda nieciekawie. Znam dużo osób, które chciałby kobietę idealną. Taką, która jak ich matka będzie świetną gospodynią, a jednocześnie seksbombą. Nie wystarczy normalna kobieta, która chociaż próbuje być taką gospodynią. To straszne, ale sam łapie się na tym, że moje wyobrażenie miłości i życia jest nierealne i to, że nie mam jeszcze żony zawdzięczam głównie temu jaką stawiam poprzeczkę.

Dwoma rencami się podpisuję smile Jak się w wirtualnym świecie spędza większość czasu, to potem mało go zostaje na życie realne, które z tym wirtualnym niewiele wspólnego ma. A życie realne daje milion razy większą satysfakcje niż życie ułudą. Potem, gdziś na końcu naszej drogi złapiemy się na tym,że boimy się umierać, bo przecież wcale nie przeżyliśmy swojego życia, tylko zmarnotrawiliśmy albo wspominając ciągle przeszłość albo zastanwaiając się nad przyszłościa a teraz, nie istniało...

19

Odp: Skromne przemyślenia na temat miłości....

bo dzisiejsza miłość opiera się na wyznawaniu sobie uczuć za pomoca telefonu, facebooka, wrzucanie pieknych sentencji, obrazków czy słow a jak przychodzi co do czego w rzeczywistości to rzadko ma się to do tego co piszemy w necie. No tak trzeba pokazać znajomym jacy to my niby szczęśliwi i zakochani a tak naprawdę jest inaczej. Związek musi opierać się na wspólnej chęci spotykania się, zaskakiwania, poświęcenia i wsparcia wtedy coś takiego można nazwać miłością. Same słowa Kocham Cię itd to nic bo wielokrotnie je wymawiamy czasem wielu dziewczynom/chłopakom z którymi byliśmy ale czy dla tej drugiej osoby jestesmy w stanie przejechać 40km tylko po to żeby ją przytulić, pocałować czy być z nią w trudnej sytuacji? wątpie a dlaczego? bo jedna dziewczyna to doceni a inni zacznie wykorzystywać sama nie dając nic w zamian niestety sam to przechodziłem. Poza tym fascynacja partnerem, rózne spontany jak np dobra lecim na bungee poskakać albo dawaj zbieramy ekipe i nad morze lecim. Zaufanie do drugiej osoby bo slyszac non stop teksty dajace do zrozumienia braku tego zaufania całkowicie burzy stabilizacje zwiazku. Wiele można by wymiać

20

Odp: Skromne przemyślenia na temat miłości....

Bardzo słusznie zauważyłaś.
Mam nadzieję, że z moim mężczyzną będziemy jak najdłużej szczęśliwy.
Kocham go i nie wiem co bym rozbiła gdyby mnie zostawił.
Nie oklamuje,  szanuje, ufam,  kocham i strasznie mnie do. Niego ciągnie.
Czemu związki się rozpadają bo nie ma w nich obustronnej miłości bo gdyby była, nie było by zdrad Oszukiwania itd.

21

Odp: Skromne przemyślenia na temat miłości....
waleczna95 napisał/a:

Bardzo słusznie zauważyłaś.
Mam nadzieję, że z moim mężczyzną będziemy jak najdłużej szczęśliwy.
Kocham go i nie wiem co bym rozbiła gdyby mnie zostawił.
Nie oklamuje,  szanuje, ufam,  kocham i strasznie mnie do. Niego ciągnie.
Czemu związki się rozpadają bo nie ma w nich obustronnej miłości bo gdyby była, nie było by zdrad Oszukiwania itd.

No sorry, akurat jesteś słabym przykładem miłości z tą swoją agresywnością. Jesli juz to toksycznej, jesli juz to ciągnie Cie, ale do takich zachowan, jesli juz to wlasnie nie wyobrażasz sobie bycia samą. Jesli juz to dzieki swoim nieciekawym zachowaniom druga strona moze uciec, ale jeszcze jakos wytrzymuje. Tak to się psuje, a nie 'dociera'.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Skromne przemyślenia na temat miłości....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024